Copyright 2017

Stanisław K. Wiąckowski, Grażyna Cichosz  UWM w Olsztynie

Głównym celem upraw roślin genetycznie modyfikowanych jest zwiększenie produkcji biomasy przy wykorzystaniu dotychczasowego areału użytków rolnych, jednakże przy mniejszym zużyciu środków produkcji takich jak: woda, nawozy, pestycydy, robocizna.

 

 

W przypadku GM roślin najczęściej stosowaną modyfikacją genetyczną jest tolerancja na glifosat – składnik aktywny herbicydu Roundup. Poprzez wbudowanie DNA wirusa mozaiki kalafiora oraz mozaiki trędownika bulwiastego, sekwencji (odpowiedzialnej za transport białka do chloroplastów) z petunii a także fragmentów plazmidów z bakterii Agrobacterium tumefaciens i Escherichia coli odmiany Roudup Ready wytrzymują opryski herbicydem Roundup. Celem tej modyfikacji było ograniczenie kosztów związanych z uprawą gleby. Odmiany odporne na Roundup stanowią 89% amerykańskich upraw GM soi oraz ok. 75% wszystkich GM roślin (kukurydza, soja, bawełna, ryż, len, lucerna).
Kolejna modyfikacja polegająca na wbudowaniu w rośliny uprawowe (kukurydza, bawełna, ziemniak, pomidor) genu Bt, który ma na celu zmniejszenie zużycia chemicznych środków ochrony roślin. Toksyczne białko Cry 1 Ab kodowane jest przez gen Bt izolowany z bakterii Bacillus thuringensis (spokrewnionej z Bacillus antracis, która wywołuje wąglik). Plazmid, który zapewnia możliwość syntezy białka Bt przez komórki roślin uprawowych zawiera: gen kodujący białko Cry 1Ab, promotor wyizolowany z wirusa mozaiki kalafiora, białka szoku termicznego kukurydzy, fragmenty genu Escherichia coli, promotor odporności na antybiotyki, geny z Agrobacterium sp., peptyd transportowy z Arabidopsis CTP 2 a także gen z Ochrobacterium Antchropi. Wymienione białka, z wyjątkiem białek szoku termicznego kukurydzy, są dla organizmu człowieka nieznane, całkowicie obce gatunkowo. Toksyczne białko Bt zamiast odstraszać zabija pszczoły, motyle, gryzonie i płazy.
Czynnikiem ograniczającym wartość odżywczą soi jest niska zawartość aminokwasów siarkowych. Zwiększenie zawartości metioniny w transgenicznej soi możliwe było dzięki wprowadzeniu genu orzecha brazylijskiego, który zawiera aż 18% tego aminokwasu. Dzięki tej mutacji oprócz podwyższonej zawartości metioniny GM soja zawiera także pochodzącą z orzecha brazylijskiego alergenną albuminę.
Żywność genetycznie modyfikowaną wprowadzono powszechnie na rynek amerykański w 1996 roku. Po kilkunastu latach możliwe jest porównanie efektów produkcyjnych roślin genetycznie modyfikowanych w odniesieniu do upraw tradycyjnych. Z licznych opracowań naukowych wynika, że zapewnienia biotechnologów o podwyższonej wydajności, mniejszym zużyciu herbicydów, wysokiej efektywności (zwłaszcza w małych gospodarstwach rolnych) nie znajdują często potwierdzenia w faktach.


Wątpliwe zyski ze zwiększonej wydajności

W opublikowanym w 2009 roku raporcie „Failure to Yield” opisano rzeczywisty wpływ stosowania GM roślin na plon z 1 ha. Przedstawiono dane z ponad dwudziestu lat badań prowadzonych w różnych ośrodkach badawczych na całym świecie, z uwzględnieniem różnic pomiędzy plonami potencjalnymi i rzeczywistymi. Plony potencjalne odnoszą się do najbardziej efektywnej produkcji roślinnej, w sprzyjających warunkach atmosferycznych. Plony rzeczywiste dotyczą produkcji pomniejszonej o straty dokonane przez owady, suszę i inne czynniki środowiskowe. Z przedstawionych danych wynika, że zastosowanie GM soi oraz kukurydzy odpornej na szkodniki (odmiany Bt) oraz środki chwastobójcze nie wpłynęło na zwiększenie plonów. Początkowo plony GM roślin są wyższe niż z upraw tradycyjnych. Natomiast po 2-3 latach plony gwałtownie maleją ze względu na reakcje (powstawanie chelatów) obecnych w glebie związków mineralnych (wapń, magnez, mangan, żelazo) z herbicydem Roundup.
Eksperyment z GM bawełną zakończył się niepowodzeniem w Indonezji, Argentynie, Meksyku i Kolumbii. W Meksyku powierzchnia upraw bawełny Bt w roku 1996 wynosiła 315 tys. ha, natomiast w roku 2006 tylko 115 tys. ha. Jeszcze większy spadek w produkcji bawełny Bt miał miejsce w Afryce: w sezonie 1996/1997 bawełnę uprawiano na 90,418 ha, natomiast w sezonie 2006/2007 tylko na 18,114 ha. W Indiach, w związku z plonami znacznie poniżej oczekiwań a tym samym brakiem możliwości spłacenia zaciągniętych kredytów, ok. 15 tysięcy farmerów z regionu Andhra Pradesh i Maharastha w ciągu kilku lat popełniło samobójstwo.
W Europie najbardziej zaawansowana w uprawę GMO jest Hiszpania, gdzie na 75 tys. ha uprawiano GM kukurydzę, w opinii biotechnologów odporną na omacnicę prosowiankę. W krótkim czasie omacnica prosowianka uodporniła się na toksynę Bt i stała się superszkodnikiem. Toksyna Bt koncentruje się głównie w liściach kukurydzy, natomiast omacnica prosowianka żeruje w kolbach, o czym biotechnolodzy nie informują. Ponadto, szkodniki kukurydzy nie ograniczają się wyłącznie do omacnicy prosowianki. A zatem, nasiona GM kukurydzy nie dają gwarancji na uniknięcie szkód związanych z obecnością szkodników. Znacznie bardziej skuteczna w zwalczaniu omacnicy prosowianki jest pasożytnicza błonkówka z rodzaju kruszynek, która niszczy szkodnika w stadium jaja a poza tym jest bezpieczna dla ludzi, zwierząt i środowiska. W stacji doświadczalnej Instytutu Ochrony Roślin w Rzeszowie udowodniono 60% skuteczność błonkówki w zwalczaniu omacnicy prosowianki.
Mimo to znaczna część biotechnologów przekonuje polskich rolników o celowości i wyjątkowej opłacalności upraw genetycznie modyfikowanej kukurydzy.


Rzekome oszczędności na środkach ochrony roślin
Jedną z rzekomych zalet GM roślin, uprawianych od kilkunastu lat na wielką skalę, miało być ograniczenie chemizacji upraw. Pomimo tych zapewnień zużycie herbicydów nie tylko nie zmalało a wręcz przeciwnie – znacznie wzrosło. W Brazylii w roku 2004 w porównaniu do 2000 stwierdzono wzrost zużycia Roundaupu o 5% a pozostałych herbicydów o 29,8%. Na podstawie danych z Ministerstwa Rolnictwa USA dr Ch. Benbrook stwierdził, że na 222 mln ha upraw GM soi, kukurydzy i bawełny zużycie pestycydów i herbicydów było o 22,7 tys. ton większe w porównaniu do upraw tradycyjnych.
Do roku 2008 w USA odnotowano wzrost zużycia herbicydów w uprawach GM aż o 92%. Tylko w latach 2007-2008 zużycie herbicydów wzrosło o 31,4%, natomiast pestycydów o 47%. Również w Wielkiej Brytanii a także w Indiach udokumentowano 80% wzrost zastosowania glikofosfatu w latach 2000-2005. Zwiększone (średnio 2-krotnie) zużycie pestycydów i herbicydów w uprawach GM roślin potwierdzono w Chinach, Indiach, Argentynie, Meksyku, Kolumbii, Australii, Oceanii i w Afryce.
Skutkiem coraz większego zużycia środków chwastobójczych jest skażenie środowiska oraz rosnące dochody – niestety nie rolników a producentów herbicydów.


Rzeczywiste „korzyści” rolników wynikające z upraw GMO

Zwolennicy GMO zapewniają o różnych korzyściach roślin transgenicznych. Również media, utrzymujące się z reklam stosując propagandę sukcesu dezinformują rolników oraz konsumentów. Oceniając – w okresie kilkuletnim – uprawy GM w porównaniu z niemodyfikowanymi udowodniono, że często nie były one lepszej jakości. W dodatku dla ich ochrony konieczne było stosowanie znacznie większych ilości chemicznych środków ochrony roślin, co powodowało, że opłacalność produkcji GM roślin była co najmniej wątpliwa.
Największym producentem żywności genetycznie modyfikowanej są USA i Argentyna. Od 1990 roku Argentyna ma 13,4% udział na światowym rynku, sprzedaje 40% oleju sojowego i 40% innych produktów z soi. W latach 2004-2006 uprawiano GM rośliny na 16 milionach hektarów. Na 90% tego obszaru uprawiano soję, początkowo z sukcesem ze względu na mniejsze koszty robocizny a także mniejsze zużycie środków ochrony roślin. Z czasem jednak, wielka intensyfikacja monokultury soi spowodowała erozję gleby i zmniejszenie jej żyzności. W uprawach GM soi masowo zaczęły pojawiać się chwasty odporne na herbicyd Roundup, co zmuszało do stosowania coraz większych ilości innych herbicydów. W konsekwencji gwałtownie wzrastały koszty produkcji przy malejących zbiorach. Na 14,2 milionach hektarów GM upraw wystąpiły bardzo niekorzystne zjawiska środowiskowe i społeczne. Soja wyparła wiele ważnych działów rolnictwa: produkcja zbóż, bydła, mleka i nabiału, uprawy sadownicze i ogrodnicze, uprawy słonecznika i kukurydzy ograniczono do 9,6 oraz 5,6%.
Podobne problemy zaistniały w Brazylii. Uprawy GM soi systematycznie powiększano do roku 2004, wówczas areał upraw wynosił 22 miliony hektarów. W roku 2006 miał miejsce poważny kryzys spowodowany stałym wzrostem kosztów produkcji. Złożyły się na to m.in.: rosnące zużycie i ceny coraz mniej skutecznych środków ochrony roślin, wysokie ceny nawozów, energii i transportu. Wskutek suszy oraz ataku rdzy w 2006 roku plony GM soi były o połowę mniejsze a rolnicy brazylijscy ponieśli straty szacowane na ok 2 miliardy USD. W obliczu tych strat rząd Brazylii wprowadził zakaz uprawiania GM roślin na niektórych terenach (dziewiczych i ubogich glebach).
Produkcję GM soi z tolerancją na Roundup rozpoczęto w Paragwaju w roku 2004 na kilku milionach hektarów (25% terenów rolniczych). Ze względu na suszę w kolejnych latach uzyskiwano zbiory znacznie niższe od prognozowanych. W roku 2006 w wielu regionach ogłoszono stan klęski żywiołowej, albowiem zamiast oczekiwanych 2200 kg/ha zebrano zaledwie 800 kg/ha. Soja genetycznie modyfikowana z tolerancją na herbicyd Roundup okazała się bardziej wrażliwa na suszę niż soja tradycyjna nie modyfikowana. Ryzyko strat przy uprawie GM soi (odmiana 4610) w warunkach klimatycznych Paragwaju oszacowano na 60-90%. Uzależnienie od korporacji, koszty kredytów, zawyżone ceny nasion doprowadziły w Paragwaju do tragedii narodowej: rolnicy opuszczają co roku ok. 90 000 gospodarstw.
Decyzje o krótkotrwałych korzyściach ekonomicznych doprowadziły w wielu krajach do masowych bankructw mniejszych gospodarstw i tragedii tysięcy farmerów. Rolnicy, którzy uwierzyli w obietnice firm propagujących GMO i zaciągnęli kredyty na uprawy rzekomo odpornych na suszę i szkodniki roślin GM (bawełna, kukurydza, soja, rzepak) ponieśli kompletną klęskę.
Powyższe fakty zaprzeczają propagandowym obietnicom koncernów biotechnologicznych, zajmujących się dystrybucją materiału GM.


Niemożliwa koegzystencja upraw GM i rolnictwa ekologicznego
Opinie biotechnologów o możliwości upraw roślin GM w bezpośrednim sąsiedztwie roślin konwencjonalnych świadczą o cynizmie i hipokryzji. Nie istnieją bowiem żadne bariery, które mogą zabezpieczyć przed rozprzestrzenianiem pyłków roślin GM przez wiatr, owady, ptaki, zwierzęta czy ludzi. W Meksyku zidentyfikowano pyłki GM kukurydzy w odległości 1500 km od najbliższej plantacji odmian genetycznie modyfikowanych w USA. Badania przeprowadzone w Anglii wykazały, że w 1 m3 powietrza może znajdować się 150 pyłków GM rzepaku, które są bardzo drobne i pozostają w powietrzu 3 do 6 godzin. Obecność DNA z GM rzepaku stwierdzano na polach odległych o 465 i 475 m od granicy pola obsianego rzepakiem. Na znacznie większe odległości (4,5 km) pyłek GM rzepaku przenoszony był przez pszczoły. W Japonii nigdy nie uprawiano żadnych GM roślin. Mimo to w roku 2007 w wielu regionach Japonii pojawił się GM rzepak (importowany z Kanady), który zagroził produkcji wielu roślin krzyżowych bardzo łatwo tworząc z nimi mieszańce międzygatunkowe.
W badaniach, które przeprowadzono na trawach GM – „Bentgrass”, stwierdzono dużą inwazyjność roślin GM w stosunku do traw konwencjonalnych. Trawy GM znajdowane były w odległości 3,8 km od upraw doświadczalnych. Ze względu na wyższą tolerancję na suszę i szkodniki rośliny GM mają większe szanse na przetrwanie w zmiennym środowisku naturalnym i tym samym wykazują cechy gatunków inwazyjnych.
Efektem ofensywy koncernów posiadających w swojej ofercie GMO jest zanieczyszczenie materiału siewnego kukurydzy genetycznie modyfikowaną odmianą w 11 krajach: Austrii, Chile, Chorwacji, Francji, Niemczech, Grecji, Włoszech, Nowej Zelandii, Słowacji, Szwajcarii i USA. Międzynarodowym skandalem jest również zanieczyszczenie ryżu dwoma niedopuszczonymi do użytku odmianami, które rozprzestrzeniły się w kilkunastu krajach. Próba jakiejkolwiek kontroli rozprzestrzeniania się w środowisku naturalnym organizmów transgenicznych jest niemożliwa. Dzięki wiatrom owady i ptaki pokonują odległości kilku a nawet kilkunastu tysięcy kilometrów przenosząc pyłki i nasiona roślin.
Wobec możliwości przenoszenia się pyłków roślin w sposób niekontrolowany ustalanie poziomu zanieczyszczeń białkiem genetycznie zmodyfikowanym (poniżej 0,9%) jest często niemożliwe. W bardzo wielu przypadkach w uprawach konwencjonalnych już po roku zanieczyszczenie GM białkiem było 15-krotnie większe od dopuszczalnego.
Za niekontrolowane rozprzestrzenianie się roślin GM karani są rolnicy a nie koncerny biotechnologiczne, co jest kolejnym dowodem bezprawnych działań i nierzetelnych informacji.


Dlaczego giną pszczoły?
Szkodliwy wpływ roślin GM na zwierzęta i owady udowodniono w wielu opracowaniach naukowych. Już w 1996 roku w USA odnotowano zmniejszenie populacji pszczół o 40% w związku z toksycznym działaniem toksyny Bt w uprawach transgenicznej bawełny. Mimo to, nie podjęto żadnych środków zapobiegawczych a spadek populacji pszczół tłumaczono zmianami klimatu oraz złym stanem sanitarnym uli.
W Europie problem malejącej populacji pszczół zaistniał w 2004 roku. Pszczelarze z Francji wymusili na władzach wycofanie 2 insektycydów oraz zawieszenie stosowania 5 innych preparatów podejrzewanych o podwyższoną śmiertelność pszczół. Mimo to, w 2006 roku problem powrócił, całe roje opuszczały ule by nigdy do nich nie wrócić. Nawet osy nie zasiedlały opuszczonych uli, tak jakby w pasiekach panowała śmiertelna zaraza. Podobnie w Niemczech w rejonie Badenii-Wirtenbergii w 2008 roku zginęło 50-60% populacji pszczół. Udowodniono, że przyczyną była chlotianidyna zabezpieczająca nasiona kukurydzy przed szkodnikami. Pszczoły nie zapylają kukurydzy jednak zaszkodził im kurz powstały podczas zasiewów.
Z badań na Uniwersytecie Jenie i Haale wynika, że pszczoły reagowały ma pyłek GM kukurydzy wytwarzającej toksynę Bt. Dowiedziono, że toksyna Bt powoduje uszkodzenia ścianki jelit u owadów, co nie tylko osłabia układ odpornościowy ale również ułatwia wnikanie różnych pasożytów (roztocza powodujące warrozę, pierwotniak Noserna ceranae, izraelski wirus ostrego paraliżu). Również w uprawach GM rzepaku stwierdzono znaczne zmniejszenie liczebności pszczół a także zapylenia. Przypuszcza się, że eliminacja pszczół mogła być spowodowana niemożliwością strawienia pyłku pozyskanego z roślin GM a także zwiększeniem chemizacji upraw.
Pszczoły miodne giną masowo we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Grecji, Wielkiej Brytanii, Francji, Polsce, Holandii, Belgii i w Niemczech (gdzie opustoszało aż 80% uli). W USA epidemia dotknęła 75% pszczół z terenów od Wisconsin po Kalifornię oraz stanów Georgia, Oklahoma i Pensylwania. Zredukowana owadopylność zagraża gospodarce żywnościowej świata. Świat żywi się prawie setką gatunków roślin, z czego aż 90% rozmnaża się przez zapylenie. U 71% gatunków roślin zapylenia dokonują pszczoły. Wiele wskazuje na to, że miododajna pszczoła zamieszkująca ziemię od 50 milionów lat, a od 5 tysięcy lat osładzająca życie ludziom, może wyginąć z powodu nieodpowiedzialności firm biotechnologicznych.
W wielu opracowaniach wykazano szkodliwy wpływ pyłku pochodzącego z roślin GM na populację motyli. Motyle, które pobierały pyłek roślin pochodzących z upraw transgenicznych osiągały mniejsze rozmiary i gorzej się rozmnażały. Z badań przeprowadzonych na terenie Wielkiej Brytanii na polach GM rzepaku wykazano 23% zmniejszenie populacji motyli podczas zaledwie jednego okresu wegetacyjnego.
Problem podwyższonej śmiertelności dotyczy nie tylko pszczół ale także trzmieli, os, motyli a także zwierząt.


Zagrożenia dla zwierząt
Genetycznie modyfikowane odmiany bawełny oraz kukurydzy, które miały chronić przed szkodnikami całkowicie zawiodły w wielu krajach np. w Indiach, Indonezji, Chinach i Hiszpanii. Szkodniki, w przeciwieństwie do zwierząt doświadczalnych i hodowlanych, bardzo szybko uodporniły się na toksyczne białko.
W licznych badaniach potwierdzono szkodliwy wpływ GM roślin na zdrowie zwierząt. Jako pierwszy dr Pusztai w badaniach prowadzonych w Rowett Institute w Szkocji udowodnił, że GM ziemniaki z genem opóźniającym dojrzewanie (lektyna przebiśniegu) powodowały uszkodzenia organów wewnętrznych u młodych szczurów. U zwierząt obserwowano: perforacje i krwotoki żołądka, rozwój komórek nowotworowych w układzie pokarmowym, zahamowanie rozwoju mózgu, jąder, częściowy zanik wątroby, powiększenie trzustki i jelit, osłabienie układu immunologicznego. Podobny, szkodliwy wpływ ziemniaków Bt stwierdzono w badaniach na myszach.
Późniejsze badania przeprowadzone we Francji (2002) wykazały ujemny wpływ żywienia szczurów kukurydzą Bt Mon 810 oraz Mon 863 na choroby nerek, wątroby, nadnerczy oraz serca. U szczurów karmionych soją GM stwierdzono ponadto znaczne zmniejszenie ilości wytwarzanych enzymów trawiennych, co może prowadzić do alergii a także schorzeń przewodu pokarmowego. W latach 2002-2005 naukowcy włoscy wykazali poważne zmiany w komórkach wątroby, trzustki i jąder u myszy karmionych GM soją. Z kolei, naukowcy ze Wspólnotowej Organizacji Badań Przemysłowych w Canaberra w Australii udowodnili, że transgeniczny groch powodował stan zapalny w płucach zwierząt doświadczalnych (myszy) i prowokował alergie na inne białka obecne w diecie.
Liście genetycznie modyfikowanych roślin, zawierające toksynę Bt mogą stanowić zagrożenie dla zwierząt. W nerkach i wątrobach szczurów karmionych kukurydzą Mon 863 Bt stwierdzono nieodwracalne zmiany. Natomiast w okręgu Warangel w Indiach padały owce skarmiane liśćmi bawełny Bt: 25% zwierząt po 5-7 dniach. Tylko w 4 wioskach w roku 2005 padło 1800 owiec a w całym regionie ponad 10 000. Podobne problemy zaistniały w Niemczech, gdzie w 2003 roku padło kilkaset krów karmionych GM kukurydzą. Rośliny modyfikowane genetycznie wytwarzają toksynę Bt w ilości 1000 – 3000 większej niż wynosi jej stężenie w roztworach stosowanych w formie oprysków. Biotechnolodzy mimo to twierdzą, że toksyna Bt jest bezpieczna dla zwierząt i ludzi.
Z badań zrealizowanych w Rosyjskiej Akademii Nauk (2005-2006), a także na Uniwersytecie Weterynaryjnym w Wiedniu (2008) wynika, że GM soja tolerująca glifosat podobnie jak GM kukurydza wpływa na ograniczenie funkcji rozrodczych zwierząt. Stosowany w uprawach roślin genetycznie modyfikowanych herbicyd Roundup jest powodem zaburzeń hormonalnych. Ermakowa stwierdziła, że samice szczurów żywionych soją odporną na Roundup wydawały na świat potomstwo bezpłodne i skarłowaciałe. W ciągu 3 tygodni od urodzenia śmierć poniosło 55,6% młodych zwierząt, natomiast w grupie kontrolnej, której podawano soję tradycyjną, śmiertelność wynosiła 9%. Niezależnie od tego powodem zaburzeń hormonalnych są także fitoestrogeny, których zawartość w GM soi jest 5-7 krotnie większa niż w soi tradycyjnej.
Zarówno Roundup jak też fitoestrogeny sojowe powodują zaburzenia gospodarki hormonalnej w organizmach zwierząt. W kilku opracowaniach naukowych udowodniono, że trzoda chlewna, bydło oraz konie, skarmiane paszami GM, znacznie częściej wykazywały zaburzenia funkcjonalne układu rozrodczego.


Rzekomo biodegradowalny Roundup
Reklamowany jako biodegradowalny Roundup jest totalną trucizną dla roślin i wszystkich żywych organizmów: owadów (m.in. pszczół), płazów, gryzoni, dżdżownic, mikroflory glebowej. Do wyjątkowo wrażliwych zwierząt należą psy. Stosowanie glifosatu w uprawach GM roślin doprowadziło do skażenia środowiska i całego łańcucha pokarmowego. Okres półtrwania rzekomo biodegradowalnego glifosatu wynosi od 3 do 130 a nawet 240 dni w zależności od kwasowości i przepuszczalności gleby a przede wszystkim od temperatury. Powstający z glifosatu metabolit AMPA rozkłada się nawet 875 dni. W klimacie tropikalnym (Ameryka Południowa, Afryka, Azja) Roundup działa toksycznie także na soję, a więc na roślinę, którą ma chronić.
Glifosat okazał się groźną trucizną dla układu hormonalnego zarówno zwierząt jak i ludzi. W dawkach znacznie mniejszych od stosowanych w rolnictwie blokował rozwój łożyska, powodował poronienia. W różnych badaniach stwierdzono u zwierząt (trzoda chlewna, bydło oraz konie) karmionych paszami GM, problemy w rozrodzie, m.in. takie jak bezpłodność i ciąża urojona. Powodem tego był przede wszystkim aktywny składnik preparatu Roundup – glifosat, a w mniejszym stopniu fitoestrogeny sojowe.


Niekontrolowany transfer genów z GMO
Producenci materiałów roślinnych GM zapewniają, że materiał genetyczny stosowanych w żywieniu zwierząt jest w całości trawiony. Tezy tej nie potwierdza fakt, że pochodzące z GM roślin DNA znajdowane było zarówno w jelitach jak i odchodach zwierząt a także w tkankach drobiu. Modyfikowana genetycznie soja zawiera inhibitor trypsyny w ilości 7-krotnie większej niż soja tradycyjna. Przy ograniczeniu wydzielania enzymów trawiennych (przez inhibitor trypsyny) DNA i RNA z paszy nie może być w całości trawione. Co prawda nie jest to równoznaczne z ekspresją genu ani dziedzicznością danej cechy. Nie mniej jednak, transfer genów z GM roślin do przewodu pokarmowego zwierząt jest prawdopodobny. Chloroplastowe DNA z roślin obecne było w limfocytach zwierząt żywionych konwencjonalnymi i modyfikowanymi genetycznie paszami. Transfer genów z GM rzepaku do bakterii i drożdży w jelitach pszczół potwierdził prof. Hans Heinrich Kaatz z Instytutu Pszczelarstwa Uniwersytetu w Jenie.
Ponadto, toksyna Bt – poprzez uszkodzenia przewodu pokarmowego – zwiększa prawdopodobieństwo transferu niestrawionych genów z przewodu pokarmowego do organizmu zwierzęcia lub człowieka. Jak już wcześniej zaznaczono toksyna Bt powoduje perforację jelita u owadów i gryzoni, co wskazuje, że nie może być obojętna dla zdrowia zwierząt, a także człowieka. Dlatego twierdzenie, że DNA wprowadzone do roślin transgenicznych ulega w organizmie zwierząt szybkiemu strawieniu i dzięki czemu nie wykazuje ani właściwości alergennych ani podobieństwa do toksyn białkowych, jest bezpodstawne.


Rekombinowany hormon wzrostu somatotropiny czyli GH (r-bst i r-pst)
W 1994 roku dopuszczono na rynek amerykański bydlęcy hormon wzrostu (r-bst) otrzymany na drodze inżynierii genetycznej (krowi gen odpowiedzialny za syntezę hormonu wzrostu wprowadzono do komórek Escherichia coli). Natomiast w produkcji wieprzowiny stosowano otrzymany z zastosowaniem technik inżynierii genetycznej świński hormon wzrostu (r-pst). Stosowanie r-pst w hodowli tuczników skutkowało zwiększeniem tempa przyrostu tkanki mięsnej przy ograniczeniu otłuszczenia, a tym samym poprawę jakości poubojowej tusz.
Wstrzykiwanie krowom hormonu wzrostu zwiększało wydajność mleczną. W 2002 roku hormon r-bst wstrzykiwano 22% bydła mlecznego w USA. Eksperyment z somatotropiną bydlęcą (r-bst) przeprowadzono również w Południowej Afryce i Brazylii. U krów, którym wstrzykiwano hormon powiększały się serca, wątroby, nerki, jajniki oraz gruczoły kory nadnerczy. Szczepione krowy miały duże trudności ze skutecznym kryciem. Z tego powodu stosowanie somatotropiny bydlęcej (r-bst) zostało zakazane we wszystkich krajach UE, Kanadzie, Australii, Nowej Zelandii i Japonii.
W licznych opracowaniach naukowych udowodniono, że w mleku od krów, którym wstrzykiwano somatotropinę bydlęcą (r-bST) wzrasta poziom insulinopodobnego czynnika wzrostu (IGF-1).
Producent otrzymanej na drodze inżynierii genetycznej somatotropiny bydlęcej (r-bST) nie poniósł żadnej odpowiedzialności w związku z eksperymentami na zwierzętach ani z powodu zwiększonej zachorowalności na nowotwory.


Materiały paszowe z GM roślin
Prawidłowe żywienie zwierząt rzeźnych jest warunkiem: płodności, zdrowia oraz rentowności produkcji. Dlatego też, w celu uzyskania wysokich efektów produkcyjnych niezwykle ważny jest właściwy dobór surowców, wchodzących w skład mieszanek paszowych. Wydana przez Komisję Europejską w 2001 r. decyzja zakazująca stosowania pasz pochodzenia zwierzęcego przyczyniła się do zmniejszenia podaży pasz treściwych, charakteryzujących się pełnym składem aminokwasowym. W zaistniałej sytuacji alternatywą okazał się import pasz opartych na surowcach roślinnych (głównie z roślin motylkowatych). Aby zaspokoić roczne zapotrzebowanie na mieszanki paszowe Polska potrzebuje ponad 1 mln ton białka w skali roku. Zapotrzebowanie to w większości pokrywane jest przez import śruty sojowej, głównie z odmian genetycznie modyfikowanych.
Większość importowanych GM pasz jest tańsza w porównaniu do tradycyjnych. Cena śruty sojowej z upraw tradycyjnych jest o ok. 10% wyższa niż śruty genetycznie modyfikowanej. W przypadku, gdy 30% masy komponentów wysokobiałkowych stanowi śruta sojowa, stosowanie GM soi oznacza obniżenie ceny zaledwie o 3% przy jednoczesnym możliwym „zanieczyszczeniu” płodów rolnych materiałem GM i całkowitym uzależnieniu polskiego rolnictwa od koncernów rozprowadzających surowce GM.
Należy nadmienić, że produkcja w Polsce GM kukurydzy nigdy nie będzie konkurencyjna w stosunku do dotowanych amerykańskich odmian kukurydzy. Niższa cena importowanej kukurydzy nie wynika bowiem ani z większego plonowania ani z mniejszego zużycia herbicydów (o czym zapewniają koncerny). Niższe ceny importowanych surowców GM jest również konsekwencją wysokich (30%) dotacji rządu federalnego m.in. do upraw zarówno kukurydzy jak również soi.
W kalkulacji kosztów należy również uwzględnić fakt, że krowy karmione paszami na bazie GM kukurydzy odznaczają się zazwyczaj krótkim okresem użytkowania (4-5 lat), podczas gdy żywione tradycyjnie (bez udziału pasz GMO) żyją na ogół znacznie dłużej. Należy nadmienić, że mleko uzyskiwane od krów żywionych w sposób tradycyjny zawiera 4-5 krotnie więcej biologicznie aktywnych związków (istotnych w profilaktyce wszystkich dieto zależnych schorzeń metabolicznych) niż mleko od krów żywionych paszami otrzymywanymi z GM roślin. Powyższe fakty świadczą o potencjalnie niekorzystnych właściwościach białek z transgenicznych roślin a także o znacznie większej szkodliwości GM materiałów paszowych. Realizowany przez Ministerstwo Rolnictwa program wspierania produkcji pasz na bazie roślin strączkowych, alternatywnych wobec transgenicznej soi, jest szansą na zmniejszenie uzależnienia polskiego rolnictwa od amerykańskich korporacji lansujących GMO.


Fakty i zagrożenia
Po kilkunastu latach od wprowadzenia w różnych krajach upraw roślin genetycznie modyfikowanych możliwa jest obiektywna ocena efektywności produkcji oraz wynikających z tego korzyści a raczej zagrożeń.
Większość rolników nie zdaje sobie sprawy z realnego zagrożenia o charakterze ekonomicznym. Rolnicy, którzy zdecydują się na zakup ziarna GM uzależniają się od swoich dostawców, ponieważ ziarno to chronione jest prawem patentowym czego konsekwencją jest konieczność corocznego zakupu. Przy braku konkurencji cena materiału siewnego może być w sposób całkowicie dowolny dyktowana przez koncerny biotechnologiczne (w Indiach ceny nasion GM bawełny były 3-krotnie wyższe niż nasion roślin niemodyfikowanych).
Kolejnym zagrożeniem są kary wynikające z obecności na polach upraw GM roślin, które w sposób niekontrolowany poprzez krzyżowanie się GM odmian z tradycyjnymi powstają wbrew założeniom uprawowym.
Negatywny wpływ upraw GM roślin na biologiczną różnorodność oraz na te proekologiczne sektory rolnictwa jest oczywisty. Współistnienie upraw konwencjonalnych i roślin genetycznie modyfikowanych jest praktycznie niemożliwe. Rozprzestrzenienie się genów z GM roślin stanowi zagrożenie dla środowiska naturalnego i może być przyczyną niekontrolowanego krzyżowania roślin.
Wdrożenie upraw roślin GM w Polsce obniży konkurencyjność polskich producentów żywności i uniemożliwi wykorzystywanie szans eksportowych, jakie powstały i są wykorzystywane po akcesji z UE.

Literatura dostępna w redakcji.