|
Pisanie relacji z konferencji naukowych zawsze stanowi dla dziennikarza wyzwanie. Niby proste, a ile wątpliwości. Jeśli bowiem uczestnicy zapłacili za udział, to czy można zdradzić czytelnikom, co usłyszeli? A jeśli seminarium było skierowane tylko do wybranej grupy, to czy można zdradzać tajemnice organizatora? Oczywiście tekst idzie najpierw do autoryzacji, ale – zrozumcie wyrobnika pióra – jeśli spędzisz kilka dni nad komputerem rodząc w bólach zdanie po zdaniu, to nie chciałbyś usłyszeć, że większość z tego trzeba wyrzucić lub przerobić. A może polecieć po łebkach? Fotka, podpis, dwa zdania o czym mówił i jakaś banalna pointa? Chociaż nie, to zostawmy konkurencji. I jest jeszcze polityka Redakcji, która pilnuje, żeby nie poświęcić zbyt dużo miejsca jednej firmie, chyba, że ta wykupuje miejsce reklamowe. A jakby tego było mało, to niektóre wykłady są zwyczajnie nudne, ale trzeba o nich dobrze pisać (rozumiecie – polityka Redakcji), niektóre zaś fascynujące, ale nie można im poświęcić zbyt dużo tekstu, bo druk kosztuje. Tak, tak – życie dziennikarza pełne jest dylematów ...
Aviagen EPI Sp. z o.o. naraził mnie na wszystkie powyższe dylematy, zapraszając na początku czerwca do Dźwirzyna (koło Kołobrzegu) na Seminarium Techniczne. Kiedy przeczytacie te słowa, pewnie nie uwierzycie, ale było wówczas okrutnie zimno, a na morzu szalał sztorm. To uwaga dla wyznawców „globalnego ocieplenia” oraz oglądających zdjęcie grupowe, które udało się zrobić, ryzykując zdrowie pozujących uczestników. Seminarium Techniczne, więc i techniczny charakter części wykładów. Takie były wystąpienia Jima McAdama (stan prac firmy Aviagen nad genetyką), Franka van Merle (poprawna selekcja kogutków), Ottona van Tujl (zalecenia żywienia stad rodzicielskich i brojlera ROSS 308). To naprawdę ciekawe rzeczy i jeśli prowadzicie te ptaki, to warto poprosić współpracowników Dariusza Kulika o ich zgranie. Zwłaszcza wykład Franka van Merle, świetnie zilustrowany slajdami będzie przydatny w praktyce. Wybierając z braku miejsca, o czym dokładniej powinienem napisać, chciałem przybliżyć dwa wystąpienia, tak się składa, że zaczynające i kończące Seminarium w Dźwirzynie. Zwracam na nie uwagę również dlatego, że nawet jeśli przedstawiciel Aviagen-u jest na Waszej fermie częstym gościem, to i tak o tym Wam nie powie z braku czasu. Na finał usłyszeliśmy dra Zbigniewa Przybylskiego, w doskonałym resumer o jaju. Sprawy niby oczywiste, niby to już wszystko wiemy, już gdzieś słyszeliśmy, a jednak ... Zabiegani wokół codziennych spraw zapominamy, że jajo jest cudem natury, początkiem wielkiej tajemnicy życia. Drobiarstwo ma dziś za sprawą „zielonych” i głupkowatych polityków kiepską prasę. Wiadomości zebrane i usystematyzowane przez dra Przybylskiego mogą być przydatne wszystkim hodowcom, zwłaszcza w kontaktach biznesowych i działaniach PR poza branżą drobiarską. Nie bójmy się używać wspomnianych wielkich słów, najlepiej w połączeniu z naukowymi terminami lizozym, konalbumina, białka chalazotwórcze, kutykula itp. Wiem z doświadczenia, że można w ten sposób zamknąć gębę „zielonemu” a nawet błysnąć w towarzystwie ze stolicy.
Podobnie zagadnienia, które przybliżył Patrick Claeys wymagają szerszego spojrzenia, którego brakuje często polskim hodowcom. Wbrew temu, co wielu z nich uważa, polskie drobiarstwo nie jest pępkiem świata. Mało tego – wbrew temu, co gorliwie wyznaje większość polskich polityków, również EU nie jest centrum świata. Patrick Claeys, General Manager Ross EPI w bardzo dobrze przygotowanej, pełnej danych i wykresów, prezentacji omówił najnowsze trendy rynków światowych. Jak mi się zdaje, zupełnie nie rozumiemy tego, co dzieje się przez ostatnie 20-30 lat w Azji. A dzieje się tam wiele interesujących, choć niekoniecznie korzystnych dla polskich producentów rzeczy. Azję zamieszkuje 62% całej ludności Ziemi, blisko 4 mld ludzi, a naukowcy przewidują że w 2040 roku będzie ich prawie 5 mld. Oczywiście oni wszyscy potrzebują jeść, zaś ustrój panujący w większości tamtejszych krajów (poza Japonią i krajami arabskimi) wymusza prostą zasadę: Chcesz jeść – musisz pracować! Japonia upodobniła się po II wojnie światowej do europejskich krajów socjalistycznego dobrobytu i od 15 lat nie może sobie poradzić z recesją. Kraje arabskie zaś czerpią ogromne korzyści z ropy, więc znaczna liczba ich mieszkańców w ogóle nie musi pracować. Konsekwencja dla reszty świata? Dużo taniej siły roboczej produkuje coraz więcej towarów, dotychczas tradycyjnie produkowanych gdzie indziej. Prym wiodą produkty Made in China. Druga konsekwencja – wszyscy nabijają kieszenie Arabom i Rosjanom, płacąc coraz wyższą cenę za ropę. Patrick Claeys klasyfikuje Rosję jako kraj europejski, ale zalicza ją do grupy CIS, czyli Wspólnoty Niepodległych Państw. Jakie są konsekwencje dla branży drobiarskiej? Wielorakie. Po pierwsze: rośnie konsumpcja drobiu. Trend jest stały, we wszystkich krajach świata z jednym wyjątkiem: Wietnamczycy w roku 2008 zjedli 6,3 kg mięsa brojlera kurzego, by rok później troszkę mniej, 6,1 kg. Claeys nie podał przyczyny, ale ponieważ Wietnam jest rządzony przez socjalistów, którzy bohatersko wygnali ze swojego kraju kapitalistów i US Army, każdy powód jest dobry. Pamiętamy to w końcu ze swojej historii. Po drugie: trend wzrostowy wydaje się niezagrożony. Drób jest wciąż mięsem najtańszym, a największe światowe religie (poza ekologami-wyznawcami Gaya matki ziemi) zezwalają na jego spożycie. W przeciwieństwie do wieprzowiny, zakazanej Żydom i Muzułmanom i wołowiny zakazanej Hindusom, których jest ponad 1,1 mld. Po trzecie: rosnąca, choć oczywiście wciąż niska, zamożność mieszkańców Azji skłania ich do intensyfikowania własnej produkcji drobiu. Dziś największe i najnowocześniejsze fermy powstają właśnie tam. W Rosji i krajach arabskich w inwestowanie w tzw. agrokompleks wykorzystuje się pieniądze z ropy i gazu. To ważna wiadomość, gdyż nikt na świecie (nawet EU ze swoimi rolniczymi dotacjami) nie jest w stanie wytrzymać konkurencji z fermami zasilanymi petrodolarami. Nic dziwnego, że zainteresowanie działających globalnie firm z naszej branży przeniosło się na wschód. Po czwarte: liczby wskazują wyraźnie, że cała EU przegrywa w produkcji brojlera nie tylko z tradycyjnym konkurentem, Stanami Zjednoczonymi, ale również z Chinami i Brazylią. Patrick Claeys pokusił się o prognozę na najbliższe lata. Konsumpcja mięsa drobiowego na głowę w skali globu będzie się utrzymywać na stałym poziomie z lekką tendencją zwyżkową. Tłumaczy się to tym, że bogate społeczeństwa są już syte i nie mogą zjeść więcej kurczaków. Natomiast biedni nie mają pieniędzy, by zwiększyć konsumpcję. Producenci drobiu są w lepszej sytuacji niż innych gatunków, bo mięso przez nich produkowane należy do najtańszych. Jeśli więc bogacąca się Azja będzie jeść więcej, to właśnie od nich będzie kupować. Prawdopodobnie jednak na delikatnym trendzie zwyżkowym (na poziomie 2%) nie skorzystają drobiarze z Europy, gdyż produkują za drogo. A to za sprawą unijnych regulacji (zakaz antybiotyków paszowych, pasze wegetariańskie, przepisy „dobrostanowe” itp.) Główne wzrosty drobiarstwo europejskie zanotuje we wschodniej części naszego kontynentu. EU wciąż będzie importerem mięsa brojlerów. P. Claeys przewiduje, że tylko Niemcy, Polska, Rosja i Ukraina zanotują wzrost produkcji. Przy czym trend rosyjski wynika z wydanego przez Kreml kilka lat temu zarządzeniu o samowystarczalności. Zapewne ostatni spadek cen ropy ograniczy rosyjskie dążenie do samo zaspokojenia swoich potrzeb żywnościowych. Na rok 2012 Prezydent Federacji Rosyjskiej zapowiedział ograniczenie importu do 10-15 % spożywanej żywności, do czego przychyla się również rosyjski związek hodowców drobiu. Ale już Premier FR w jednym z wystąpień zapowiedział 0% importu. W każdym razie na okres 2008-2013 przewiduje się w Rosji wzrost produkcji brojlera o 18% i wzrost konsumpcji 12%. Jeszcze większe wzrosty ma odnotować Ukraina, odpowiednio 28 i 17%. To chyba złe wiadomości dla polskich drobiarzy – rośnie konkurencja za najbliższą granicą. Wprawdzie Ukraina jest poza granicami celnymi EU, ale za to wolna jest od unijnych regulacji.
Informacje zebrane przez Patricka Claeys'a ciężko znaleźć samemu, dlatego uważam jego wystąpienie za najciekawsze i warte przybliżenia. Oczywiście dla tych, którzy nie interesują się globalnym stanem produkcji drobiarskiej organizatorzy Seminarium przygotowali bardziej konkretne materiały. W szczególności mam na myśli Instrukcję utrzymania stada rodzicielskiego, przejrzyście opracowane zalecenia dla prowadzących stada. Lektura obowiązkowa, po którą warto zwrócić się do Aviagen EPI Sp. z o.o., tel. 56 67-47-200. Tags: reportaż
|