|
Hodowla krów mlecznych Joanny i Leszka Błociszów leży w samym centrum Polski, wśród pól i lasów powiatu łęczyckiego. Takie usytuowanie sprawia, że liczące 70 sztuk bydła stado z Konarzewa już pod koniec kwietnia wychodzi na pastwiska i do listopada spędza całe dnie na okolicznych łąkach, gdzie ma pod dostatkiem soczystej trawy i koniczyny.
Ten rok zaczyna się trudno W poprzednim sezonie udało się zebrać pierwszy pokos traw. Ze względu na padające deszcze następne pokosy traw oraz plony zbóż i kukurydzy gniły na polu lub w najlepszym wypadku były bardzo wilgotne. Brakowało nam siana i sianokiszonki. To sytuacja u nas niespotykana ponieważ co roku o tej porze mamy jeszcze spore zapasy – mówi Leszek Błocisz. Krowy wychodzą już na łąki jednak nadal jeszcze podajemy im resztki tego, co zostało w balotach z zeszłego sezonu. Do niedawna podawaliśmy również mokre i drogie wysłodki buraczane. Ten przednówek był dla nas bardzo trudnym okresem i czekaliśmy z niecierpliwością, by nasze stado – 70 sztuk, w tym 34 krowy dojne, 29 jałówek i 9 byków mogło wyjść na pastwisko – dodaje Joanna Błocisz.

Zootechnik bardzo nam pomaga Mimo problemów z sianem i kiszonkami stado krów p. Błociszów jest zdrowe. To wynik zarówno dbałości o właściwe proporcje składników paszy pełnoporcjowej dla różnych wiekowo sztuk w naszym stadzie, ale także stałej współpracy z zootechnikiem i weterynarzem w jednej osobie, który od paru lat, obserwując stado, doradza przy problemach zdrowotnych krów oraz uzgadnia jakość oraz ilość poszczególnych składników mineralnych w paszach. W oborze Leszka Błocisza doradca żywieniowy czuwa nad tym, żeby dawki były idealnie dostosowane do możliwości produkcyjnych krów. Przy ich tworzeniu bardzo przydatny jest tabulogram, zgodnie z którym analizowane są wyniki produkcyjne poszczególnych krów. Dzięki temu wiadomo, ile krów w danej grupie produkuje więcej, czy mniej mleka, niż przewiduje to dawka pokarmowa. Obora od 4 lat jest pod oceną użytkowości mlecznej. To sprawia, że rolnicy wiedzą w jakim stanie zdrowotnym są zwierzęta, a także co należy zrobić, by przeciwdziałać np. zmniejszeniu procentowemu ilości białka w mleku. Regularnie co miesiąc sporządzane tabulogramy pokazują wydajność i skład wyprodukowanego mleka. Krowy są podzielone na dwie grupy, jedna w laktacji, a druga w okresie zasuszenia. Do grupy laktacyjnej należą najbardziej wydajne krowy, które produkują od 28 do nawet powyżej 38 l mleka dziennie. Jeśli chodzi o grupy zasuszeniowe, to do pierwszej należą krowy od ośmiu do czterech tygodni przed wycieleniem, a do drugiej krowy od trzech tygodni do wycielenia. Obydwie grupy wymagają innego żywienia. Grupa laktacyjna jest karmiona dawką ustawioną na dzienną produkcję 38 litrów mleka, a słabsza na 25 l. Jeśli np. 30% krów z grupy laktacyjnej produkuje więcej niż 38 l trzeba zmienić dawkę z 38 na 39 l. Jeżeli mniej niż 30% ma lepsze wyniki, dawka jest zmniejszana z 38 na 37-36 litra mleka. Dla krów zasuszonych i po wycieleniu podaje się ok. 50 kg śruty rzepakowej oraz 15 kg witamin. Pod kontrolą znajduje się poziom mocznika w mleku. Zawartość mocznika w mleku powinien kształtować się na poziomie 140-180 mg/litr. Gdyby poziom mocznika przekracza 200 mg/litr oznacza to, że należy dokonać korekty żywienia. W tej sytuacji należy w dawce zmniejszyć udział pasz białkowych (wysokobiałkowe pasze treściwe, poekstrakcyjne śruty) oraz zwiększyć ilość pasz energetycznych (śruty zbożowe, wysłodki buraczane, kiszonka z kukurydzy) – radzi L. Błocisz.
Własna pasza zwiększa wydajność Błociszowie uzyskują bardzo dobre wyniki w produkcji mleka w swoim gospodarstwie. Przeciętnie krowy produkują, ok. 7 tys. litrów mleka rocznie, o zawartości 4,3% tłuszczu. Liczba komórek somatycznych mieści się w granicach normy. Jedynie poziom białka jest trochę zbyt niski – ostatnio wychodziło około 3,2%. Podejrzewam, że powodem może być fakt, iż przez parę miesięcy podawaliśmy gotową paszę zamiast naszej własnej – mówi L. Błocisz. Zwierzęta chętniej pobierały paszę przygotowaną w gospodarstwie. Nie występowały biegunki, a nowo narodzone cielaki były znacznie bardziej żywe, niż te, które rodziły się w czasie gdy podawaliśmy paszę gotową. Na oborę zazwyczaj przygotowywałem 1 tonę własnej paszy – 150 kg soi, 150 kg rzepaku, 150 kg kukurydzy, kredę i dodatki mineralne, a także 500 kg własnych zbóż. Do tego 1 balot siana dziennie, jałówkom 1 balot wystarczał na 3-4 dni, a dla byczków 2 baloty siana na tydzień – wyjaśnia hodowca.
 Planujemy zakończenie obsady obory Błociszowie planują dalszą rozbudowę stada krów mlecznych. Zamierzam stopniowo powiększać stado do 40 krów dojnych. Ten proces trwa już prawie 10 lat. Zaczynaliśmy od 2-3 sztuk. W czasie, gdy prowadziliśmy naszą hodowlę od początku poprzedniego dziesięciolecia ceny mleka wahały się wielokrotnie. Ostatni wielki spadek cen spowodował, że walczyliśmy tylko o to, by przetrwać. Dzisiaj jest trochę lepiej. Sprzedajemy mleko do OSM w Łowiczu i za litr otrzymujemy 1,26-1,28 zł brutto. Taka cena co prawda nadal nie zachęca nas do większych inwestycji, ale daje pewne poczucie stabilizacji w gospodarstwie – mówi L. Błocisz.
Tags: z terenu
|