|
Psy i koty służąc człowiekowi i żyjąc u jego boku czy w jego zagrodzie nabywały sporo cech ludzkich. Dla Hindusów najważniejszym zwierzęciem jest nie pies, kot czy nawet koń lecz – krowa. Krowa to zwierzę najbliższe człowiekowi. Ostatnie ogniwo w drodze dusz do człowieczeństwa.
Sahadźjogi Miłosz Woźniak, z którym miałem okazję rozmawiać zauważył, że ludzie często nadużywają swojej władzy wobec zwierząt domowych. Dla psa nie ma nic gorszego niż zamknięcie w schronisku. Choćby nawet dostawał tam najlepsze jedzenie, gdy tylko będzie miał okazję, ucieknie z klatki na koniec świata. Woli chłód i głód niż tego rodzaju niewolę. W Indiach zwierzęta są wolne, także psy. A leśne zwierzęta nie boją się ludzi – powiedział. Dlaczego zwierzęta w Indiach są takie ufne w stosunku do ludzi, można się domyślić. Nasza dzika przyroda – w tym kontekście – jest naprawdę dzika, bo tę „dzikość” podkręca człowiek – polując. Wracam do psa w schronisku... Pomyślałem, że i tu widać związek między psem i człowiekiem. Człowiek jest w stanie zapłacić wysoką cenę za wolność. A jeśli decyduje się na „niewolę” to niejako „dobrowolnie” w toku wychowania podobnie jak i my niemal wszyscy. Mamy ogromną wolność, ale zazwyczaj korzystamy zaledwie z jej drobnej części lub wręcz nie korzystamy z niej – ustawieni na torowisku rutyny codziennie pchamy swoje wózki po dawno wyznaczonych torach. Ciekaw byłem spojrzenia na świat zwierzęcy jogiego. Tradycja hinduska jest przecież pod tym względem zupełnie inna niż judeo-chrześcijańska. Jego zdaniem było jednak inaczej. Do IV wieku chrześcijaństwo pod względem stosunku do zwierząt czy pośmiertnych losów duszy bliższe było wierzeniom Hindusów i teorii reinkarnacji. Skłonne było nawet uznać, że posiadają duszę. Podobnie później – islam. To się jednak zmieniło. Zwyciężyła koncepcja wiecznego potępienia, co miało też skutki dla zwierząt. Odmówiono zwierzętom nieśmiertelnej duszy, chociaż w Starym Testamencie występuje pojęcie osobowej duszy – nefesz, którą posiadają wszystkie stworzenia. A Księga Joba napisana około V wieku p.n.e. uznaje możliwość pozazmysłowego porozumiewania się ze zwierzętami. W niebie chrześcijańskim nie było dla nich miejsca. – W średniowieczu żywa była legenda o siedmiu śpiących młodzieńcach, których pilnował przez 309 lat pies – powiedział Miłosz Woźniak. Po 309 latach młodzieńcy obudzili się jakby spali przez jedną noc. To był symbol zmartwychwstania, ale pies do tej idei nie pasował – dodał. Legenda mówi, że chcąc uniknąć prześladowań chrześcijan za czasów cesarza rzymskiego Decjusza (III wiek) siedmiu młodzieńców schroniło się w grocie w górze Ochlon pod Efezem. Obudzili się dopiero, kiedy rządy objął Teodozjusz... Pies pilnował ich nie śpiąc, nie jedząc, nie pijąc. Wedle tradycji islamskiej siedmiu śpiących pilnował pies noszący imię Kitmir. To jedyny – w religii islamskiej – który w nagrodę za swą wierność dostał się do nieba. Trafiło do nieba jeszcze dziewięć innych zwierząt, między innymi mrówka Salomona i rumak Mahometa. W Indiach najwyżej w hierarchii zwierząt stoi krowa. Odwołując się do koncepcji wędrówki dusz i reinkarnacji można powiedzieć, że w tym procesie ewolucji duszy krowa jest ostatnim ogniwem przed człowiekiem. Sahadźjogi Miłosz był tak miły, że zrobił mi krótki wykład na temat krowy w Indiach: – Zwierzę to ma w Indiach specjalny status, krowa została objęta ochroną prawną – za jej zabicie grozi kara więzienia. W Indiach są nawet schroniska dla krów (gośale). Uważa się ją bowiem za karmicielką – matkę człowieka. Według ajurwedy (medycyny hinduskiej), systemu objawionego w dawnych czasach przez mędrców będących lekarzami, mleko krowie jest najbardziej wartościowym ze wszystkich pokarmów. Karmi się nim noworodki, a Hindusi wypijają po kilka szklanek herbaty z mlekiem dziennie. Niezwykła jest nie tylko krowa jako taka, ale także wszystko to co wytwarza – łącznie z odchodami. To jedyne odchody, które Hindusi nie traktują jako „nieczyste”. Krowieniec ma wiele zastosowań – służy jako nawóz, opał, środek czyszczący, odkażający, jako kosmetyk (ujędrnia skórę i odmładza), a nawet jako lek na szybkie gojenie ran. W aśramach (pustelniach guru) zamieszkałych przez jogich oraz na wsi krowieniec trzyma się w zbiornikach, gdzie poddawany jest fermentacji, w wyniku której powstają znaczne ilości biogazu o wysokiej zawartości metanu. Służy on jako źródło energii odnawialnej. Powstaje z niego paliwo do gotowania, ogrzewania, wytwarzana jest z niego energia elektryczna. (...) Według jogi, oprócz zwykłych stworzeń istnieją „zwierzęta mocy”, które rozwinęły niezwykłe zdolności niedostępne przeciętnemu człowiekowi. Mają one moce nadprzyrodzone i intuicję czyli zdolność poznania bezpośredniego – nieomylnego. Jednym z nich była cudowna krowa spełniająca życzenia – Kamdhenu, opisana w eposie Ramajana. Badaniem zdolności parapsychicznych u zwierząt, a nawet istnieniem zwierząt metapsychicznych zajmowali się swego czasu także naukowcy. Mój rozmówca sahadźjogi uważa, że należy wprowadzić w naszym kraju prawny zakaz uboju tych zwierząt. Zabijając krowę – zabijamy też najbliższe człowiekowi zwierzę. Część nas samych. Zastanawiałem się nad chrześcijańską „niewdzięcznością” wobec zwierząt. Odmawiamy im wstępu do nieba, choć... wyobrażenia nieba pełne są zwierząt, zupełnie zresztą w niebie niegroźnych – „wilk” obok „baranka”... Stary i Nowy Testament pełne są zwierząt – od pierwszych do ostatnich stron Biblii. Pojawiają się w Księgach Rodzaju i Wyjścia, w obrazach „stwarzania świata” i opowieściach z historii Izraela, ale przede wszystkim w Ewangeliach. Pełno jest tam ryb, ptaków, owiec. Pojawiają się też zwierzęta w sensie symbolicznym, jako metafory, ale także jako wcielenia Ducha Świętego (gołąb) i złego (wąż). Są obrazy samozagłady siły nieczystych w postaci topiących się świń i metafory wolnych, ale pokornych wierzących ludzi jako „ptaków niebieskich”. W naszej kulturze krowa też zajmuje szczególne miejsce. Jest symbolem stałości. Mówimy ironicznie, że tylko ona nie zmienia zdania... Ale przecież tego zdania jej odmawiamy. Nie wierzymy, że krowa może mieć jakieś zdanie. Liczba mnoga od wyrazu krowa to – krowy. Ale jest jeszcze inne określenie, bardziej ogólne, o innym rdzeniu – bydło. Liczba pojedyncza – bydlę. W języku potocznym określeń tych używa się w stosunku do innych ludzi czy grup społecznych, a nawet tłumu zdecydowanie w pejoratywnym sensie. Mówimy tak o ludziach bez kultury i zahamowań, a nawet bez świadomości norm lub je świadomie ignorujących. Dla jogich żyjących w naszym kraju musi to być wstrząsające doświadczenie, gdy słuchają bluźnierstw wobec krowy. No cóż – dalej uważać będziemy krowy za zwierzęta prymitywne, niezbyt finezyjne, wręcz nudne i nieciekawe. Kiedyś – a było to w podszczecińskiej wsi – wszedłem z moim wujkiem do obory. Były tam trzy krowy. Każda miała swoje imię. Jedna była cielna. Pamiętam zapach tej obory. Piękny zapach siana, mleka, no i krowieńca. Zawsze to trochę czuję, gdy oglądam pewien obraz Marca Chagalla, na którym widać jedną z poetycko-onirycznych przedstawionych – jak to u Chagalla – scen wiejskich. Na pierwszym planie krowa – przez „przezroczystą” skórę widzimy w jej brzuchu nienarodzonego jeszcze cielaczka. Tags: bydło
|