| Podwyżki dla weterynarzy wobec kosztów hodowców |
|
|
|
| Wpisany przez Elżbieta Biedrzycka | |||
| Piątek, 04 Wrzesień 2009 09:38 | |||
|
Ostatnie lata były chude dla rolników, bo właściwie nie opłacała się produkcja żadnego z podstawowych surowców rolnych. Potwierdza to nawet IERiGŻ, który zwykle - zdaniem rolników - zawyża ich odchody. Kryzys jest na większości rynków rolnych. W przypadku zbóż, mięsa, mleka i owoców koszty produkcji były znacznie wyższe niż ceny skupu. Taka sytuacja ma miejsce już od kilku lat. Kryzys daje w kość rolnikom tak bardzo, że każde kolejne obciążenie rodzi duże niezadowolenie. Narzekają nawet na opłaty za usługi weterynaryjne. Chodzi głównie o koszty wydawania świadectw. To nowy dokument. Musi się o niego postarać każdy hodowca trzody chlewnej, który chce sprzedać zwierzę do uboju lub do dalszego chowu. Świadectwa są wymagalne w związku z zrealizowaniem przez Polskę Programu Zwalczania Choroby Aujeszkiego. Mają być potwierdzeniem, że zwierzę pochodzi ze stada wolnego od tej choroby, i że nie zagraża innym. Niestety, te dokumenty kosztują. Trzeba bowiem zapłacić nie tylko za dokument, ale i dojazd lekarza weterynarii, który musi obejrzeć stado w gospodarstwie. Koszty te najbardziej dotykają drobnych hodowców. Bo lekarz musi przyjechać do rolnika nawet z powodu jednej sztuki. A samo wydanie świadectwa dla jednego tucznika kosztuje tyle samo co dla 15, czyli 17 zł. Za każdą następną sztukę cena wzrasta o jedną złotówkę. Dlatego rolnicy buntują się. Buntują się też weterynarze, którzy uważają, że zarabiają zbyt mało. Ich protesty zaczęły narastać, gdy okazało się, że Ministerstwo Rolnictwo chce obniżyć stawki. Komu uda się przekonać ministra rolnictwa? Każdy ma swoje argumenty – i rolnicy, dla których obecne ceny są zbyt wysokie i lekarze weterynarii, którzy twierdzą, że po opłaceniu podatków nie wiele dla nich zostaje. W niedzielę o 8.00. TVP 1 będą o tym rozmawiać: (opracowanie własne na podstawie TVP informacje rolnicze)
|
|||
| Zmieniony: Piątek, 04 Wrzesień 2009 09:43 |







