Copyright 2020

 

Fotolia 128625425 Subscription Monthly L
Oficjalnie możemy mówić o końcu tegorocznej grypy ptaków w Polsce. Według informacji przekazanych przez polskie służby weterynaryjne do Światowej Organizacji ds. Zdrowia Zwierząt (OIE), 13 sierpnia 2020 roku mijają trzy miesiące od likwidacji ostatniego ogniska tej choroby u drobiu w naszym kraju. W ten sposób polscy producenci mogą zacząć myśleć o powrocie na te pozaunijne rynki, które zamknęły się na polski drób.

 

Pierwsze ogniska grypy ptaków zostały wykryte pod koniec 2019 roku w Starym Uścimowie w województwie lubelskim. W okresie grudzień 2019 – marzec 2020 wykryto w Polsce 35 ognisk oraz jeden przypadek u dzikiego ptaka. W tym czasie choroba zaatakowała polski drób w dziewięciu województwach, przyczyniając się do konieczności likwidacji setek tysięcy sztuk ptactwa. Należy podkreślić, że podtyp H5N8, z którym mieliśmy do czynienia w tym sezonie, nie jest groźny dla ludzi. Na świecie do tej pory nie odnotowano żadnego przypadku zachorowania u człowieka.Mimo grypy ptaków polski sektor drobiarski jest jednym z najszybciej rozwijających się. Nasz kraj jest głównym producentem mięsa drobiowego w Unii Europejskiej. Co roku, umacniając swoją pozycję europejskiego lidera, pobijamy kolejne rekordy eksportu, który w samym 2019 roku osiągnął wartość 3,1 mld EUR.

Branża drobiarska jest jednym z prężniej rozwijających się działów w polskiej gospodarce. Ponad 50% krajowej produkcji jest przeznaczona na eksport do krajów Unii Europejskiej oraz państw trzecich. Grypa ptaków zamknęła nam możliwość sprzedaży produktów drobiowych w istotnych z naszego punktu widzenia państwach poza Unią. Na szczęście w ostatnich miesiącach polski drób mógł wrócić na intratne azjatyckie rynki, takie jak Japonia czy Singapur.

Straty poniesione przez polskie drobiarstwo ze względu na grypę ptaków były niższe niż na przełomie 2016 i 2017, kiedy w Polsce wykryto 65 ognisk. W dużej mierze jest to zasługa rozwiniętych od tamtej pory zasad bioasekuracji. Przyczyniła się do tego również regionalizacja, uznawana między innymi przez Hongkong czy Ukrainę. KRD-IG wraz z innymi organizacjami stale pracuje nad tym, żeby pozostałe kraje przyjęły podobne rozwiązanie. Jego wprowadzenie może być ratunkiem dla całej branży, ponieważ pozwala kontynuować eksport z terenów, gdzie choroba nie wystąpiła. Brak regionalizacji zablokował możliwość wysyłania polskich produktów drobiowych do takich krajów jak Chiny, Kuba czy RPA, które są dla nas cennymi rynkami zbytu.

f t g