Kursy walut

Kursy NBP z 23-05-2012
walutaskupsprz.
USD3.35933.4271
EUR4.28554.3721
CHF3.56853.6405
JPY4.20704.2920
wózki widłowe
przejdź

giełda online

Zboża paszowe
cena netto zł/t
pszenica880-910
kukurydza870-930
owiesbrak ofert
jęczmień890-930
Śruty
rzepakowa1150
sojowabrak ofert
żródło:www.rolpetrol.com.pl
Ocena użytkowości mlecznej zagrożenia i perspektywy PDF Drukuj Email
Hodowca Bydła
Wpisany przez Ryszard Bzowski   

Po prawie 20 latach uzasadnień, uzgodnień i nacisków ze strony hodowców Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jerzy Pilarczyk w roku 2005 wydał rozporządzenie, na podstawie którego Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka mogła z dniem 1.06.2006 przejąć pełny zakres hodowli i oceny mlecznej krów. Decyzja ta zakończyła długi okres niepewności i umożliwiła hodowcom przejęcie nadzoru nad oceną w Polsce.

     Prawie dwuletni okres samodzielnego prowadzenia oceny przez Federację pozwala stwierdzić, że ta śmiała i długo oczekiwana przez hodowców decyzja Ministra Pilarczyka była decyzją całkowicie słuszną i potrzebną. Przez pawie 2 lata od przejęcia zadań od KCHZ nie wystąpiły żadne kłopoty związane z prowadzeniem oceny. Wzrosła liczba ocenianych krów z 507 tys. do 540 tys.

Tendencja wzrostu liczby ocenianych krów jest wyraźna i nic nie wskazuje na to, aby mimo zmniejszenia pogłowia w Polsce nie następował dalszy wzrost liczby ocenianych zwierząt. Federacja zwiększyła także dostępność informacji poprzez wysyłkę raportów wynikowych drogą e-mailową. Hodowca może otrzymać raport już w 2 a najdalej w 5 dniu, od każdego próbnego udoju. Poza raportami hodowca otrzymuje jeszcze dodatkową informację na temat krów, u których w ostatnim próbnym udoju, liczba komórek somatycznych przekroczyła 300 000. 
    Staraniem Federacji Instytut Zootechniki wprowadził długo oczekiwany nowy indeks hodowlany, a mianowicie PF - produkcyjność i funkcjonalność, który jest indeksem obejmującym dużo więcej cech niż poprzedni indeks produkcyjny. Już dziś wiadomo, że indeks ten będzie w niedługim czasie uzupełniany o cechy długowieczności, a więc będzie obejmował więcej potrzebnych cech. Korzystną zmianą, jaką można zauważyć w sposobie działania oceny jest zmniejszenie biurokracji. Poza tym inspektorzy i zootechnicy są szkoleni w zakresie bezpośredniego doradztwa. Ale ten optymistyczny obraz nie oznacza, że przed Federacją nie ma kolejnych problemów...
 
Fałszywy obraz wartości hodowlanej  nasienia importowanego
    Obecnie dochodzi w Polsce do bardzo niekorzystnego zjawiska polegającego na niedoinformowaniu hodowców o wartości importowanego nasienia. Zgodnie z nową Ustawą Hodowlaną aktualnie do Polski można sprowadzać nasienie każdego buhaja, pod warunkiem posiadania wyceny hodowlanej. Firmy importujące sprowadzają nasienie buhajów o bardzo wysokiej wartości hodowlanej, ale także nasienie buhajów o średniej wartości oraz takie, które w macierzystych krajach wykorzystywane są w bardzo małym stopniu. W samym dużym imporcie nasienia nie ma nic złego. Jest on nawet korzystny dla hodowli polskiej, niestety jednak importerzy podają w swoich katalogach wyceny buhajów uzyskane w krajach macierzystych i nie uzupełniają tych danych o przeliczenia indeksu danego buhaja na indeks polski. Przeliczenia te dla wszystkich buhajów z krajów prowadzących ocenę dokonuje Międzynarodowy Instytut z siedzibą w Szwecji - INTERBUL, a w Polsce wyniki te publikuje na swoich stronach internetowych Instytut Zootechniki. Znalezienie tych danych dla kogoś mało wprawionego w internecie jest bardzo trudne.
    W latach poprzednich import nasienia prowadzony był na mniejszą skalę a nasienie przeznaczane było na matki buhajów i dla stad o wysokiej wartości hodowlanej. Import ten dotyczył więc tylko bardzo dobrego, ale też bardzo drogiego nasienia. Aktualnie sprowadzane nasienie jest bardzo różne. Porównanie przeliczeń INTERBULU indeksów krajów macierzystych na indeks polski wyraźnie wskazuje, że do kraju sprowadzane jest nasienie buhajów o bardzo różnej jakości hodowlanej, od bardzo dobrych przez średnie, po takie których indeksy są niższe niż najsłabsze dopuszczone buhaje polskie.
    Sprzedaż nasienia o zróżnicowanej wartości hodowlanej pochodzącego z importu jest tylko wtedy właściwe, jeżeli kupujący otrzyma prawidłową informację o wartości hodowlanej z równoczesną informacją jak indeks buhaja wygląda po przeliczeniu na indeks polski. Niebezpieczeństwem jest operowanie wyłącznie wycenami zagranicznymi, bo to fałszuje obraz i niestety powoduje, że hodowcy sugerują się wysokimi cyframi podanym w katalogu i kupują nasienie buhaja średniego lub nawet słabego.
    Jedyną metodą sprawdzenia czy interesujący nas buhaj w przeliczeniu na indeks polski ma wysoką wartość hodowlaną jest kontakt z Centrum Rozrodu, gdzie gromadzone są wyniki INTERBULU. Centra zobowiązane są do podawania tych informacji hodowcom. Przy dużej skali importu brak pełnej informacji o wartości sprowadzanych buhajów szkodzi polskiej hodowli. Powyższym zagadnieniem powinna zająć się Federacja w dobrze rozumianym interesie hodowców. Przejęcie Centrów przez hodowców nie zablokuje importu, ani nie ograniczy działalności firm importujących, ale może ten import jakoś ucywilizować. W przeciwnym razie może dojść do tego, że polskie programy hodowlane będą nie efektywne a sama ocena zbędna.
 
Konieczne przeorganizowanie  pracy zootechników
    Federacja zmuszona została z początkiem roku 2008 do podniesienia cen za prowadzenie oceny - w ramach działania KCHZ ceny te pozostawały bez zmian od 7 lat.
    Zrezygnowano całkowicie z umieszczenia metody B w nowym cenniku, bo cena wykonania analizy tą metodą jest zaporowa. Zdecydowanie zmniejszyła się liczba ocenianych krów metodą A8, gdyż otrzymywanie wyników raz na dwa miesiące mija się z celem prowadzenia oceny. Wielu hodowców stosujących dwukrotny dój rezygnuje także z metody A4 przechodząc na metodę AT4, która ma zbliżoną dokładność do A4 a jest tańsza. Niższa cena wynika stąd, że zootechnik wykonuje w oborze objętej tą metodą próbę tylko raz na dobę w jednym miesiącu rano a w drugim wieczorem, co pozwala mu w jednym dniu przeprowadzić próbny udój w większej liczbie obór, a tym samym zwiększyć wydajność pracy. Tak więc praktycznie wykorzystuje się trzy metody. Zootechnik może dokonać w trakcie próbnych udojów oceny około 1500 krów rzeczywistych, co dziennie wynosi około 75 sztuk. W krajach Europy Zachodniej na jednego oceniającego przypada rocznie znacznie więcej krów - a mianowicie 2500 sztuk. Oznacza to konieczność przeorganizowania pracy zootechnika.
    W chwili obecnej zootechnik oceny wykonuje bardzo dużo czasochłonnych czynności takich jak: rysowanie konturów cieląt, wypełnianie metryczek, wypełnianie wykazu zdarzeń (choć powinien robić to hodowca). Zajmuje się wypełnianiem zaszłości w wykazie krów ocenianych, stale uzupełnia karty jałówek i krów - wpisuje wydajności poszczególnych zwierząt, terminy pokryć i wycieleń). Część z tych czynności udało się PFHBiPM skomputeryzować, szereg z nich ma zostać wprowadzonych do specjalnego oprogramowania np.: w komputerze można prowadzić wykaz zdarzeń (program ZETO Olsztyn). Wiele danych będących na karcie jałówki-krowy można znaleźć w programie „Obora”(program ZETO Olsztyn). Konieczne będzie zaopatrzenie zootechników w laptopy, co znacznie usprawni pracę i zwiększy jej wydajność. Ale wiąże się to dla Federacji z ogromnymi kosztami. Nie ma jednak żadnych przesłanek za tym, aby zwlekać z zakupem komputerów i oprogramowania. Dodatkowo konieczne jest zwiększenie współpracy z hodowcami i scedowanie na nich pewnych obowiązków. Konieczne są szkolenia w zakresie obsługi komputerów, które muszą być wykorzystywane do codziennej pracy przez hodowców do prowadzenia hodowli i zarządzania stadem. 
 
Rozważyć stosowanie  metody oceny B i C
    Metody te polegają na wykonaniu wszystkich czynności związanych z próbnym udojem prze właściciela stada lub w kombinacji hodowca - zootechnik. Usprawni to pracę zootechników oceny. System B stosowany jest dość powszechnie w Szwecji i Finlandii. Tam hodowca próbny udój wykonuje sam przesyłając próbki bezpośrednio do laboratorium. Wszystkie dane wysyłane są e-mailem do związku oceny, który drogą zwrotną odsyła potrzebne wyniki i rodowody. Wiarygodność hodowcy sprawdzana jest poprzez porównanie wyników oceny z wynikami sprzedaży mleka do mleczarni. Hodowca musi liczyć się także z bezpośrednią kontrolą związku w gospodarstwie. Stwierdzenie oszustwa karane jest całkowitym wykluczeniem z oceny. Ewentualne wprowadzenie u nas metody B wymagałoby, poniesienia przez Federację sporych kosztów na modyfikację systemu komputerowego. Nie do pomyślenia jest, aby hodowca prowadził sam „karty jałówek-krów” lub tworzył metryczki cielętom.
    Kolejną trudnością jest uzyskanie dostępu Federacji do informacji o ilościach sprzedanego mleka do mleczarni przez określonego hodowcę. W Holandii już 31% farmerów prowadzi samodzielnie próbne udoje metodą B. We Francji z kolei dominuje metoda A i AT, która dotyczy 97,2% krów. Metodą B wykonuje się zaledwie 1,5%, a metodą C (to znaczy dwa udoje wykonuje hodowca, jeden zootechnik oceny) 0,7%. Pozostałe próbne udoje w ilości 0,5% wykonywane są w oborach, gdzie stosowane są roboty udojowe. Takich obór było na koniec 2006 r we Francji już 450 (liczba ich stale rośnie) a w Holandii 900. W obu tych krajach zapotrzebowanie na roboty udojowe gwałtownie wzrasta ( czas oczekiwania na instalację 6-8 miesięcy). W Polsce pierwsze trzy roboty udojowe miały być uruchomione w marcu 2008, a według nie potwierdzonych informacji aktualnie złożonych jest 10 kolejnych zamówień na te urządzenia. Przy kombajnie udojowym krowa wchodzi do dojarni, tyle razy na dobę, ile chce (czasami nawet 6 razy), stąd konieczność przyjęcia przez Federację nowej metody oceny dla doju w tego typu systemie.
    Federacja naciska też na Instytut Zootechniki, aby w oparciu o ocenę użytkowości mlecznej krów otrzymywać więcej informacji hodowlanych o buhajach testowanych w Polsce, bo nasze katologi buhajów zawierają jeszcze za mało informacji w porównaniu do danych zawartych w katalogach czołówki hodowlanej świata.
    PFHBiPM czeka bardzo dużo pracy. Pozostaje więc mieć tylko nadzieję, że problemy zostaną szybko i sprawnie rozwiązane.