| Polscy hodowcy w Kanadzie |
|
|
|
| Indyk Polski | |||
| Wpisany przez Elżbieta Biedrzycka | |||
|
W 2007 Hybrid Turkeys stał się częścią rodziny Hendrix Genetics, dołączając do ISA (nioski), Hypor (świnie), LANDCATCH NATURAL SELECTION (ryby) i SFPA (multi dystrybutora drobiu). W grudniu 2010 ukazał się oficjalny komunikat, że Hendrix Genetics i francuski producent indyków Grelier rozważają możliwość połączenia sił.
W tym samym roku Hendrix Genetics odkupił od Grelier 3 fermy prarodzicielskie, z myślą lepszej obsługi rynku europejskiego i Maghrebu (północno-zachodnia Afryka). Kolejny news z 28 września 2011:
Główna siedziba firmy, wylęgarnie oraz farmy doświadczalne i produkcyjne znajdują się w kanadyjskiej prowincji Ontario. Dojazd z lotniska międzynarodowego w Toronto do głównego biura w Kitchener zajmuje ok. godziny. Tam też goście z Polski odbyli pierwsze oficjalne spotkanie z przedstawicielami gospodarzy: Peter Gruhl przybliżył historię Hybrid Turkeys, działalność firmy na świecie, plany na najbliższą przyszłość i spodziewane tendencje na rynku. O tym, jak Hybrid zamierza odpowiedzieć w zakresie genetyki na wyzwania rynku opowiedział Ben Wood. Goście mieli też możliwość zapoznać się z badaniami z zakresu żywienia przedstawionymi przez niezależnego konsultanta Davida Laurina.
Historia Hybrid Turkeys nie zaczęła się wraz z przejęciem w 2007 przez Hendrix Genetics. Prawie 60 lat temu (1953) w New Hamburg w Kanadzie Milo i Ross Shantz zbudowali farmę, na której rozpoczęli przemysłową produkcję stada 500 indyków. Shantz Hatchery (Wylęgarnia Shantz), kolejny etap w dziejach firmy, została przemianowana na Hybrid Turkeys. Szczególnie ważny był rok 1981. Wówczas Euribrid kupił HT wraz z posiadanymi stadami i połączył z liniami indyków Hydon, których właścicielem był od 1979r. Domieszka nowej puli genów dała doskonały efekt i w 1984 roku na rynek wypuszczono pierwsze pisklęta „Large White”. Dziś oferta indyków HT to linie ciężkie, linia średnia, linia lekka, linie indyków Bronze i Orlopp. Ta ostatnia ma udokumentowaną historię od roku 1935, gdy rodzina Orlopp sprowadziła 400 jaj brązowych indyków z farmy w stanie Washington. Ptaki, od których pochodziły te jaja trafiły do Ameryki z Anglii. Orloppowie pracowali nad hodowlą indyków szczególnie w kierunku doskonałego smaku. W 1954 roku dokupili nowe stado linii brązowej i połączyli z dotychczas hodowanym. Tuszki indyków oznaczone logo Orlopp Bronze stanowią przysmak za Oceanem i sporo kosztują. Hybrid Turkeys jest właścielem obu linii od 2005 roku i zachowuje je w czystości jako fragment dziedzictwa i tradycji. Co oczywiście nie przeszkadza uzyskiwać przyzwoitych zysków w czasie Święta Dziękczynienia w październiku w Kanadzie i w listopadzie w USA.
Cele pracy hodowlanej Hybrid Turkeys wg Bena Wooda Kompleksy Zarodowe Hybrid Turkeys starają się odwzorować przeciętne warunki z ferm komercyjnych, na które trafiają pisklęta HT. I to raczej tych gorszych. Powód? Żeby prowadzić pracę hodowlaną w kierunku wyznaczanym przez prawdziwe życie, a nie idealne warunki laboratoryjne. Wszyscy pamiętamy z lat 90-tych problemy z nogami, na które cierpiały indyki Hybrid. Tymczasem ptaki na fermach zarodowych nie wykazywały tych problemów. Po prostu zapewniano im zbyt dobre warunki chowu, jakich nie miały w warunkach ferm klientów. Narzucenie hodowcom rozwiązań takich samych jak u amerykańskich praprarodziców (3 fermy) czy prarodziców (17 ferm) było nieosiągalne. Dlatego umyślnie pogorszono standardy sanitarne i hodowlane w obiektach HT, aby przypominały te słabsze lub nawet najsłabsze w ponad 25 krajach, do których odbywa się sprzedaż.
Podobnie w celu upodobnienia do głównych rynków pasze dla ferm zarodowych przygotowywane się w wersji wegetariańskiej, bez kokcydiostatyków, nie stosuje się również szczepień na krwotoczne zapalenie jelit.
8 pryszniców jednego dnia
Wizyta na fermie rodowodowej (czystych linii genetycznych) w Mapleglen oznaczała dla mnie 8 pryszniców i 10 zmian odzieży. To więcej niż niejeden Polak robi miesięcznie. Tego wymagają standardy bioasekuracji i podlegają im wszyscy odwiedzający fermy czystych linii. Zarówno goście, jak i pracownicy.
Wchodząc na fermę bierzemy prysznic i przebieramy całą odzież. Przechodzimy do indycznika i znów bierzemy prysznic i zmieniamy odzież. Wychodzimy z jednego budynku (prysznic i zmiana odzieży) i wchodzimy do drugiego, gdzie... bierzemy prysznic i zmieniamy odzież. Ta zużyta trafia do pralni na terenie fermy. Kosztuje to co roku dziesiątki tysięcy dolarów, ale nie ma w tym zakresie kompromisów. Pranie to nie wszystko. Transport na terenie fermy? Pojazdami, które nigdy nie opuszczają obiektu. Naprawy sprzętu? Narzędziami, które pozostają na wyposażeniu fermy. Itd., itd. Plus stała praca nad świadomością personelu, który musi wypełniać standardy jw i któremu nie wolno posiadać ptaków domowych, odwiedzać innych ferm, itp. A gdyby wszystkie zabezpieczenia zawiodły? Hybrid Turkeys posiada drugi taki sam kompleks jak w Maplglen.
Wentylacja Zimą wentylacja odbywa się przez poddasze. Przestrzeń między sufitem a konstrukcją dachu ogrzewa się ciepłem unoszącym się nad halą produkcyjną. Tam najpierw wpływa zimne powietrze z dworu i stamtąd spływa do pomieszczenia z ptakami. Efekt to niższe rachunki za ogrzewanie i brak ryzyka przeziębień od przeciągów.
Ściółka
Automatyczne łapanie
Hayter"s Farm W Dashwood w kanadyjskim Ontario ciekawą działalność prowadzi rodzinne gospodarstwo Hayters's Farm. Jak sami o sobie mówią: Możemy zapewnić klientowi najwyższy poziom kontroli na każdym etapie produkcji – od pisklęcia do talerza, zarządzanej z jednego miejsca.
Cooper Farms Ohio Program pobytu przewidywał intensywne zwiedzanie ferm w USA i Kanadzie. Dlatego drugiego dnia pobytu odbyliśmy długą podróż do miasteczka Celina w Ohio (USA), siedziby Cooper Farms, wielkiej nawet jak na warunki amerykańskie integracji pionowej. Co ciekawe mimo swej wielkości pozostaje firmą rodzinną. Pokazano nam kilka ferm różnej wielkości, nie będących własnością rodziny Cooper, ale pracujących na kontraktach. To dziś model dominujący w Stanach Zjednoczonych.
Granulat
Miłe uzupełnienie wizyty w Kanadzie Uczestnicy wyjazdu mieli okazję spędzić nocleg nad wodospadem Niagara, w luksusowym hotelu Embassy Suites, odwiedzić winiarnie w kanionie rzeki Niagara, znane z produkcji ekskluzywnego wina lodowego. Poza tym dwa dni przeznaczono na zwiedzanie Toronto.
Piotr Lisiecki
|






















































Jakość granulatu budzi zdziwienie polskich hodowców. Jest po prostu bardzo niska. Jednak w warunkach amerykańskich integracji pionowych oszczędza się na procesie granulacji.



