Copyright 2019

Paweł Bieliński
Osiek

 

Od kilku lat sektor mleczny ulega wielu przemianom. Ma na to wpływ korzystna koniunktura, która utrzymuje się od dłuższego czasu a spadki cen skupu i co za tym idzie dochodowości mają charakter przejściowy i krótkofalowy powodując, że hodowcy coraz intensywniej eksportują krowy aby móc produkować większe ilości mleka. Nie ma w tym nic złego bo przecież po to są centra hodowlane aby doskonalić wartości hodowlane bydła, lecz wraz za postępem hodowlanym musi nadążać doskonalenie pokrywania zapotrzebowania tak wydajnych zwierząt.

 

 

Wielu wybitnych specjalistów z zakresu doskonalenia genetycznego bydła jest zdania, że genetyka (postęp hodowlany) wyznacza drogę jaką powinien poruszać się żywieniowiec aby móc wykorzystać drzemiącą wydajność w tych zwierzętach. Niestety i to zgodnie potwierdzają specjaliści z zakresu hodowli jak i żywienia – nie nadążamy z doskonaleniem technik żywienia i utrzymywania zwierząt nad ich postępem. Efektem czego są problemy z reprodukcją takich sztuk.


Jaki próg wydajności wydaje się optymalny?
To pytanie bardzo często pada z ust hodowców, którzy na rozmaitych spotkaniach przekrzykują się ze swoimi często mylnymi teoriami mówiąc, że poziom 8 000 jest optymalny i każdy tysiąc powyżej nie przynosi większego dochodu, inni określają ten poziom na ok 10 000 kg mleka. Jaka jest prawda? Otóż gdyby poziom 8 czy 10 tysięcy był optymalny to dlaczego w Polsce i na zachodzie Europy funkcjonują gospodarstwa o wydajności przekraczającej 12 tys?
Otóż kwestią oczywistą jest fakt, że koszty produkcji mleka wzrastają od krów użytkowanych bardzo intensywnie (wymagają specjalistycznych dodatków, są bardziej wrażliwe na choroby metaboliczne oraz prawidłowy cykl rozrodczy), lecz jeżeli weźmiemy pod uwagę uwarunkowania środowiskowe, czyli ograniczenia w postaci dopuszczalnej liczby dużych jednostek przeliczeniowych (DJP) i z tym związanych wymogów środowiskowych, oraz kosztów budowy obory w przeliczeniu na sztukę, wówczas korzystniej wypadają sztuki bardziej wydajne.
Kolejne zagrożenie dla hodowców kupujących wysokowydajne zwierzęta i zakładających, że jeżeli będą je eksploatować na poziomie 8 000kg zamiast
12 000, czyli takim jaki charakteryzuje wartość hodowlana krowy, popełniają poważny błąd ponieważ krowa żywiona TMR „ustawionym” na 8 000kg lecz posiadająca wartość genetyczną na 12 000 będzie dążyć do wyższej wydajności często kosztem rezerw własnego ciała. Toteż z roku na rok obserwujemy postępujący proces „haefizacji”, który przyczynia się z jednej strony do uzyskiwania tak imponujących wydajności lecz z drugiej strony spowodował pogorszenie parametrów rozrodu. Problem konkretnie dotyczy zacieleń.
Badania przeprowadzane na zachodzie Europy wykazały, że 25% krów jest brakowanych z powodu komplikacji ze skutecznym zapłodnieniem. Problem wydaje się być bardzo poważny i taki w zasadzie jest dlatego zmusza on hodowców do zmiany w dotychczasowym systemie organizacji stada. Nikogo nie dziwi fakt, że najlepszą metodą na podnoszenie wydajności w stadzie jest odpowiedni dobór buhajów do krycia. Lecz jeżeli w stadzie są krowy, które są inseminowane 4 i więcej razy, koszt zainseminowania takiej krowy znacznie wzrasta. Nikogo nie powinien dziwić fakt, że hodowcy coraz częściej zaczynają szukać innej alternatywy jaką jest posiadanie własnego buhaja. Jest to nierzadko ostatnia deska ratunku dla niektórych krów. Podejmując decyzję o wykorzystaniu takiego buhaja do krycia musimy być świadomi tego, że bierzemy na siebie znaczną odpowiedzialność. Użycie własnego buhaja wydaje się być często ostatnią deską ratunku dla ferm ze znacznie obniżonymi wskaźnikami rozrodczymi. Decydując się na takie rozwiązanie hodowca musi zdawać sobie sprawę, że ponosi duże ryzyko. Powinien rozważyć wszystkie plusy i minusy z tym związane i wybrać jak najlepsze rozwiązanie. Polskie przepisy określają jakie wymagania musi spełnić buhaj, aby był wpisany do księgi hodowlanej. Musi być to poprzedzone różnymi testami krwi lub markerów DNA.
Jak widać ze strony prawnej hodowca nie musi spełnić wielu warunków by móc korzystać z możliwości wpisu buhaja do ksiąg. Dlatego też coraz częściej hodowcy podejmują decyzję o używaniu buhaja w kryciu naturalnym. Powinien on wziąć pod uwagę kilka czynników takich jak: wartość hodowlana rodziców wyrażona w postaci indeksu selekcyjnego. Ojcami takich buhajów powinny być buhaje z czołówki list krajowych wykorzystywanych w inseminacji lub buhaje zagraniczne o wybitnej wartości hodowlanej. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że buhaj stanowi 50% wartości przyszłej krowy, więc jeżeli chcemy prowadzić ciągły postęp hodowlany powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na wartość takiego reproduktora. Jeden buhaj może pokryć ok 30-40 krów dlatego musi on być jak najlepszy aby potomstwo od tych 30-40 krów odziedziczyło połowę wartości dla pożądanych cech po takim buhaju.
W wieli fermach wyniki rozrodu po zastosowaniu buhaja w kryciu naturalnym poprawiły się. Można to wiązać z tym, że obecność buhaja w stadzie powoduje, że u krów z słabszym manifestowaniem rui objawy te nasilają się. Dodatkowo popęd seksualny staje się bardziej czułym narzędziem w wykrywaniu rui niż nawet najczulsze oko oborowego.
Natomiast do zagrożeń płynących z faktu wprowadzenia do stada buhaja należy wymienić ryzyko wprowadzenia do stada infekcji a w konsekwencji do zakażenia stada. Dodatkowo buhaje stosowane najczęściej w takich oborach nie przechodzą testów na płodność czy też obarczenie pewnymi wadami genetycznymi. W dłużej perspektywie może to spowodować pojawianie się niekorzystnych cech w populacji.
Podsumowując to zagadnienie należy zwrócić szczególną uwagę na analizę ekonomiczną takiego przedsięwzięcia ponieważ za wprowadzeniem stoi wiele argumentów, jednak przeciw nie mniej.
Należy jednak bezspornie stwierdzić, że w oborach powinno się wykorzystywać nasienie sprawdzonych buhajów. Wyższa wartość genetyczna buhajów w inseminacji w porównaniu z żywymi jest bezdyskusyjna.
Natomiast w sytuacji, kiedy pogorszeniu ulegają wskaźniki rozrodu, mniejszym złem jest wprowadzenie do rozrodu buhaja przeznaczonego do krycia naturalnego lecz o znanym i udokumentowanym pochodzeniu niż korzystanie z tzw „dzikich” buhajów.
Zawsze decyzja o wprowadzeniu takiego rozwiązania powinna być szczegółowo przemyślana i powinna być podejmowana tylko w ostatecznosci.