Copyright 2020

mgr inż. Adrian Wojtalczyk
Specjalista ds. produktu AGRO, Over Group
Autor jest zootechnikiem z 12-letnim doświadczeniem praktycznym w żywieniu zwierząt

 

Pierwsze dni laktacji to jeden z najtrudniejszych okresów w życiu wielu krów. Ogromny stres dla zwierząt wynika już z samego porodu (niejednokrotnie bardzo ciężkiego) oraz faktu odebrania krowom-matkom nowo narodzonych cieląt. Do tego dochodzi rozpoczęcie bardzo wysokiej produkcji mleka i zmiana dawki pokarmowej, co wiąże się z przemieszczeniem krowy do innej grupy technologicznej. Wymusza to na zwierzętach ponowne ustalanie hierarchi w stadzie, wywołując u nich dodatkowy stres.

 

 

Pierwsze dni laktacji to także jeden z najtrudniejszych okresów w życiu hodowcy. Radość z narodzin dorodnych cieliczek często odbierana jest przez szereg komplikacji, które występują u krów. Wielokrotnie występuje u nich obniżenie, bądź całkowity brak apetytu, problemy z wydalaniem łożyska, skręt trawieńca czy zaleganie poporodowe. Niezależnie od przyczyny, konsekwencją jest spadek produkcji mleka i pogorszenie kondycji prowadzące prosto do ketozy, która wymaga interwencji weterynaryjnej. Straty ekonomiczne w tym okresie są bardzo dotkliwe i każdy rolnik najchętniej by ich w ogóle uniknął. I tu powstaje pytanie „W jaki sposób?”.


Prawidłowe żywienie kluczem do sukcesu
Najprościej byłoby odpowiedzieć: oczywiście prawidłowo żywiąc krowy! Ale cóż to prawidłowe żywienie faktycznie miałoby oznaczać i czy jest możliwe wypisanie uniwersalnej recepty na wszystkie problemy dla każdego gospodarstwa? Z pewnością nie ma jednej recepty, ale jest kilka aspektów wspólnych dla wszystkich ferm, które można, a nawet trzeba wziąć pod uwagę, by zminimalizować występowanie większości problemów po porodzie.
Po pierwsze, żywienie krów pod koniec laktacji. Po drugie, żywienie w okresie zasuszenia i w okresie przygotowania do laktacji. Po trzecie, postępowanie z krowami tuż po porodzie i żywienie w pierwszych tygodniach laktacji. Nie przez przypadek użyte zostało słowo „żywienie” we wszystkich trzech punktach, bo to właśnie od tego czy będzie ono prawidłowe, czy nie, zależą dalsze losy krów.
Najczęściej popełnianym błędem jest przekarmienie krów „energią” w końcówce laktacji i pierwszych tygodniach zasuszenia. Często wynika z niemożności podzielenia stada na grupy i karmienia krów powyżej dwusetnego dnia laktacji paszami przeznaczonymi dla zwierząt bardziej wydajnych. Przekarmiane krowy odkładają każdą nadwyżkę energii w postaci tłuszczu w swoim ciele. Zwiększają tym samym swoją masę, co może być później przyczyną trudniejszego porodu oraz nadmiernego spalania tłuszczu po porodzie. W efekcie dochodzi do spadku apetytu i obniżenia zawartości glukozy we krwi oraz spadku produkcji mleka.

 


W przeciwieństwie do końcówki laktacji i początkowego okresu zasuszenia problemem dotyczącym ostatnich trzech tygodni zasuszenia jest niedobór pasz energetycznych. Należy wtedy stopniowo zmieniać dawkę wprowadzając TMR stosowany u krów na początku laktacji. Jednak najprostszym, bardzo często stosowanym rozwiązaniem jest wprowadzenie paszy treściwej do dawki dla krów zasuszonych na trzy tygodnie przed wycieleniem w ilości 1kg i zwiększanie jej ilości do 3kg na tydzień przed porodem. Po porodzie krowa zaczyna produkować bardzo duże ilości mleka i musi już mieć przygotowany żwacz do trawienia pasz treściwych. Po porodzie należy pamiętać, aby ilość pasz zwiększać stopniowo. Wielu hodowców nadal jest przekonanych, że skoro krowa daje dużo mleka, to trzeba jak najszybciej podać duże ilości pasz treściwych, aby nie doszło do deficytu energetycznego. Niestety, efekt podania nadmiernych dawek pasz wysokoskrobiowych jest zgoła odwrotny. Zamiast do zwiększenia wydajności może doprowadzić, w dość krótkim czasie, do kwasicy żwacza i wtórnego spadku apetytu.
Powyższe uwagi sygnalizują jedynie kierunek zmian i aby wdrożyć je w życie z pewnością warto skorzystać z usług dobrego doradcy żywieniowego. Prawidłowe zbilansowanie dawek dla krów będących w różnych fazach produkcji to podstawa. Niestety, wielu hodowców, szczególnie posiadających mniejsze stada, nie ma dostępu do doradztwa z prawdziwego zdarzenia.


Dodatki energetyczne na początek laktacji
Ten artykuł ma na celu podpowiedzieć w jaki sposób hodowca może pomóc sobie we własnym zakresie. Jaki produkt wybrać, aby uzyskać jak najlepszy efekt, aby poprawić zdrowotność i produkcyjność stada w pierwszych tygodniach laktacji?

 


O ile łatwo jest ograniczyć ilość pasz energetycznych pod koniec laktacji i w zasuszeniu, o tyle zapewnienie krowom odpowiedniej ilości energii w początkowej fazie laktacji staje się zadaniem zdecydowanie trudniejszym. Większość energii pochodzi z dawki podstawowej, która zazwyczaj zawiera pasze węglowodanowe – kiszonkę z kukurydzy, śruty zbożowe, ewentualnie wysłodki buraczane. Jednak, w związku z niedostatecznym apetytem, krowy nie są w stanie pobrać wystarczającej ilości energii z takiej dawki. Zwiększanie podaży tych pasz także nie jest dobrym rozwiązaniem, ze względu na ryzyko kwasicy. W celu podwyższenia koncentracji energii w dawce, firmy obecne na rynku, oferują więc dodatki specjalistyczne, takie jak tłuszcze chronione, melasa, gliceryna, glikol propylenowy lub ich mieszaniny. Zastosowanie tłuszczów chronionych jest bardzo dobrym rozwiązaniem z punktu widzenia
wartości pokarmowej, niestety ich wysoka cena sprawia, iż nie są zbyt popularne wśród większości hodowców. Melasa, ze względu na dużą zawartość cukrów, jest słodka i lubiana przez krowy. Dodana do wozu lub polana na pasze objętościowe na stole poprawia pobranie pasz. Jej stosowanie wiąże się jednak z dużym niebezpieczeństwem zakwaszenia krów. Poza tym ustępuje znacznie wartością energetyczną pozostałym surowcom. Glikol propylenowy byłby idealnym dodatkiem, gdyby nie jego gorzkawy smak. Najlepsza w zestawieniu okazuje się gliceryna.
Gliceryna jest słodka i ma wysoką wartość energetyczną. Jest dodatkiem glukoplastycznym, co oznacza, że bezpośrednio z niej produkowana jest w wątrobie glukoza. Dodawana do TMR zwiększa pobranie suchej masy i w przeciwieństwie do melasy nie stwarza ryzyka zakwaszenia żwacza. Sprawdza się znakomicie także w formie wlewu. Ze względów praktycznych, takim sposobem, najlepiej podawać ją krowom nadmiernie otłuszczonym już przed porodem. Bezpieczne może być stosowanie u krów do 100. dnia laktacji w dawkach do 500g/szt./dz. a przez krótszy czas, w okresie zagrożenia ketozą, nawet do 800g/szt./dz. Gliceryna doskonale komponuje się z glikolem – „przykrywa” jego gorzki smak i razem stanowią świetną parę dodatków do syntezy glukozy.

 



Uwaga na podróbki!

Jest jednak pewna rzecz, na którą trzeba zwrócić uwagę przy zakupie czystej gliceryny lub produktów ją zawierających. Aby mieć pewność, że stosowany produkt jest całkowicie bezpieczny dla krów powinno się kupować glicerynę jakości farmaceutycznej, zatwierdzoną jako dodatek paszowy, z atestem, o czystości min. 99%. Taki surowiec jest przezroczysty i ma postać płynną bez żadnych osadów. Niestety, na rynku
można spotkać firmy oferujące glicerynę tzw. paszową, która, tak naprawdę, często okazuje się być gliceryną techniczną zawierającą mnóstwo zanieczyszczeń (m.in. trujący metanol, wysokie zawartości soli) zabronioną w żywieniu zwierząt. Gliceryna ta ma brązowe zabarwienie, specyficzny, nieprzyjemny zapach oraz dużo niższą zawartość energii. Do takiego surowca nikt nie wyda atestu. Jedyną, ale tak naprawdę pozorną, przewagą nad prawdziwą gliceryną jest jej cena. Należy sobie jedynie zadać pytanie, czy „korzyści” z zastosowania szkodliwego produktu pokryją straty przez niego wywołane? Należy pamiętać, że nie stosuje się tego dodatku przez kilka dni, ale przez tygodnie a nawet miesiące. Przez ten czas i tak już wystarczająco obciążona wątroba krowy będzie musiała dodatkowo zneutralizować dziesiątki kilogramów substancji dla niej szkodliwych, które zostaną dostarczone wraz ze złej jakości produktem. Czy warto więc ryzykować choroby a nawet upadki zwierząt i czy przypadkiem nie zostanie „osiągnięty” zupełnie odwrotny cel niż zamierzony?


f t g