| Co na to nasz prawnik? |
|
|
|
| Wpisany przez Piotr Witkowski | |||
| Wtorek, 02 Luty 2010 16:08 | |||
|
Oddałem brojlery do małej ubojni. W wyniku badań monitoringowych stwierdzono wysoki poziom kokcydiostatyku w wątrobach "niby" moich kurcząt - środek, którego nigdy w paszy nie stosowałem. Lekarz powiatowy w wyniku nieustalenia przyczyny przekroczenia dopuszczalnego poziomu kokcydiostatyku objął gospodarstwo na okres 6 miesięcy zwiększoną kontrolą wet. Około 4,5 tys kurcząt sprzedałem odbiorcom indywidualnym, co do której sprzedaży miał zastrzeżenia lekarz pow. i zalecił ustnie sprzedawanie żywca w ubojniach.
W takim przypadku wydaje się decyzję administracyjną w trybie kodeksu postępowania administracyjnego. Decyzję wydaje się w formie pisemnej, a jej zakres wyznaczony jest poprzez jej treść. Zatem ustne zalecenia zakazu sprzedaży piskląt nie dość, ze nie są częścią decyzji, to jeszcze pozbawione są podstawy prawnej, bowiem takiej co do zaleceń sprzedaży, nie daje wspomniane na wstępie rozporządzenie Rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Zdaje się, iż w tym przypadku powiatowy lekarz weterynarii przekroczył swe uprawnienia, być może z troski o ewentualne negatywne następstwa związane z wykrytym stanem substancji niedozwolonych. Jednakże brak jest podstaw ku temu w świetle przedstawionego stanu faktycznego, by zakazywać czy ograniczać sprzedaż w sugerowany przez powiatowego lekarza weterynarii sposób. Chciałby także odnieść się do tej kwestii, iż w Pana opinii wykrycie substancji niedozwolonych mogło nie dotyczyć Pańskich kurcząt. W takim przypadku należało kwestionować wyniki badań i zadań przeprowadzenia wyjaśnień, które jednoznacznie wyjaśniłyby tę sprawę.
|
|||
| Zmieniony: Środa, 03 Luty 2010 19:42 |







