Kursy walut

Kursy NBP z 24-05-2012
walutaskupsprz.
USD3.41583.4848
EUR4.31994.4071
CHF3.59693.6695
JPY4.30174.3887
Konto firmowe
przejdź

giełda online

Zboża paszowe
cena netto zł/t
pszenica880-910
kukurydza870-930
owiesbrak ofert
jęczmień890-930
Śruty
rzepakowa1150
sojowabrak ofert
żródło:www.rolpetrol.com.pl
Polscy hodowcy w Kanadzie PDF Drukuj Email
Indyk Polski
Wpisany przez Elżbieta Biedrzycka   

W 2007 Hybrid Turkeys stał się częścią rodziny Hendrix Genetics, dołączając do ISA (nioski), Hypor (świnie), LANDCATCH NATURAL SELECTION (ryby) i SFPA (multi dystrybutora drobiu). W grudniu 2010 ukazał się oficjalny komunikat, że Hendrix Genetics i francuski producent indyków Grelier rozważają możliwość połączenia sił.

 

 

W tym samym roku Hendrix Genetics odkupił od Grelier 3 fermy prarodzicielskie, z myślą lepszej obsługi rynku europejskiego i Maghrebu (północno-zachodnia Afryka). Kolejny news z 28 września 2011:
Hendrix Genetics B. V. i Financière Grelier Holding zakończyły negocjacje w sprawie połączenia sił w hodowli i dystrybucji. HG stał się właścicielem 100% udziałów Grelier Groupe. Jean-Marc i Dominique Grelier, spadkobiercy pamiętanego również w Polsce Josepha Grelier (1929-2000) zostaną udziałowcami HG, wspólnie z rodziną Hendrix (większościowy udziałowiec z pakietem kontrolnym), Sofiprotéol (francuska grupa finansowa z branży olejarskiej i paszowej) i posiadającym część akcji Zarządem.

Polscy hodowcy w Kanadzie


Planowana współpraca ma na celu wzmocnienie sił i wzajemnie uzupełnianie się na różnych rynkach. Dzięki efektowi synergii partnerzy liczą na znaczący wzrost wyników w przyszłych latach. Wspólnie będą zatrudniać ponad 2000 pracowników na całym świecie przy sprzedaży rzędu 300 milionów €.


Te właśnie ostatnie zmiany były okazją do zaproszenia do Kanady grupy złożonej z hodowców i współpracowników Grelavi w połowie września 2011. Zaproszenie objęło również skromną osobę autora, aby po powrocie o firmie Hybrid i jej osiągnięciach zdał Czytelnikom relację.

Główna siedziba firmy, wylęgarnie oraz farmy doświadczalne i produkcyjne znajdują się w kanadyjskiej prowincji Ontario. Dojazd z lotniska międzynarodowego w Toronto do głównego biura w Kitchener zajmuje ok. godziny. Tam też goście z Polski odbyli pierwsze oficjalne spotkanie z przedstawicielami gospodarzy: Peter Gruhl przybliżył historię Hybrid Turkeys, działalność firmy na świecie, plany na najbliższą przyszłość i spodziewane tendencje na rynku. O tym, jak Hybrid zamierza odpowiedzieć w zakresie genetyki na wyzwania rynku opowiedział Ben Wood. Goście mieli też możliwość zapoznać się z badaniami z zakresu żywienia przedstawionymi przez niezależnego konsultanta Davida Laurina.
Dobrym przykładem na potrzebę dostosowania diet jest obserwowany w ostatnich 20 latach wyraźny wzrost zachowań agresywnych u indorków (Male aggression). Poszukiwanie przyczyn zaprowadziło Davida Laurina do zadziwiających wniosków (Fot. 2). Najprawdopodobniej powody są natury żywieniowej i wynikają ze zbyt niskiego poziomu sodu w paszach. Indorki Hybrid potrzebują go więcej niż BUT.

 

Historia Hybrid Turkeys nie zaczęła się wraz z przejęciem w 2007 przez Hendrix Genetics. Prawie 60 lat temu (1953) w New Hamburg w Kanadzie Milo i Ross Shantz zbudowali farmę, na której rozpoczęli przemysłową produkcję stada 500 indyków. Shantz Hatchery (Wylęgarnia Shantz), kolejny etap w dziejach firmy, została przemianowana na Hybrid Turkeys. Szczególnie ważny był rok 1981. Wówczas Euribrid kupił HT wraz z posiadanymi stadami i połączył z liniami indyków Hydon, których właścicielem był od 1979r. Domieszka nowej puli genów dała doskonały efekt i w 1984 roku na rynek wypuszczono pierwsze pisklęta „Large White”. Dziś oferta indyków HT to linie ciężkie, linia średnia, linia lekka, linie indyków Bronze i Orlopp. Ta ostatnia ma udokumentowaną historię od roku 1935, gdy rodzina Orlopp sprowadziła 400 jaj brązowych indyków z farmy w stanie Washington. Ptaki, od których pochodziły te jaja trafiły do Ameryki z Anglii. Orloppowie pracowali nad hodowlą indyków szczególnie w kierunku doskonałego smaku. W 1954 roku dokupili nowe stado linii brązowej i połączyli z dotychczas hodowanym. Tuszki indyków oznaczone logo Orlopp Bronze stanowią przysmak za Oceanem i sporo kosztują. Hybrid Turkeys jest właścielem obu linii od 2005 roku i zachowuje je w czystości jako fragment dziedzictwa i tradycji. Co oczywiście nie przeszkadza uzyskiwać przyzwoitych zysków w czasie Święta Dziękczynienia w październiku w Kanadzie i w listopadzie w USA.

 

 

Cele pracy hodowlanej Hybrid Turkeys wg Bena Wooda

Kompleksy Zarodowe Hybrid Turkeys starają się odwzorować przeciętne warunki z ferm komercyjnych, na które trafiają pisklęta HT. I to raczej tych gorszych. Powód? Żeby prowadzić pracę hodowlaną w kierunku wyznaczanym przez prawdziwe życie, a nie idealne warunki laboratoryjne. Wszyscy pamiętamy z lat 90-tych problemy z nogami, na które cierpiały indyki Hybrid. Tymczasem ptaki na fermach zarodowych nie wykazywały tych problemów. Po prostu zapewniano im zbyt dobre warunki chowu, jakich nie miały w warunkach ferm klientów. Narzucenie hodowcom rozwiązań takich samych jak u amerykańskich praprarodziców (3 fermy) czy prarodziców (17 ferm) było nieosiągalne. Dlatego umyślnie pogorszono standardy sanitarne i hodowlane w obiektach HT, aby przypominały te słabsze lub nawet najsłabsze w ponad 25 krajach, do których odbywa się sprzedaż.

 

Podobnie w celu upodobnienia do głównych rynków pasze dla ferm zarodowych przygotowywane się w wersji wegetariańskiej, bez kokcydiostatyków, nie stosuje się również szczepień na krwotoczne zapalenie jelit.
Nad czym dziś pracuje dział genetyczny HT? Oczywiście pracuje nad poprawą cech, które najbardziej interesują odbiorców. W 2011 roku masa ciała wzrośnie o 0,47 kg, udział mięśnia piersiowego o 0,13%, nieśność o 1,3 jaja, wykorzystanie paszy polepszy się o 0,040 pts, test chodu musi wypadać równie dobrze jak dotychczas (o metodologii tego testu pisaliśmy już w Indyku Polskim. Osobiście zaciekawiła mnie walka o poprawę nieśności, typowa raczej dla hodowców kur niosek jaj konsumpcyjnych. Taki kierunek prac nad postępem wymusza specyfika rynku amerykańskiego, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Dominują tam wielkie integracje pionowe, dla których liczy się poprawa efektywności na każdym etapie produkcji. Na innych rynkach, takich jak choćby polski, gdzie hodowcę mniej interesuje nieśność indyczki (bo się z nią nigdy „nie spotyka”), bardziej cena i jakość pisklęcia, centrala Hybrid obserwuje mniejszą popularność indyków linii XL bardzo ciężkich. Tłumaczy się to tym, że fermy zarodowe mniej chętnie prowadzą produkcję tej linii, bo niesie się ona wyraźnie gorzej niż Converter, przy podobnej wylęgowości i kosztach. Przy takim spojrzeniu na produkcję indyka, jako na cały łańcuch gra o 1,3 jaja wydaje się warta świeczki.

 

8 pryszniców jednego dnia


Wizyta na fermie rodowodowej (czystych linii genetycznych) w Mapleglen oznaczała dla mnie 8 pryszniców i 10 zmian odzieży. To więcej niż niejeden Polak robi miesięcznie. Tego wymagają standardy bioasekuracji i podlegają im wszyscy odwiedzający fermy czystych linii. Zarówno goście, jak i pracownicy.

 

Wchodząc na fermę bierzemy prysznic i przebieramy całą odzież. Przechodzimy do indycznika i znów bierzemy prysznic i zmieniamy odzież. Wychodzimy z jednego budynku (prysznic i zmiana odzieży) i wchodzimy do drugiego, gdzie... bierzemy prysznic i zmieniamy odzież. Ta zużyta trafia do pralni na terenie fermy. Kosztuje to co roku dziesiątki tysięcy dolarów, ale nie ma w tym zakresie kompromisów. Pranie to nie wszystko. Transport na terenie fermy? Pojazdami, które nigdy nie opuszczają obiektu. Naprawy sprzętu? Narzędziami, które pozostają na wyposażeniu fermy. Itd., itd. Plus stała praca nad świadomością personelu, który musi wypełniać standardy jw i któremu nie wolno posiadać ptaków domowych, odwiedzać innych ferm, itp. A gdyby wszystkie zabezpieczenia zawiodły? Hybrid Turkeys posiada drugi taki sam kompleks jak w Maplglen.

 

 

 

Wentylacja

Zimą wentylacja odbywa się przez poddasze. Przestrzeń między sufitem a konstrukcją dachu ogrzewa się ciepłem unoszącym się nad halą produkcyjną. Tam najpierw wpływa zimne powietrze z dworu i stamtąd spływa do pomieszczenia z ptakami. Efekt to niższe rachunki za ogrzewanie i brak ryzyka przeziębień od przeciągów.

 

Wen tylacja na fermie - różne modele klap w suficie

 


A co w upały?
Sposoby znane i stosowane również u nas. A gdy wszystko zawiedzie, zobacz fot. 21 i 22.

Wentylacja wykorzystywana w indyczniku w Kanadzie-śmigło samolotowe napędzane potężnym silnikiem V8

 

 

Wentylacja w indyczniku

 

Ściółka


 

Automatyczne łapanie


Hayter"s Farm

W Dashwood w kanadyjskim Ontario ciekawą działalność prowadzi rodzinne gospodarstwo Hayters's Farm. Jak sami o sobie mówią: Możemy zapewnić klientowi najwyższy poziom kontroli na każdym etapie produkcji – od pisklęcia do talerza, zarządzanej z jednego miejsca.


O rozwoju fermy zadecydowała lokalizacja – Dashwood jest ostatnią miejscowością przed znanym kanadyjskim kurortem Grand Bend nad jeziorem Huron (4 co do wielkości na świecie). Jadącym na wypoczynek turystom Hayter's Farm oferuje pełną gamę wyrobów z indyka, w tym gotowych do przyrządzania na grillu. I, co w tym przypadku nie mniej ważne, doskonale zaopatrzony dział z alkoholami. Sprzedają własne wyroby (oczywiście mięsne, nie alkoholowe) w bardzo atrakcyjnym miejscu, dzięki czemu przejmują całą, wysoką marżę. Pozostający od 60 lat w rękach jednej rodziny biznes prowadzi dziś córka założyciela.
Współpraca między Hybrid Turkeys a Hayter's Farm to oczywiście dostarczanie piskląt. Dodatkowo w Dashwood jeden z indyczników służy do prowadzenia testów w warunkach komercyjnych.

 

Cooper Farms Ohio

Program pobytu przewidywał intensywne zwiedzanie ferm w USA i Kanadzie. Dlatego drugiego dnia pobytu odbyliśmy długą podróż do miasteczka Celina w Ohio (USA), siedziby Cooper Farms, wielkiej nawet jak na warunki amerykańskie integracji pionowej. Co ciekawe mimo swej wielkości pozostaje firmą rodzinną. Pokazano nam kilka ferm różnej wielkości, nie będących własnością rodziny Cooper, ale pracujących na kontraktach. To dziś model dominujący w Stanach Zjednoczonych.


Historia Cooper Farms: Jej początki sięgają roku 1938, kiedy Virgil Cooper wystartował ze stadem 300 indyków. Spore przyspieszenie w rozwoju fermy nastąpiło w latach II wojny światowej. Wówczas cała wołowina trafiała na potrzeby wojska, głównie do znanych również na froncie wschodnim „tuszonek” (trafiły do Armii Czerwonej w ramach amerykańskiej pomocy wojskowej). Rynek cywilny musiał zadowolić się, wbrew przyzwyczajeniom konsumentów, drobiem. Popyt na to mięso pozwolił szybko rozbudować Cooper Farms. W 1944 Virgil Cooper odkupił wylęgarnię, która do tej pory dostarczała mu pisklęta. Zaś w 1948 zbudował kolejną. Krok po kroku, przez 42 lata pracy rozbudował przedsięwzięcie do poziomu 4 milionów wylęgów rocznie. W 1980 roku kierowanie firmą przejęła trójka dzieci Virgila: Jim, Gary i Dianne. Nie poprzestali oni na osiągnięciach ojca, który zmarł w 1984 roku, lecz rozwijali rodzinne biznes dalej. Oprócz indyków w 1994 roku rozpoczęto chów trzody. Najnowszy nabytek, to super nowoczesny zakład mięsny w Van Wer Ohio, otwarty w 2011. Cooper Farms obejmuje cały łańcuch produkcyjny od pola do stołu konsumenta. Oferuje wysoko przetworzone wyroby z indyka i wieprzowinę: wiele gatunków wędlin, pieczeń i hamburgery z indyka, itp. Wszystkie te specjały sprzedawane są zarówno pod własną marką, jak i na zlecenie sieci marketów oraz dla gastronomii. Produkty powstają w oparciu o własną bazę surowcową, tzn. własne fermy indycze i trzodowe oraz fermy kontraktowe. Integracja obejmuje należące do Cooperów fermy zarodowe, wylęgarnię, wytwórnię pasz, ubojnie i zakłady mięsne. Odchowuje się tylko indorki, natomiast pisklęta indyczek trafiają do znanej również w Polsce firmy Cargill.
Od 1992 roku pasza pochodzi z własnej wytwórni pasz w Fort Recovery (mieliśmy okazję zwiedzić 22.09.11). Dało to Cooperom pełną kontrolę nad łańcuchem produkcyjnym. W 2006 roku paszarnia z Fort Recovery otrzymała dodatkowy magazyn ziarna na 700.000 buszli i urządzenie do gotowania ciężarówek (zob. zdjęcia obok).
Mimo swoich rozmiarów Cooper Farms pozostaje firmą rodzinną o bardzo dobrych relacjach z pracownikami. Może dzięki temu, gdy w październiku 2002 roku tornado klasy F4 doszczętnie zniszczyło przetwórnię mięsa w Van Wert, wszyscy zaangażowali się w odbudowę zgadzając się na oszczędności w wynagrodzeniach.

 

Granulat

Jakość granulatu budzi zdziwienie polskich hodowców. Jest po prostu bardzo niska. Jednak w warunkach amerykańskich integracji pionowych oszczędza się na procesie granulacji.

 

Miłe uzupełnienie wizyty w Kanadzie

Uczestnicy wyjazdu mieli okazję spędzić nocleg nad wodospadem Niagara, w luksusowym hotelu Embassy Suites, odwiedzić winiarnie w kanionie rzeki Niagara, znane z produkcji ekskluzywnego wina lodowego. Poza tym dwa dni przeznaczono na zwiedzanie Toronto.

Niagara nocą

 

Piotr Lisiecki

Tags: artykuł promocyjny , reportaż