Copyright 2020

 

Kiedy o firmie oferującej dodatki paszowe napiszemy: „dobrze zbilansowane” to brzmi jak banalny slogan reklamowy. Ale tym razem mamy na myśli znalezienie równowagi w dozowaniu komercji, nauki i dobrej zabawy. Wiadomo, że gdy przedsiębiorca wydaje spore pieniądze na zorganizowanie konferencji, to robi to z myślą o zwiększeniu swojej sprzedaży. BIOMIN FORUM w Serocku 12-13 lutego 2015 pokazało, że można nienachalnie przekazywać komercyjne przesłanie.

Gości przywitał w imieniu BIOMIN Polska p. Paweł Kędzia. Po kilku uwagach porządkowych i przedstawieniu programu forum, zapowiedział konkurs i losowanie atrakcyjnych nagród. Zrobiło się ciekawie, bo w zaproszeniach nic o tym nie wspomniano. Uczestnicy musieli wypełnić kupony i odpowiedzieć na pytania. Podpowiedzi padały w trakcie wykładów, więc nadstawiliśmy uszu.

W imieniu centrali BIOMIN wystąpili Jan Hitzger i Karin Nahrer. P. Hitzger, sympatyczny Czech odpowiedzialny za obsługę klientów w naszej części świata opowiedział o historii BIOMIN Holding oraz o planach na przyszłość. Choć miałem już okazję wysłuchać tej historii, to wciąż opowieść o budowie globalnego przedsiębiorstwa przez Ericha Erbera robi na mnie wrażenie.

 

Karin Nahrer przywiozła najnowsze dane o mikotoksynach w Europie i Polsce. Centrala BIOMIN-u gromadzi te dane bardzo szczegółowo, w sposób przypominający monitorowanie wirusów grypy przez producentów szczepionek. Warto czerpać z tej wiedzy (nie tylko zresztą tej) ze strony www.biomin.net/pl.

Tegoroczne BIOMIN FORUM przypadło w Tłusty Czwartek, dlatego nie zabrakło tradycyjnych pączków, którymi zajadaliśmy się w czasie przerw kawowych. Refleksja nad tym dniem przychodzi zwykle trochę później, gdy stajemy na wadze … W każdym razie gospodarze dopełnili polskiej tradycji.

Gwiazdy

Tradycyjnie BIOMIN zapewnia uczestnikom organizowanych przez siebie konferencji znanych i cenionych wykładowców. Tym razem zainteresowani produkcją trzody chlewnej mieli okazję wysłuchać dwóch fascynujących prezentacji: Diego Padoana i prof. Zygmunta Pejsaka. Piszę nie przypadkiem fascynujące: p. Padoan przedstawił wyniki prac z produktami BIOMIN-u w egzotycznych miejscach, jak np. Cypr, gdzie brak świeżej wody i wysoka temperatura tworzą ekstremalnie trudne warunki. Prof. Pejsak to klasa sama dla siebie, wykładowca, który zawsze ma coś ciekawego do powiedzenia. Tym razem, mówiąc o aktualnych zagrożeniach dla produkcji świń, zwrócił uwagę na ułomność polskiego systemu walki z ASF. Wydaje się, że najsłabszym ogniwem są – tak kochane przez różnych odcieni „zielonych” – małe hodowle przyzagrodowe. To od nich zaczęły się polskie problemy z zakazem eksportu. Analizując przedstawioną przez profesora historię wykrywania przypadków ASFV w Polsce, trudno oprzeć się wrażeniu, że paniki, a w jej konsekwencji ograniczeń w eksporcie wieprzowiny, można było uniknąć, gdyby lekarze powiatowi czuli się bardziej związani z polską wsią, a mniej ze swym urzędem. Wykryte przypadki, to maleńkie gospodarstwa właściwie nie produkujące na rynek, a jedynie do własnej konsumpcji. Z każdą chorą sztuką rolnik znał się „po imieniu”. Świnie miały kontakt z dzikami. Przy odrobinie dobrej woli „powiatowy” mógłby odkupić taką świnię choćby za własne pieniędze i nie wszczynać alarmu. Jestem pewien, że hodowcy z dużych związków byliby skłonni zwrócić kasę takiemu weterynarzowi-patriocie. Bo konsekwencje nie uderzają w tych, u których wykryto „ogniska” choroby, tylko w dużych producentów. To moja refleksja, która przyszła mi do głowy słuchając wystąpienia prof. Pejsaka. Refleksja umocniona wiadomością, że Białoruś, z której ewidentnie przychodzą dziki nosiciele wirusa, pozostaje krajem wolnym od ASF. Białoruskie władze nie zgłaszają przypadków wykrycia i... tyle.

Producenci mleka mieli sposobność wysłuchać prof. Zygmunta Macieja Kowalskiego i Żanetty Chodorowskiej. Hodowcom drobiu zapewniono wykłady doktora Waela Abdelrahmana i doktora hab. Damiana Józefiaka. Dla hodowców trzody prelekcje wygłosili Diego Padoan i prof. dr hab. Zygmunt Pejsak.

Nie jestem wyznawcą teorii globalnego ocieplenia, zwłaszcza zaś możliwości wpływania na klimat planety przez człowieka. Co nie oznacza, że zaprzeczam, że klimat się zmienia. Dlatego z zaciekawieniem wysłuchałem wykładu Tomasza Zubilewicza – znanej telewizyjnej pogodynki (przepraszam feministki, ale chyba nie ma męskiego odpowiednika tego słowa). Tak się jakoś złożyło, że Gietrzwałd – siedziba naszej Redakcji – stał się punktem odniesienia do opowieści o pogodzie na świecie. Zmiany klimatyczne mają coraz wyraźniejszy wpływ na uprawy roślin paszowych, w tym również obecność na nich grzybów. Czekają nas zatem wyzwania w walce z mikotoksynami, które występować będą wszędzie, nie tylko w Gietrzwałdzie.

Na zakończenie części wykładowej wylosowano zwycięzców konkursu. Prawidłowość odpowiedzi sprawdził osobiście Paweł Kędzia, zaś nagrody wręczyła Anna Nowak.

Część nieoficjalną uświetnił występ zespołu Szafa Gra w repertuarze największych szlagierów dekad '70, '80 i '90. Po występnie za dobrą muzykę taneczną odpowiadał Hirek Wrona – znany dziennikarz muzyczny z Teleexpresu i Radiowej Trójki. Trudno o lepszy sposób na spędzenie Tłustego Czwartku.

Piotr Lisiecki

f t g