|
Wartość genetyczna zakupionych do tuczu zwierząt jest punktem wyjścia do uzyskania dobrej efektywności w chowie świń. Potencjał genetyczny, generowany i utrwalany na poziomie hodowli, może być skutecznie wykorzystany w chlewni towarowej tylko i wyłącznie pod warunkiem zapewnienia zwierzętom bardzo dobrych warunków bytowania. Środowisko, w którym odbywa się produkcja, w sposób zasadniczy rzutuje na osiągane przez zwierzęta tempo wzrostu, wykorzystanie paszy i poziom cech rzeźnych.
Jeżeli oczekujemy, że tuczniki w naszej chlewni będą osiągały średnie przyrosty dzienne na poziomie 800 g, przy wykorzystaniu paszy nie wyższym niż 2,8-3,0 kg i produkowały tusze o średniej mięsności 58%, to należy zwrócić baczną uwagę na warunki, w których zwierzęta mają żyć i produkować. Warto pokrótce przypomnieć, że najlepsze prosięta do tuczu pochodzą z prawidłowo prowadzonego krzyżowania towarowego. Jego najważniejszą zasadą jest odpowiedni dobór par rodzicielskich – locha powinna reprezentować rasę mateczną (największe znaczenie mają obecnie: wielka biała polska -wbp i polska biała zwisłoucha – pbz oraz lochy mieszańce tych ras), a knur powinien pochodzić z rasy (lub linii) uznanej za ojcowską (pietrain, duroc, hampshire, belgijska zwisłoucha, mieszańce tych ras, linia syntetyczna 990, knury hybrydowe). Pochodzące z takiego krzyżowania prosięta mieszańcowe, w porównaniu do potomstwa osobników kojarzonych w czystości rasy, z reguły charakteryzują się lepszymi wartościami cech tucznych i rzeźnych. Warto też zadbać o to, aby rodzicami prosiąt przeznaczanych do tuczu były zwierzętami o udokumentowanych wartościach cech produkcyjnych, pochodzące ze stad hodowlanych. Zwierzęta takie przechodzą ocenę przyżyciową, a ich przodkowie i rodzeństwo bardzo często jest oceniane w Stacjach Kontroli Użytkowości Rzeźnej Trzody Chlewnej. Są to czynniki warunkujące i gwarantujące ich dobrą jakość, a tym samym wysoką wartość pochodzących od nich prosiąt. Najczęściej stosowane obecnie warianty krzyżowania towarowego prostego to: - dwurasowe – locha i knur są czystorasowe (np.: ♀ pbz x ♂ duroc; ♀ pbz x ♂ hampshire;
♀ wbp x ♂ pietrain), - trzyrasowe – jedno z rodziców jest czystorasowe, drugie to mieszaniec [np.: ♀ (pbz x wbp) x
x ♂ duroc; ♀ pbz x ♂ (duroc x pietrain); ♀ wbp x ♂ (hampshire x pietrain)], - czterorasowe – locha i knur są mieszańcami [np.: ♀ (pbz x wbp) x ♂ (duroc x pietrain);
♀ (pbz x wbp) x ♂ (duroc x hampshire), ♀ (wbp x pbz) x ♂ (pietain x hampshire)].
Powinniśmy też znać predyspozycje prosiąt wynikające z ich genotypu i umieć je dostosować do warunków jakie możemy im stworzyć w chlewni. Rasy świń używane obecnie w produkcji tuczników charakteryzują się różną odpornością, podatnością na stres i żywotnością, co w dużym stopniu determinuje uzyskiwane wyniki tuczu. Prosięta pochodzące po knurze czystorasowym pietrain są szczególnie wymagające i do uzyskania optimum produkcji potrzebują bardzo dobrych warunków bytowania oraz idealnie do ich potrzeb zbilansowanego żywienia, z użyciem najlepszej jakości pasz. Rasa pietrain (pomimo stale prowadzonej pracy hodowlanej w kierunku eliminacji tej cechy), jest nadal w największym stopniu spośród wszystkich użytkowanych w Polsce ras, podatna na stres (emocjonalny, adaptacyjny, manipulacyjny, żywieniowy), co wpływa negatywnie na jej produkcyjność i odporność. Prosięta z udziałem tej rasy mogą być mniej żywotne i bardziej podatne na infekcje. Jest to cena, którą często „trzeba zapłacić” za wyjątkowo wysoką mięsność świń pietrain (62-64%), jako że wartość tej cechy jest skorelowana dodatnio z podatnością na stres. Odporność prosiąt przeznaczanych na tucz możemy poprawić stosując do ich produkcji knura pietrain tzw. „bezstresowego” (czyli wolnego od tej wersji genu, która warunkuje podatność na stres) lub ojca – mieszańca (np. duroc x pietrain), ale w tym przypadku należy być świadomym niższej o 2-3% mięsności takiego knura. Bardziej odporne są prosięta po knurach ras duroc i hampshire oraz linii syntetycznej 990. Są one znane ze swojej witalności i wyjątkowych zdolności do szybkiej adaptacji do nieco gorszych warunków środowiska. Absolutnie nie oznacza to jednak, że można od nich wymagać bardzo wysokiej produkcyjności w trudnych warunkach! W takim przypadku także te zwierzęta będą wolniej rosły i gorzej wykorzystywały paszę. Przy zbyt niskiej (ale także za wysokiej) temperaturze otoczenia lub niedoborowym żywieniu wszystkie warchlaki i tuczniki mniej efektywnie rosną. Rozpatrując z kolei wpływ rasy matki należy zaznaczyć, że prosięta od loch pbz (jest to rasa znana ze swej stosunkowo delikatnej konstytucji) są wrażliwsze na niekorzystne warunki panujące w chlewni, w porównaniu do prosiąt od matek wbp, a także od loch mieszańcowych (wbp x pbz). Znając powyższe fakty należy zwrócić uwagę na konieczność stworzenia bardzo dobrych warunków żywieniowych i bytowania zwłaszcza dla prosiąt pochodzących z krzyżowania ras pbz i pietrain [np. ♀ pbz x ♂ pietrain, ♀ (pbz x wbp) x ♂ pietrain]. Z kolei najbardziej żywotne i odporne będą prosięta pochodzące z krzyżowania czystorasowej lochy wbp i knura duroc lub hampshire (lub mieszańca duroc x hampshire). Takie zwierzęta, w porównaniu do potomstwa po knurze pietrain (i od loch pbz) lepiej poradzą sobie również w systemie chowu bezściołowego (ze względu na mocniejszą konstytucję i silniejszą budowę kończyn), czy też w obiektach nowo zasiedlanych lub tuczarniach adaptowanych z budynków o innym przeznaczeniu. Jeżeli zadbaliśmy o wysoką wartość genetyczną prosiąt przeznaczonych do chowu, to należy stworzyć im optymalne warunki do intensywnego wzrostu. Czynniki środowiskowe warunkujące efektywność tuczu to: - żywienie,
- warunki mikroklimatyczne w chlewni,
- sposób utrzymania zwierząt (w połączeniu z poziomem dobrostanu),
- obsada zwierząt,
- profilaktyka weterynaryjna,
- status zdrowotny stada,
- dezynfekcja i higiena pracy,
- obsługa.
Żywienie jest powszechnie traktowane jako najważniejszy czynnik spośród wszystkich elementów środowiska wpływających na wyniki tuczu.  Żywienie stanowi największą składową kosztów produkcji tucznika (około 70-75%), a zatem bardzo istotne jest umiejętne żywienie świń. Umiejętne, tzn. z jednej strony – zapewniające pokrycie zapotrzebowania pokarmowego szybko rosnącego zwierzęcia (Tabela 1), z drugiej – nie generujące zbędnych kosztów. Najtańszym sposobem żywienia świń jest stosowanie pasz pochodzenia gospodarskiego, z dużym udziałem pasz objętościowych. Jednakże, biorąc pod uwagę dzisiejsze realia, sposobem zdecydowanie dominującym jest żywienie tuczników mieszankami pełnoporcjowymi. Wybór dostępnych obecnie na rynku mieszanek jest bardzo duży, a firmy paszowe oferują kompleksowe programy żywienia tuczników. Mieszanki pełnoporcjowe są łatwe do normowania, zadawania i przechowywania, dokładnie zbilansowane, dostarczające określoną, znaną ilość składników pokarmowych. Jednak mieszanki pochodzące z zakupu są droższe niż te, które możemy samodzielnie przygotować we własnym gospodarstwie, mając do dyspozycji własne zboża i mieszalnik. Oczywiście musimy dokupić koncentrat białkowy lub premiks i poekstrakcyjną śrutę sojową, aby zbilansować poziom białka.  
Mieszanka pełnoporcjowa pokrywająca zapotrzebowanie pokarmowe (bytowe i produkcyjne) tucznika (w zależności od wieku i masy ciała zwierzęcia) musi zawierać ściśle określony poziom podstawowych składników (Tabela 2). Najważniejsze dla produkcyjności tucznika są: energia metaboliczna (EM) i białko strawne. Świnie są zwierzętami monogastrycznymi, trawiącymi enzymatycznie, a więc poziom białka ogólnego w paszy nie powinien być dla nas wyznacznikiem jej jakości. Zawartość białka strawnego jest cechą ważną, ale jego pełną wartość obrazuje najlepiej poziom lizyny, metioniny i cystyny – podstawowych aminokwasów egzogennych. Są one inaczej nazywane aminokwasami limitującymi, ponieważ od ich poziomu w paszy zależy ilość białka (a tym samym – tkanki mięśniowej) odłożonego przez zwierzę w przyroście dziennym. Jeżeli lizyny jest w paszy za mało, to pozostałych aminokwasów może być nawet więcej, niż zaleca norma, a mimo wszystko zwierzę nie będzie w stanie syntezować większych ilości białka. Reasumując – pokrycie zapotrzebowania pokarmowego tucznika na aminokwasy egzogenne warunkuje wyższy dzienny przyrost tkanki mięśniowej, a więc wyższą mięsność tuczników. Niedobór tych aminokwasów w mieszance można uzupełnić stosując dodatek aminokwasów krystalicznych, jednakże gdy korzystamy z koncentratu lub premiksu uznanej firmy paszowej, możemy być spokojni o poziom aminokwasów egzogennych w przygotowywanej przez nas mieszance. Znana jest opinia, że genetyczne uwarunkowania zdolności do odkładania tkanki mięśniowej wpływają bardziej na wielkość udziału poszczególnych składników (mięso, tłuszcz) w przyroście dziennym, niż intensywność żywienia. Jednak warto pamiętać o wzajemnych zależnościach i zasadach powstawania tkanki mięśniowej i tłuszczowej w zależności od poziomu żywienia i predyspozycji genetycznych tuczników: - przy niedostatecznej zawartości białka w dawce pokarmowej odkładanie mięsa w tuszy nie może osiągnąć poziomu uwarunkowanego genetycznie, skutkiem będzie niższa o klika procent mięsność,
- zbyt wysoki poziom białka w paszy nie powoduje odłożenia większej ilości mięsa niż jest to możliwe zgodnie z założeniami genetycznymi tucznika,
- wszystkie składniki pokarmowe pobrane ponad zapotrzebowanie są wykorzystywane na odkładanie tłuszczu, czego skutkiem będzie niższa mięsność tuszy.
W tym miejscu warto zauważyć, że przeważającym sposobem żywienia tuczników jest system „do woli” (ad libitum), gdzie zwierzęta mają swobodny dostęp do paszy z autokarmników. Trzeba pamiętać, że wraz z wiekiem zwierzęcia wykorzystanie białka z paszy obniża się (co jest naturalnym zjawiskiem), a po uzyskaniu przez tucznika masy ciała ok. 85-90 kg stopniowo wzrasta poziom odłożenia tkanki tłuszczowej w przyroście. W tym kontekście, żywienie do woli nie spowoduje zbytniego wzrostu otłuszczenia w II okresie tuczu tylko u tych zwierząt, których predyspozycje genetyczne pozwalają na odkładanie dużych ilości tkanki mięśniowej w przyroście, a więc takich, jak omówione wcześniej mieszańce ras wysokomięsnych. Jednym ze skutków wieloletniej selekcji tych ras w kierunku poprawy mięsności, zmniejszyła się żerność tych zwierząt, a zatem ich żywienie do woli nie powoduje spożywania dużo większych ilości składników pokarmowych, niż zalecenia normatywne (Tabela 1). W warunkach żywienia do woli może wyraźniej wyzwolić się indywidualny genetyczny potencjał produkcyjny tucznika. Poziom poszczególnych składników w paszy jest ważnym, ale nie jedynym wyznacznikiem wartości pokarmowej mieszanki pełnoporcjowej. Dodatkowo należy zawsze brać pod uwagę stosunek energetyczno-białkowy w paszy. Musimy zadbać o to, aby na każdy megadżul energii metabolicznej (MJ EM) w kilogramie paszy przypadała odpowiednia ilość białka (ogólnego i surowego) oraz lizyny (Tabela 3). Jeżeli zdecydujemy się zwiększyć (ponad poziom normatywny przedstawiony w Tabeli 2) wartość energetyczną przygotowywanej samodzielnie mieszanki, to musimy pamiętać, że w ślad za tym musi nastąpić wzrost poziomu białka i lizyny. Inaczej nasze zwierzęta po prostu szybciej się otłuszczą. Natomiast gdy zwiększymy tylko poziom białka, zapominając o EM, zwierzęta nie będą mogły tego białka wykorzystać na przyrost z braku energii na przemiany metaboliczne. Nadmiar białka będzie strawiony, wydalony, a koszt produkcji wzrośnie (białko jest najdroższym składnikiem pokarmowym). Jeżeli spełnimy zalecenia dotyczące stosunku energetyczno-białkowego, możemy oczekiwać od tuczników szybkich przyrostów i dobrego wykorzystania paszy. 

Dla pełniejszego zobrazowania zapotrzebowania pokarmowego młodych, rosnących świń, w tabelach 1-3 umieszczono dodatkowo także zalecenia dotyczące warchlaków, jako że do tuczu często zakupywane są zwierzęta młodsze i lżejsze niż 30kg, a ich potrzeby żywieniowe są wyższe w porównaniu z tucznikiem w I okresie tuczu (30-70 kg m.c). Aby prawidłowo zbilansować mieszankę pełnoporcjową, musimy też pamiętać o pokryciu zapotrzebowania tuczników na makro- i mikroelementy (Tabela 1, 2) oraz witaminy. Wobec tego niezbędny jest dodatek odpowiedniego polfamiksu mineralno-witaminowego. Poziom tych składników w znaczący sposób wpływa na prawidłowy przebieg procesów przemiany materii u zwierząt. Jako dodatki do pasz stosuje się też składniki mające na celu poprawienie spożycia, wykorzystania paszy, tempa wzrostu oraz (lub) zdrowotności zwierząt. I tu należy przypomnieć, że od 2006 roku w naszym kraju nie wolno stosować antybiotyków jako stymulatorów wzrostu w żywieniu świń. Wobec tego, jako dodatki o podobnym działaniu, stosuje się obecnie tzw. nieantybiotykowe stymulatory wzrostu: probiotyki, prebiotyki, zakwaszacze, ekstarkty (lub mieszanki) ziołowe. Jednakże, ich stosowanie jest najefektywniejsze w żywieniu najmłodszych zwierząt, prosiąt i warchlaków, a efektywność w stymulowaniu wzrostu tuczników jest stosunkowo niewielka i często efekt ich działania nie rekompensuje kosztów zakupu takiego dodatku. Poza tym, działanie stymulatorów wzrostu okazuje się stosunkowo skuteczniejsze w złych warunkach zoohigienicznych, niekorzystnym mikroklimacie, przy niewłaściwie zbilansowanej paszy. Jednakże, nie wolno stymulatorów wzrostu traktować jako czynników niwelujących błędy w żywieniu i utrzymaniu zwierząt! Należy poprawić warunki środowiskowe, a nie liczyć na skuteczność dodatków paszowych. Coraz częściej jako składnik mieszanek dla świń stosowane są pojedyncze enzymy lub preparaty enzymatyczne, których celem jest poprawa strawności składników pokarmowych (ksylanaza), zwiększenie dostępności składników mineralnych (fitaza) czy też zwiększenie wartości energetycznej paszy (glukanaza, hemicelulaza). Aby zwiększyć zainteresowanie i zachęcić tuczniki do pobierania większych ilości paszy można dodawać do mieszanek preparaty aromatyczno-smakowe, poprawiające jej smakowitość (np. wanilina, sacharynian sodu, aromaty: wiśniowy, jabłkowy, maślano-mleczny, ekstrakty ziołowe). Te dodatki są również bardzo skutecznym środkiem maskującym obecność w mieszance komponentów wartościowych ale obniżających jej walory smakowe. Należą do nich: nasiona roślin strączkowych (bobik, łubiny, groch) oraz produkty rzepakowe (najczęściej śruta poekstrakcyjna). Ich gorzki lub cierpki smak może obniżyć spożycie paszy ale ich stosowanie w żywieniu świń niesie ze sobą też inne niebezpieczeństwo. Pasze te zawierają bowiem substancje antyżywieniowe, które pogarszają smak paszy, ale także obniżają produkcyjność zwierząt (taniny i inhibitory proteaz w bobiku, alkaloidy łubinu), a nawet działają toksycznie na ich organizm (alkaloidy w łubinie, alkilorezorcynole i sporysz w życie, glukozynolany w produktach rzepakowych). Do tej grupy pasz należy zaliczyć także żyto. Udział tych komponentów w mieszankach dla świń należy ograniczać, zwłaszcza dla warchlaków i młodszych tuczników. Spośród łubinów najlepiej używać odmian słodkich łubinu żółtego lub wąskolistnego (biały jest dla świń nieodpowiedni), nie więcej niż 5-10% dla warchlaków i w pierwszym etapie tuczu, a 10-15% w drugim etapie tuczu. Bobiku – odpowiednio – do 10 i 15%, grochu – do 20 i 30%, poekstrakcyjnej śruty rzepakowej – do 10 i 20%, żyta – nie więcej niż 15 i 30%. Ograniczeniu (do 20-30% w mieszance) powinno podlegać także stosowanie pszenżyta, ze wzglądu na obecność w nim utrudniających trawienie polisacharydów nieskorobiowych. Przekroczenie tych ilości może spowodować obniżenie produkcyjności zwierząt. Należy wyraźnie podkreślić, że poza wartością pokarmową paszy zadawanej tucznikom, na jej spożycie i efektywność wykorzystania na 1kg przyrostu, znaczący wpływ mają warunki mikroklimatyczne panujące w chlewni oraz stan zdrowia zwierząt, o czym w kolejnej części artykułu (HTCh 4/09). Tags: produkcja
|