|
40 producentów żywca indyczego wzięło udział w dorocznym spotkaniu szkoleniowym organizowanym przez Lecznicę Weterynaryjną Panda z Iławy. To już ósmy raz lekarze i zarazem właściciele lecznicy dzielą się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami dotyczącymi produkcji indyczej w regionie. Omawiają status zdrowotny oraz możliwości ochrony ferm a także narzędzia, którymi oni jako lekarze mogą się posłużyć dla zapewnienia bezpiecznej produkcji od wstawienia do uboju.

Wynik broni się sam
Tak zwykł mawiać Kazimierz Górski, najlepszy i niezapomniany trener kadry Polski w piłce nożnej. Powiedzenie to, zdaniem dr n. wet. Marcina Andrzejewskiego – specjalisty chorób drobiu i ptaków ozdobnych w Lecznicy Panda, pasuje jak ulał, także do poziomu bioasekuracji polskich ferm indyczych. Tam, gdzie zabezpieczenie stoi na wysokim poziomie, zachorowania ptaków należą do rzadkości. Problem właściwego zabezpieczenia ferm przed zakażeniami jest ciągle niedoceniany, choć jak podkreśla lekarz, świadomość producentów drobiu pod tym względem jest coraz większa.
 Obecnie szeroko omawiany przez różne gremia program zwalczania salmonellozy w stadach indyków rzeźnych i hodowlanych oraz jego konsekwencje, w sposób jasny nakazują hodowcom zachowanie zasad ochrony ferm przed potencjalnymi zakażeniami. Program zwalczania salmonelli w stadach indyków rzeźnych dotyczy serotypów S. enteritidis oraz S. typhimurium. Częstotliwość występowania tych pałeczek określa się odpowiednio w stadach indyków rzeźnych na 14,1% oraz 12% wśród wszystkich pozytywnych wyników badań na salmonellę. W roku 2009 Lecznica Panda dokonała we własnym zakresie 250 wymazów próbek pochodzących z lokalnych stad indyków rzeźnych (od klientów współpracujących z Pandą) z tzw. prób podeszwowych, z czego 14 z nich dało wynik dodatki na obecność Salmonella (7%).

 Wykryto różne serotypy tej pałeczki. Dwie próbki zawierały szczep Salmonella Typhimurium – uznany za niebezpieczny i włączony do programu zwalczania tej choroby. Stanowi to 0,8% 1 stad zakażonych na tym terenie. Zakażeń S. Enteritidis nie zanotowano. A więc wynik należy uznać za bardzo dobry. Należy też zaznaczyć, że na fermach z jedną grupą wiekową występowanie tych bakterii jest cztery razy niższe. Dr Andrzejewski zwrócił także uwagę na to, że salmonelloza jest zoonozą i może dojść do zakażenia człowieka. Zaapelował do hodowców, że warto pod tym względem budować świadomość społeczeństwa. Zaznaczył, że poziom higieny polskich obiektów, a szczególnie okolicznych ferm nie odbiega od standardów zachodnich, a w wielu przypadkach nawet je przewyższa. Nie należy jednak lekceważyć żadnego z elementu bioasekuracji. Dr Andrzejewski wymienił czynniki wpływające na poziom biologicznego zabezpieczenia ferm. Można je podzielić na 4 grupy: ssaki, ptaki, owady i inne. Wśród ssaków szczególne niebezpieczeństwo wiąże się z przebywaniem na fermie ludzi, ale także zwierząt towarzyszących, zwierząt gospodarskich oraz gryzoni. Lecznica Panda zaleca badanie zwierząt towarzyszących na obecność salmonelli, przynajmniej raz w roku. Jednym z głównych czynników ryzyka są owady, a więc szczególnie pleśniakowiec lśniący oraz ptaszyniec. Do zakażeń stad fermowych dochodzi bardzo często przez ptaki w chowie przyzagrodowym lub dzikie.

 Określono, że zakażenia ferm występowały częściej w tych obiektach, gdzie występują grupy wielowiekowe – 21%, przy ptakach w takim samym wieku ryzyko zakażeń spadło do 7%. Dr Andrzejewski podczas swojej prezentacji wskazał na trzy główne punkty, które mogą przyczynić się do zakażenia ptaków. Jest to przede wszystkim próg kurnika – maty dezynfekcyjne muszą być bezwzględnie użytkowane, przez każdego kto wchodzi do budynku. Preparat dezynfekcyjny musi być trwały i odporny na działanie promieni UV. Inną metodą stosowaną w celu zabezpieczenia kurnika przed przenoszeniem chorób przez podeszwy butów jest zmiana obuwia na specyficzne jedynie dla danego obiektu. Poszczególne pary butów (kaloszy) można pomalować kolorowym sprayem, aby łatwo odróżnić je od pozostałego obuwia (jest to pomocne przy wyegzekwowaniu tej praktyki od obsługi fermowej; i od siebie także). Radził także, aby zastanowić się kto pokonuje próg kurnika i ile razy dziennie. Należy określić punkty krytyczne w obiekcie oraz wprowadzić dokumentację wejść na fermę.

 Kolejnym elementem, który może przyczynić się do przenoszenie chorób, w tym także salmonelli są gryzonie. Należy pamiętać, że dezynfekcja obiektów nie zwalcza gryzoni, które są rezerwuarem zarazków. Niezbędne są więc także zabiegi deratyzacji. Dr Andrzejewski przedstawił prosty przykład ochrony ferm przed szkodnikami stosowany w Kanadzie. Są to rury PCV w kształcie litery T, do których zasypywana jest trutka. Montowane są one na ścianach zewnętrznych budynku. Ułatwia to bieżącą kontrolę ubytków preparatu. Kolejnym elementem bioasekuracji jest wydzielenie specjalnego miejsca do diagnostyki sekcyjnej na fermie. Musi być to miejsce, które jest łatwe do sprzątnięcia i zdezynfekowania. Ideałem byłoby wyłożenie pomieszczenia płytkami, z dostępem do bieżącej wody oraz oddzielnym wyjściem.
Kto pierwszy – ten lepszy
Druga cześć prezentacji dr Andrzejewskiego dotyczyła mikroflory przewodu pokarmowego oraz jej wpływu na stan zdrowotny stada. Rozwój patogennej mikroflory można kontrolować wykorzystując metodę konkurencyjnej eliminacji. W 1973 roku Fin Esko Nurmi odkrył, iż przewód pokarmowy jest zasiedlany przez specyficzne dla danego gatunku bakterie, tworząc tzw. naturalną mikroflorę. Wówczas patogenne bakterie, które dostają się do przewodu pokarmowego ptaków nie znajdują miejsca na kolonizację. Najmniej rozwiniętą mikroflorę jelit mają pisklęta. Dzisiaj na rynku można spotkać preparaty „udające” naturalną mikroflorę jelit. Są to z reguły bakterie kwasu mlekowego, które nie znajdują w jelitach swoich miejsc receptorowych i są trawione. Poza tym salmonella ma tą przewagę nad pozostałymi, że jest urzęsiona, więc może szybciej trafić na właściwy receptor. Każdy rejon w Polsce, a właściwie każda ferma posiada inną specyficzną saprofityczną florę bakteryjną. Wskazane byłoby, aby we wczesnych dniach życia ptaków zasiedlić ich przewód pokarmowy odpowiednimi bakteriami. Obecnie trwają przygotowania nad wprowadzeniem do jelit właściwej dla danego regionu flory bakteryjnej. Dr Marcin Andrzejewski przypomniał producentom podczas spotkania w Iławie, czym charakteryzują się probiotyki oraz prebiotyki oraz w jakich sytuacjach należy je zastosować. Zdaniem lekarzy z Pandy konieczne jest podawanie probiotyków pisklętom w stężeniach nie mniejszych niż 106 JTK.

 Przy mniejszych dawkach zabieg ten jest bezcelowy. Przy stanie dysbakteriozy jelit niezbędny okazuje się prebiotyk, przy antybiotykoterapii zalecany jest probiotyk lub prebiotyk. Po wprowadzeniu zakazu stosowania w żywieniu antybiotykowych stymulatorów wzrostu okazało się, że mamy do czynienia z utrudnieniami w utrzymaniu właściwej mikroflory jelit. Częste są także dysbakteriozy. Wzmożona jest potrzeba stosowania antybiotyków w celach terapeutycznych. Istotną rolę odgrywa także jakość granulek podawanych indykom. Nie bez powodu indykom podaje się żwirek, który drażniąc mielec powoduje wydzielanie właściwych przy trawieniu substancji.
Zadania realizowane przez lecznicę Panda w sprawie Salmonelli
Program zacznie obowiązywać już za kilka miesięcy. Istnieje obecnie wiele kontrowersji wokół jego zapisów. Lecznica Panda zaleca, aby już dzisiaj monitorować mikrobiologiczny stan swoich obiektów. W tym zakresie proponuje wykonanie testów na obecność salmonellozy po każdym zabiegu mycia i dezynfekcji budynku. Niezbędne jest także badanie piskląt z transportu wraz z wyściółką. Wyniki powinny być gromadzone i dokumentowane, gdyż mogą stanowić dowód w sprawie np. o dochodzenie odszkodowania. Lecznica planuje wprowadzenie wymazów kontrolnych poprzedzających próby właścicielskie. Kolejną ważną sprawą, która leży w gestii lecznicy jest monitoring zwierząt towarzyszących na obecność salmonelli oraz badanie paszy i wody.
Kontrowersje wokół programu zwalczania Salmonelli
Współorganizatorem spotkania hodowców w Iławie była spółka Farmer, zrzeszająca producentów indyków rzeźnych z okolicy. Firma ta znana jest z działań mających na celu obniżenie kosztów związanych z prowadzeniem stad oraz z aktywnej działalności lobbingowej. Podczas obrad w Iławie Włodzimierz Olszewski – prezes spółki Farmer nawoływał do współuczestniczenia w walce o wykreślenie niewłaściwych zapisów z programu zwalczania salmonellozy w stadach indyków. Program ma wejść w życie 1 marca 2010 po zatwierdzeniu przez radę ministrów, dlatego jest jeszcze trochę czasu na zmiany.

 Spółka Farmer reprezentuje interesy producentów drobiu o zasięgu całego województwa warmińsko-mazurskiego oraz ościennych, stąd też odzwierciedlają nastroje i oczekiwania środowiska drobiarskiego z całego kraju. Spółka po konsultacjach z prawnikiem Piotrem Witkowskim wystosowała pismo z postulatami do prezesa rady ministrów Donalda Tuska, w którym informują o tym, iż środowisko drobiarskie jest żywo zainteresowane poprawą jakości produkcji, ale niektóre zapisy są niejasne i budzą wątpliwości praktyków hodowców. Wątpliwości budzi przede wszystkim, czy zapis gospodarstwo, wskazany w akcie prawnym, odnosi się do konkretnego obiektu, w którym uzyskano wynik dodatni badań, czy też dotyczy pozostałych posiadanych przez producentów obiektów wolnych od serotypów Salmonelli objętych programem. Czy lekarz może podjąć leczenie na inne niż Salmonella choroby w czasie od pobrania próbki właścicielskiej dotyczącej Salmonelli do momentu ustalenia wyniku tejże próbki? Kolejnym pytaniem, które rodzi się po przestudiowaniu programu jest takie, czy procedury nałożone krajowym programem zwalczania Salmonelli dotyczą pojawienia się S. enteritidis i typhimurium w wynikach innych badań mikrobiologicznych przeprowadzanych przez właściciela poza okresem okołoubojowym? Pytania te zdaniem członków Farmera są o tyle ważne, iż w zakresie leczenia chorób drobiu, istotny jest krótki czas w jakim podejmowane są się środki zaradcze, a zbyt długie oczekiwanie może prowadzić do gwałtownego rozprzestrzeniania się chorób i upadków. Bezpieczna produkcja drobiarska jest niewątpliwie podstawowym celem. Zdrowe stado, to przede wszystkim niższe koszty dla hodowców oraz gwarancja bezpieczeństwa żywności. Nie musimy dzisiaj się wstydzić naszych ferm, które w zdecydowanej większości nie odbiegają od ferm zachodnioeuropejskich. Pamiętajmy jednak, że małe niedopatrzenie może być przyczyną wielu problemów, szczególnie przy tak restrykcyjnie przestrzeganym przez naszych lekarzy urzędowych ustawodawstwie unijnym.
Katarzyna Markowska Tags: spotkania
|