|

25 listopada 2009 r. uczestniczyłem w bardzo interesującym wydarzeniu. W paryskim hotelu Bel Ami odbyło się spotkanie przedstawicieli związków producentów mleka i organizacji związanych z obsługą tego sektora. Inicjatorem spotkania były firmy KEMIN i ADISSEO. O wystąpienia poproszono bardzo ciekawych wykładowców:
Gérard Calbrix z ATLA (Ass. de la Transformation Laitiere Francaise) dokonał przeglądu sytuacji na światowych rynkach mleka
Willem Koops LTO (Dutch Federation of Agriculture and Horticulture) przedstawił szczegółową analizę europejskiego rynku mleka oraz prognozy na przyszłość Jean-Francois Verdenal (EDF) (Europejscy Hodowcy Bydła Mlecznego) przedstawił punkt widzenia hodowców na obecną sytuację oraz przybliżył organizację European Dairy Farmers
Gospodarzy reprezentował znany naszym Czytelnikom Robert Iniarski z KEMIN Europe N.V.


Co ciekawe, choć organizatorzy ponieśli niemałe koszty i trud organizacji, nie mówili o żadnym swoim konkretnym produkcie. Widocznie uznali, że takie spotkanie korzystnie wpłynie na ich ogólny wizerunek, bez potrzeby promocji towaru. I tak zapewne jest. Stoimy bowiem w przededniu wielkich zmian na europejskim rynku mleka. Swoje zdanie na ten temat pozwalam sobie umieścić osobno, żeby nie było utożsamiane z poglądami firmy KEMIN. Tydzień po opisywanej konferencji, rozpoczęło swoje faktyczne istnienie nowe państwo Unia Europejska.

Czy to dobrze, czy źle – możemy się różnić. Faktem jednak pozostaje, że w nowym państwie stracą rację bytu dawne związki rolnicze. Ich miejsce zajmą nowe organizacje, które urodzą się już wkrótce, a KEMIN będzie jedną z akuszerek. Interesy małych hodowców lokalnych ras bydła, będą wspólne w całej Europie. Polacy, Niemcy czy Francuzi z tej grupy, będą się jednoczyć przeciwko interesom wielkich farm przemysłowych również rozsianych po różnych krajach EU. Hodowcy różnych narodowości będą wspólnie naciskać na podniesienie cen mleka przez mleczarnie z różnych krajów. Po prostu czekają nas naprawdę nowe horyzonty i nowe perspektywy. I nowe wyzwania. Jakie? Na pewno języki. Konferencja w Bel Ami odbywała się w całości po angielsku, choć uczestnikami byli w dużej liczbie Francuzi, dość niechętni do mówienia w obcych językach. Na pewno również jednakowe jednostki i miary. Kiedy p. Koops przedstawiał różne trendy cenowe w mleku, wyraźnie zaznaczał, że w różnych krajach obowiązują zupełnie odmienne systemy wyceny. Chodzi głównie o premie za białko, tłuszcze, jakość. W wielu krajach choć cena bazowa kg mleka jest bardzo niska, po dodaniu wszystkich premii, może ona ulec nawet podwojeniu. Stąd ciężko o wiarygodne porównania. Wyzwaniem są na pewno odmienne systemy podatkowe, co może skłonić producentów mleka np. do przenoszenia farm do innych krajów przy jednoczesnym pozostawieniu części produkcji w starym kraju. Albo kupowania sprzętu w krajach o niższym podatku VAT (Luksemburg 11-15% – Dania, Węgry 25%).
 
Na koniec ciekawa konkluzja z wypowiedzi w trakcie Panelu Dyskusyjnego, jaki odbył się w drugiej części konferencji. Wszyscy uczestnicy byli zgodni, choć niektórym przychodziło to z trudem, że system kwot mleczych musi zostać zniesiony. Dlaczego? Bo nie spełnił swojego zadania. W założeniach miał zapewnić Europejczykom tanią żywność, a producentom opłacalną cenę mleka. Twórcom Wspólnej Polityki Rolnej wydawało się, podobnie jak Marksowi i Leninowi, że można centralnie sterować gospodarką, zapewniając akceptowalny poziom cen klientom i producentom, a z drugiej strony zapobiegając nadprodukcji. Nowe pokolenie europejskich farmerów musi jednak przyznać, że nie da się centralnie sterować rolnictwem. Zwłaszcza, że Europa nie jest wyspą, a na świecie rośnie konkurencja, choćby ze strony Brazylii czy Nowej Zelandii, nie mówiąc o tradycyjnym konkurencie USA. Tags: reportaż , spotkania
|