Kursy walut

Kursy NBP z 23-05-2012
walutaskupsprz.
USD3.35933.4271
EUR4.28554.3721
CHF3.56853.6405
JPY4.20704.2920
Leasing
przejdź

giełda online

Zboża paszowe
cena netto zł/t
pszenica880-910
kukurydza870-930
owiesbrak ofert
jęczmień890-930
Śruty
rzepakowa1150
sojowabrak ofert
żródło:www.rolpetrol.com.pl
Ad vocem ... PDF Drukuj Email
Hodowca Bydła
Wpisany przez Aleksander Osten-Sacken   

     W sierpniowym numerze „Hodowcy Bydła” ukazał się mój artykuł polemiczny, omawiający problematykę i przyszłość krzyżowania międzyrasowego bydła mlecznego. W tym samym numerze zamieszczona została też replika Pana Ryszarda Bzowskiego – było to możliwe dzięki temu, że udostępniłem mojemu adwersarzowi swój artykuł przed ukazaniem się tegoż numeru.

    Pozostawiając na boku spory merytoryczne, gdyż Pan Ryszard Bzowski nie odniósł się bezpośrednio do żadnej z przedstawionych przeze mnie tez, chciałbym odpowiedzieć na zarzut, który odczytuję między wierszami w ostatnim zdaniu repliki. Brzmi ono: „Uwagę należy zwrócić, że autor artykułu «Jeszcze raz o krzyżowaniu…» jest pracownikiem firmy importującej nasienie buhajów do Polski, ja zaś (tzn. Pan Ryszard Bzowski – dopisek mój) emerytowanym dyrektorem Regionalnego Centrum Hodowli Zwierząt w Parzniewie.”

Można tu odczytać sugestię, może zresztą niezamierzoną przez Autora, że powodują mną tylko względy komercyjne, a nie chęć pomocy hodowcom bydła mlecznego poprzez wskazanie im nowych rozwiązań, mogących poprawić wyniki finansowe produkcji. Nie jest to prawdą – wprowadzenie nasienia buhajów SRB do naszej oferty poprzedziłem około półtorarocznym rozważaniem celowości takiego rozwiązania, w którym to okresie zbierałem informacje i opinie z całego świata, konsultowałem się też z wieloma osobami, które w różnych krajach w okresie ostatnich kilku-kilkunastu lat zdołały zebrać jakieś doświadczenie w tym temacie i wyrobić sobie opinię na temat celowości krzyżowania bydła Hf z innymi rasami mlecznymi w celu poprawy zdrowotności zwierząt. Olbrzymia większość tych opinii była zdecydowanie pozytywna, a uzyskiwane wyniki przekonują do wprowadzania tego rozwiązania do produkcji. 
    Poza tym tak się składa, że ja również w dziesięcioleciu 1991 – 2000 byłem dyrektorem ds. hodowli w Okręgowej Stacji Hodowli Zwierząt w Poznaniu, wprowadzając w tym okresie szereg znaczących nowości. Można tu wymienić m.in. oznaczanie komórek somatycznych w mleku – jako pierwsi w Polsce wyposażyliśmy w 1994 r. nasze laboratorium stacyjne w Fossomatic, co zresztą wywołało niezadowolenie wielu rolników, nie rozumiejących, że jest to działanie na ich rzecz i dla ich dobra. W początkowym okresie podobny brak zrozumienia spotkał nas również ze strony przedstawicieli weterynarii i większości mleczarń, dla których problem komórek somatycznych, a zwłaszcza proponowana przez nas metoda ich oznaczania były absolutną nowością. Chciałbym dodać, że obligatoryjne badanie komórek somatycznych w mleku np. w Niemczech wprowadzono również w 1994 r., a nasze prace nad tym tematem rozpoczęliśmy już w 1992 r. – tak więc w Stacji poznańskiej dotrzymaliśmy kroku najnowszym tendencjom oceny jakości mleka, wprowadzanym w tym czasie na Zachodzie. 
    Inna sprawa to rozpoczęcie oznaczania mocznika w mleku w regionie wielkopolskim już w 1996 r., czym wyprzedziliśmy wiele krajów Europy Zachodniej. Niewykluczone, że gdyby nie moja inicjatywa, dzisiaj również oznaczano by już mocznik w ramach indywidualnej oceny mleczności krów, ale nastąpiłoby to ładnych parę lat później – może 10, może więcej, a może trochę mniej. Także ten pomysł przebijał się z trudem i dużo pracy kosztowało, by przekonać do niego decydentów z ówczesnej Centralnej Stacji Hodowli Zwierząt – uwieńczeniem tego był zakup w 2000 r. najnowocześniejszych urządzeń laboratoryjnych Combifoss 6000, które w poprzednim roku oglądałem w teście w laboratoriach niemieckich. Byliśmy więc drugim krajem w Europie (a także na świecie), który rozpoczął pracę i oznaczanie mocznika na tych precyzyjnych urządzeniach najnowszej generacji. Myślę, że ewenementem w skali kraju było też organizowanie przez poznańską Stację wyjazdów zagranicznych dla rolników do krajów zachodnioeuropejskich – Niemiec, Francji, Holandii i Danii, a także Czech. Uczestniczyło w nich łącznie kilka tysięcy hodowców z Wielkopolski i sąsiednich województw, a ich celem było pokazanie nowoczesnej hodowli, nowego typu bydła mlecznego rasy holsztyńsko-fryzyjskiej i nowoczesnych rozwiązań technologicznych. Sądzę, że w latach 90. (pierwszy wyjazd miał miejsce w czerwcu 1992 r.) miało to duże znaczenie dla rozwoju świadomości hodowlanej naszych rolników i wprowadzania nowych, wówczas rewolucyjnych, zmian w produkcji mleka. Ówczesnym i obecnym decydentom najwygodniej jest o tych wszystkich i wielu innych sprawach nie pamiętać – wiadomo nie od dziś, że każdy sukces ma wielu ojców, a każda klęska jest sierotą.
    Od rozpoczęcia pracy w 1979 r. pracowałem jako doradca hodowlany – przez pierwsze 12 lat wyłącznie w zakresie hodowli owiec, zawsze starając się poprawiać zastaną sytuację i wprowadzać nowe myśli. Kilkakrotnie już rozwój sytuacji potwierdził zasadność proponowanych zmian, dlatego też mam wielką nadzieję, że i tym razem – w odniesieniu do krzyżówek międzyrasowych bydła mlecznego – przyszłość potwierdzi słuszność proponowanych przeze mnie rozwiązań. Byłoby to moją wielką radością. Kończąc chciałbym poinformować czytelników „Hodowcy Bydła”, że w listopadzie br. odbędzie się w Hanowerze na Wyższej Szkole Nauk Weterynaryjnych ogólnoświatowa konferencja poświęcona krzyżowaniu bydła holsztyńsko-fryzyjskiego z rasami czerwoną szwedzką SRB i Montbeliarde – jej głównym organizatorem jest Izba Rolnicza Dolnej Saksonii. Poza przedstawicielami z wielu krajów europejskich będzie w niej uczestniczył prof. Les Hansen z Uniwersytetu Minnesota w USA. Konferencja ta połączona jest tematycznie z targami „Eurotier”, które odbywają się w Hanowerze co 2 lata. Organizacja tak poważnej konferencji potwierdza, że krzyżowanie międzyrasowe bydła mlecznego nabiera przyspieszenia i naprawdę nie jest sprawą marginalną.
 
Poznań, 1.09.2008 r
Aleksander Osten-Sacken
 
P.S. Chciałbym zwrócić uwagę czytelników, że w numerze sierpniowym „HB” w artykule „Francja wczesną wiosną” autor Pan Tomasz Sakowski w dwóch miejscach pisze o krzyżowaniu krów Hf z innymi rasami w celu poprawy płodności i zdrowotności stad. A więc chyba jednak jest coś na rzeczy nie tylko w USA i Polsce, jak sugerował Pan Ryszard Bzowski w numerze sierpniowym „HB”.

Tags: buhaje , bydło , hodowla bydła , publicystyka