|
O robotach do doju krów pewnie wszyscy już słyszeli. Najpierw mówiło się o tym, jako o zabawnej ciekawostce na sezon ogórkowy (ciele o dwóch głowach, baba z brodą, robot do doju...), potem pierwsze takie urządzenia można było zobaczyć na targach. Było kwestią czasu kiedy roboty zaczną doić w Polsce. Osobiście liczyłem, że stanie się to jakiś czas temu, gdy ceny mleka były, co najmniej zadowalające. Zapewne jednak pierwsi chętni wahali się z powodu wysokiej ceny robota. Prawdopodobnie o pierwszych kontraktach na zakup i instalację zadecydowało... wejście do strefy Schengen. Konkretnie zaś ucieczka bystrzejszych pracowników na zachód i wołanie podwyżek przez tych, co zostali.
Tak więc stało się i pierwszy robot (właściwie dwa) rozpoczęły pracę w gospodarstwie państwa Kubiaków w Lubotyniu niedaleko Izbicy Kujawskiej. Ci, dla których robot to wciąż humanoid (człekopodobny), stwór filmu Gwiezdne wojny, będą zawiedzeni. Roboty udojowe DeLaval VMS nie mają rąk i nie mówią ludzkim głosem. Natomiast perfekcyjnie wykonują to, do czego zostały zaprojektowane – doją. Przypominają automaty znane z taśm produkcji samochodów, ale precyzję i delikatność poruszania ramieniem manipulatora można porównać do baletu. Niezmordowanie dzień i noc wpuszczają na stanowisko doju kolejne krowy, myją wymiona, masują strzyki i robią przeddój (do czego służy osobny kubek), po czym zakładają właściwe kubki udojowe i doją każdą ćwiartkę wymienia indywidualnie. Cały czas notują setki parametrów, oddzielają mleko na 3 a nawet 4 grupy, wydają paszę treściwą a po wszystkim myją się same i zapraszają kolejną krowę. Czegoś brakuje? Może tylko czułego klapsa na pożegnanie... Tajemnica warsztatu dziennikarza Poważne firmy (a do takich na pewno należny DeLaval) przedstawiają swoje nowości na specjalnych pokazach dla dziennikarzy. Z grubsza chodzi o to, żeby pismaków nakarmić i napoić, wcisnąć im garść gadżetów i pokazać produkt. „Przekupiony” w ten sposób dziennikarz wraca do redakcji, siada do komputera i smaruje pochwalny tekst. W dodatku jego Naczelny wypłaci mu później wierszówkę. Nazywa się to dziś PR i zasadniczo działa we wszystkich branżach. Wg tego schematu odbył się 21 sierpnia pokaz dla prasy w Lubotyniu. Jeżdżę na wiele takich imprez, wysłuchuję zachwytów organizatorów a potem w Redakcji siedzę i myślę: Co by tu napisać, żeby nie skłamać, ale nie napisać źle o zapraszających... Tym razem jednak nie muszę niczego zmyślać. Robot udojowy DeLaval VMS jest na prawdę dobrym urządzeniem. Potrafi wykonywać bez protestu monotonne czynności doju, jednocześnie indywidualnie podchodząc do każdej krowy. Choćby po to, żeby nie doić na pusto, zdejmuje kubek z wydojonego strzyku, nie przerywając dojenia na pozostałych. Pismak taki jak ja, nie musi być przekupiony, żeby dobrze napisać o tym urządzeniu. Tanio nie jest...
Opis możliwości urządzeń VMS może zająć wiele stron Hodowcy Bydła. Nie będę nad tym się rozwodził, bo i tak Naczelna mi nie wydrukuje. Każdy, kto się chce przekonać o zaletach robota DeLaval z łatwością znajdzie lokalnego dealera tej firmy i umówi się na pokaz. Żeby jednak Czytelnik nie powiedział, że jestem stronniczy napiszę o jednej dość przykrej wadzie robotów udojowych. Nie są tanie. Instalacja, którą można obejrzeć u pp. Kubiaków niestety bez trudu przekracza cenę 100 tys. euro. To chłodzi zapał entuzjastów automatyzacji. Z drugiej jednak strony, za tą niemałą kwotę otrzymujemy w pełni sprawdzony system – na świecie pracuje już ponad 10.000 robotów udojowych – który ma jedną, niepodważalną zaletę: Nigdy nie poprosi o urlop, podwyżkę, płatne nadgodziny, nie pije i nie pali w pracy, nie wyjedzie do pracy do Irlandii. Jako pracownik, jest po prostu idealny. Trzeba też cenę zakupu porównać do innych dóbr i inwestycji. Pracują na polskich polach maszyny za porównywalne pieniądze. Ba, widać nawet gdzieniegdzie na fermach samochody osobowe za ponad 100.000 euro. Dlatego myśląc o pozostaniu w mlecznym biznesie na przyszłość, nie trzeba się obawiać robotyzacji doju. Tendencja w naszej części świata będzie taka, że pracownik będzie coraz droższy, wymagania wobec jakości doju coraz większe, a maszyny (w tym roboty udojowe) będą tanieć. Dla tych, którzy planują budowę nowej hali udojowej dodatkowy wydatek na robota VMS nie będzie procentowo tak „bolesny”.
Więcej zdjęć w galerii. Tags: bydło , bydło mleczne , chów bydła , DeLaval , dój mechaniczny , robot udojowy
|