| Dlaczego drożeje? |
|
|
|
| Indyk Polski | |||
| Wpisany przez Jan M. Fijor - www.fijor.com | |||
|
Gdyby nie to, że ankieta dotyczyła Stanów Zjednoczonych, pomyślałbym, że jej wyniki są dęte. Jak to się stało, że prawie nikt nie zwrócił uwagi na najważniejszy powód obecnej drożyzny, jakim jest.... WOJNA z terroryzmem, a zwłaszcza jej ostatnia faza, czyli planowany atak na Iran i Syrię. Wystarczy przeanalizować korelację amerykańskich działań militarnych z ruchem cen ropy naftowej. Tuż po zamachu 11 września, aż do końca 2002 roku, cena baryłki lekko wzrosła, trzymając się przez długi czas granicy 28-30 dolarów. Nawet w marcu 2003 roku, kiedy Stany Zjednoczone ruszyły na Irak, cena nie przekroczyła 38 dolarów. Gwałtowna eskalacja cen zaczyna się dopiero późną wiosną 2006 roku, kiedy ówczesny sekretarz obrony, Donald Rumsfeld ostro krytykuje Iran, oświadczając, że USA nie pozostaną obojętne na program atomowy tego kraju. Cena skacze wtedy od 50 do 76 dolarów. Zapowiedź odejścia Rumsfelda zaowocowała spadkiem ceny do 60 dolarów w październiku tego roku. W 2007 roku podnosi się do 80 dolarów, co ilustruje stan napięć na linii Iran-USA, a zwłaszcza nadwyrężoną pozycję waluty amerykańskiej, która także jest pokłosiem wojny. Wydatki na utrzymanie machiny wojennej dawno bowiem przekroczyły zdolności płatnicze Stanów Zjednoczonych. Finansowanie ich możliwe było wyłącznie dzięki inflacji i dewaluacji prowadzonej pod dyktando Białego Domu przez bank Rezerw Federalnych. Doprowadziło to do znacznego spadku parytetu dolara wobec wszystkich ważniejszych walut światowych. Część wzrostu cen - z mniej więcej 50 do 80 dolarów za baryłkę - to niewątpliwie efekt spadku siły nabywczej dolara. Ostatni, ostry wzrost cen z 80 dolarów (luty 2008) do rekordowego poziomu (blisko) 140 dolarów (6 czerwca br.) to głównie skutek wojowniczych zapowiedzi ze strony prezydenta Busha ataku na Iran. Gdyby nie one – czego dowodzą ceny ropy na kontraktach terminowych (futures) za okres po odejściu Busha – ropa kosztowałaby, co najwyżej 70 dolarów. Będzie jeszcze tańsza, gdy listopadowe wybory wygra Barrack Obama, zwolennik wycofania wojsk amerykańskich z Iraku. Aż dziw, że ankietowani Amerykanie tego nie dostrzegają.
|






