Kursy walut

Kursy NBP z 24-05-2012
walutaskupsprz.
USD3.41583.4848
EUR4.31994.4071
CHF3.59693.6695
JPY4.30174.3887
Konto firmowe
przejdź

giełda online

Zboża paszowe
cena netto zł/t
pszenica880-910
kukurydza870-930
owiesbrak ofert
jęczmień890-930
Śruty
rzepakowa1150
sojowabrak ofert
żródło:www.rolpetrol.com.pl
przejdź
O zwalczaniu salmonelli uwag (złośliwych) kilka PDF Drukuj Email
Hodowca Drobiu
Wpisany przez Piot Lisiecki   

Cel uświęca środki. Tak, ale tylko wówczas, gdy środki nie są z tym celem sprzeczne.

Antoine de Saint-Exupery

 

 Na 18 marca miałem zaproszenie do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi na konferencję poświęconą GMO. W tym dniu zima postanowiła zakpić ze zwolenników teorii globalnego ocieplenia i ostro sypało śniegiem. Wjechałem na parking piętrowy przy ul. Parkingowej i poszedłem do Ministerstwa. Ci, którym los nie sprzyja i muszą bywać w MRiRW, wiedzą, że wejście dla interesantów i gości jest od ul. Wspólnej, czyli zupełnie bez sensu. Idąc od centrum Warszawy, z Dworca Centralnego czy od stacji Metra trzeba obejść cały gmach. A przecież od Żurawiej jest czynne wejście, tyle że dla pracowników. Targając siatę z naszymi gazetami, aparat i notatnik postanowiłem spróbować dostać się krótszą drogą. Niestety, trafiłem na p. Antoniego Deptę - ochroniarza, o fizjonomii i umysłowości ZOMO-wca, który 25 lat temu spisywał mnie na Starówce Olsztyna, dociekając czemu nie jestem w szkole i skąd mam kurtkę „moro". No i ów p. Antoni kazał mi dymać do wejścia przy ul. Wspólnej. Nic nie dało tłumaczenie, że śnieg, że konferencja odbywa się w sali 2 m od miejsca, w którym pełni on swoją odpowiedzialną służbę. Zauważyłem przy tym, że spławienie mnie sprawiło p. Antoniemu wyraźną przyjemność. Ha! Sprawianie przyjemności ludziom mogącym śmiało w przeszłości być ormowcami to moja specjalność, więc podrałowałem do „słusznego" wejścia. W końcu przepis jest przepis - prawda?
Ale, jak wspomniałem, konferencja odbywała się przy posterunku p. Antoniego, więc w przerwie obserwowałem innych petentów, próbujących dostać się na ministerialne salony krótszą drogą. A kiedy służba p. Antoniego dobiegła końca lub został przesunięty na inny równie odpowiedzialny kierunek, jego zmiennik nie był tak zasadniczy i po chwili rozmowy z każdym wchodzącym otwierał bramkę. I tak właśnie pracuje całe to ministerstwo, a nawet szerzej - cały aparat państwowy. Ustanawia miliony głupawych przepisów, które każdemu myślącemu człowiekowi wydają się ... no właśnie głupawe. Więc jeśli trafisz na myślącego lekarza powiatowego, inspektora podatkowego, itd. to mimo absurdalności przepisów jakoś „przejdziesz". Ale jeśli trafisz na Antoniego Deptę lub podobnych mu nadgorliwców - dymasz dookoła na śniegu, zagazują ci stado, zapłacisz karę itd. Cała Unia Europejska, a Polska w szczególności, ma po prostu za dużo regulacji. Przepisy powstają w takim tempie, że nie ma szansy ich przestrzegać. Wielu członków EU poradziło sobie z tym, lekceważąc ich przestrzeganie. Jak powiedział znany z występów w TVP („Europa da się lubić") Paolo Cozza: Problemy z biurokracją mają nie ci, którzy mają dużo przepisów, tylko ci, którzy je próbują egzekwować.
Niestety dla drobiarzy, EU wypowiedziała wojnę salmonelli. A Polacy, chcący zasłużyć (jak pisze Stanisław Michalkiewicz) na tytuł „ormowca Europy" wzięli tę wojnę na serio. A na wojnie jak to na wojnie - ofiary muszą być! Tyle tylko, że ofiarami są hodowcy, a nie wojujący urzędnicy. O tym, że ofiar będzie więcej przekonali się uczestnicy szkolenia zorganizowanego wspólnie przez Krajową Izbę Producentów Drobiu i Pasz i firmę LOHMANN ANIMAL HEALTH Polska na terenie SGGW 7 marca 2008. Całość poprowadził jak zwykle brawurowo prof. Stanisław Wężyk do spółki z prof. Piotrem Szeleszczukiem. Mieliśmy okazję wysłuchać wykładów nt.:
  • Metody ograniczania częstości występowania pałeczek Salmonella u drobiu - prof. Piotr Szeleszczuk,
  • Ograniczenie częstości występowania zakażeń pałeczkami Salmonella u drobiu w świetle obowiązujących przepisów - dr Aleksandra Olbrycht,
  • Biobezpieczeństwo - podstawowe narzędzie w walce z salmonellozami drobiu - dr hab. Tadeusz Bakuła,
  • Żywe kultury mikroorganizmów - użyteczne narzędzie w ograniczaniu częstości występowania pałeczek Salmonella u drobiu - prof. Piotr Szeleszczuk,
  • Metody ograniczania częstości występowania pałeczek Salmonella w paszach dla drobiu - prof. Krzysztof Kwiatek,
  • Zapobieganie zakażeniom pałeczkami Salmonella enteritidis i typhimurium w produkcji jaj spożywczych przy użyciu żywych szczepionek - lek. wet. Beata Chodakowska,

Wprawdzie prof. Kwiatek przekładając brukselską soc-nowo-mowę na polski dał do zrozumienia, że to nie o to chodzi, żeby złapać króliczka, tylko żeby gonić go, a więc nie o to chodzi, żeby wykluczyć salmonellę, bo to rzecz ponad ludzkie siły, tylko żeby walczyć z zagrożeniami, ale dr Aleksandra Olbrycht, zastępująca na wykładach dr Ewę Lech, dała wyraz przekonaniu, że to naprawdę. Wszystko wskazuje na to, że ona wierzy, że salmonella jest poważnym problemem, a EU przepisy w tej sprawie wprowadziła, żeby ten problem zwalczyć. Każdy myślący drobiarz rozumie, że cały ten program zwalczania salmonelloz to pic na wodę i okazja, żeby urzędasy pojeździli na konferencje, coś wypili i zakąsili, a potem przedstawili raporty z frontu walki z problemem. I że powód tej walki jest nieistotny, chodzi tylko o to, żeby walczyć i walczyć i walczyć ... I nie można tej walki wygrać, bo z czym by się walczyło w przyszłości? Na słynnej konferencji aktywów partyjnych bratnich narodów europejskich (oj, przepraszam - oczywiście miłujących pokój krajów demokracji ludowej) w Szklarskiej Porębie w 1947 towarzysz radziecki Żdanow wygłosił słynny referat o zaostrzaniu się walki klasowej wraz z wprowadzaniem socjalizmu. Co dało początek wprowadzenia kolejnego etapu walki o wolność i socjalizm. Dziś eurobiurokracja daje sygnał, do zaostrzania walki z salmonellą. Następnymi etapami będzie objęcie programem zwalczania owej choroby kolejnych grup drobiu hodowlanego. Zupełnie podobnie jak aparat władzy komunistycznej do walki z prywatnym handlem i przedsiębiorczością wykorzystywały ludzi młodych i niedoświadczonych, tak dziś do posłania na bruk setek a może tysięcy hodowców werbuje się ludzi w wieku dr Olbrycht. Że co? Że porównanie niedobre, bo wtedy to komuna, a teraz to światli i przyjaźni Europejczycy? A co prywatnemu przedsiębiorcy za różnica, czy mu sklep zamknął Hilary Minc w ramach „walki o handel", czy kurnik zamknie dr Olbrycht w ramach narodowego programu zwalczania salmonelli? Zamknięcie produkcji na fermie (nawet za odszkodowaniem), w sytuacji presji kredytowej, drogiej paszy i niskich cen na żywiec, oraz czekającej za granicą konkurencji państw spoza EU (tak, tak - poza EU też jest życie), których władze mają w d...e narodowe programy, dbając jedynie o czystość produktu finalnego, może być równoznaczne z wypadnięciem z rynku na zawsze. No pewnie, że w tył głowy jeszcze nie strzelają. Jeszcze ...

No cóż Drogi Czytelniku. Nie przypadkiem europejsi śpiewają w hymnie EU: Wszyscy ludzie będą braćmi. A jak napisał Jan Szpotański: Zanim człowiek człowiekowi będzie bratem, trzeba go najpierw przećwiczyć batem. Już niedługo będziemy wszyscy tak wytresowani, że nawet nie będziemy mieli ochoty sprzeciwiać się wszechmocnemu i wszechwładnemu aparatowi biurokracji.
Już niedługo ...
I to nie jakaś tam Bruksela będzie nas gnębić - zrobią to z przyjemnością Polacy. Zupełnie tak jak wspomniany na wstępie ZOMO-wiec, legitymujący 25 lat temu szkolną młodzież na Starówce Olsztyna.

„Fanatyzm polega na podwojeniu wysiłku, gdy zapomnieliśmy o celu"
George Santayana


Aleksandra Olbrycht, starszy inspektor w Głównym Inspektoracie Weterynarii - Biuro Zdrowia i Ochrony Zwierząt (Fot. 2.). Jej wystąpienie w czasie szkolenia 7 marca 2008, zwłaszcza w części przeznaczonej na dyskusję napawa strachem. Skąd u tak młodej osoby tyle pewności? Skąd taka niezłomna wiara w wygłaszane tezy?

 

 Historia lubi się powtarzać. Kiedy po II wojnie światowej Polska przystępowała do miłującej pokój rodziny narodów socjalistycznych, również obficie korzystano z młodzieńczego zapału. Proszę zwrócić uwagę, że Stefan Michnik, Helena Wolińska, Adam Humer, i wielu innych, byli ludźmi bardzo młodymi, kiedy ferowali wyroki śmierci na bohaterów podziemia niepodległościowego. Po prostu pewne doświadczenie życiowe, głębsza refleksja przychodzą z wiekiem. Po dziewczynie w wieku dr Olbrycht po prostu nie możemy oczekiwać, że rozumie wszystkie konsekwencje swoich działań. Przytoczę przykład Stefana Michnika - przykład celowo drastyczny i przerysowany - żeby zobrazować problem. Szczególną uwagę pragnę zwrócić na wyjaśnienia Adama Michnika na końcu cytatu. Cytuję za Wikipedia - Encyklopedia Internetowa:
Stefan Michnik (ur. 28 września 1929 w Drohobyczu) - polski prawnik i wojskowy w stopniu porucznika, sędzia wojskowy, adwokat. Syn Heleny z d. Michnik. Jest bratem przyrodnim Adama Michnika.
W 1950 r. został płatnym, dobrowolnym agentem służby bezpieczeństwa o pseudonimie Kazimierczak. W 1953 r. z powodu przynależności do PZPR został skreślony z rejestru SB. W 1951r., po ukończeniu szkoły prawniczej Duracza, został asesorem w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie, w stopniu podporucznika w wieku 22 lat. W roku 1952 został porucznikiem i zaczął przewodniczyć składom sędziowskim sądzącym schwytanych członków żołnierzy podziemia niepodległościowego i członków dawnej partyzantki antyhitlerowskiej. Był też kierownikiem gabinetu katedry wojskowo-prawniczej w Wojskowej Akademii Politycznej kierowanej przez Polana-Haraschina i instruktorem w Zarządzie Sądownictwa Wojskowego. W roku 1956 w wieku 27 lat awansował do stopnia kapitana, aby rok później dobrowolnie odejść z wojska. Przez kilka miesięcy w latach 1957 adwokat w Warszawie. Następnie redaktor w Wydawnictwie MON.

Oskarżany o zbrodnie stalinowskie oficer Ludowego Wojska Polskiego, sędzia w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie w latach 1951-1956, gdzie był przewodniczącym składów sędziowskich orzekających często karę śmierci na żołnierzach podziemia antykomunistycznego, wywodzących się z dawnych oddziałów AK, BCh i NSZ.
Był sędzią między innymi w procesach:
- majora Zefiryna Machalli (wyrok śmierci, pośmiertnie rehabilitowany)
- pułkownika Maksymiliana Chojeckiego (niewykonany wyrok śmierci)
- majora Jerzego Lewandowskiego (niewykonany wyrok śmierci)
- pułkownika Stanisława Weckiego wykładowcy Akademii Sztabu Generalnego (13 lat więzienia, zmarł torturowany, pośmiertnie zrehabilitowany)
- majora Zenona Tarasiewicza
- pułkownika Romualda Sidorskiego redaktora naczelnego Przeglądu Kwatermistrzowskiego (12 lat więzienia, zmarł wskutek złego stanu zdrowia, pośmiertnie zrehabilitowany)
- podpułkownika Aleksandra Kowalskiego
- majora Karola Sęka, artylerzysty spod Radomia, przedwojennego oficera, potem oficera Narodowych Sił Zbrojnych (wyrok śmierci, stracony w 1952 roku)

Wymieniony przez Komisję Mazura jako jeden z sędziów łamiących praworządność.
W 1969 r. po wydarzeniach marcowych wyjechał do Szwecji (odmówiono mu wizy USA), gdzie mieszka do dziś jako emerytowany bibliotekarz w Uppsali. W latach 70. wspierał działaczy opozycji demokratycznej, współpracował z Radiem Wolna Europa i publikował w paryskiej „Kulturze" teksty na temat Czechosłowacji w roku 1968 (pod pseudonimem Karol Szwedowicz).

Adam Michnik w swoich wspomnieniach zawartych w książce „Między panem a plebanem" tłumaczy działania swojego brata w latach 1951-1956 jego młodzieńczą naiwnością i twierdzi, że rola Stefana Michnika w aparacie stalinowskiego terroru została wyolbrzymiona ze względu na rolę, jaką w najnowszej historii Polski odegrał on sam.

 

Tags: publicystyka , salmonella