Copyright 2017

27 i 28 października 2012 na fermie drobiu w Mikułowicach koło Buska Zdroju odbyły się Dni Otwartych Drzwi połączone z prezentacją wyposażenia kurnika firmy FIENHAGE. Pogoda sprawiła organizatorom niemiłą niespodziankę i wbrew lamentom ekologów nad Globalnym Ociepleniem, przeżyliśmy atak zimy. Dotarcie do gospodarstwa Państwa Gawrońskich (to oni byli gospodarzami wydarzenia) stało się przez to utrudnione, ale ci, którzy zdecydowali się przyjechać, mogli liczyć na gorącą atmosferę. Jak zwykle u Gawrońskich, gdzie w rodzinnym interesie coraz większą rolę zaczyna odgrywać drugie pokolenie.

 

 

Po przywitaniu kubek gorącej kawy i ruszam zwiedzać. Oprowadza mnie p. Adam Trzeciak, właściciel firmy TECHEUROMONT, której hodowca powierzył wyposażenie fermy oraz montaż. Kto zna p. Zbigniewa Gawrońskiego, wie, że nie łatwo zdobyć jego zaufanie. Lata doświadczeń w drobiarstwie i własna zaradność spowodowały, że często woli on (i potrafi!) zrobić coś samemu, niż powierzyć innym. Tak stało się m.in. z dachem kurnika, który zwiedzamy – krótka obserwacja poczynań nieudolnego wykonawcy i … dach montował p. Zbigniew ze swoją ekipą.


Ruszamy z p. Trzeciakiem między rzędy gniazd i od razu rzuca się w oczy solidny wygląd urządzeń FIENHAGE. Oczywiście wszystkie urządzenia przed zasiedleniem ptakami wyglądają ładnie, ale zwiedzając fermę w Mikułowicach odniosłem wrażenie „niemieckiej solidności”. I to takiej w starym, dobrym stylu. Nie widać cięcia kosztów na „materiałówce”, dopracowanie detali i ciekawe rozwiązania konstrukcyjne. Siatka podłogowa wykonana jest z drutu 3 mm. Przekroje konstrukcji mają solidną grubość, dzięki czemu wykonawca bez obaw prezentuje wytrzymałość instalacji wspinając się na nią osobiście. Korzystając z okazji, gdy nie patrzył, robię to samo. Już dawno osiągnąłem masę rzeźną (110 kg), ale nie udało mi się niczego wygiąć ani urwać.
To oczywiste, że kury nigdy nie osiągną mojej wagi, ale dla marnej jakości urządzeń zagrożeniem bywa personel, który musi zaglądać do wszystkich zakamarków. Natomiast nawet lekkie nioski mogą stać się przyczyną kłopotów, gdy grzędują na paszociągu, linii pojenia, elementach nośnych konstrukcji, obudowach gniazd itp. Nie chodzi nawet o to, że przesiadując większą grupą są w stanie zakłócić np. pracę „żmijki” paszociągu, ale dostarczają odchody w miejsca zupełnie do tego niewskazane. FIENHAGE zapobiega temu zjawisku montując obrotowe poprzeczki o trójkątnym przekroju. Ptak usiłujący usiąść na takim elemencie nie jest w stanie utrzymać równowagi.


Programy świetlne to temat, któremu na łamach Hodowcy Drobiu poświęciliśmy mnóstwo miejsca. Specjaliści spierają się i proponują przeróżne rozwiązania, często sprzeczne ze sobą. Wszystkim oczekiwaniom w tym zakresie jest w stanie sprostać instalacja elektryczna oferowana przez FIENHAGE – od nastrojowego półmroku, po jasność szpitalnej sali operacyjnej. Wystarczy zaprogramować.


Wspomniałem o dbałości o drobiazgi, których zaniedbanie może przynieść drogie skutki. To już zasługa wykonawcy TECHEUROMONT, że wszystkie połączenia śrubowe mają odpowiednie podkładki, wszędzie są stosowne zaślepki itp. Brak zaślepki za kilka złotych, może dopuścić do powstania ognisk korozji i konieczności wymiany elementu za wiele tysięcy, dlatego hodowcy zwiedzający nowy kurnik z uznaniem wypowiadali się o jakości montażu.
Rozwiązaniem, które zwraca uwagę jest delikatne pochylenie podłóg w kierunku taśmy do zbioru jaj. Jaja znoszone poza gniazdami staczają się i zostają zebrane razem z gniazdowymi – mniej pracy dla obsługi i mniej stłuczek z rozdeptania.
FIENHAGE stosuje w gniazdach tylną ścianę, która „wyprasza” kury. Wydaje mi się to rozwiązanie lepszym niż „wypraszanie” przez unoszenie podłogi. Obserwujemy tendencję do wzrostu masy ciał niosek, wprawdzie nie tak szybkiego jak w przypadku stad zarodowych brojlerów, ale jest to tendencja wyraźna. Wyposażenie kurnika to inwestycja na wiele lat i chyba trzeba tą tendencję uwzględniać, planując wydanie niemałych przecież pieniędzy.
FIENHAGE oferuje sterowanie automatyką ze spolszczonym i czytelnym menu. Panele sterujące sprawiają wrażenie odpornych na typowe w kurniku zdarzenia, jak przypadkowe ochlapanie myjką ciśnieniową czy brudny palec obsługi.


Spełnienie wymagań dla produkcji jaj z „jedynką” wymaga wypuszczania kur na wybieg. W tym celu monterzy TECHEUROMONT zainstalowali system otwierania drzwi podobny do wykorzystywanego do uchylania klap wentylacyjnych, czyli linkami. Siła potrzebna do podnoszenia klap na wybiegi jest jednak znacznie większa. Do ich napędu wykorzystuje się siłownik konstrukcji własnej FIENHAGE, o którym powiedziałbym, że spełnia kryterium „smart solution” (sprytnego rozwiązania – termin często stosowany przez amerykańskich inżynierów). W całości zabudowany jest w pełni odporny na wpływ typowego dla środowiska kurnika kurzu i zapylenia, a także na mycie. To takie drobiazgi decydują o wygodzie i bezpieczeństwie przyszłego użytkowania.
Równie solidnie i bezpiecznie wyglądają siłowniki służące obsłudze gniazd. W pełni zabudowane na pewno posłużą wiele lat mimo kontaktu ze żrącymi odchodami, środkami do mycia i dezynfekcji, a także ciekawskimi mieszkankami kurnika.
Newralgiczna dla długowieczności instalacji jest jakość materiałów użytych do budowy elementów mających stały kontakt z odchodami. Zarówno pręty siatek podłogowych, jak taśma do usuwania pomiotu sprawiają bardzo solidne wrażenie. Jest nadzieja na długą i bezawaryjną eksploatację.
Na koniec wspólne zdjęcie osób odpowiedzialnych za powstanie nowego kurnika w Mikułowicach: z obu brzegów bracia Trzeciak (TECHEUROMONT – instalacja), drugi z lewej Hans-Jurgen Fienhage (producent wyposażenia) oraz p. Gawroński z córką Agnieszką (inwestorzy). Niewidoczne, ale obecne na fotografii wnuki p. Zbigniewa.


Piotr Lisiecki