|
Opłacalność produkcji trzody chlewnej jest w dużym stopniu uzależniona od plenności loch, a jej wzrost w prosty sposób przekłada się na wzrost rentowności. Plenność jest określeniem ogólnym, w rzeczywistości rozróżniamy dwa jej rodzaje. Plenność fizjologiczna oznacza ilość prosiąt urodzonych żywo przez lochę w czasie roku kalendarzowego, natomiast plenność gospodarcza to ilość prosiąt odchowanych do 21. dnia życia przez lochę w ciągu roku kalendarzowego. Oba parametry dotyczą oczywiście prosiąt pochodzących ze wszystkich miotów urodzonych przez lochę w roku. Biorąc pod uwagę ekonomikę, cechą ważniejszą i pełniej ilustrującą jakość produkcji jest oczywiście plenność gospodarcza. Jej wartość ilustruje zarówno jakość i potencjał użytkowanych w stadzie loch, jak również jest wypadkową wiedzy producenta i jego umiejętności pracy ze zwierzęciem. Zawsze należy pamiętać, że straty prosiąt w odchowie są tym mniejsze, im lepsza opieka nad zwierzęciem i większy potencjał genetyczny loch.

 Parametrami wpływającymi na plenność gospodarczą są z jednej strony płodność loch i śmiertelność prosiąt w odchowie, a z drugiej – częstotliwość oproszeń. Należy wyjaśnić, że płodność, o której tu mowa to de facto płodność rzeczywista – ilość prosiąt urodzonych żywo w jednym miocie. Wyróżniamy jeszcze płodność potencjalną (czyli ilość komórek jajowych owulujących w jednej rui) ale potocznie i powszechnie stosuje się tylko określenie „płodność”, przez którą rozumie się właśnie płodność rzeczywistą. Częstotliwość oproszeń to z kolei ilość miotów odchowanych przez lochę do 21. dnia życia prosiąt w trakcie roku kalendarzowego. O jej wartości decyduje długość cyklu rozpłodowego lochy (ciąża + laktacja + jałowienie). Przyjmując ciąże za parametr stały (średnio 114 dni), a długość laktacji jako 28 lub 35 dni, okazuje się, że fazą cyklu mającą decydujące znaczenie dla jego długości jest okres jałowienia. Teoretycznie, locha w kilka dni po porodzie powinna mieć objawy rui. Jednak w praktyce to wydłużający się ponad miarę (powyżej 10-12 dni) okres jałowienia stanowi o wydłużeniu cyklu rozpłodowego i tym samym – spadku częstotliwości oproszeń. Warto się zatem zastanowić jakie czynniki wpływają na wymienione parametry użytkowości rozpłodowej loch. Aby zapewnić opłacalność produkcji w stadzie, lochy powinny rodzić w miocie nie mniej niż 11-12 prosiąt, a odchowywać przynajmniej 90% z nich. Przy częstotliwości oproszeń na poziomie 2,0 możemy się wobec tego spodziewać plenności gospodarczej na poziomie 20 sztuk prosiąt odchowanych rocznie, a przy częstotliwości na poziomie 2,2-2,4 nawet 24-26 prosiąt. Jednakże, szacowana średnia plenność loch w Polsce kształtuje się na poziomie zaledwie 14-16 sztuk, a częstotliwość oproszeń w granicach 1,6. Są to więc wartości dużo poniżej możliwych do uzyskania.


Analizę czynników wpływających na wartość cech użytkowości rozpłodowej loch należy rozpocząć od ich wartości genetycznej. Nie każda prawidłowo użytkowana, odpowiednio żywiona i dobrze pielęgnowana locha jest zwierzęciem wysokoprodukcyjnym. Wielu urodzonych miotów oraz licznych, dobrze odchowanych i żywotnych prosiąt możemy się spodziewać wyłącznie od loch posiadających do tego predyspozycje genetyczne. Muszą być to zwierzęta należące do jednej z ras uznanych za mateczne oraz pochodzić z chlewni hodowlanej. Największe znaczenie mają obecnie rasy: polska biała zwisłoucha (pbz) i wielka biała polska (wbp). Rasy mateczne charakteryzują się wybitną użytkowością rozpłodową, w odróżnieniu od ras uznanych za ojcowskie (duroc, pietrain, hampshire), których lochy nie uzyskują tak wysokich wartości parametrów rozrodu (Tabela 1), ponieważ mają na wyższym poziom cechy tuczne i rzeźne. Lochy ras matecznych są też bardziej opiekuńcze, mają lepiej rozwinięty instynkt macierzyński, są też bardziej mleczne, przez co stwarzają bardzo dobre warunki do wzrostu prosiąt. Dużą popularnością w produkcji cieszą się też loszki mieszańce dwóch wymienionych ras (wbp x pbz i pbz x wbp), ponieważ będąc wynikiem krzyżowania, pod wpływem efektu heterozji osobniczej mają zwykle lepszą w porównaniu do zwierząt czystorasowych użytkowością rozpłodową: • wcześniej dojrzewają płciowo – objawy pierwszej rui występują średnio o kilkanaście dni wcześniej; • krócej jałowią, wyraźniej manifestują objawy rui; • stwarzają lepsze warunki rozwoju dla płodów; • rodzą więcej prosiąt o lepszym wyrównaniu masy ciała, noworodki są bardziej odporne i żywotniejsze, czego efektem są liczniejsze i cięższe mioty; • są bardziej mleczne; • mają lepszą budowę kończyn w porównaniu do czystorasowych loch pbz, są też od nich silniejsze konstytucyjnie i odporniejsze. Loszki przeznaczane do rozrodu w stadach towarowych powinny pochodzić z chlewni hodowlanej. W takich obiektach poprzez odpowiednio prowadzoną selekcję i dobór par rodzicielskich uzyskuje się bardzo wartościowe potomstwo. Potomstwo, które po pozytywnym przejściu oceny przyżyciowej może być sprzedane do chlewni towarowej ko materiał remontowy i które dzięki wieloletniej pracy hodowców ma genetycznie utrwalone wybitne cechy użytkowości rozpłodowej (płodność, plenność, mleczność). W trakcie oceny przyżyciowej określa się wartość podstawowych cech użytkowości tucznej i rzeźnej (przyrosty dzienne, mięsność) ale również dokonuje się oceny pokroju. Pozwala to wyeliminować loszki mające zbyt mało lub o nieodpowiedniej budowie sutki, czy też wady pokroju mogące utrudnić w przyszłości ich użytkowanie (np. wady kończyn). Ze świadectwa kwalifikacji loszki, które jest dokumentem poświadczającym wartość użytkową zwierzęcia, dowiemy się również, jaka jest użytkowość rozpłodowa jej matki. Dodatkowym argumentem jest, że knury stadne utrzymywane w chlewniach hodowlanych są zwykle oceniane w Stacjach Kontroli Użytkowości Rzeźnej Trzody Chlewnej, a to jest czynnik warunkujący i gwarantujący ich wysoką jakość, a tym samym jakość ich potomstwa. Lochy w stadach hodowlanych są również pod stałą obserwacją, a średnie wyniki ich użytkowości rozpłodowej są analizowane i corocznie publikowane (Tabela 1).


Nieprzestrzeganie prostej zasady, że zakupu młodzieży remontowej dokonujemy ze stada hodowlanego znacznie obniża wartość cech rozpłodowych uzyskiwanych w stadzie, przede wszystkim płodności i plenności loch. Bardzo częstym błędem jest pozostawianie na remont stada loszek pochodzących od własnych loch, często o nieznanym pochodzeniu, krytych knurem rasy ojcowskiej, a więc wybieranie loszek z grupy zwierząt które są tylko i wyłącznie materiałem do tuczu. Ta niby „oszczędność” na etapie remontu stada jest pozorna i okazuje się być stratą w momencie rocznego podsumowywania wyników rozrodu. Decydując się na zakup loszek remontowych i przeglądając ich świadectwa kwalifikacji należy mieć też świadomość, że zbyt wysoka wartość cech rzeźnych (mięsność) może niestety zadziałać na niekorzyść zwierzęcia i skrócić długość jego użytkowania. Znany i opisany jest bowiem fakt, że loszki, które w momencie osiągnięcia dojrzałość rozpłodowej i krycia mają zbyt małe rezerwy energetyczne, są zwierzętami krótko użytkowanymi. Wyniki jednego z doświadczeń przedstawione są w tabeli 2. Loszka, której słonina grzbietowa jest zbyt cienka (poniżej 16-18mm) nie ma wystarczających rezerw energetycznych, które mogłaby uruchomić np. w trakcie laktacji. U tych właśnie zwierząt najczęściej występuje tzw. syndrom pierwszego miotu, czyli znacznie wydłużający się okres jałowienia w związku ze zbyt dużym wyczerpaniem po odsadzeniu od prosiąt. Są też mniej odporne i podatne na schorzenia. Należy pamiętać, że mięsność tuczników w chlewni towarowej ma poprawiać knur rasy ojcowskiej, a nie locha kosztem swojej długowieczności i zdrowia. Na świadectwie loszki nie znajdziemy wprawdzie pomiarów grubości słoniny, jednak pewne wnioski możemy wysnuć na podstawie oszacowanej mięsności zwierzęcia. Tak więc, warto wiedzieć, że do produkcji tuczników wystarczy mieć lochy, które w ocenie przyżyciowej miały mięsność w granicach 58-59%. Wyższa mięsność jest oczywiście cechą świadczącą o wyjątkowo wysokiej wartości rzeźnej zwierzęcia ale jednocześnie stanowi potencjalne zagrożenie dla długowieczności i dobrej kondycji lochy. Należy pamiętać, że cechy rozpłodowe są niskoodziedziczalne. Tak więc, są to cechy które trudno jest poprawić szybko i trwale z pokolenia na pokolenie. Nie jest na pewno możliwe bez długoletniej, konsekwentnej pracy selekcyjnej na bazie licznego i na bieżąco ocenianego pod względem cech użytkowych pogłowia. Tym ważniejsze jest zaufanie wiedzy hodowcy oraz wysokiej jakości produkowanej przez niego młodzieży remontowej, co potwierdzają wystawiane takim zwierzętom dokumenty hodowlane (licencje dla knurków i świadectwa kwalifikacji dla loszek). Wartość współczynnika odziedziczalności dla cech rozpłodowych kształtuje się na poziomie 0,1-0,2. Oznacza to, że tylko 10-20% wartości cechy rozpłodowej zależy od genotypu zwierzęcia, około 75-80% od warunków środowiska jego bytowania, a 5-7% od wieku lochy. Jakie ma to znaczenie dla praktyki? Otóż w 75-80% ilość urodzonych i odchowanych prosiąt oraz mleczność i długość jałowienia lochy zależ od warunków życia stworzonych zwierzęciu, a więc głównie żywienia (najważniejszy czynnik środowiskowy) i utrzymania. Każdy popełniony błąd kosztuje właściciela drogo i oznacza gorsze wyniki produkcyjne. Wiadomo też, że płodność rośnie w trakcie użytkowania lochy aż do 4.-5. miotu, kiedy osiąga wartości najwyższe. Utrzymuje się na zbliżonym poziomie przez kolejne 2-3 mioty i zaczyna spadać od 7.-8. miotu. To argument, żeby nie brakować loch za wcześnie. Średnia długość użytkowania loch w chlewniach towarowych to zaledwie 2-3 mioty, a więc są one brakowane ze stada na długo przed możliwym do osiągnięcia szczytem płodności. Niska odziedziczalność cech użytkowości rozpłodowej oznacza też, że można je spośród wszystkich cech produkcyjnych trzody chlewnej ważnych ekonomicznie, najbardziej poprawić na drodze krzyżowania towarowego. I to nawet o 15-20% w stosunku do wartości średniej, co jest jednym z efektów heterozji. Oznacza to, że kryjąc lochę rasy matecznej knurem rasy ojcowskiej otrzymamy miot liczniejszy, a prosięta bardziej wyrównane, silniejsze i żywotniejsze w porównaniu do miotów czystorasowych. Jeszcze lepsze efekty rozrodu uzyskamy użytkując w stadzie lochy – mieszańce ras matecznych. 

Wysoką płodność, w granicach 12 prosiąt w miocie, gwarantują dobrze żywione prawidłowo pielęgnowane i zdrowe lochy, które pokryto w optymalnej fazie rui i zapewniono prawidłowe warunki dobrostanu, tzn. ograniczono wpływ stresu, zagwarantowaną odpowiednią powierzchnię życiową, a utrzymanie indywidualne ograniczono do okresu od pobytu na porodówce do momentu stwierdzenia prośności, zapewniając losze bycie w grupie. Warto jednak pamiętać, że rodzenie bardzo licznych miotów (a zwłaszcza powyżej 14 prosiąt) prowadzi do dużego zróżnicowania masy ciała noworodków, co skutkuje nierównymi ich szansami na przeżycie, a także wymaga przesadzania prosiąt nadliczbowych do innych loch. A także, że urodzenie nawet 16 prosiąt w miocie przy wysokiej ich śmiertelności nie daje możliwości uzyskania wysokiej plenności gospodarczej. Co zatem zrobić, aby zwiększyć przeżywalność prosiąt ssących? Należy: - zadbać, aby prosięta pobrały siarę od matki jak najszybciej po porodzie, zawarte w niej immunoglobuliny są jedynym źródłem odporności czynnej prosiąt przez pierwsze tygodnie ich życia, jako że układ odpornościowy prosięcia funkcjonuje wystarczająco sprawnie w wieku 5-6 tygodni; - prosięta nadliczbowe przesadzić do innej lochy ale tylko po pobraniu przez nie siary od własnej matki; - zapewnić prosiętom optymalne warunki mikroklimatyczne, dogrzewanie prosiąt jest potrzebą oczywistą, przez pierwszych kilka tygodni życia nie posiadają one sprawnego układu termoregulacji; - podać preparat zawierający żelazo w 3-4 dobie życia; - zacząć dokarmiać prosięta od 7-10 dnia ich życia, pamiętając że mają się one przyuczyć do spożywania paszy dodatkowej, która uzupełni zapotrzebowanie prosiąt na składniki pokarmowe w momencie gdy u lochy zaczyna spadać produkcja mleka (powyżej 3. tygodnia laktacji) i ułatwi przejście na żywienie paszą stała po odsadzeniu; - zadbać o stały i swobodny dostęp do świeżej, czystej wody; - stale obserwować zachowanie i stan zdrowia prosiąt, szybko reagować na wszelkie zmiany i objawy chorobowe; - zapewnić spokój i jak najmniej ingerować, wykonując tylko niezbędne czynności i zabiegi. Niska średnia wartość wskaźnika częstotliwości oproszeń i plenności loch jaką szacuje się dla pogłowia masowego użytkowanego w naszym kraju wynika najczęściej z błędów popełnianych na skutek niewiedzy co do potrzeb zwierzęcia. Jak wspomniałam wcześniej, zwykle za obniżenie częstotliwości oproszeń „odpowiedzialny jest” wydłużający się okres jałowienia. W takiej sytuacji nawet wysoka płodność loch nie przekłada się na wysoką ich plenność. Wydłużające się jałowienie jest najczęściej skutkiem błędów żywieniowych i zaniedbań w sektorze rozrodu.


W przypadku błędów żywieniowych nie chodzi zwykle o ilość spożywanej przez lochę paszy, ale o jej jakość, czyli zawartość składników pokarmowych, ze szczególnym uwzględnieniem białka, energii, witamin i składników mineralnych. Należy też stosować się do zawartych w „Normach Żywienia Świń” zaleceń co do ilości paszy dla lochy, w zależności od fazy jej cyklu rozpłodowego. Przyjmuje się, że do woli może być żywiona tylko locha odchowująca powyżej 10 prosiąt w miocie, a potrzeby lochy w okresie jałowienia są wyższe niż lochy w okresie ciąży niskiej (Tabela 3). Najczęściej popełniane błędy w żywieniu loch to: • niezbilansowane żywienie, nadmiar energii przy niedoborze białka (zwłaszcza w okresie laktacji); • żywienie na jednakowym poziomie (zbyt niskim lub zbyt wysokim) w trakcie całej ciąży; • zbyt długi okres w jakim traktuje się lochę jako wysokoprośną (wcześniej niż od 90. dnia ciąży); • żywienie lochy wysokoprośnej i karmiącej na tym samym poziomie, skutkiem czego jest zapasienie lochy wysokoprośnej (częściej) lub niedożywienie karmiącej; • niedostateczne żywienie lochy karmiącej (zwłaszacza niedobór białka) prowadzące do utraty kondycji.
Konsekwencje tych błędów żywieniowych to: • locha żywiona niedoborowo w trakcie ciąży rodzi słabe, drobne, mało żywotne prosięta, które wolniej rosną i są bardziej podatne na zachorowania; • locha żywiona niedoborowo w trakcie laktacji traci kondycję wskutek zużywania do produkcji mleka składników uwalnianych w zbyt dużych ilościach z własnego organizmu. W konsekwencji jest osłabiona, wychudzona i długo jałowi; wydłużający się często do ponad miesiąca okres jałowienia znacznie obniża częstotliwość oproszeń; • złe skutki przynosi także zatuczenie lochy w okresie ciąży, ponieważ zwierzę może mieć problemy z porodem. Lochy takie mają też osłabiony apetyt w trakcie laktacji, przez co produkują mniej mleka. A to, oczywiście, odbija się na odchowie prosiąt.
Często popełniane są też błędy w rozrodzie, które znacznie wydłużają okres jałowienia loch. Zdarza się, że nie przestrzega się terminów krycia lub inseminacji i wykonuje się je nieterminowo, np. powtórne krycie lub reinseminację wykonuje się zbyt wcześnie lub dużo później od wymaganych względami fizjologicznymi 12 godzin od pierwszego zabiegu. Skutek to powtarzanie rui lub ciąża, z której rodzi się tylko 7-8 prosiąt, zamiast 12. Niewykwalifikowany lub mało uważny personel może nie zauważyć objawów tui (zwłaszcza u loszek), co skutkuje oczekiwaniem 21 dni na kolejną ruję lub niepotrzebnym wybrakowaniem „jałowej lochy”. W okresie letnim mamy często do czynienia z niższą skutecznością zapłodnień, co wynika z występowania tzw. „cichych rui” lub braku rui w ogóle. Jest to z jednej strony konsekwencją naturalnego dla gatunku zjawiska obniżonej płodności o tej porze roku, jednak z drugiej strony – zwykle bywa skutkiem zbyt wysokiej temperatury w chlewni (hipertermia działa hamująco na procesy regulujące cykl płciowy u lochy). Należy zatem dbać o zachowanie prawidłowych parametrów mikroklimatu w chlewni, a zwłaszcza w sektorze rozrodu. Naturalnym zjawiskiem, ze względu na krótki dzień i deficyt światła, jest również niższy % zapłodnień w okresie zimowym. W takich warunkach oświetleniowych z szyszynki uwalniane są duże ilości melatoniny, która wpływa hamująco na wydzielanie hormonów regulujących cykl płciowy u lochy. Stąd przedłużające się okresy jałowienia. Wiele zależy także od wartości hodowlanej knura używanego w stadzie lub od jakości nasienia wykorzystywanego do inseminacji. Zatem, aby zwiększyć prawdopodobieństwo zapłodnienia lochy i urodzenia licznego miotu należy: - dokładnie obserwować zachowanie loch po odsadzeniu, tak aby jak najwcześniej wykryć pierwsze symptomy rui; - przestrzegać terminów krycia (inseminacji) i zawsze kryć lochę dwa razy w zalecanych terminach (I – 24h od wystąpienia pierwszych objawów rui, II – po 12h); wymaga to wydłużenia czasu pracy w sektorze rozrodu; - aby nie przegapić „cichej rui” należy korzystać z „knura – szukarka” (najpewniejsza metoda), częściej przepędzać do knury na próby krycia lub sprawdzać gotowość lochy korzystając z feromonów w aerozolu (dostępne na rynku) lub przyrządów takich jak aparat do pomiaru oporności śluzu pochwowego; - w okresie letnim dbać o prawidłowe wartości temperatury w chlewni, lochy nie mogą być przegrzane; - w okresie zimowym zadbać o wydłużenie dnia świetlnego (do około 10-12 godzin) za pomocą sztucznego oświetlenia o odpowiednim natężeniu; - należy pamiętać, że okres inwolucji macicy (czas potrzebny organizmowi lochy na powrót do stanu sprzed ciąży i porodu) umożliwiający zajście w kolejną ciążę to 3 tygodnie, i nawet wcześniejsze odsadzenie lochy od prosiąt nie gwarantuje jej wejścia w ruję; - synchronizacja rui może być metodą stosowaną w rozrodzie w stadach towarowych, jednak należy mieć na uwadze, że może spowodować rozchwianie gospodarki hormonalnej organizmu, a zwierzę w trakcie dalszego użytkowania będzie stale wymagało takiego rodzaju stymulacji. Jeśli już stosować synchronizację, to u wieloródek, loszkom należy pozwolić na naturalne dojście do dojrzałości; - diagnozować ciążę, co pozwala na wczesne wykrycie loch jałowych i ewentualne działania zmierzające do wykrycia przyczyn; - kontrolować stan zdrowotny loch, częstą przyczyną długiego jałowienia są przewlekłe stany zapalne układu rodnego, których nie wykryto po porodzie lub zaniedbano i nie wyleczono; - nie włączać do rozrodu loszek przed osiągnięciem dojrzałości rozpłodowej, czyli zbyt młodych (poniżej 7 m-ca życia) i zbyt lekkich (poniżej 100kg masy ciała), oszczędności związane z wcześniejszym użytkowaniem zwierzęcia są pozorne, potomstwo od takiej pierwiastki jest nieliczne i słabe, a matka nie rokuje długiego użytkowania i wysokiej płodności w kolejnych miotach; - kontrolować stan zdrowia knura i jakość jego nasienia aby wyeliminować szybko z użytkowania te, po których lochy często powtarzają ruję, lub rodzą nieliczne mioty; - nie kryć loch knurami „dzikimi”, nieocenionymi, o nieznanym pochodzeniu, takie samce dają zwykle słabe i niewyrównane potomstwo; - nie eksploatować nadmiernie knura (krycie więcej niż 3 loch tygodniowo), bo wpływa to na pogorszenie jakości nasienia i obniża skuteczność krycia. Wysoka płodność rzeczywista lochy jest w dużej mierze uwarunkowana jej wartością genetyczną, natomiast wysoka plenność gospodarcza i częstotliwość oproszeń są wypadkową czynników środowiskowych oraz wiedzy i umiejętności producenta. Aby osiągnąć dobre wyniki użytkowości rozpłodowej loch należy przeznaczać do rozrodu wartościowe, ocenione, pochodzące ze stad hodowlanych loszki oraz zapewniać zwierzętom zbilansowane żywienie, prawidłowy mikroklimat, opiekę weterynaryjną i życie w warunkach dobrostanu. Zaniedbania w zakresie któregoś z wymienionych czynników prowadzą do spadku produkcyjności loch, i to tym większego, im więcej błędów w opiece nad zwierzęciem.
Tags: rozród
|