Kursy walut

Kursy NBP z 24-05-2012
walutaskupsprz.
USD3.41583.4848
EUR4.31994.4071
CHF3.59693.6695
JPY4.30174.3887
Praca - Oferty pracy
przejdź

giełda online

Zboża paszowe
cena netto zł/t
pszenica880-910
kukurydza870-930
owiesbrak ofert
jęczmień890-930
Śruty
rzepakowa1150
sojowabrak ofert
żródło:www.rolpetrol.com.pl
przejdź
Listy do redakcji PDF Drukuj Email
Hodowca Drobiu
Wpisany przez Ryszard Gasiński, Zgierz   

Szanowna Redakcjo!
Chciałbym opisać moją przygodę z firmą Biopoint i tym samym skomentować kilkoma zdaniami tekst „Pozorne oszczędności” z 9/09 HD.
Po przeczytaniu ulotek reklamowych firmy Biopoint zainteresował mnie jeden produkt, którego działanie chciałem przetestować na swoim stadzie kurcząt rzeźnych. Zadzwoniłem do siedziby firmy i tam odsyłano mnie od pracownika do pracownika oznajmiając, że wysyłkowo nie sprzedadzą mi tego produktu. Mogę go nabyć tylko przez weterynarza. Poprosiłem więc o telefon lekarza najbliższego mojego miejsca zamieszkania i tam próbowałem szczęścia.

Weterynarz odległy o 40 km nie obiecał nic konkretnego i kazał zadzwonić za tydzień. Skontaktowałem się z nim ponownie, by dowiedzieć się, że kilogramowym opakowaniem nie będzie zawracał sobie głowy i na tym koniec. Nie wiem, dla kogo produkuje się preparaty Biopoint, ale dla producentów drobiu to wirtualne produkty. Szanująca się firma na równi traktuje nabywcę jednego kilograma czy jednej tony swego produktu – przykładem może być firma Bayer. Odtąd reklamówki firmy Biopoint traktuję jako papierowy spam i umieszczam w koszu.
Takiej bufonady weterynaryjnej, która przeczytałem na str. 42/43 9 numeru HD, jeszcze w swojej praktyce drobiarskiej nie widziałem. Ukończyłem (nie tylko) Policealne Studium Zawodowe Hodowli Drobiu w Rawie Mazowieckiej i gdyby autor tego tekstu zaliczył zajęcia i egzaminy z chorób drobiu u doktora Popławskiego nie pisałby podobnych niedorzeczności. W Polsce dwie szkoły wykształciły wielu wspaniałych zootechników drobiarstwa: wyżej wymienione Studium w Rawie Mazowieckiej i Technikum Drobiarskie w Piasecznie. Ten tekst jest wręcz obraźliwy dla wiedzy absolwentów tych szkół.
Oto kilka przykładów nieścisłości zawartych w tekście:

  • Po pierwsze termin „hodowla” dotyczy prac genetycznych prowadzonych na fermie zarodowej, reprodukcyjnej; wynika więc, że autor nie zna specyfiki produkcji drobiu rzeźnego i jaj konsumpcyjnych – to nazywamy chowem.
  • Weterynarz nie posiada możliwości zweryfikowania składu i jakości produktu, temu służą badania laboratoryjne lub testy na stadzie, czego może dokonać sam producent drobiu.
  • Wątpliwa jest też teza o odpowiedzialności weterynarza za swe usługi. Nigdy wśród znajomych producentów nie słyszałem o podpisaniu umowy cywilno-prawnej o obsłudze weterynaryjnej stada – tak więc umowa ustna nie wiąże się z żadnymi roszczeniami poszkodowanego producenta wobec usługodawcy czyli weterynarza.
  • Miałem okazję oglądać wyniki takiego doradcy – lekarza wet., który prowadził stado od pustej hali do załadunku, a upadki sięgały 15%. Również koledzy po fachu autora prowadzący hurtownię środków weterynaryjnych potrafili mi sprzedać produkty po upływie terminu przydatności.

Autor posiadający wiedzę weterynaryjną próbuje zastępować zootechnika, który wiadomości z zakresu paszoznawstwa posiadł w szkole i w praktyce. To jest tak, jakbym przeczytał opasłe tomy pod redakcją Wachnika czy Mazurkiewicza i chciał doradzać z dziedziny chorób drobiu.
By osiągnąć przyzwoite wyniki produkcyjne w drobiarstwie najważniejsze są:
– lokalizacja fermy (jak najdalej od innej tego typu działalności),
– dobre pisklęta,
– jeszcze lepsza pasza,
– wiedza i odrobina chęci.
Weterynarze-doradcy potrzebni są tym, dla których drobiarstwo jest interesem do robienia pieniędzy, a nie pasją zawodową. Przez ponad 20 lat działalności drobiarskiej korzystałem interwencyjnie z wiedzy lekarza wet., a z usług firm myjąco-dezynfekcyjnych nigdy. Nie zbankrutowałem, a wyniki produkcyjne osiągam całkiem przyzwoite. Tak więc moja wiedza praktyczna jako zootechnika i producenta drobiu przeciwstawia się tezom, jakie przedstawił autor tekstu „Pozorne oszczędności”.
 Z pozdrowienia dla Redakcji i wszystkich drobiarzy
 
Ryszard Gasiński, Zgierz