|
Hodowca Drobiu
|
|
Wpisany przez Piotr Lisiecki
|
Dzięki "dobrodziejstwom" przystąpienia do Unii Europejskiej, oraz nadgorliwości polskich urzędników, budowa nowej fermy niosek to zadanie dla ludzi o wyjątkowo mocnych nerwach. Wielka szkoda, bo ostatnie dwa lata dla dobrze zarządzających i pracowitych producentów jaj były całkiem
dobre. Pozwoliłoby to na rozwój przez budowę nowych obiektów, gdyby nie wspomniana biurokratyczna mordęga. W takiej sytuacji łatwiej jest reanimować stare fermy, choć znane powiedzenie budowlańców mówi, że łatwiej nowe budować niż stare remontować . Przywracanie do pełnej sprawności wyeksploatowanych obiektów staje się powoli specjalnością czeskiej firmy KOVOBEL. Reprezentujący KOVOBEL-a w Polsce p. Mirosław Kania zaprosił nas do zwiedzenia modernizowanej właśnie fermy niosek należącej do Rolniczego Kombinatu Spółdzielczego w Goleszowie (kilkanaście minut drogi samochodem od Cieszyna). Zwiedzanie było możliwe dzięki uprzejmości zarządu spółdzielni i zaufaniu jakim nas obdarzyli, bo w dobie medialnej sraczki na tle ptasiej grypy ciężko uzyskać zgodę na wejście. A zarówno zwiedzanie (co nie jest może takie trudne) jak i modernizacja odbywały się w czasie pełnej produkcji. Spółdzielnia wydelegowała kilku swoich pracowników do pomocy w pracach budowlanych i montażowych. KOVOBEL przysłał swoich monterów. Zatrudniono również klika osób z zewnątrz. Prace poszły dość szybko (z nieuniknionymi w takich przypadkach poślizgami). Wspominam o tym dlatego, że miałem okazję wypić z tymi przesympatycznymi ludźmi parę piw i - wierzcie czy nie - najlepiej rozumiałem ... Czechów. Okolice Cieszyna to taka mieszanka miejscowego folkloru i gwar, że po 20 min. zapytałem głośno: "Panowie, k...a, po jakiemu wy mówicie!?" Radość mieli ze mnie jeszcze następnego dnia ... Tak więc mimo nagromadzenia na placu budowy języków i gwar całość udało się doprowadzić do końca, czego dowodem będą poniższe zdjęcia.  Tags: Goleszów , KOVOBEL , reportaż
|