Copyright 2019

W Polsce hodowla bydła mięsnego rozpoczęła się w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Jej rozwój jest dość powolny, a wielkość populacji krów i jałówek ras mięsnych jest mała i nie wpływa znacząco na skalę i jakość mięsa wołowego produkowanego w kraju. Podobnie jak w innych krajach europejskich, głównym źródłem pozyskiwania cieląt do opasu są stada krów mlecznych.

Wojciech Neja
Zakład Hodowli Bydła, Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy w Bydgoszczy

Agnieszka Wilczek- Jagiełło
Lublin

 

Synchronizacja rui jest niczym innym jak serią zabiegów weterynaryjnych polegających na takim manipulowaniu cyklem płciowym (jajnikowym), aby w danym stadzie zapłodnienie samic następowało w przybliżeniu w tym samym czasie.

Synchronizacja rui jest stosowana zarówno na fermach bydła mięsnego, jak i mlecznego – w obu rodzajach użytkowych pełni jednak nieco odmienne funkcje. W przypadku bydła mlecznego ma na celu zapłodnienie krów w stosunkowo krótkim okresie po porodzie i maksymalne skrócenie okresu międzyciążowego i międzywycieleniowego, natomiast u bydła o mięsnym typie użytkowym synchronizacja pozwala zapłodnić wszystkie samice w podobnym okresie czasu. To z kolei pozwala na osiągnięcie sezonowości ocieleń, zminimalizowanie nakładów pracy podczas sezonu rozrodczego i poprawę wskaźników ekonomicznych produkcji.

 

O sukcesie prowadzonych programów synchronizacji rui decyduje wiele czynników. Niewątpliwie, jednym z nich jest doskonała znajomość i umiejętność sterowania układem hormonalnym krów. Wszystkie bowiem programy synchronizacji rui oparte są na podawaniu preparatów hormonalnych, a więc ingerencji w naturalną gospodarkę hormonalną organizmu. Niestety, nie wystarczy tylko „bezrefleksyjne” zastosowanie programów synchronizacji prezentowanych w fachowej literaturze. Trzeba zdawać sobie sprawę, że przy braku odpowiednich programów żywieniowych i obecności chorób metabolicznych w stadzie skuteczna synchronizacja rozrodu będzie utrudniona, a wręcz niemożliwa. Poza tym, weterynaryjne preparaty hormonalne nie należą do najtańszych, a więc wybór odpowiedniego schematu postępowania przy synchronizowaniu cyklów jajnikowych powinien uwzględniać aspekt ekonomiczny z uwzględnieniem chociażby wieku krów i aktualnych problemów rozrodczych w stadzie.

 

Synchronizacja w oparciu o PGF-2α

Zasadniczo, dysponujemy trzema grupami substancji leczniczych za pomocą których możemy synchronizować ruję u bydła : prostaglandyny, progestageny i gonadotropiny. Prostaglandyna i jej analogi są najczęściej stosowanymi w synchronizacji rui bydła.  U krów przejawiających cykle jajnikowe (prawidłowo 21-dniowe) po owulacji, na jajniku, formowane jest ciałko żółte CL (łac. corpus luteum) – produkuje ono hormon progesteron, który hamuje proces dojrzewania kolejnych pęcherzyków jajnikowych oraz stwarza w środowisku macicy dogodne warunki do przyjęcia zarodka i utrzymania ciąży. Brak ciąży oznacza konieczność zaniku ciałka żółtego (tzw. luteoliza). Prostaglandyny (produkowane głównie przez endometrium macicy) zaś są głównym czynnikiem luteolitycznym. Zanik ciałka żółtego jest równoznaczny z gwałtownym spadkiem progesteronu, a tym samym oznacza rozpoczęcie nowego cyklu płciowego. Programy synchronizacji rui oparte na podawaniu samicom analogów prostaglandyn zakładają ich pojedyncze lub też podwójne podanie. Obecnie, dysponujemy wieloma preparatami, których działanie jest zbliżone do naturalnych prostaglandyn m. in.       ( Dinolytic, Bioestrowet, Veteglan, Gabbrostim, Dalmazin). Synchronizację rui za pomocą PGF- 2α możemy wykonać podając jeden z w/w preparatów w tzw. dniu 0. Następnie, obserwuje się stado celem zaobserwowania objawów rujowych i kryje samice 12 godzin po ich zaobserwowaniu. Przyjmuje się, że w wyniku pojedynczej iniekcji PGF 75% samic będzie przejawiało ruję w ciągu następnych 2-5 dni. Podkreślenia wymaga fakt, że prostaglandyny nie są skuteczne w przypadku samic, które znajdują się w okresie tzw. spokoju płciowego (anestrus) – tzn. ich jajniki nie pracują ze względu na młody wiek jałówki lub też nie wznowiły jeszcze aktywności  w okresie poporodowym. Krowy w okresie „anestrus” nie odpowiedzą na jednorazowe podanie PGF ponieważ nie mają ciałka żółtego obecnego na jajniku. Bardziej ekonomiczną metodą synchronizacji w oparciu o jednorazowe podanie PGF jest obserwacja rui i zainseminowanie wszystkich samic z objawami rujowymi w ciągu 5 dni sezonu. Następnie, samicom, u które nie poddano inseminacji podaje się PGF i inseminuje po wystąpieniu rui. Takie postępowanie jest bardziej ekonomiczne i daje wyniki w postaci 90% samic z cyklem rujowym zainseminowanych w ciągu 10 dni sezonu rozrodczego. Program podwójnej iniekcji PGF zakłada, że samicom, które nie przejawiają objawów rujowych w ciągu 2-5 dni po podaniu pierwszej dawki należy wykonać drugą iniekcję PGF w odstępie 11 do 14 dni od pierwszej.

 

Progestageny i PGF-2α

Synchronizacja rui poprzez iniekcje PGF2α ma swoje zalety (prosty schemat podawania leku, jest stosunkowo tania), ale również wiele wad. Przede wszystkim iniekcja PGF2α nie działają na krowy z nie w pełni wykształconym ciałkiem żółtym i znajdujących się w fazie anestrus. Dlatego też,  gdy nie jesteśmy pewni statusu fizjologicznego zwierząt (dotyczy zwłaszcza stad bydła mięsnego) lub cykle rujowe wykazują acykliczność uzasadnionym wydaje się być stosowanie kombinacji prostaglandyn i progesteronu lub też prostaglandyn i gonadotropin. O skuteczności działania progesteronu w dużej mierze zależy sposób jego podawania. Wykorzystując program synchronizacji w oparciu o progesteron musimy wiedzieć, że musi być on dostarczany do organizmu krowy w stałych dawkach przez wiele dni. Można to wykonać podając preparaty hormonalne do paszy (np. 5mg/dzień melongestrolu). Jest to metoda żmudna i trudno przewidzieć, czy każda sztuka zje określoną ilość preparatu. W praktyce, w Polsce z powodu braku zarejestrowanego preparatu, metoda powyższa nie jest stosowana. Stosuje się natomiast wkładki dopochwowe (np. CIDR, PRID-DELTA), które stale uwalniają do krwioobiegu krowy określoną dawkę progesteronu. Schemat zakłada umieszczenie wkładki dopochwowej w dniu 0, w dniu 6 należy wykonać iniekcję PGF, a następnego dnia – 7 wyjąć wkładkę. W dniach 8-11 obserwuje się objawy rujowe i przeprowadza zabieg inseminacji. Stosowanie – w określonych sytuacjach – wkładek zawierających progesteron ma na celu zatrzymanie na okres kilku dni cyklu płciowego, a ich usunięcie powoduje gwałtowne obniżenie ilości progesteronu we krwi samic i uruchomia ruję w przeciągu 3-4 dni. Metoda powyższa oparta na stosowaniu wkładek i iniekcji PGF może indukować ruję u krów  w fazie anestrus oraz u „fizycznie rozwiniętych” jałówek w okresie dojrzewania płciowego. U samic nie przejawiających cyklów jajnikowych można dodatkowo wykonać iniekcję hormonem : gonadotropiną surowicy źrebnej klaczy (eCG) w czasie wyjmowania wkładu.

 

GnRG (gonadoliberyna) i PGF

GnRH (wydzielany przez podwzgórze w mózgu) jest głównym regulatorem układu rozrodczego. Hormon ten oddziałuje na przysadkę pobudzając produkcję hormonów gonadotropowych, stymulujących pracę jajników tj. FSH (hormon dopęcherzykowy) – zapoczątkowuje wzrost i dojrzewanie pęcherzyków jajnikowych, które w momencie owulacji uwalniają komórkę jajową oraz LH ( hormon luteinizujący ) – odpowiada za owulację oraz tworzenie ciałka żółtego w miejscu uwolnionej komórki jajowej. W przypadku dojrzałych krów ras mięsnych  (nie dla jałówek !) synchronizację rui można przeprowadzić podając gonadoliberynę ( preparaty o podobnym działaniu to m. in. Depherelin, Biorelina, Burselin), a po tygodniu wykonać iniekcję PGF. Samice przejawiają objawy rujowe  już 36 godzin przed oraz 6 dni po podaniu PGF. Oczywiście, u krów, które mają ruję po podaniu GnRH nie stosujemy dodatkowo iniekcji PGF.  Inny schemat synchronizacji rui (tzw. Co-Synch) zakłada podanie GnRH w dniu 0, następnie w dniu 7 PGF, a w dniu 9 ponownie GnRH. Po podaniu drugiej dawki GnRH krowy są w ciągu 8-18 godzin inseminowanie niezależnie od występujących (lub nie) objawów rujowych. Jest to metoda bardzo wskazana w stadach krów mlecznych. Być może jest ona kosztowna i pracochłonna (czterokrotne unieruchamianie i iniekcja hormonów), jednak pozwala zaoszczędzić czas spędzany na obserwacji objawów rujowych. Udowodniono, że metodę tą można bardziej uskutecznić poprzez 48 – godzinną separację krów i cieląt w okresie poprzedzającym drugą iniekcję GnRH (dzień 9). Oczywiście metoda ta dobrze sprawdzi się na fermach bydła mięsnego dysponujących odpowiednim zapleczem do oddzielenia cieląt. Separacja cieląt pozwala na 8% wzrost skuteczności metody w porównaniu do Co-Synch.

Literatura u autora

 

 

 

Zaledwie kilka lat temu dokonała się prawdziwa rewolucja w hodowli bydła mlecznego. Z momentem praktycznego zastosowania markerów genetycznych w selekcji bydła mlecznego zmianie uległy całe ważniejsze programy hodowlane na świecie w formie, w jakiej istniały one przez lata, czyli opierające się na jakości córek. Zmiana ta dotyczy przede wszystkim czasu oczekiwania na wycenę wartości hodowlanej. Selekcja genomowa pozwala sprawdzić zestaw markerów genetycznych zwierzęcia i sprawia, że jego wartość hodowlaną można oszacować już w kilka dni po urodzeniu (a nawet przed urodzeniem na etapie zarodka), nie czekając, aż urodzone w wyniku inseminacji córki ukończą laktację. Przyśpiesza to postęp hodowlany co najmniej dwukrotnie.

 

Cena mleka osiąga rekordowe poziomy w skupie. Długo na takie ceny czekaliśmy. Jest to najlepszy moment, aby ponownie policzyć, czyli  zastanowić się nad ekonomią odchowu cielęcia.

Polmass

Paweł Górka
Uniwersytet Rolniczy w Krakowie

 

Ile mleka powinno się podawać cielętom? To często spotykane w praktyce pytanie. Niestety, nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Zarówno skarmianie małych jak i dużych dawek mleka (mleka pełnego lub pójła preparatu mlekozastępczego) ma bowiem zalety jak i wady. Dodatkowo wiele czynników wpływa na ostateczne efekty stosowania w odchowie cieląt określonej dawki paszy płynnej. Przeanalizujmy, jak dobrać optymalną ilość mleka, która będzie podawana cielętom w okresie ich odchowu.

 

4-5 l/sztukę/dzień

                Dawka wynosząca 4-5 l/dzień to prawdopodobnie najczęściej stosowana w odchowie cieląt dawka mleka lub pójła preparatu mlekozastępczego. Chociaż niekoniecznie popularna w naszym kraju, to za sprawą jej propagowania przez amerykańskie normy żywienia bydła (NRC 2001), jest ona powszechnie przyjętym standardem na świecie, w stosunku do którego porównuje się efekty żywienia cieląt innymi dawkami pasz płynnych.

                Główną zaletą stosowania tak niewielkiej dawki paszy płynnej jest znaczne zmniejszenie kosztów odchowu cieląt, przede wszystkim poprzez zmniejszenie zużycia mleka pełnego lub preparatu mlekozastępczego. Ponadto, odpajanie małymi ilościami paszy płynnej przekłada się na większe pobranie paszy stałej przez cielęta już w pierwszych tygodniach życia. To z kolei pozwala na zaprzestanie podawania pasz płynnych już w 4-5 tygodniu po urodzeniu i rozpoczęcie żywienia cieląt wyłącznie w oparciu o tańsze pasze stałe, co znacznie zmniejsza nakłady finansowe na robociznę. Wyniki badań wskazują również, że skarmianie niewielkich dawek mleka lub preparatu mlekozastępczego przekłada się na mniejszą ilość przypadków występowania biegunek u cieląt w pierwszych tygodniach życia.

                Z drugiej strony, skarmianie niewielkich dawek pasz płynnych nie pozwala na uzyskiwanie większych przyrostów masy ciała cieląt, które w takim systemie żywienia w pierwszych 2-3 tygodniach życia cieląt najczęściej nie przekraczają 200 g/dzień. Fakt ten jest chyba najczęstszą przyczyną niezadowolenia hodowców ze stosowania tak „oszczędnej” strategii żywienia cieląt. Wyniki badań wskazują także, że niskie przyrosty masy ciała cieląt w pierwszych tygodniach życia mogą mieć niekorzystne przełożenie na przyszłą wydajność mleczną odchowywanych jałówek.

                W żywieniu cieląt niewielkimi dawkami pasz płynnych ich wzrost i przyrosty masy ciała zależą przede wszystkim od dużego pobrania pasz stałych, a konkretnie mieszanki treściwej typu starter, która musi być zawsze dostępna w karmidle. Jej wyjadanie powinno być regularnie kontrolowane, a każdy spadek pobrania powinien być sygnałem do interwencji i próby określenia przyczyn obniżenia jej pobrania. Jeżeli odchów

cieląt odbywa się przede wszystkim w oparciu o pasze stałe, to szczególnie ważnym jest, aby cielęta miały stały, nieograniczony dostęp do wody. Z kolei, podawanie pasz objętościowych, np. siana, powinno zostać przesunięte do momentu odsadzenia cieląt, co zwiększa ilość pobranego starteru przez cielęta. Mieszanka treściwa jest bogatszym źródłem składników pokarmowych dla cieląt niż pasze objętościowe. Stąd każdy wzrost jej pobrania przekłada się na większe przyrosty masy ciała cieląt, szczególnie w systemie żywienia

niewielkimi dawkami pasz płynnych. Jednocześnie ważnym jest, aby ilość podawanego mleka lub preparatu mlekozastępczego, chociaż niewielka, była restrykcyjnie przestrzegana. Każde zwiększenie jej ilości zmniejszy pobranie starteru i w końcowym efekcie może wpłynąć na pogorszenie efektów odchowu, szczególnie po odsadzeniu.

6-8 l/sztukę/dzień

                Sześć do ośmiu litrów mleka pełnego lub pójła preparatu mlekozastępczego to zapewne najczęściej stosowana dawka paszy płynnej w odchowie cieląt w kraju. Dawka taka jest pewnego rodzaju kompromisem pomiędzy stosowaniem małych a bardzo dużych dawek mleka. Być może stąd wynika jej duża popularność wśród hodowców.

                Podawanie 6-8 litrów mleka/dzień pozwala na uzyskiwanie zadawalających przyrostów masy ciała cieląt. Jeżeli w odchowie stosowane jest mleko pełne lub bardzo dobrej jakości preparat mlekozastępczy, a ponadto cielęta mają stały dostęp do dobrej jakości mieszanki treściwej typu starter, to przyrosty masy ciała w pierwszych tygodniach życia mogą przewyższać 600 g/dzień. Podawanie umiarkowanych ilości paszy płynnej sprawia również, że cielęta zaczynają chętnie pobierać starter już w 3-4 tygodniu życia. W efekcie, odsadzenie od pasz płynnych może mieć miejsce już w 5-6 tygodniu życia. Niemniej jednak nadrzędnym kryterium skrócenia okresu odpajania mlekiem w takim systemie żywienia cieląt (jak i każdym innym) powinno być odpowiednio duże pobranie starteru, wynoszące 800-1000 g/dzień. Wyraźne zwiększenie pobrania starteru można uzyskać poprzez ograniczenie dawki mleka o połowę w ostatnim tygodniu przed osadzeniem.

                Rozwiązanie dotyczące podawania 6-8 l mleka/dzień przez 7-8 tygodni nie jest tanim sposobem żywienia, ze względu na stosunkowo duże zużycie mleka, a także duże nakłady pracy związane z odpajaniem cieląt aż do ukończenia 7-8 tygodnia życia. Czasem nawet tak długi okres podawania mleka jest niewystarczający, aby cielęta nauczyły się pobierać pasze stałe w takiej ilości, która pozwoliłaby na utrzymanie zadawalającego stanu ich zdrowia po odsadzeniu. Sytuacja taka może mieć miejsce przede wszystkim w przypadku, gdy cielęta otrzymują w okresie podawania mleka pasze objętościowe, tj. siano lub kiszonki, co zmniejsza pobranie mieszanki treściwej.

Powyżej 8 l/sztukę/dzień

                Podawanie cielętom dużych dawek mleka lub preparatu mlekozastępczego (8-10 l/dzień) to coraz szerzej propagowana strategia ich żywienia. Postępowanie takie ma za zadanie wykorzystanie tzw. biologicznego potencjału wzrostowego cieląt. Duże przyrosty masy ciała cieląt w pierwszych tygodniach życia (nawet na poziomie 1000 g/dzień) potencjalnie pozwalają na szybsze krycie jałówek, a co za tym idzie, skrócenie okresu, w którym nie przynoszą one hodowcy żadnego zysku. Badania wykazały także, iż żywienie cieliczek dużymi dawkami preparatu mlekozastępczego w pierwszych tygodniach życia wpływa pozytywnie na ich przyszłą wydajność mleczną, uzyskanych z nich krów.

                Największą wadą żywienia dużymi dawkami mleka jest często obserwowana większa ilość biegunek u cieląt. Wyraźnego wzrostu ilości przypadków biegunek można się spodziewać w szczególności, jeżeli w odchowie stosuje się mleko pozaklasowe lub preparat mlekozastępczy, który nie jest produktem najlepszej jakości. W przypadku stosowania preparatu mlekozastępczego zaleca się, aby zawierał on minimum 24-25% białka ogólnego, co pozwala na lepsze wykorzystanie potencjału wzrostowego cieląt. W takich warunkach żywienie cieląt dużymi dawkami preparatu mlekozastępczego może być kosztowne.

                Jeżeli cielęta żywione są dużymi dawkami mleka lub preparatu mlekozastępczego ich skarmianie nie może być zakończone z dnia na dzień. Dawka paszy płynnej powinna być stopniowo zmniejszana, przynajmniej przez okres ostatnich 7 dni przed odsadzeniem. Postępowanie takie ma za zadanie przede wszystkim przyzwyczajenie cieląt do większego pobrania starteru, które w przypadku podawania dużych dawek pasz płynnych jest z reguły niewielkie. Niemniej jednak, nawet jeśli dawka mleka jest stopniowo zmniejszana w okresie poprzedzającym odsadzenie, zaprzestaniu jego podawania najczęściej towarzyszy zmniejszenie przyrostów masy ciała cieląt (które może być bardzo wyraźne). Cielęta ponownie zwiększają przyrosty masy ciała dopiero, gdy pobranie starteru osiągnie wartość 1500 g/dzień. Co więcej, jeśli w dniu odsadzenia pobranie starteru jest zbyt niskie (> 800-1000 g/dzień), to zaprzestaniu podawania mleka może towarzyszyć pogorszenie stanu zdrowia cieląt. W efekcie, w systemie intensywnego żywienia mlekiem lub pójłem preparatu mlekozastępczego, bardzo ważne jest stopniowe zmniejszanie ich dawek przed odsadzeniem oraz kontrola wyjadania starteru przez cielęta. Niestety, wymagane indywidualne zmniejszanie dawki mleka każdemu cielęciu jest często trudne do wykonania, szczególnie w dużych gospodarstwach. Warto również nadmienić, iż docelowa dawka paszy płynnej powinna być stopniowo zwiększana w okresie pierwszych 2 tygodni życia, co dodatkowo utrudnia organizację żywienia cieląt. Stosowanie dużych dawek mleka często ogranicza znacznie możliwość skrócenia okresu jego skarmiania, głównie ze względu na niewielkie zainteresowanie cieląt mieszanką starterową w pierwszych tygodniach życia. Powoduje to stosunkowo wolny rozwój przedżołądków. Niemniej jednak ten system żywienia cieląt może zwrócić się dwojako w przyszłości, w postaci bardziej wydajnych krów.

Józef Krzyżewski
Instytut Genetyki i Hodowli Zwierząt Polskiej Akademii Nauk w Jastrzębcu

 

Niedobory pokarmowe u krów są zjawiskiem występującym nie tylko w wielu stadach w Polsce, ale także i na świecie. Zakres tych niedoborów jest wprost proporcjonalny do wydajności mlecznej krów.

4-5 l/sztukę/dzień

                Dawka wynosząca 4-5 l/dzień to prawdopodobnie najczęściej stosowana w odchowie cieląt dawka mleka lub pójła preparatu mlekozastępczego. Chociaż niekoniecznie popularna w naszym kraju, to za sprawą jej propagowania przez amerykańskie normy żywienia bydła (NRC 2001), jest ona powszechnie przyjętym standardem na świecie, w stosunku do którego porównuje się efekty żywienia cieląt innymi dawkami pasz płynnych.

                Główną zaletą stosowania tak niewielkiej dawki paszy płynnej jest znaczne zmniejszenie kosztów odchowu cieląt, przede wszystkim poprzez zmniejszenie zużycia mleka pełnego lub preparatu mlekozastępczego. Ponadto, odpajanie małymi ilościami paszy płynnej przekłada się na większe pobranie paszy stałej przez cielęta już w pierwszych tygodniach życia. To z kolei pozwala na zaprzestanie podawania pasz płynnych już w 4-5 tygodniu po urodzeniu i rozpoczęcie żywienia cieląt wyłącznie w oparciu o tańsze pasze stałe, co znacznie zmniejsza nakłady finansowe na robociznę. Wyniki badań wskazują również, że skarmianie niewielkich dawek mleka lub preparatu mlekozastępczego przekłada się na mniejszą ilość przypadków występowania biegunek u cieląt w pierwszych tygodniach życia.

               

Z drugiej strony, skarmianie niewielkich dawek pasz płynnych nie pozwala na uzyskiwanie większych przyrostów masy ciała cieląt, które w takim systemie żywienia w pierwszych 2-3 tygodniach życia cieląt najczęściej nie przekraczają 200 g/dzień. Fakt ten jest chyba najczęstszą przyczyną niezadowolenia hodowców ze stosowania tak „oszczędnej” strategii żywienia cieląt. Wyniki badań wskazują także, że niskie przyrosty masy ciała cieląt w pierwszych tygodniach życia mogą mieć niekorzystne przełożenie na przyszłą wydajność mleczną odchowywanych jałówek.

                W żywieniu cieląt niewielkimi dawkami pasz płynnych ich wzrost i przyrosty masy ciała zależą przede wszystkim od dużego pobrania pasz stałych, a konkretnie mieszanki treściwej typu starter, która musi być zawsze dostępna w karmidle. Jej wyjadanie powinno być regularnie kontrolowane, a każdy spadek pobrania powinien być sygnałem do interwencji i próby określenia przyczyn obniżenia jej pobrania. Jeżeli odchów

cieląt odbywa się przede wszystkim w oparciu o pasze stałe, to szczególnie ważnym jest, aby cielęta miały stały, nieograniczony dostęp do wody. Z kolei, podawanie pasz objętościowych, np. siana, powinno zostać przesunięte do momentu odsadzenia cieląt, co zwiększa ilość pobranego starteru przez cielęta. Mieszanka treściwa jest bogatszym źródłem składników pokarmowych dla cieląt niż pasze objętościowe. Stąd każdy wzrost jej pobrania przekłada się na większe przyrosty masy ciała cieląt, szczególnie w systemie żywienianiewielkimi dawkami pasz płynnych. Jednocześnie ważnym jest, aby ilość podawanego mleka lub preparatu mlekozastępczego, chociaż niewielka, była restrykcyjnie przestrzegana. Każde zwiększenie jej ilości zmniejszy pobranie starteru i w końcowym efekcie może wpłynąć na pogorszenie efektów odchowu, szczególnie po odsadzeniu.

6-8 l/sztukę/dzień

                Sześć do ośmiu litrów mleka pełnego lub pójła preparatu mlekozastępczego to zapewne najczęściej stosowana dawka paszy płynnej w odchowie cieląt w kraju. Dawka taka jest pewnego rodzaju kompromisem pomiędzy stosowaniem małych a bardzo dużych dawek mleka. Być może stąd wynika jej duża popularność wśród hodowców.

                Podawanie 6-8 litrów mleka/dzień pozwala na uzyskiwanie zadawalających przyrostów masy ciała cieląt. Jeżeli w odchowie stosowane jest mleko pełne lub bardzo dobrej jakości preparat mlekozastępczy, a ponadto cielęta mają stały dostęp do dobrej jakości mieszanki treściwej typu starter, to przyrosty masy ciała w pierwszych tygodniach życia mogą przewyższać 600 g/dzień. Podawanie umiarkowanych ilości paszy płynnej sprawia również, że cielęta zaczynają chętnie pobierać starter już w 3-4 tygodniu życia. W efekcie, odsadzenie od pasz płynnych może mieć miejsce już w 5-6 tygodniu życia. Niemniej jednak nadrzędnym kryterium skrócenia okresu odpajania mlekiem w takim systemie żywienia cieląt (jak i każdym innym) powinno być odpowiednio duże pobranie starteru, wynoszące 800-1000 g/dzień. Wyraźne zwiększenie pobrania starteru można uzyskać poprzez ograniczenie dawki mleka o połowę w ostatnim tygodniu przed osadzeniem.

                Rozwiązanie dotyczące podawania 6-8 l mleka/dzień przez 7-8 tygodni nie jest tanim sposobem żywienia, ze względu na stosunkowo duże zużycie mleka, a także duże nakłady pracy związane z odpajaniem cieląt aż do ukończenia 7-8 tygodnia życia. Czasem nawet tak długi okres podawania mleka jest niewystarczający, aby cielęta nauczyły się pobierać pasze stałe w takiej ilości, która pozwoliłaby na utrzymanie zadawalającego stanu ich zdrowia po odsadzeniu. Sytuacja taka może mieć miejsce przede wszystkim w przypadku, gdy cielęta otrzymują w okresie podawania mleka pasze objętościowe, tj. siano lub kiszonki, co zmniejsza pobranie mieszanki treściwej.

Powyżej 8 l/sztukę/dzień

                Podawanie cielętom dużych dawek mleka lub preparatu mlekozastępczego (8-10 l/dzień) to coraz szerzej propagowana strategia ich żywienia. Postępowanie takie ma za zadanie wykorzystanie tzw. biologicznego potencjału wzrostowego cieląt. Duże przyrosty masy ciała cieląt w pierwszych tygodniach życia (nawet na poziomie 1000 g/dzień) potencjalnie pozwalają na szybsze krycie jałówek, a co za tym idzie, skrócenie okresu, w którym nie przynoszą one hodowcy żadnego zysku. Badania wykazały także, iż żywienie cieliczek dużymi dawkami preparatu mlekozastępczego w pierwszych tygodniach życia wpływa pozytywnie na ich przyszłą wydajność mleczną, uzyskanych z nich krów.

                Największą wadą żywienia dużymi dawkami mleka jest często obserwowana większa ilość biegunek u cieląt. Wyraźnego wzrostu ilości przypadków biegunek można się spodziewać w szczególności, jeżeli w odchowie stosuje się mleko pozaklasowe lub preparat mlekozastępczy, który nie jest produktem najlepszej jakości. W przypadku stosowania preparatu mlekozastępczego zaleca się, aby zawierał on minimum 24-25% białka ogólnego, co pozwala na lepsze wykorzystanie potencjału wzrostowego cieląt. W takich warunkach żywienie cieląt dużymi dawkami preparatu mlekozastępczego może być kosztowne.

                Jeżeli cielęta żywione są dużymi dawkami mleka lub preparatu mlekozastępczego ich skarmianie nie może być zakończone z dnia na dzień. Dawka paszy płynnej powinna być stopniowo zmniejszana, przynajmniej przez okres ostatnich 7 dni przed odsadzeniem. Postępowanie takie ma za zadanie przede wszystkim przyzwyczajenie cieląt do większego pobrania starteru, które w przypadku podawania dużych dawek pasz płynnych jest z reguły niewielkie. Niemniej jednak, nawet jeśli dawka mleka jest stopniowo zmniejszana w okresie poprzedzającym odsadzenie, zaprzestaniu jego podawania najczęściej towarzyszy zmniejszenie przyrostów masy ciała cieląt (które może być bardzo wyraźne). Cielęta ponownie zwiększają przyrosty masy ciała dopiero, gdy pobranie starteru osiągnie wartość 1500 g/dzień. Co więcej, jeśli w dniu odsadzenia pobranie starteru jest zbyt niskie (> 800-1000 g/dzień), to zaprzestaniu podawania mleka może towarzyszyć pogorszenie stanu zdrowia cieląt. W efekcie, w systemie intensywnego żywienia mlekiem lub pójłem preparatu mlekozastępczego, bardzo ważne jest stopniowe zmniejszanie ich dawek przed odsadzeniem oraz kontrola wyjadania starteru przez cielęta. Niestety, wymagane indywidualne zmniejszanie dawki mleka każdemu cielęciu jest często trudne do wykonania, szczególnie w dużych gospodarstwach. Warto również nadmienić, iż docelowa dawka paszy płynnej powinna być stopniowo zwiększana w okresie pierwszych 2 tygodni życia, co dodatkowo utrudnia organizację żywienia cieląt. Stosowanie dużych dawek mleka często ogranicza znacznie możliwość skrócenia okresu jego skarmiania, głównie ze względu na niewielkie zainteresowanie cieląt mieszanką starterową w pierwszych tygodniach życia. Powoduje to stosunkowo wolny rozwój przedżołądków. Niemniej jednak ten system żywienia cieląt może zwrócić się dwojako w przyszłości, w postaci bardziej wydajnych krów.

Michał Boćkowski
Marek Gaworski, Katedra Organizacji i Inżynierii Produkcji, SGGW w Warszawie

 

W nowoczesnych obiektach inwentarskich dla bydła mlecznego coraz powszechniejsze zastosowanie znajdują gumowe maty. Wiele jest miejsc w oborze, gdzie maty spełniają ważne funkcje i cele związane z doskonaleniem stanu produkcji zwierzęcej. Wykorzystanie mat jest tym bardziej ułatwione, jeśli uwzględni się szeroką gamę tego typu rozwiązań na rynku.

 

Przemierzanie przez krowy dużych odległości, dochodzących nawet do 4-5 km w ciągu doby zalicza się do specyficznych cech wolnostanowiskowego systemu utrzymania. Niezależnie od indywidualnej aktywności zwierząt, ich przemieszczania się między stanowiskami legowiskowymi i paszowymi, stado bydła mlecznego dwu- lub trzykrotnie w czasie dnia jest przepędzane do hali udojowej, a także miejsc przeznaczonych do wykonywania zabiegów weterynaryjnych. Uwzględniając tak szeroki zakres aktywności, istotna pozostaje tym samym kwestia jakości podłoża, po którym przemieszczają się krowy. Jakość podłoża powinna zaś być rozpatrywana z punktu widzenia bezpieczeństwa i wygody zwierząt. Nieprawidłowo dobrane i wykonane podłoża, po których przemieszczają się krowy mogą być źródłem urazów mechanicznych i otarć kończyn stanowiących o pogorszeniu samopoczucia zwierząt i wzroście ryzyka obniżenia wskaźników produkcyjnych stada.  W pomieszczeniach dla bydła podejmują również obowiązki osoby obsługujące stado, dlatego tak ważny jest właściwy dobór podłoży stanowiących ciągi komunikacyjne w oborze.

Pewnym krokiem po oborze

W przypadku obór z wolnostanowiskowym systemem utrzymania, gdzie zwierzęta mają pełną swobodę poruszania się, trakty komunikacyjne łączące poszczególne strefy aktywności życiowej w oborze określane są nierzadko mianem strefy socjalnej. W przypadku obiektów z bezściółkowym systemem, odchody naturalne powstające w trakcie procesu produkcyjnego magazynowane są w kanałach pod posadzką. Posadzka ma zazwyczaj postać podłóg szczelinowych. Podłogi szczelinowe potocznie nazywane „rusztami” lub oborami „na kracie” coraz częściej pokrywane są matami gumowymi.

Jak wynika z licznych badań, na twardym podłożu często występują uszkodzenia racic, a ponad 80% z nich powstaje na zewnętrznej racicy tylnych kończyn. Dążąc do zniwelowania tych niekorzystnych zjawisk, wielu producentów decyduje się na pokrycie szczelinowych korytarzy komunikacyjnych matami gumowymi. Maty na powierzchnie szczelinowe projektowane są na ogół indywidualnie dla danego obiektu inwentarskiego, którego plan zawiera dokładne rozmieszczenie oraz rodzaj betonowych elementów podłogi. Podłoga szczelinowa musi bezwzględnie spełniać określone wymagania techniczne, czyli przede wszystkim nie zawierać żadnych uszkodzeń mechanicznych.

W omawianej grupie mat najczęściej wyodrębnia się dwie kategorie rozwiązań, tj. maty na typowe ruszta korytarzy gnojowych w oborach wolnostanowiskowych dla młodego bydła o masie ciała do 250 kg oraz maty specjalne na ruszta o większym obciążeniu (np. duże poczekalnie, ganki paszowe, ganki komunikacyjne, ruszta żeliwne, powierzchnie, gdzie występują belki nośne pomiędzy szczelinami rusztów itp.).

 Maty na wierzchniej stronie posiadają tzw. powierzchnię „grip”, która poprawia ich przyczepność. Natomiast na stronie, która przylega bezpośrednio do podłoża, powierzchnia maty posiada profil wypustkowy, co zapewnia sprężystość i związaną z tym miękkość. Elementem mocującym matę do podłoża jest specjalnie wyprofilowany klin gumowy zapobiegający bocznemu przesuwaniu się maty, który przetykany jest przez szczelinę maty i szczelinę w podłożu (np. betonowym).

Miękko, czysto i bezpiecznie

Na korytarze gnojowe, na których czyszczenie obornika odbywa się przy pomocy zgarniaczy obornika lub ciągnikiem, producenci oferują maty gumowe przyjazne dla racic oraz ograniczające ryzyko poślizgu. Maty także produkowane są pod indywidualne powierzchnie w danej oborze, a tolerancja wymiarów uwzględnia zazwyczaj szerokości o dwucentymetrowych odstępach. Maty mają grubość ok. 24 mm, natomiast ich mocowanie do podłoża odbywa się przy pomocy kołków rozporowych wykonanych ze stali kwasoodpornej, co przekłada się na zwiększenie ich żywotności. Stosując maty, gdzie bezpośrednio na ich powierzchni będą pracowały mechaniczne urządzenia do usuwania odchodów, należy uzgodnić z producentem urządzenia wykonanie poszczególnych elementów zgarniacza tak, aby zminimalizować ryzyko uszkodzenia powierzchni maty (wyeliminowanie ostrych krawędzi itp.). W przypadku usuwania gnojowicy ciągnikiem ze spychaczem czołowym, oprócz wcześniejszych uwag, warto mieć na względzie właściwe, dopuszczalne ciśnienie w oponach, nie przekraczające maks. 4 bary (opony radialne) oraz maks. 3 bary w przypadku opon diagonalnych. Tego typu maty charakteryzują się tym, że wszystkie zewnętrzne krawędzie są dodatkowo wzmocnione, co dodatkowo zapobiega ich uszkodzeniom wynikającym z intensywnej eksploatacji w kontakcie ze zwierzętami i urządzeniami mechanicznymi.

Czym skorupka za młodu nasiąknie …

W większości przypadków, zwłaszcza w okresie zimowym, porody krów oraz okres do 30 dni po wycieleniu zabezpiecza się w wyznaczonych do tego miejscach w oborze, tj. w porodówkach. W takich pomieszczeniach niezbędna jest odpowiednia kwarantanna, a także ograniczenie do minimum elementów zewnętrznych wpływających na prawidłowy rozwój cieląt oraz krów w okresie bezpośrednio po wycieleniu. Oprócz naturalnego materiału ściołowego, jakim jest słoma, coraz częściej hodowcy stosują maty gumowe układając je bezpośrednio na zimne, betonowe posadzki. Dzięki temu doskonale izoluje się zwierzęta od chłodu oraz zmniejsza możliwość poślizgu. Na spodniej stronie maty także stosowane są profile wypustkowe o długości do 5 mm, ułożone w układzie „karo”, co sprawia wrażenie pewnego rodzaju powietrznego materaca. Producent zapewnia, że maty są przystosowane do czyszczenia zgarniaczem obornika lub ciągnikiem. W oferowanej gamie rozwiązań maty występują w formie czterostronnych puzli, co sprawia, że ich montaż jest bardzo łatwy, nie wymaga specjalistycznej wiedzy oraz odbywa się w bardzo krótkim czasie. Maty wyróżniają się grubością 3 cm, natomiast jeden element „układanki” ma wymiary 115 × 170 cm.

Z doświadczeń producentów mat wynika, że w boksach porodowych o powierzchni całkowitej nie przekraczającej 15 m2 maty można instalować bez żadnych elementów dodatkowych, takich jak kołki rozporowe.

Mat wiele zalet

Maty zaliczają się do alternatywnych rozwiązań służących podniesieniu komfortu kontaktu racic z podłożem. Pośrednio wynika to z budowy mat, bazującej na mieszaninie gumy i włókniny. Mata charakteryzuje się właściwościami antypoślizgowymi, jest odporna na ścieranie i wchłanianie płynnych odchodów. Dzięki matom ogranicza się ryzyko ścierania powierzchni racic i wynikających stąd urazów. Kluczowym czynnikiem jest w tym jednak przypadku odpowiednia jakość materiału, z którego wykonano matę. Niejednokrotnie zdarza się, że mata po pewnym okresie użytkowania wybrzusza się i chodzenie po niej jest utrudnione.

Nie tylko na korytarzach, również w strefie legowiskowej

Jeżeli powierzchnię boksów legowiskowych pokrywają maty gumowe, gumopodobne bądź materace, to oprócz odpowiedniej miękkości, odporności na agresywne środowisko i wytrzymałości na ścieranie ważne są również cechy decydujące o przyczepności kończyn do podłoża. Maty bądź materace same w sobie ze względu na odpowiednio dobrany profil nawierzchni oraz specyficzne cechy gumy wyróżniają się dobrymi właściwościami antypoślizgowymi. Warto jednak podkreślić, że powierzchnie mat lub materaców są niejednokrotnie pokrywane sieczką, co w pewnych przypadkach może być przyczyną poślizgu kończyn. Podobne zagrożenia pojawiają się także w przypadku zanieczyszczenia powierzchni legowiska odchodami zwierząt, stąd tak istotny pozostaje właściwy dobór długości boksów legowiskowych do wielkości krów bądź innych grup bydła w stadzie.

Podsumowując

Doskonalenie warunków utrzymania bydła mlecznego w pomieszczeniach inwentarskich wiąże się z systematycznym poszukiwaniem alternatywnych rozwiązań służących podniesieniu komfortu zwierząt w kontakcie z techniczną infrastrukturą wyposażenia obory. Jednym z takich rozwiązań pozostają materace i maty gumowe, których coraz bogatsza oferta rynkowa istotnie wspomaga racjonalne prowadzenie produkcji mleka w gospodarstwie.

 

Od stycznia 2014 firma INTERMAG wprowadza na rynek nową linię produktów prozdrowotnych dla zwierząt gospodarskich. Ich ogromną zaletą jest poprawa dobrostanu zwierząt i efektów produkcyjnych. Dzięki nim hodowca będzie mógł również znacznie ograniczyć koszty leczenia.

                Prace hodowlane koncentrują się przede wszystkim na zwiększeniu potencjału produkcyjnego zwierząt gospodarskich. Jednakże tak wyselekcjonowane zwierzęta są bardziej wymagające pod względem potrzeb pokarmowych. Intensywniejsze procesy fizjologiczne zachodzące w ich organizmach, wymagają dodatkowego uzupełnienia diety w minerały i witaminy. Niedostatek tych elementów w diecie objawia się zwiększoną podatnością na infekcje, choroby metaboliczne oraz zaburzeniami płodności. Najlepszą formą wyrównania niedoborów, zapewniającą szybki efekt zastosowania jest podanie składników odżywczych z wodą pitną.

„Lepiej zapobiegać niż leczyć”

                Firma INTERMAG chcąc wesprzeć hodowców i lekarzy weterynarii związanych z intensywnym chowem wielkofermowym wprowadza na rynek wyjątkową linię produktów prozdrowotnych, przygotowaną przy udziale znakomitych ekspertów z zakresu żywienia zwierząt. Proponowane przez INTERMAG rozwiązania zostały opracowane w celu zapobiegania rozwojowi uciążliwych i najczęściej występujących chorób w myśl zasady „lepiej zapobiegać niż leczyć”. Kokcidin, kompozycja naturalnych ekstraktów roślinnych o działaniu profilaktycznym przeciw kokcydiozie u drobiu, jest odpowiedzią na problem narastającej oporności pierwotniaków na kokcydiostatyki. Ketoweg jest natomiast niezastąpionym preparatem w profilaktyce ketozy u krów mlecznych – choroby, której częstotliwość występowania wzrasta wraz z wydajnością krów. Linia Vitalum to niezastąpione antidotum na fermowe problemy, takie jak awitaminozy, zaburzenia w rozrodzie, deformacje kostno-stawowe, stres i biegunki, słaba odporność zwierząt czy zaburzenia funkcjonowania wątroby. Produkty Vitalum poprzez starannie dobrane komponenty witaminowe i chelatową formę minerałów wyróżniają się wysoką biodostępnością i szybkim efektem zastosowania. Wszystkie produkty firmy Intermag nie wymagają okresu karencji i można je bezpiecznie stosować w każdym okresie odchowu.

Najlepsze produkty dla troskliwego hodowcy

                Oferta produktów w formie płynnej firmy Intermag to najlepsze rozwiązanie dla hodowców zajmujących się wielkofermową produkcją zwierzęcą, dla których priorytetem jest dobrostan zwierząt i uzyskiwanie wysokich efektów produkcyjnych.

 

Przemysław Wieczorek
www.fotoferma.pl

 

Wywiad z p. Marianem Smorawskim z okazji 20 lat pracy hodowlanej nad bydłem mięsnym w RSP Chrustowo.

Panie Marianie proszę powiedzieć jakie były początki hodowli bydła mięsnego w RSP Chrustowo?

W gospodarstwie od wielu lat prowadzona była produkcja bydła mlecznego. Gościły tutaj liczne wycieczki. To miejsce jest symbolem zmian jakie zaszły pod koniec lat osiemdziesiątych w polskim mleczarstwie. Niestety, po kilku latach produkcja mleka w naszym regionie nie była już tak opłacalna, patrząc na koszty jakie trzeba było ponieść w tym zakresie. Nasze przedsiębiorstwo dysponuje 400 ha łąk i pastwisk. Tak ogromne zaplecze skłoniło nas do podjęcia decyzji o zmianie profilu gospodarstwa. W 1992 roku ukierunkowaliśmy swą produkcję na bydło mięsne. Zakupiliśmy pierwsze jałówki rasy blonde d’aquitaine. Naszym celem był szybki wzrost liczebności stada. Do każdej jałówki, która się wycieliła kupowaliśmy drugiego cielaka. A więc jedna matka karmiła od razu dwa cielęta. Kolejne sztuki, które systematycznie pojawiały się na fermie to bydło rasy limousine i charolaise. W naszym stadzie pojawiły się także zakupione z okolic Bieszczad krowy rasy simental. To było dobre posunięcie, bo okazały się one świetnymi mamkami, które do tej pory wspominam jako najlepsze opiekunki cieląt i z czystym sumieniem mogę je polecić do odchowu cieląt. Oprócz sztuk typowo mięsnych, prowadziliśmy krzyżowanie wypierające na krowach czarno-białych, które kryliśmy buhajami ras mięsnych. W taki sposób dochowaliśmy się sporego stada bydła mięsnego, w którym znajdowały się różne rasy. W wyniku prowadzonych obserwacji wybraliśmy rasę, którą chcieliśmy dalej hodować w naszym gospodarstwie i prowadzić jej doskonalenie. Został obrany jeden kierunek krycia wypierającego – w stronę bydła rasy blonde d’aquitaine.

Jak wyglądała praca hodowlana prowadzona w stadzie?

Prowadzona przez nas praca hodowlana związana z jedną rasą nie była łatwa. Decydując się na inseminację, napotykaliśmy na wiele problemów, dotyczących często natury ludzkiej. Mieliśmy problemy personalne, trudno było znaleźć zootechnika, który podjąłby się pracy z tą rasą. Całość pracy hodowlanej przejął nasz zootechnik, Pan Jacek, który po ukończeniu dodatkowych szkoleń do dnia dzisiejszego prowadzi stado z bardzo dobrymi wynikami, czego dowodem są liczne nagrody i czempionaty w regionalnych i krajowych wystawach hodowlanych.

Produkcji mleka zaprzestaliśmy w naszym gospodarstwie dopiero w roku 2000, gdy posiadaliśmy stado bydła mięsnego wolne od gruźlicy, brucelozy i białaczki. Byliśmy pełni obaw, gdyż nie wiadomo było czy będzie zapotrzebowanie na bydło ras mięsnych. Posiadając pełną dokumentację nasza hodowla znalazła się wysoko w stawce krajowych producentów bydła mięsnego. Drugim czynnikiem, który zadecydował o naszej pozycji był wybór rasy, w której nasze gospodarstwo się specjalizowało.

 

Proszę powiedzieć, jakie czynniki zadecydowały o ukierunkowaniu produkcji w gospodarstwie na wołowinę?

Miejsce, w którym znajduje się gospodarstwo obejmowało przed laty łącznie 360 ha. Obecnie jest ich 404 ha i są to głównie łąki i pastwiska. Ze względów ekonomicznych musieliśmy część z tego przeznaczyć pod pasze objętościowe oraz zboża. W takim układzie nie ma możliwości chowu bydła mlecznego i wysokiej opłacalnej produkcji mleka. Teoretycznie można je wykorzystać w celach pastwiskowych, ale mała ilość gleb umożliwiających uprawę kukurydzy spowodowałaby niską wydajność mleczną krów. Praktycznie całe nasze gospodarstwo znajduje się w części doliny Noteci i nie ma innej możliwości niż ekstensywny wypas bydła mięsnego, które doskonale wykorzystuje taką paszę do powiększania masy ciała. Teren ten znajduje się w strefie Natura 2000, co dodatkowo ogranicza nasze działania w kierunku intensyfikacji produkcji zielonej masy.

Ile obecnie liczy stado bydła mięsnego?

Stado podstawowe liczy 350 sztuk, w tym jest 115 mamek. Na początku naszej pracy z bydłem mięsnym stosowaliśmy krzyżowanie wypierające w kierunku rasy charolaise oraz limousine. Po wyborze rasy, którą chcieliśmy użytkować w czystości, zastosowaliśmy czterokrotne krzyżowanie buhajem rasy blonde d’aquitaine w celu uzyskania pożądanego udziału genów. Aby uznać zwierzę za czystorasowe musi ono posiadać w swoim genotypie co najmniej 93,75% genów jednej rasy, co oznacza że dopiero czwarte pokolenie jest czystorasowe.

Proszę przedstawić system żywienia w stadzie bydła mięsnego w Państwa gospodarstwie.

Bydło blonde d’aquitaine nie jest specjalnie wybredne, potrafi doskonale wykorzystać nawet słabej jakości paszę do uzyskania przyrostów. Oprócz zielonki zwierzęta otrzymują kiszonkę z kukurydzy, kiszone ziarno kukurydzy, sianokiszonkę, siano oraz mieszankę paszy treściwej opartej na własnych zbożach, śrucie rzepakowej oraz premiksie.

W okresie letnim wszystkie zwierzęta oprócz buhajów przebywają na pastwisku, gdzie dokarmiane są kiszonką z kukurydzy. Na fermie przeprowadzana jest inseminacja, więc mamy pełną wiedzę na temat, kiedy nastąpi wycielenie. Buhaje są wprowadzane do stada w maju, w celu pokrycia sztuk, które nie zostały wcześniej zacielone. Krowy przed wycieleniem są umieszczane w pojedynczych kojcach. Cielą się tam i przebywają ze swoim potomstwem kilka tygodni.

Jak wygląda podział na grupy w stadzie?

Młodzież przebywa przy matkach do pół roku. Po odsadzeniu dokonywana jest selekcja. Z Krakowa przyjeżdża do nas dr Zenon Horoszy, mierzy, waży, robi USG oka polędwicy, poszczególne informacje są opisywane i dokumentowane i dana sztuka podlega ocenie i może zostać przeznaczona do dalszego rozrodu. Wspólnie dokonujemy wyboru trzech sztuk zwierząt na ogólnopolskie i regionalne wystawy hodowlane. Pewna pula jałówek i buhajków przeznaczona jest na sprzedaż do dalszego chowu, reszta jest opasana. Dwa buhaje, pochodzące z naszej hodowli użytkowane są rozpłodowo w stacjach unasienniania bydła – w Tulcach i w Bydgoszczy. W naszym gospodarstwie zwierzęta opasane są do wagi ok. 1000 kg i sprzedawane zakładom mięsnym w kraju. Zdarza się także, że odbiorcą jest kupiec z południa Europy. Niedawno nasze zwierzęta zostały sprzedane do Portugalii. Mięso rasy blonde d’aquitaine jest marmurkowate i zwierzęta te nie otłuszczają się.

Proszę przybliżyć naszym czytelnikom specyfikę chowu i zachowania bydła rasy blonde d’aquitaine.

Bydło rasy blonde d’aquitaine cechuje się mocnym instynktem macierzyńskim. Stąd też gdy obsługujemy w boksach matki z cielętami musimy szczególnie uważać, by nie podejść zbyt blisko i nie sprowokować ich do ataku. Instynkt podpowiada im bronić swoje potomstwo. Gdy całe stado przebywa na pastwisku, jeszcze bardziej wzmaga się u nich instynkt macierzyński. Chronią one wówczas młode otaczając je szczelnym pierścieniem i atakują całą grupą. W ten sposób odganiają nieproszonych gości. Nie zdarzyło się nigdy, by jakiś błąkający się pies lub inne zwierzę próbowało zbliżyć się do przebywających na pastwisku matek z cielętami. Nory lisów lub innych zwierząt, które spotykaliśmy na pastwiskach były zawsze rozkopane. W poszukiwaniu zagrożenia, które mogą stanowić nawet mniejsze zwierzęta, krowy niszczą nory np. lisów czy jenotów. Rozkopują je i zażywają suchych kąpieli w piasku. Mając taką wiedzę, w momencie gdy potrzebujemy przegonić całe stado z jednego pastwiska na drugie, zootechnik w sobie znany sposób udaje odgłos cielaka – „beczy”, nawołując w ten sposób całe stado. Krowy podnoszą głowy, przysłuchują się z jakiego kierunku dochodzi beczenie i powoli kierują się w tą stronę. Zauważyliśmy także, że mimo iż całe stado przebywa w jednym miejscu, poszczególne sztuki zaznaczają swoje terytorium i często przepędzają się między sobą. Zaobserwowaliśmy np. mocne przywiązanie do określonego obrębu. W kolejnych dniach poszczególne krowy przebywają w swoich miejscach. Nasze krowy także instynktownie poszukują ziół, które pomagają w pewnych schorzeniach. Może zabrzmi to dość śmiesznie, to jednak mamy takie obserwacje. Jakiś czas temu zwierzęta zaczęły biegunkować. Zaobserwowaliśmy kilka miejsc, w których wygryzione zostały kępy ziół, a dokładnie piołunu. Jak wiemy jest to zioło bardzo gorzkie, w normalmnych warunkach nie jest zjadane przez krowy, w tym przypadku jednak zostało one pobrane w celach leczniczych. W krótkim czasie biegunka ustała.

Jak użytkuje się pastwiskowo tak trudne tereny jakim są doliny rzek?

Lokalizacja naszego gospodarstwa sprzyja hodowli bydła mięsnego, gdyż wokół pastwisk mamy wodne naturalne przeszkody, które ograniczają w pewnym stopniu przemieszczanie się zwierząt. W okresie letnim obserwujemy, że nasze zwierzęta lubią wchodzić do wody i zażywać kąpieli. Potem kładą się w zacienionych miejscach i wypoczywają. Uważamy, że bydło rasy blonde d’aquitaine jest bardzo inteligentne. Na podstawie obserwacji ich zachowań można dużo się o nich dowiedzieć, np. jak należy z nimi postępować, aby osiągnąć żądany skutek.

Zdarzają się lata, że nasycenie wód gruntowych jest na tyle duże, że nie ma możliwości wjechania kombajnem i zebrania kukurydzy na kiszonkę. Kilka lat temu mieliśmy lato, które spowodowało pękanie ziemi, tak że można było włożyć całą dłoń i rękę w szczeliny.

Czy to się opłaca?

Produkcja bydła mięsnego jest opłacalna. Otrzymujemy wysokie ceny za materiał hodowlany rasy blonde d’aquitaine, dużo wyższe niż za sprzedaż zwierząt ras limousine i charolaise. Dodatkowo sprzedaż sztuk rzeźnych do zakładów mięsnych na zachodzie Europy przynosi określone profity – wołowina kulinarna jest na zachodzie bardzo poszukiwana.

Ze 115 krów stada podstawowego uzyskujemy rocznie 100 cieląt, z czego część wędruje do sprzedaży, część do hodowli i oceny. Rocznie około 50 sztuk poddawana jest opasowi. Nie posiadamy jednak stałej ilości sztuk z przeznaczeniem na opas, dlatego nie możemy zagwarantować ciągłych dostaw, trudno więc nawiązać stałą współpracę z zakładami mięsnymi. Rocznie produkujemy 50 opasów w wieku ok. 2 lat.

Proszę powiedzieć jakie jest pogłowie bydła rasy blonde d’aquitaine w naszym kraju?

Jeżeli chodzi o liczebność stad blonde d’aquitaine to jest ich w Polsce niewiele. Z wiedzy naszej wynika, że oprócz naszej hodowli są jeszcze fermy k. Częstochowy oraz kilka mniejszych rozproszonych po Polsce i jedna z większych w Sadlnie k. Trzebiatowa.

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów hodowlanych.