Kursy walut

Kursy NBP z 24-05-2012
walutaskupsprz.
USD3.41583.4848
EUR4.31994.4071
CHF3.59693.6695
JPY4.30174.3887
Praca - Oferty pracy
przejdź

giełda online

Zboża paszowe
cena netto zł/t
pszenica880-910
kukurydza870-930
owiesbrak ofert
jęczmień890-930
Śruty
rzepakowa1150
sojowabrak ofert
żródło:www.rolpetrol.com.pl
Listy do redakcji PDF Drukuj Email
Hodowca Trzody Chlewnej
Wpisany przez Elżbieta Biedrzycka   

Szanowna redakcjo!

Jestem młodym rolnikiem, planuję rozwój swojego gospodarstwa, ale niestety napotykam na swojej drodze wiele problemów.
Dostałem po rodzicach gospodarstwo – postawiłem na rozwój i planuję budowę dwóch tuczarni w Będzyminie gm. Żuromin na działce po moich dziadkach. Od początku 2010 roku przygotowywałem razem z firmą budowlaną raport środowiskowy i badałem wpływ takiej chlewni na środowisko. Taki raport złożyłem wraz z innymi dokumentami do Urzędu Miasta i Gminy Żuromin.

Postępowanie toczyło się rok – w tym czasie powstał protest rolników w miejscowości, obok której ma powstać chlewnia – tj. 0,5 km od wsi. Protestują, ponieważ nie chcą chlewni obok wsi. W 2011 roku dostałem pozytywną decyzję środowiskową z Wydziału Ochrony Środowiska w Warszawie – stwierdzono, że budowa dwóch chlewni nie będzie zagrażać ludziom, środowisku ani zwierzętom. Otrzymałem również pozytywną opinię z Sanepidu. Burmistrz Żuromina jednak wydal negatywną decyzję uzasadniając ją protestem ludzi. Odwołałem się do Wojewódzkiego Sejmiku Odwoławczego – uchylono decyzję burmistrza i przesłano do ponownej analizy – uzasadniając, że chlewnie nie będą szkodzić ludziom i że nie wzięto pod uwagę opinii Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Warszawie i Sanepidu. Do sprawy dołączyło się jako strona Stowarzyszenie Prawników Ochrony Środowiska. Sprawa toczy się nadal i czekam na decyzję burmistrza. Pytam się, gdzie jest sprawiedliwość i prawo, dlaczego społeczeństwo stwarza problemy, dlaczego nie chce, aby rolnictwo w Polsce się rozwijało. Dodam, że każdy z tych protestujących ma po 50 świń. Sądzę, że boją się konkurencji.
Moje chlewnie mają pozytywne opinie z Wydziału Ochrony Środowiska i Sanepidu, a ja dalej nie mogę budować... Problem dużych ferm na tych terenach stał się bardzo modny, nagminnie przeszkadza się młodym hodowcom w rozwijaniu swojego gospodarstwa. Chlewnie, które chcę wybudować mają być jednymi z najnowocześniejszych w naszym kraju z ogrzewaniem ziemnym, odzyskiem ciepła – tym samym ekologicznym ogrzewaniem budynków w czasie zimy. Budynki są zaprojektowane na 2 tys. sztuk każdy. W przyszłości planuję dobudować małą biogazownię do tych budynków. Na rynku spada ilość świń, cena mięsa idzie w górę. Aby sprostać podaży musimy zwiększać import świń a blokujemy możliwość rozwoju własnych gospodarstw, tak aby mogły konkurowały z zachodnimi i by istniała stabilizacja na rynku trzody chlewnej.
Zdecydowałem się przesłać ten list do redakcji w nadziei, że trafi on do osób protestujących, którzy jeszcze raz przemyślą swoją decyzję. Rozwój mojego przedsiębiorstwa nie zagrozi ich rodzinnym biznesom, wręcz przeciwnie dołoży swoją cegiełkę do zahamowania dalszego spadku pogłowia, a tym samym obniży import świń z innych krajów. Liczę na wydanie pozytywnej opinii w sprawie budowy fermy.

Jarosław P.
Tuż przed oddaniem czasopisma do druku dowiedzieliśmy się, że p. Jarosław P. zrezygnował z budowy chlewni. Trudności jakie napotykał były nie do przeskoczenia. Pomimo wydania pozytywnej opinii przez burmistrza Polskie Stowarzyszenie Prawników Ochrony Środowiska jako strona w sprawie odwołała się od tej decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego umieszczając stek bzdur w odwołaniu – opowiada redakcji p. Jarosław.
Nie widać końca sprawy. To odwołanie i tak długi okres postępowania mimo pozytywnych opinii sprawiło, że plan budowy chlewni legł w gruzach i hodowca nie ma zamiaru już budować. Planuje natomiast rozwinąć gospodarstwo w innym kierunku. Polska to kraj, gdzie nie można rozwijać się i wzbogacać dobrostanu rolnictwa – twierdzi p. Jarosław. – Tu rolnik musi być głupi i biedny. W Polsce rolnik musi poświęcić około 5 lat na prawne potyczki, by udowodnić, że ma dobre zamiary i że chce się rozwijać – a w tym czasie bankrutuje. Pozostaje więc zmienić kierunek produkcji. Mam nadzieję, że moja przygoda z budową chlewni da ludziom do myślenia. Za 10 lat okaże się, że nie mamy już polskiej zdrowej wieprzowiny. Ludziom śmierdzi chlewnia, lecz jedzenie już nie i ich własne świnie we własnym gospodarstwie też nie. Ja się poddałem. Wygrała biurokracja i brak odpowiedzialności urzędników, prawników i złośliwość ludzka. W tym kraju najlepiej jak się jest bezrobotnym i nic się nie robi, tylko czeka na gotowe. Budowa chlewni w Polsce to mur nie do przeskoczenia – jeśli nie kupi się starej, to o nowej można tylko pomarzyć – co z tego, że są dofinansowania, że są kredyty preferencyjne, jak nie można przeskoczyć biurokracji i zawsze ktoś stanie na drodze, a wtedy to trwa latami.
Gdyby jednak jakiś rolnik zdecydował się na budowę nowej chlewni, to chętnie pomogę i doradzę, gdzie i jak się odwołać, co pisać i gdzie składać dokumenty.

Jarosław P.
Kontakt z p. Jarosławem przez redakcję