• 1

  • 2

  • 3

  • 4

Copyright 2020

Jerzy Żółkowski

SGG Warszawa

 

 

                Politycy i pracownicy nauki powinni umieć przewidywać przyszłość. Zatem, jaka jest przyszłość hodowli bydła w Polsce? Hodowców bydła podzieliłem na trzy grupy:

1. Pierwsza grupa to gospodarstwa, które posiadają do 20 krów mlecznych. Gospodarstwom tym udzielono pomocy, dopłacając po 70 euro do krowy. Jest to niewielka pomoc i nie pozwoli ona na utrzymanie rodziny rolnika, mogą jedynie przedłużyć ich agonię. Nie jest możliwe, aby np. 20 krów dających nawet po 7000 kg mleka pozwoliło na utrzymanie rodziny. Przy cenie mleka 1,20-1,40 za pracę hodowcy pozostaje 40-50 gr. (130 000 litrów x 0,40 zł = 52 tys. zł). Daje to rodzinie rolnika dochód miesięczny ok. 4300 zł. Pewnym rozwiązaniem jest możliwość sprzedaży mleka po sąsiedzku, ale może to obejmować raczej gospodarstwa posiadające po kilka krów, które mogą sprzedać niewielką ilość (do 40-60 litrów) w postaci mleka, twarogów. Wiem, że za takie mleko „mieszczuchy” płacą koło Wieliczki po 4 zł za litr. Gospodarstwa te w miarę jak rolnicy i ich dzieci znajdą zatrudnienie poza gospodarstwem, powinni zaprzestać chowu bydła mlecznego i rozpocząć chów bydła mięsnego, który wymaga mniej pracy i może być pogodzony z pracą poza gospodarstwem. W gospodarstwach takich mogą pomagać dodatkowo emeryci (rodzice gospodarza), którym znacznie łatwiej jest nakarmić zwierzęta niż je wydoić.

2. Druga grupa to gospodarstwa posiadające od 20-40 krów. Dla nich pozostają dwie drogi; albo model pierwszy tj. przestawienie się na chów bydła mięsnego. Dotyczy to gospodarstw, w których nie ma następców i nie stać ich na budowę lub adaptację starych, uwięziowych obór, które wymagają ciężkiej pracy i nie spełniają dobrostanu krów (młodzi nie chcą pracować w takich oborach). Drugim rozwiązaniem jest ucieczka do przodu. Budować lub adaptować oborę tak, aby praca była lżejsza, w miarę możliwości zmechanizowana. Dój przeprowadzany jest w hali udojowej. Gospodarstwa te będą dążyć do powiększenia liczby krów, tak by osiągnąć sprzedaż mleka min. 300 000 litrów. Gospodarstwa te muszą szukać ziemi do produkcji pasz nawet w promieniu kilku kilometrów – cała powierzchnia gospodarstwa będzie przeznaczona na produkcję pasz w formie kiszonek z kukurydzy, sianokiszonek z traw lub lucerny, koniczyny z koniecznością czasami zakupu słomy a nawet sianokiszonek. Gospodarstwa te będą prowadzić chów bydła mlecznego a nawet czasami opas byków.

3. Trzecia grupa gospodarstw to te, które posiadają więcej niż 50 krów. Dla nich pozostaje tylko droga do przodu (modernizacja obór), wprowadzenie nowych technologii chowu. Tylko przy braku następców lub środków na inwestycje i modernizację gospodarstwa można zastanowić się nad zmianą profilu i przejście na chów bydła mięsnego. W gospodarstwach utrzymujących ok. 80 krów o wydajności 8-9 tys. litrów można liczyć na dostatnie życie rodziny, nawet przy cenie mleka w granicach 1,40 zł/litr. Prawdopodobne jest, że za 2 lata cena tego surowca będzie wyższa i zbliży się do cen uzyskiwanych w krajach UE, gdzie koszt robocizny jest 3-4 razy większy niż u nas a dój odbywa się poprzez wykorzystanie robotów udojowych – wówczas obciążenie 1 litra mleka kosztem robocizny wynosi 0,10 centa. W Polsce w przypadku pracy najemnej wydojenie 1 kg mleka kosztuje ok. 13 groszy (dane pozyskane w gospodarstwach spółek skarbu państwa).

                Jakie więc są w Polsce perspektywy dla chowu bydła mlecznego? Uważam, że bardzo dobre. Za 5-8 lat 50% naszego mleka będzie eksportowane poza granice Polski w różnych formach – mleka w proszku, serów, mleka kondensowanego. Aby uzyskać lepszą opłacalność ich produkcji, będzie konieczna rewizja programów hodowlanych. Przewiduję, iż na znaczeniu straci bydło rasy PHF, a zyskają rasy lub mieszańce tych ras produkujące mleko o większej zawartości suchej masy, w tym szczególnie białka w postaci kazeiny, co pozwoli na uzyskanie 20% więcej sera z takiego mleka.

                Od 18 lat współpracuję z gospodarstwami zajmującymi się produkcją mleka od krów mieszańców rasy PHF oraz brown swiss. W tabeli 1 prezentowane są wyniki krów znajdujących się pod kontrolą użytkowości mlecznej.

                Podobnie wyniki uzyskano w gospodarstwach panów Wolińskiego (Bojmo) i Zalewskiego (Czarnowąż). Zawartość białka w mleku od krów pochodzących po buhajach brown swiss wynosiła ponad 4%, a tłuszczu ponad 5%. Należy dodać, że mieszańce te są długowieczne, w oborach znajdują się krowy będące nawet w 10 laktacji. Zwierzęta o takiej genetyce charakteryzują się także dobrze zawieszonymi wymionami, silnymi i zdrowymi racicami, ale także żywym charakterem. Liczba komórek somatycznych w mleku utrzymuje się znacznie poniżej średniej. Do krzyżowania z krowami ras PHF używano buhajów rasy brown swiss charakteryzujących się przekazywaniem genów odpowiedzialnych za wysoki udział białka, w tym szczególnie kazeiny w mleku. Rasę brown swiss z powodzeniem wprowadziłem także do gospodarstw w Borzęcinie i Strzeszynie.

                Zainteresowanych odsyłam do artykułu „Norweskie trendy w hodowli i rozrodzie bydła mlecznego” w „Życiu Weterynaryjnym” 2014 89 (3). ■

f t g