Kursy walut

Kursy NBP z 24-05-2012
walutaskupsprz.
USD3.41583.4848
EUR4.31994.4071
CHF3.59693.6695
JPY4.30174.3887
Praca - Oferty pracy
przejdź

giełda online

Zboża paszowe
cena netto zł/t
pszenica880-910
kukurydza870-930
owiesbrak ofert
jęczmień890-930
Śruty
rzepakowa1150
sojowabrak ofert
żródło:www.rolpetrol.com.pl
Wizyta w Holandii Hekers&Koppen, czyli cała prawda o transporcie warchlaków do Polski i nie tylko PDF Drukuj Email
Hodowca Trzody Chlewnej
Wpisany przez Ewelina Lech   

 

W połowie kwietnia (14-17.04.) wraz z grupą polskich producentów trzody chlewnej dzięki zaproszeniu firmy Hekers&Koppen miałam przyjemność uczestniczyć w podróży do Holandii, a dokładnie do miejscowości Ospel, gdzie znajduje się główna siedziba w/w firmy.

 

W czasie pobytu w Holandii miałam możliwość przyjrzenia się na jakich zasadach funkcjonuje transport warchlaków holenderskich m.in. do Polski.
Swoją wizytę w Holandii wspominam bardzo miło, mimo utrudnionej podróży powrotnej. Jak państwu wiadomo w połowie kwietnia w całej Europie wstrzymano rejsy lotnicze z powodu obecności w atmosferze pyłów pochodzenia wulkanicznego (wybuch wulkanu na Islandii). Po przybyciu do przeuroczego hoteliku, cała grupa spotkała się na uroczystej kolacji z przedstawicielami firmy H&K Henkiem Hekersem i Michelem Koppen’em. Po kilku wstępnych słowach oraz przedstawieniu harmonogramu całego pobytu, uczestnicy mieli czas na zapoznanie się ze zwyczajami kulturowo-społecznymi Holendrów.

Kolejny dzień rozpoczął się bardzo pracowicie. W siedzibie firmy usłyszeliśmy kilka informacji na temat historii i funkcjonowania Hekers&Koppen, która jest jedną europejskich firm handlowych. Imponujący jest fakt, że roczny obrót firmy H&K wynosi 500.000 sztuk warchlaków oraz 8 tys. tuczników tygodniowo. Odziały firmy znajdują się w Polsce i Hiszpanii. W 1998 roku po dosyć trudnej sytuacji na rynku trzodowym w Holandii (pomór świń) dwóch niezależnych przedsiębiorców postanowiło się połączyć i stworzyć spółkę Hekers&Koppen. Połączenie sił przyniosło wiele korzyści – zakupiono m.in. nowe samochody dostawcze, wynajęto centrum załadunku oraz pobudowano biura.

Uczetnicy wyjazdu do Holandii



Różne kolory – różni odbiorcy
Jednak po miłych rozmowach w komfortowych warunkach przyszedł czas na pracę w terenie. Mieliśmy okazję obserwować proces załadunku warchlaków do specjalnych samochodów. Otrzymaliśmy niezwykle „twarzowe” uniformy i weszliśmy na teren miejsca załadunku. Warchlaki trzymane są w ogromnych halach. Poszczególne zagrody liczą tyle sztuk, ile można przewieźć jednym transportem. Zazwyczaj zwierzęta są segregowane, chore i kulejące odrzucane. Przewoźnicy starają się selekcjonować warchlaki na zasadzie jedna ferma, jeden odbiorca. Ci odbiorcy, których interesuje transport warchlaków od jednego producenta muszą liczyć się z wyższą ceną, zgodnie z zasadą – jakość kosztuje. Warchlaki oznaczone są różnymi kolorami. Jest to uzależnione od tego jaki kraj jest odbiorcą materiału, co jest związane z wymaganiami stawianymi przez tuczarnie, w poszczególnych krajach. Zdarza się, iż w transporcie znajdą się zwierzęta oznaczone różnymi kolorami – oznacza to, że nie pochodzą od jednego producenta i zaszła konieczność dobrania sztuk z innych transportów. Warchlaki wyglądają wówczas jak wszystkie kolory tęczy – w końcu przyjeżdżają z Holandii, kraju wszelkich wolności i swobód obywatelskich.


Liczy się higiena i sprawny załadunek
Samochody transportujące warchlaki są przed załadunkiem myte i dezynfekowane w specjalnych myjniach. Załadunek następuje na specjalnie skonstruowanej rampie. W momencie, gdy samochód transportowy znajdzie się w odpowiednim miejscu, prosięta „mobilizowane” są przez pracowników do przemieszczenia się w kierunku ciężarówki. Załadunek odbywa się niezwykle sprawnie. W bardzo krótkim czasie wszystkie zwierzęta znajdują się w swoich sektorach transportowych. Transport jest ogromnym stresem dla warchlaków, dlatego firma dba o to, aby w jak najbardziej bezstresowych warunkach przeprowadzić załadunek. Samochód wyposażony jest w wentylację oraz poidła. Po zamknięciu drzwi pojazdu natychmiast rozpoczyna się podróż do hodowców we Francji, Niemczech, Polski, Hiszpanii czy też Włoch.
Zwierzęta są w bardzo dobrej kondycji, podczas naszej wizyty w firmie nie zauważyliśmy chorych czy skaleczonych sztuk.
Centrum załadunku

 

Podczas naszego pobytu zwiedziliśmy fermy, z których pochodzą warchlaki. Mogliśmy więc zobaczyć na własne oczy w jakich warunkach są chowane, jakiego rodzaju pasze otrzymują a także z jakimi chorobami producenci materiału do tuczu mają najwięcej problemów.
Uczestnicy wyprawy wypowiadali się pozytywnie o warunkach transportu i wszystkich zabiegach jakie towarzyszą załadunkowi. Mam nadzieję, że mity dotyczące „drakońskich” form załadunku i niewłaściwego przetrzymywania zwierząt, jak i trudnych warunków w transporcie zostały obalone.
Ze swojej strony dziękuję polskim przedstawicielom Firmy Hekers&Koppen, panu Zbyszkowi Lipińskiemu i Tomaszowi Kalecińskiemu za wielką lekcję przełamywania stereotypów i dociekania prawdy.

Tags: reportaż