Kursy walut

Kursy NBP z 24-05-2012
walutaskupsprz.
USD3.41583.4848
EUR4.31994.4071
CHF3.59693.6695
JPY4.30174.3887
wózki widłowe
przejdź

giełda online

Zboża paszowe
cena netto zł/t
pszenica880-910
kukurydza870-930
owiesbrak ofert
jęczmień890-930
Śruty
rzepakowa1150
sojowabrak ofert
żródło:www.rolpetrol.com.pl
przejdź
Dlaczego boimy się Rosji PDF Drukuj Email
Hodowca Drobiu
Wpisany przez Jan M Fijor   

Z powodu panującego w Rosji braku szacunku dla prawa własności prywatnej Rosjanie powinni mieć embargo na zakup Grupy Lotos. Samowola rządu i panujące tam bezprawie grożą w każdej chwili przejęciem własności przez Kreml i szantażem politycznym.


Bojarzy się boją
Trzeci co do wielkości koncern paliwowy w Rosji, TNK-BP, złożył wstępną ofertę na zakup akcji polskiej Grupy Lotos, którą rząd chce sprywatyzować – poinformował dziennik „Kommiersant”. Wprawdzie TNK-BP to spółka rosyjsko-brytyjska, British Petroleum ma w niej niewiele do gadania, firma jest rosyjska i będzie zarządzana po rosyjsku. I to przejmuje mnie strachem. Nie rozumiem bowiem, dlaczego Donald Tusk uważa, że „nie ma żadnej ideologicznej przesłanki, by mówić kategorycznie „nie” inwestorom z jakiegokolwiek kraju, także z Rosji”. Otóż jest takie niebezpieczeństwo. Na imię mu właśnie brak poszanowania dla własności prywatnej w Rosji i nadmiar własności państwowej.
To zresztą tradycja panująca w Rosji od kilkuset lat. Nawet najwierniejsi bojarzy nie byli pewni dnia ani godziny, gdy popadną w niełaskę cara, który zabierze im wszystkie włości i wypędzi na Sybir. Wprawdzie od tamtych czasów wiele się w Rosji zmieniło, ta akurat tradycja ma się stosunkowo dobrze. O czym świadczy chociażby determinacja, z jaką obecny car Rosji wziął się za krnąbrnego poddanego, Michaiła Chodorkowskiego, Telmana Ismaiłowa, czym grozi kolejnemu bojarowi, Borisowi Berezowskiemu i trzyma w szachu parudziesięciu innych. To już nie chodzi o zagrożenie prywatnej własności rosyjskich oligarchów, bo to jest ich sprawa, ale o przejęcie przez rosyjski rząd firmy polskiej, która ma być sprywatyzowana!
Dla nikogo nie jest tajemnicą, że gospodarką w Rosji, a zwłaszcza surowcami, które są kluczową gałęzią tamtejszej gospodarki rządzi Kreml. Każda, nawet najbardziej prywatna własność surowcowa (i nie tylko) może z dnia na dzień stać się własnością rządu, a ściślej własnością kamaryli Władimira Putina. O ile prywatni właściciele działają w Rosji, z grubsza, na tych samych zasadach, co ich prywatni koledzy z Australii, Holandii czy Tajwanu, a więc ryzykują własnymi pieniędzmi i kierują się wyłącznie rachunkiem zysków i strat, który gwarantują własnym majątkiem, o tyle Kreml czyli państwo takich problemów nie ma. Jukos za Chodorkowskiego kwitł, za Kremla kompletnie podupadł. To samo może być z Lotosem. Co prawda, car może przy pomocy podatku zmusić swoich podwładnych do łatania niedociągnięć swego imperium, może też firmę zamknąć pod byle pretekstem i nic go przed tym nie powstrzyma, tym bardziej, że to nie on, lecz poddani poniosą koszty takiego zamknięcia.


Los Lotosu
Z tego właśnie powodu brak szacunku do własności prywatnej jest zagrożeniem naszego bezpieczeństwa. Wystarczy, że oligarchowie z TNK-BP wpadną w niełaskę Kremla, który z kolei wpadnie z gniew i zamknie Lotos na kilka czy kilkanaście tygodni, bo mu wolno, a wtedy grożą nam długie kolejki przed stacjami benzynowymi, panika, wyższe ceny i inne niedogodności. To jest groźba realna. Już nieraz Kreml demonstrował szantaż w majestacie legalnej działalności gospodarczej. Przypomnijmy chociaż wymuszanie cen gazu na Białorusi czy Ukrainie. Nie ma znaczenia to, że akurat te dwa kraje zalegały z płatnościami. Pretekst znajdzie się zawsze, tak jak znalazł się 5 lat temu, kiedy nałożono embargo na wwóz polskiego mięsa i jego przetworów do Rosji, rzekomo dla dobra tamtejszych obywateli. Dlatego, przynajmniej w sektorze surowcowo-energetycznym, proponuję embargo do czasu dostosowania się Rosji do standardów Zachodu. Takie działanie jest jak najbardziej zgodne z zasadami wolnego handlu, wolnego rynku, co więcej chroni owe zasady przed pogwałceniem.
Polska jednak sama nie potrafi stawić czoło Rosji, ale już wespół z innymi krajami Unii mogłaby zmusić Rosję (i inne kraje, w których własności prywatnej się nie szanuje), do trzymania się zasad. Skoro Unia Europejska mogła nałożyć embargo na handel z Zimbabwe tylko dlatego, że kraj ten nie respektuje prawa ludności białej do posiadanej przez nią ziemi, dlaczego nie można nałożyć go na Rosję? Zwłaszcza, że ofiarą prezydenta Mugabe padło 20 tysięcy osób, rodziny wypędzonych z Zimbabwe farmerów, podczas gdy z powodu szantażu politycznego, czy nawet zwykłego niedołęstwa Kremla, ucierpieć mogą miliony, nie tylko zresztą Polaków.
I takie jest realne niebezpieczeństwo robienia interesów z Rosją. Nie brutalność służb, nie siła militarna Armii Czerwonej, nie odwieczna nienawiść Kremla do Polaczków, nie pamięć rozbiorów, lecz samowola rzeczywistych władców tego kraju, którzy nie liczą się z prywatnym majątkiem własnych obywateli, nie będą więc liczyć się z interesem polskich konsumentów. Kreml w każdej chwili może się odwołać do swej doktryny bezpieczeństwa narodowego czy energetycznego, zwłaszcza że jej kryteria są tajne, w najlepszym razie mocno arbitralne. Tym bardziej, że mają „dobre” przykłady. Stalin potrafił zagłodzić na śmierć 20 milionów własnych obywateli tylko dlatego, że chciał dowieść słuszności własnej koncepcji rolnictwa.


Jeden standard
Problem w tym, że zmuszenie rządu Rosji, aby zrezygnował z totalnej kontroli nad swoją energetyką, skoro taką właśnie kontrolę zachowują nad nią Niemcy, Polska, Hiszpania, UK, Francja itd. nie będzie łatwe. Co prawda, w krajach UE panują odmienne obyczaje biznesowe i rzekomo wrogie nastawienie do nacjonalizacji, to przecież prób wyłamywania się z zasady poszanowania własności prywatnej nie brakuje: w Polsce znacjonalizowano np. Bank Ochrony Środowiska, w Irlandii dziesiątki banków, na Węgrzech znacjonalizowano prywatne konta emerytalne, a Dania mówi o wyjściu z układu w Schoengen i nacjonalizacji obrotów handlu międzynarodowego. Etatyzacji gospodarki służą też nadmierne podatki i regulacje, które ograniczają prawo własności obywateli do owoców ich pracy. Nie jest to dla Rosjan dobry przykład. Tym bardziej, że nie ma żadnego powodu do tego, by brytyjska, polska czy francuska energetyka znajdowały się w rękach urzędników, którzy za nią nie zapłacili i nie ryzykują własnymi pieniędzmi. Zmuszanie Rosji do konsekwentnej prywatyzacji tamtejszej gospodarki wymaga, aby Europa także sprywatyzowała swoje gospodarki. Z faktu, iż jakaś firma jest zagraniczna – a nie krajowa – nie wynika wcale, że tylko ona może być groźna. Źle zarządzana firma państwowa, jak choćby PLL LOT, Poczta Polska czy wszechwładne Lasy Państwowe, może przynieść swoim obywatelom więcej szkód i krzywd niż Lotos w rękach rosyjskich.
Pozostawienie w rękach rządu sektora paliwowego czy jakiegokolwiek innego jest nie tylko działaniem wrogim fiskalnie wobec konsumentów, ale i grozi kryzysem, który beztroska urzędnicza może w każdej chwili wywołać. Mechanizm strat i zysków, to w działaniach przedsiębiorców bardzo silny motyw do racjonalnego i skutecznego działania, nieobecny z firmie państwowej. Oto co na ten temat pisze Ludwig von Mises: “Biznes prywatny jest skazany na porażkę, jeśli jego funkcjonowanie przynosi tylko straty i nie można znaleźć sposobu, by zarazić tej sytuacji. Jego nierentowność to dowód, iż konsumenci go nie akceptują. W przedsiębiorstwie państwowym nie ma sposobu, by unieważnić taki wyrok społeczeństwa”.
Pamiętajmy też, że przedsiębiorca – bez którego biznes nie może się rozwijać – to człowiek z natury swojej prywatny. Państwo, które działa przy pomocy siły nie zatrudnia przedsiębiorców. Oni zatrudniają się sami. Zasady tej nie można złamać nawet przy pomocy demokratycznego porządku, gwarantującego rację większości. Prawo własności jest jedynym realnym prawem ludzkim, dlatego nie może być przegłosowane.
Korzystając z okazji zagrożenia energetycznego ze strony Rosji starajmy się wymusić nowe, korzystniejsze i bezpieczniejsze reguły gry na rządach wszystkich innych krajów. Prywatyzacja majątku państwowego zmniejsza korupcję, zwiększa efektywność gospodarczą, daje ponadto obywatelom więcej wolności i satysfakcji. Dla dobra tych ostatnich należy bojkotować te kraje, które nie szanują prawa własności. Bo prawo własności prywatnej, to prawo do życia.

Jan M Fijor
www.fijor.com

Tags: na drugi rzut oka