|
Można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że jednym z najistotniejszych czynników wpływających na ekonomikę chowu i hodowli bydła są choroby i upadki cieląt w pierwszych kilku tygodniach życia. Według Rypuły upadki cieląt w pierwszym miesiącu życia mogą dochodzić nawet do 87%(!) łącznych przypadków zejść śmiertelnych, przy czym większa ich część wypada w pierwszych trzech tygodniach życia. Straty ponoszone z tego tytułu przez hodowcę są niemałe. Jak podaje Blond, upadki nowo narodzonych cieląt na poziomie 20% przynoszą gospodarstwu straty sięgające 38% dochodu netto.
Przyczyną zachorowań cieląt, a w konsekwencji także przyczyną upadków, najczęściej są czynniki zakaźne atakujące układ pokarmowy i oddechowy, ale obok nich występują także czynniki niezakaźne, jak np. niekorzystne środowisko lub pora roku, w których się rodzą, mała masa ciała, a także nie podanie cielęciu siary natychmiast po urodzeniu. Nie bez powodu siara bywa przez niektórych autorów nazywana eliksirem życia. Rodzące się cielę nie ma praktycznie żadnej odporności wobec nowego środowiska, do którego trafia po opuszczeniu przyjaznego i bezpiecznego organizmu matki, i w którym nie potrafi się obronić przed bakteriami atakującymi je natychmiast po przyjściu na świat. Już dwie godziny po porodzie jego przewód pokarmowy jest opanowany przez florę bakteryjną chorobo-twórczą, a dopiero w drugiej kolejności pojawiają się tzw. symbionty, czyli drobnoustroje obojętne oraz warunkowo chorobotwórcze. Unormowanie składu mikroflory przewodu pokarmowego następuje dopiero po spożyciu pierwszych porcji siary. Im wcześniej to będzie – tym lepiej dla noworodka! Ale o to, żeby siara spełniła swoją profilaktyczno-terapeutyczną rolę, należy zadbać jeszcze przed porodem. Między innymi trzeba cielną krowę właściwie karmić i w odpowiednim czasie zasuszyć. Skarmianie nadmiernych ilości kiszonki – szczególnie w drugiej połowie ciąży – powoduje zakwaszenie organizmu szkodliwe dla rozwijającego się płodu. Trzeba zapewnić przyszłej matce odpowiednią ilość witaminy A (np. w drugiej połowie ciąży co najmniej 1 mln j.m./dzień), a tym krowom, które będą rodziły wiosną, podawać ją dodatkowo w formie zastrzyków. O ile to możliwe, nie zmieniać miejsca pobytu krów cielnych; im dłużej przed porodem będą przebywały w pomieszczeniu, w którym będą się cieliły, tym bogatsza w substancje odpornościowe na miejscowe drobnoustroje będzie ich siara. Uwaga ta dotyczy szczególnie krów rasy holsztyńsko-fryzyjskiej genetycznie predysponowanych do wysokiej wydajności mlecznej, ale produkujących „słabą” siarę, tzn. zawierającą mniej niż 50 mg immunoglobulin w jednym jej mililitrze. Siara, gęsty, żółtawy płyn o słonawym smaku, jest wydzielana przez wymię krowy przez 5-7 dni po porodzie, jednak jej skład zmienia się z godziny na godzinę, z dnia na dzień zbliżając się do wartości charakterystycznych dla mleka (tabela). Poza tym w siarze jest 10-17 razy więcej żelaza, 10 razy więcej witaminy A, 3 razy więcej witaminy D i 4 razy więcej jodu. Natomiast obecne w niej sole, głównie magnezu, spełniają rolę dość radykalnie działającego środka przeczyszczającego, ułatwiającego usunięcie z przewodu pokarmowego cielęcia pierwszego kału zgromadzonego w czasie ciąży, tzw. smółki. Jednak najważniejszymi składnikami siary są nośniki ciał odpornościowych, wspomniane już immunoglobuliny (globuliny i albuminy). Ich poziom zależy od wielu czynników: cech osobniczych związanych m.in. z rasą, poziomem i sposobem żywienia, porami roku i wiekiem krowy. Na przykład najmniej ciał odpornościowych i witamin zawiera siara krów cielących się zimą i wczesną wiosną, a najwięcej jest ich w siarze krów wchodzących w trzecią lub czwartą laktację i cielących się późnym latem, pod koniec sezonu pastwiskowego. Niezmiernie istotne jest, aby cielę mogło wypić pierwszą porcję siary jak najwcześniej. Niektórzy zalecają pierwsze pojenie 0,5-1 godziny po urodzeniu, inni poszerzają ten limit do 2 godzin. Zdarza się, że po ciężkim albo po długo trwającym porodzie, noworodek nie jest wstanie podnieść się, by napić się siary, albo też nie wykazuje odruchu ssania. Należy wtedy napoić go z butelki ze specjalnym smoczkiem dla cieląt, maksymalnie przy tym przestrzegając zasad higieny i dbając o właściwą temperaturę podawanej siary (~37°C). Wprost trudno uwierzyć, że niewłaściwa ciepłota skarmianych płynów (z reguły zbyt niska) jest bezpośrednią przyczyną aż 70% biegunek u cieląt! Możliwie jak najwcześniejsze napojenie noworodka siarą konieczne jest z dwóch powodów: – zawartość immunoglobulin w siarze gwałtownie spada w miarę upływu czasu – 12 godzin po porodzie jest ich zaledwie 20-25% pierwotnej ilości, – w czasie pierwszych dwóch godzin po porodzie 95% immunoglobulin jest wchłanianych przez przewód pokarmowy, który szybko się „uszczelnia” i po 12 godzinach wchłanianych jest ich tylko 45% − reszta jest trawiona jako pokarm, tj. dopiero po rozłożeniu białka do aminokwasów, przy czym zniszczeniu ulegają ciała odpornościowe (wykres). Niestety, mimo jak najbardziej poprawnego postępowania z cielętami w pierwszych godzinach i dniach po urodzeniu, zdarza się, że niektóre z nich chorują i... padają. Jedną z groźniejszych chorób są biegunki będące przyczyną ponad 50% upadków cieląt. Wywołują je bądź to czynniki niezakaźne, w tym również żywieniowe (brak higieny, karmienie mlekiem krów chorych na mastitis, złą jakością preparatów mlekozastępczych i in.), bądź to czynnikami zakaźnymi (Escherichia coli, Salmonella, Clostridium) albo wirusami (rotawirusy i corona-wirusy). Inne nazwy tej niebezpiecznej choroby to kolibakterioza (od nazwy bakterii), dyzenteria cieląt lub biała biegunka (od koloru gliniasto-płynnego kału wydalanego przez chorujące zwierzęta). Pierwszymi objawami choroby są: osowiałość, osłabienie, zimne kończyny i uszy, podwyższona albo obniżona temperatura ciała i zwolniona akcja serca. Jednak najbardziej charakterystycznym objawem jest luźny, cuchnący kał o białawoszarym zabarwieniu, z godziny na godzinę bardziej wodnisty, czasem z domieszką krwi – jest nim ubrudzony zad cielęcia. Częstym wypróżnieniom towarzyszą wyraźne oznaki bólu, a następstwem tego jest odwodnienie organizmu oraz spadek poziomu wapnia, sodu i potasu. Szybko pojawiają się też objawy ze strony ośrodkowego układu nerwowego; opuszczenie głowy, wygięcie grzbietu, chwiejny chód oraz zapalenia i obrzęki stawów nadgarstkowych i skokowych, co powoduje, że chore zwierzę niechętnie wstaje. Wreszcie dochodzi do śpiączki i zapaści krążeniowej. Leczenie biegunki cieląt jest trudne, a rokowanie wątpliwe, ale mimo to trzeba je szybko podjąć, bowiem brak ingerencji lekarza weterynarii kończy się śmiercią cielęcia w ciągu 6-24 godzin. Niewątpliwie łatwiej jest biegunce zapobiegać, niż ją leczyć. W pierwszym rzędzie należy przestrzegać zasad higieny przed, w czasie i po porodzie, dbać o czystość pomieszczeń, a szczególnie starannie przygotować stanowisko porodowe i kojce dla cieląt. Wskazane jest (powtarzamy to) witaminizowanie krowy krótko przed porodem. Przygotowując ją do porodu, starannie umyć zad ciepłą wodą z mydłem i dodatkiem środka dezynfekującego. Przed dopuszczeniem cielęcia do ssania albo przed zdajaniem siary, dokładnie umyć i osuszyć wymię, a pierwsze strumienie siary zniszczyć. Zadbać o czystość naczyń, w których podaje się cielęciu siarę, a później mleko i preparaty mlekozastępcze. W przypadku zauważenia pierwszych objawów sugerujących zachorowanie na biegunkę, odizolować cielę od reszty stada, ponieważ stanowi ono potencjalne źródło zakażenia dla innych osobników – w kale wydala ogromne ilości zarazków. Kojec dokładnie oczyścić i wydezynfekować. Wysoce zaraźliwą chorobą nieco starszych cieląt (w wieku 3-4 tygodni do 4-5, a nawet 8 miesięcy) jest odoskrzelowe (nieżytowe) zapalenie płuc. Bywa też nazywane grypą cieląt, a może ją wywołać ponad 20 patogenów, w tym co najmniej kilkanaście różnych typów wirusów, a poza tym mykoplazmy i chlamydiofile. Na domiar złego osłabiony wirusami organizm jest atakowany drobnoustrojami warunkowo chorobotwórczymi. Odoskrzelowe zapalenie płuc jest typową chorobą zimnych, wilgotnych, nie wietrzonych cielętników o wysokim stężeniu amoniaku i dwutlenku węgla w powietrzu. Na nasze nieszczęście, w tych „korzystnych” dla siebie warunkach wirusy przeżywają całymi latami infekując kolejne pokolenia cieląt. Początkowe objawy schorzenia nie budzą niepokoju; spadek apetytu, krótkotrwała biegunka o umiarkowanym natężeniu, niewielki wyciek śluzowy z nosa przechodzący z czasem w wyciek śluzowo-ropny, mało intensywny kaszel. Po pewnym czasie oddech staje się coraz cięższy i pojawiają się trudności ze swobodnym oddychaniem, które w zaawansowanym stadium choroby przybiera formę tzw. oddychania brzusznego (cielę „robi bokami”). Temperatura ciała i apetyt pozostają w normie, a mimo to cielę chudnie. Uciążliwość choroby polega m.in. na tym, że najczęściej zapada na nią w gospodarstwie równocześnie większa liczba cieląt w różnym wieku. Chore osobniki należy natychmiast przeprowadzić do innego pomieszczenia, a zajmowane dotychczas przez nie kojce dokładnie wyczyścić i bardzo starannie wydezynfekować. Wyleczenie odoskrzelowego zapalenia płuc jest możliwe pod dwoma warunkami: – że interwencja lekarza weterynarii będzie miała miejsce natychmiast po zauważeniu pierwszych objawów choroby, ale niestety sztuki wyleczone nigdy nie osiągają pełnej wartości hodowlanej, więc – po uzyskaniu odpowiedniej masy ciała – powinny być kierowane na ubój, – że nie jest to zapalenie płuc powstałe w wyniku przebytej kulawki, bowiem takie kończy się z reguły zejściem śmiertelnym. U młodych cieląt błona śluzowa jamy ustnej, nosowej i gardłowej jest jeszcze bardzo delikatna, a przez to podatna na infekcje bakteryjne. Mogą np. być zaatakowane przez beztlenowe bakterie zwane pałeczkami martwicy (Bacillus necrophorus), znajdujące się w dużych ilościach w ziemi i w nawozie. Wywołują one dość niebezpieczną chorobę (szczególnie jeśli leczenie zostaje podjęte zbyt późno) o nazwie błonica cieląt, albo dyfteroid, albo nekroforoza, od nazwy powodującej ją bakterii. Choroba powoduje obumieranie wymienionych błon oraz leżących pod nimi tkanek. Do zakażenia pierwotnego może dojść podczas ssania brudnego wymienia, picia siary lub mleka zanieczyszczonych w trakcie doju brudnego wymienia, albo podczas zjadania paszy zabrudzonej ziemią czy kałem. Dalej choroba rozprzestrzenia się drogą bezpośrednich kontaktów zwierząt chorych ze zdrowymi. Pierwsze objawy mają charakter ogólny; osłabienie, gorączka, częste polegiwanie i, co powinno już wzbudzać niepokój hodowcy, obfity ślinotok. Objawami jednoznacznie wskazującymi na błonicę są szarobiałe, błoniaste naloty na błonie śluzowej jamy ustnej i gardła, zmieniające się po pewnym czasie w owrzodzenia pokryte strupami. Jeśli te zmiany chorobowe są zlokalizowane w jamie nosowej, to utrudniają cielęciu swobodne oddychanie – zaczyna sapać, charczeć, a z nosa wycieka mu żółtawy śluz. Równocześnie nasilają się zewnętrzne objawy towarzyszące chorobie; osowiałość, utrata apetytu, trudności z przełykaniem, opuchnięcie policzko-wych części głowy oraz wysoka temperatura ciała (nawet powyżej 41°C). Jeżeli w porę nie wezwano lekarza weterynarii i nie podjęto leczenia, przebieg choroby bywa ostry – cielę bardzo szybko traci siły i po 4-5 dniach pada. Ryzyko zakażenia cieląt nekroforozą wzrasta w oborach, w których zdarzają się przypadki zanokcicy (obrzęki i owrzodzenia aż do zmian martwico-wych okolicy szpary międzyracicowej), bowiem wywołuje ją ta sama bakteria. Cielęta rodzące się w takich oborach powinny być natychmiast po porodzie odizolowane i odchowywane w oddzielnym pomieszczeniu. Przypominaliśmy już, jak ważne jest przestrzeganie zasad higieny w okresie okołoporodowym przez osobę udzielającą pomocy. Na przykład z powodu niestarannego, niehigienicznego zabezpieczenia pępowiny, przez którą u noworodka może dojść do zakażenia i rozwoju dwóch chorób. Jedną z nich jest często śmiertelna dla cielęcia kulawka. Pojawia się już kilka dni po urodzeniu, albo w 2.-3. tygodniu życia. Do wtórnych zakażeń kolejnych cieląt może dochodzić drogą ustną przez zjadanie paszy albo picie wody zanieczyszczonej kałem lub moczem zwierząt już chorych. Na początku choroby obserwuje się obniżony apetyt, wzrost temperatury ciała, przyśpieszenie oddechu i tętna, częste pokładanie się. Występują bolesne i gorące obrzęki różnych stawów, powodujące kulawienie podczas poruszania się (stąd nazwa schorzenia). W moczu może pojawiać się krew. Choroba przebiega szybko i w sposób ostry – najmłodsze cielęta padają w ciągu 48 godzin, u starszych, chorujących dłużej, następuje opuchnięcie pępowiny i ropny wyciek z jej kikuta. Zapobieganie kulawce jest nader proste – staranne zabezpieczenie pępowiny i zachowanie maksimum higieny podczas porodu. Innym schorzeniem spowodowanym błędami popełnionymi przy opatrywaniu pępowiny jest zapalenie naczyń pępkowych (u cieląt żył, a u źrebiąt tętnic). Pierwsze symptomy stanu zapalnego są widoczne już kilka dni po porodzie. Kikut pępowiny jest powiększony, przy obmacywaniu go daje się wyczuć powrózek grubości palca sięgający w głąb jamy ciała. Uciskanie go sprawia zwierzęciu ból i powoduje wyciek ropnej wydzieliny. Jak zwykle, chorobie towarzyszą także objawy ogólne; zanik apetytu, podwyższona temperatura ciała, przyśpieszony oddech i tętno. Nie leczony stan zapalny naczyń pępkowych dość szybko rozszerza się na otrzewną, a po przedostaniu się zarazków do układu krwionośnego, tworzą się ogniska przerzutowe, co pociąga za sobą występowanie kolejnych chorób; posocznicy, zakaźnego zapalenia płuc, krwawej biegunki, kulawki. Również w przypadku tej choroby wskazana jest szybka pomoc lekarsko-weterynaryjna – inaczej rokowanie bywa niepewne. Z tego krótkiego przeglądu chorób, które mogą zaatakować cielę w pierwszych dniach, czy w pierwszych tygodniach życia, warto zapamiętać: – że najczęściej wywołują je czynniki biologiczne, a więc przede wszystkim bakterie chorobotwórcze i wirusy, ale też bakterie warunkowo chorobotwórcze, które uzjadliwiają się na skutek niskiej odporności organizmu (siara!), albo na skutek przejściowego jej zachwiania, – że najlepszym, najskuteczniejszym i najtańszym sposobem uchronienia przychówku przed chorobami zakaźnymi jest stworzenie sprzyjających warunków bytowania, a przede wszystkim przestrzeganie podstawowych zasad higieny.
A wszystko w myśl zasady, że lepiej zapobiegać chorobie niż ją leczyć (jeśli starczy na to czasu)!
|