Strefa Bydło

Ostatnie kominy gorzelni rolniczych

Adam Kupczyk, SGGW

 

Okres swojej świetności gorzelnie rolnicze mają raczej za sobą, choć wiele z nich zostało przecież zmodernizowanych niemałym nakładem sił i środków już po wejściu Polski do UE. Przez ponad cztery stulecia gorzelnie rolnicze były jedynym i należy podkreślić niezawodnym dostawcą wódki i spirytusu na polski rynek. Od ok. 20. lat produkują też surówkę do odwodnienia, przeznaczoną na cele paliwowe jako biokomponent dolewany do benzyn.

 

 

W okresie wysokiego cła zaporowego jakim obłożono spirytus przywożony do Polski ich pozycja była niezagrożona. Potem wszystko się zmieniło! Wraz z wejściem Polski do UE, które miało być szansą dla gorzelni rolniczych, wszystko się urynkowiło i praktycznie mała polska gorzelnia musi obecnie konkurować z potentatami światowej produkcji bioetanolu i etanolu i walkę tę najczęściej przegrywa.
Gorzelnie z małych wsi nagle znalazły się na pozycji konkurowania w światowej, globalnej wiosce. Nikt nie stworzył strategii ochrony i rozwoju tego niezbyt dużego, ale pięknego sektora z ogromnymi tradycjami. Można oczywiście powiedzieć, że z całej UE tylko w Polsce małe gorzelnie rzuciły się w wir walki o rynek bioetanolu, ale z drugiej strony nie było siły, która by tego zabroniła. Jednak uwarunkowania prawne topią każdego dnia nadzieje gorzelników na poprawę sytuacji międzynarodowej i prawnej.
Ostatnie dwie negatywne dla gorzelników w całej UE wiadomości dotyczą zmniejszenia obowiązkowej ilości biokomponentów dolewanych do biopaliw oraz wsparcia biopaliw 1. generacji (czyli np. opartych na bioetanolu dolewanego do benzyny). W Pakiecie Klimatyczno-Energetycznym 3x20 + 10 założono, że w krajach członkowskich w 2020 r. będzie się dolewać minimum 10% (w ujęciu energetycznym) biokomponentów. Obecnie naciski różnych opcji, w tym paliwowych, samochodowych, organizacji społecznych, międzynarodowych wskazują, że obniży się ten wskaźnik do 5% (w ujęciu energetycznym). A te 5% to już obecnie z nadmiarem dostarczy krajowy przemysł bioetanolowi z pominięciem gorzelni oraz „szalejący”, niekontrolowany import bioetanolu.
Drugi aspekt dotyczy redukcji emisji CO2 i bioetanol produkowany na bazie surówki z małej gorzelni rolniczej nie będzie spełniał progowych wartości emisji zawartych w Dyrektywie 2009/28/EC. Wobec tego wsparcie bioetanolu 1. generacji (produkowanego z roślin jadalnych) skończy się niebawem, najpóźniej w 2020 r. a zacznie era bioetanolu np. ligninocelulozowego.


Gorzelnie, surowce, ceny i zdolności produkcyjne

Nie ma jakiejś wyraźnie sformułowanej definicji gorzelni rolniczej. Związek Gorzelni Polskich podał na własny użytek, że gorzelnia rolnicza to obiekt o zdolnościach produkcyjnych do 5 mln l/rok wykorzystujący w procesach fermentacji alkoholowej surowce rolnicze. Surowce wykorzystane w ostatnim roku w Polsce do produkcji etanolu przedstawia tabela 1. Jak widać w ujęciu masowym dominują zboża i ok. 10% stanowi melasa. Cena zbóż stanowiąca ok. 50% kosztów wytwarzania surówki zmieniała się dość istotnie w minionym okresie (głównie się zwiększała), co przedstawia tabela 2.
W okresie międzywojennym funkcjonowało w Polsce ok. 1200 relatywnie małych gorzelni rolniczych zaś do roku 1989 w rejestrze MRiRW było ich ok. 970. Zdolności produkcyjne przedwojennych gorzelni rolniczych dochodziły do 100 000 l/rok, a powojennej były kilka razy większe.
Zmodernizowane gorzelnie rolnicze w ostatnich latach charakteryzowały się zdolnościami produkcyjnymi ok. 2 mln l/rok. Jeszcze w 2005 r. uznawano, że gorzelnia o zdolnościach 2-3 mln l/rok będzie bardzo konkurencyjna i podoła konkurencji międzynarodowej na rynku bioetanolu. Tak się jednak nie stało. Na rynku międzynarodowym dominują ogromne obiekty przemysłowe ze zdolnościami produkcyjnymi dochodzącymi do 500 mln l/rok, co pozwala im na osiągnięcie efektu skali. Obiekty te są ponad 100-200 razy większe od naszych zmodernizowanych gorzelni rolniczych i trudno też je porównywać.
W gorzelni rolniczej produkuje się destylat rolniczy (do 92% etnolu), który kierowany jest do rektyfikacji (alkohol spożywczy) lub do odwodnienia w innym zakładzie, nieraz bardzo odległym od gorzelni. Jest to produkcja tzw. 2-fazowa.
Duże zakłady produkują zazwyczaj 1-fazowo, czyli od surowca do bioetanolu w jednym miejscu. Dodatkowo mają nowszą technologię produkcji od naszych małych gorzelni, czyli dysponują technologią zacierania na zimno.
Należy podkreślić, że docelowe zdolności produkcyjne pojedynczych krajowych zakładów bioetanolowych nie dochodzą do 200 mln l/rok. Większy zakład o zdolności 300 mln l/rok powstaje przy zachodniej granicy.
Tabela 3, bazująca na różnych, często rozbieżnych danych przedstawia jak kształtowała się liczba gorzelni rolniczych w Polsce na przestrzeni ostatnich 17 lat. Należy dodać, że są to liczby szacunkowe, zaś gorzelnie uznane obecnie za czynne mogą być otwierane w danym roku zaledwie na krótki okres, zatem z pewnością ich liczba jest niższa od wartości tabelarycznej i może być niższa od 100.
Przewiduje się, że w ciągu kilku lat charakterystyczne wysokie kominy gorzelni rolniczych zginą z krajobrazu polskiej wsi.

Jakie są przyczyny złożonej i w gruncie rzeczy złej sytuacji gorzelni?

Można stwierdzić, że od lat 90. ub. stulecia przyczyny te zmieniają się, nieraz nawarstwiają.
Jeszcze w latach 80. i 90. trudno było destylat sprzedać. Właściciele gorzelni jeździli po kraju i różnymi metodami starali się ten produkt upłynnić. Paradoksem tamtych czasów było to, że często destylat lepszej jakości (do rektyfikacji, z najlepszych surowców) i gorszej jakości (do odwodnienia, ze słabszych surowców, nieraz odpadowych) transportowane były w tym samym zbiorniku.
Od początku wstępnej fazy prywatyzacji PPS Polmos (1996/1997), gorzelnie nie stanowiły przedmiotu zainteresowania decydentów, którzy prawdopodobnie pozbywszy się ich (część sprzedano, cześć dzierżawiono) uznali sprawę za zamkniętą. Nie chciano ich problemów i specyfiki działania powiązać z prywatyzowanymi Polmosami czy dać im pakietu należnego wieloletnim dostawcom surowca. Praktycznie żadne z ministerstw nie pokusiło się o wykonanie analizy sektorowej czy strategii rozwoju sektora gorzelni rolniczych a powinno tego dokonać ministerstwo rolnictwa.
W końcu lat 90. zderegulowane sektory wyrobów spirytusowych, gnębione szalejącym wzrostem akcyzy, do 2002 r. dławiły cenę płaconą gorzelniom rolniczym, przez co zakłady te nie mogły się modernizować i rozwijać. Po obniżeniu akcyzy na alkohole mocne z 6600 zł/hl do 4400 zł/hl częściowo już sprywatyzowane Polmosy nieco nabrały wiatru w żagle i zaczęły się rozwijać, również za sprawą zmarginalizowania czarnego rynku oszacowanego na 35%.
W poszukiwaniu odpowiedzi, dlaczego tradycyjne gorzelnie rolnicze wypadają z rynku takie przykładowe, najważniejsze odpowiedzi podaje Związek Gorzelni Polskich:
1.    zliberalizowanie rynku spirytusu surowego, uwolnienie cen i brak polityki rolnej państwa nieuwzględniającej specyfiki tego sektora przemysłu rolno-spożywczego,
2.    restrykcyjne przepisy ustawy o podatku akcyzowym w stosunku do gorzelni rolniczych jako składów podatkowych, a od 2004 r. wymogi dostosowania się do Dyrektyw i rozporządzeń UE (np. REACH),
3.    martwy charakter ustawy o biokomponentach,
4.    zaniechanie partnerskiej współpracy odbiorców spirytusu surowego Polmosów i zakładów odwadniania z gorzelniami rolniczymi,
5.    wysokie koszty produkcji spirtytusu z uwagi na rosnące ceny surowców rolniczych oraz brak zainteresowania wywarem jako paszą (ograniczenie hodowli bydła).

Należy dodać, że gorzelnie rolnicze produkują bioetanol w systemie 2-fazowym; 1-faza produkcja destylatu w gorzelni rolniczej i 2-faza – odwodnienie destylatu w innym zakładzie. Wydaje się, że system 2-fazowy produkcji bioetanolu w Polsce zanika.
Małe gorzelnie rolnicze funkcjonują w Niemczech i w Austrii, ale nie są dostawcami destylatu do odwodnienia, tylko destylatu do rektyfikacji (produkcji etanolu spożywczego).
Po 2005 r. w Polsce powstały nowoczesne gorzelnie 1-fazowe, produkujące bioetanol w jednym miejscu, bez zbytecznego transportu i nowoczesną metodą zacierania na zimno.
Naturalne jest, że „stare” i „nowe” konkurują ze sobą, przy czym te drugie powinny wygrywać.
Nic bardziej błędnego! Gdzie się dwóch bije, tam trzeci korzysta. Zdolności produkcyjne przemysłu bioetanolowego (obydwie fazy w jednym zakładzie, czyli 1-fazowe), mimo unowocześnienia są wykorzystywane w niewielkim stopniu (Tab. 4).
Paradoksem jest to, że Polska, która wg wcześniejszych zapowiedzi rządowych i politycznych, mogłaby być europejskim potentatem i produkować ok. 5 mld l biopaliw i eksportować je na rynek UE, dla spełnienia potrzeb NCW importuje biokomponenty często z odległych kontynentów. UE jest nieodporna i nie reagowała dotychczas na zjawisko wpływu ogromnych ilości bioetanolu na wspólny rynek.
Krajowi producenci biokomponentów wielokrotnie wskazywali w jaki – tzw. legalny – sposób wpływają do Polski biokomponnety, natomiast odpowiednie urzędy takiego procederu nie odkryli. Dlaczego?
Są też i dodatkowe problemy dla rynku etanolu i bioetanolu. Wg Krajowej Izby Biopaliw w Polsce planuje się powstanie nowych zdolności produkcyjnych w zakresie bioetanolu 1. i 2. generacji, ok. 75% w porównaniu do tych jakie już istnieją, co pogrąży jeszcze bardziej w chaosie sektor gorzelni, szczególnie rolniczych. Wymaganą od. II kwartału 2013 r. redukcję emisji CO2 dla biopaliw transportowych, wynoszącą 35%, przeciętne gorzelnie rolnicze spełniają zaledwie w połowie. Na całość i tak trudnej sytuacji gorzelni nakłada się jeszcze sygnalizowany aspekt zmniejszenia wskaźnika wykorzystania biopaliw dla UE do 5% w 2020 r., wobec wcześniej zapowiedzianego 10% wskaźnika w Dyrektywie 2009/28/EC.

Artykuł powstał w ramach grantu: „Wpływ redukcji emisji CO2 na funkcjonowanie sektorów biopaliw transportowych w Polsce”.

 

© 2020 Pro Agricola dom wydawniczy