Pomiędzy 26 a 30 maja 2008 r. firma Kartzfehn zorganizowała serię konferencji w Polsce poświęconych aktualnej problematyce odchowu indyków rzeźnych. Odbyły się one w Kęszycy Leśnej, Nałęczowie i w Kajkowie pod Ostródą. Spotkania umożliwiły uczestnikom wysłuchania interesujących wykładów, podczas których przedstawione zostały propozycje rozwiązań wielu problemów nurtujących polskich indyczarzy. Wyraźnie dała się też odczuć rodzinna atmosfera – hodowców łączą przecież wspólne cele i troski, a konferencja była doskonałą okazją do wymiany aktualnych doświadczeń oraz integracji. Kilka słów o Kartzfehn
Historyczną chwila dla firmy Kartzfehn było wyklucie się w maju 1957 r. 70 piskląt indyczych rasy Beltsville. Był to moment narodzin przedsiębiorstwa reprodukcji indyka, które dzięki swojemu dorobkowi w tej dziedzinie jest dziś liderem na rynku indyka ciężkiego. Moorgut Kartzfehn, od pokoleń należące do rodziny von Kameke, było początkowo gospodarstwem rolno-ogrodniczym. Pod koniec lat 50-tych narodził się pomysł wykorzystania terenów pochodzących z rekultywacji torfowisk dla utworzenia trzeciej gałęzi produkcji – nowoczesnej hodowli indyków według amerykańskich wzorców. Było to wówczas przedsiębiorstwo pionierskie, wymagające odwagi przy podejmowaniu decyzji. Pierwsze sukcesy twórców tego pomysłu sprawiły, że postanowili oni rozbudować swoje przedsięwzięcie. Decydujący przełom nastąpił z chwila przestawienia produkcji na indyka typu ciężkiego, którego części nadają się do sprzedaży lub dalszego przetwórstwa. Od tego czasu produkcja indyków w Kartzfehn jest symbolem ekspansywności i innowacyjności.
W roku 1991 firma przejęła największy zakład reprodukcji indyków w brandenburskim Neuglienicke. Konsekwentne korzystanie z najnowszych osiągnieć naukowych z dziedziny hodowli, żywienia zwierząt, wylęgu i zoohigieny, jak również wzorowa współpraca z niemieckimi fermami i ubojniami, sprawiły, że przedsiębiorstwo w krótkim czasie osiągnęło status niekwestionowanego lidera rynkowego, wspomagającego działanie całej produkcji indyka. Świat dziś i jutro
Heinz Bosse, prezes do spraw sprzedaży i marketingu firmy Moorgut Kartzfehn podkreślił, że firma Kartzfehn jako niemiecki partner polskich właścicieli ferm indyczych, działający na naszym rynku od 16 lat, doskonale orientuje się w rozwoju tej gałęzi produkcji w naszym kraju. W 2006 r. produkcja mięsa indyczego w krajach UE-25 wynosiła łącznie 1,875 mln ton, z czego 27,5% wyprodukowano we Francji, 17,8% w Niemczech, 15,8% w Polsce, 14,7% we Włoszech, a 9,9% w Wielkiej Brytanii. Polska plasowała się więc na trzecim miejscu unijnej czołówki. W drugiej połowie 2007 r. wysokie ceny rynkowe zahamowały spożycie mięsa indyczego. Nie powinniśmy jednak obawiać się przyszłości – kolejne lata pociągną za sobą wzrost liczby ludności, co niewątpliwie wiązać się będzie ze zwiększonym zapotrzebowaniem na żywność, w tym mięso indycze. Szacuje się, że w 2020 r. zaludnienie w Ameryce Północnej wyniesie 515 mln mieszkańców, w Ameryce Południowej – 373 mln, w Afryce 906 mln, w Europie 730 mln, w Azji 3,921 mln, a w Australii – 33 miliony. Wzrost zaludnienia pociągnie za sobą zwiększone zużycie energii, obserwujemy też wyraźną tendencję wzrostową w światowej produkcji zbóż (wykr. 1). W najbliższych 10 latach przewiduje się też zwiększenie światowej produkcji etanolu o 39 mln m3 (o 185%!). Trudno w to uwierzyć, ale aż 1,1 miliarda ludzi na świecie żyje obecnie bez dostępu do świeżej wody pitnej, a 2,6 miliarda bez dostępu do instalacji sanitarnych. W grupach tych znajduje się głównie ludność z Azji, Afryki oraz Ameryki Łacińskiej i Karaibów.
Produkcja żywności nadal opiera się na prastarej fundamentalnej zasadzie – relacji dobrej jakości do niskiej ceny. W światowej produkcji mięsa w okresie 1997-2015 największy wzrost prognozuje się w przypadku drobiu – wyniesie on ok. 62,8% wobec 27,4% w przypadku wieprzowiny i 26,1% - wołowiny (wykr. 2.). Spożycie mięsa drobiowego rozwija się proporcjonalnie do wzrostu dochodów ludności. Wyższy poziom życia jest równoznaczny ze wzrostem konsumpcji. Należy zwrócić uwagę, że konsumenci o wyższym statusie społecznym stawiają coraz wyższe warunki co do jakości żywności. Szacuje się, że w 2020 r. kraje rozwinięte dysponowały będą wystarczającą ilością mięsa. Produkty z mięsa drobiowego muszą więc sprostać licznym wymaganiom, aby zachować konkurencyjność wobec wieprzowiny i wołowiny – zalicza się tu nie tylko jakość i cenę, ale także atrakcyjność produktu. W całym łańcuchu produkcyjnym należy uwzględniać optymalizację kosztów, przy czym nie powinno to mieć negatywnego wpływu na jakość produktu. Gorsza jakość, nawet po najniższych cenach zawsze znajdzie swe odbicie w mniejszej sprzedaży. Prelegent zwrócił także uwagę na pytania, które nadal pozostają bez jednoznacznej odpowiedzi. Ciężko dziś określić, w jakim kierunku rozwiną się koszty produkcji – paszy, energii, itp. Jedno jest pewne – największą szansą dla producentów indyka jest bezpieczeństwo produktu (gwarantujące zdrowie) oraz jego innowacyjność. Kartzfehn Premium – krok w przyszłość Pan Thorsten Mahlstedt przedstawił słuchaczom osiągnięcia i strukturę firmy Kartzfehn, która posiada własne stada rodzicielskie, wylęgarnie, pasze,   transport oraz zaplecze weterynaryjne i laboratoria. Prowadzi także badania naukowe, sprzedaż i doradztwo. Stada rodzicielskie Kartzfehn kontrolowane są przez własnych lekarzy weterynarii w ramach szerokiego programu monitoringu zdrowotnego, którego n aczelnym celem jest wolność od salmonelli. Indyki żywione są paszami wyprodukowanymi na bazie własnych receptur. Stada rodzicielskie o łącznej powierzchni produkcyjnej wynoszącej 170000 m2 zlokalizowane są w czterech niemieckich miejscowościach – w Dornum (roczna produkcja jaj 4 mln), Soltau (2 mln), Neuglienicke (17 mln) oraz Nienburgu (3 mln). Pierwsze trzy zakłady prowadzą produkcje własną, natomiast ostatni, w Nienburgu – produkcję na zlecenie. Pełna obsada na stadach to około 310000 indyków, a roczna produkcja jaj wynosi  obecnie około 26000000 sztuk. Wylęgi w programie Premium odbywają się wyłącznie we własnych wylęgarniach Kartzfehn (12 mln piskląt rocznie) i Neuenkruge (10 mln piskląt rocznie). W obydwu zakładach nie nakłada się jaj pochodzących z zakupu Do transportu jaj i piskląt używa się własnych samochodów, którymi przewozi się wyłącznie Premium. Kartzfehn jest firmą oferującą kompletny serwis: management, żywienie, analizy i kalkulacje ekonomiczne, wyposażenie, a nawet budowę obiektów. Możliwości ograniczenia zagrożeń epidemiologicznych w produkcji drobiu Bioasekuracja chorób zakaźnych stosowana w produkcji drobiarskiej jest w dzisiejszej dobie tematem często poruszanym i jak najbardziej aktualnym. Zagadnienie to omówił w swoim wykładzie dr J. Müller-Lindloff (fot.6). Niepodważalnym wymogiem stawianym środkom spożywczym jest wolność od określonych drobnoustrojów chorobotwórczych. Najważniejszym przykazaniem w produkcji wszelakiej żywności jest więc higiena. Należy pamiętać, że status zdrowotny żywności jest zawsze na tyle dobry, na ile dobre jest najsłabsze ogniwo w łańcuchu produkcyjnym. Do chorób zakaźnych w chowie drobiu użytkowego zaliczamy wirusowe i bakteryjne drobnoustroje patogenne, takie jak ND, Influenzę H5, H7, serotypy Salmonella i Campylobacter. Choroby te są określone przez ustawodawcę i stanowią stałe zagrożenie, zarówno dla ptaków, jak i dla zdrowia ludzi. Do czynników zagrożenia zaliczyć należy także wszelkie inne zachorowania o przebiegu epidemicznym, które mogą zachwiać opłacalnością produkcji. Bioasekuracja chorób zakaźnych polega przede wszystkim na zapobieganiu zawleczeniu i rozprzestrzenianiu się patogenów. Prowadzona produkcja powinna bezwzględnie uwzględniać „przydatność sztuk do uboju” pod względem zdrowotnym, należy także przestrzegać z góry założonych wskaźników, takich jak konwersja i spożycie paszy, wagi normatywne, upadkowość, przyrosty dzienne, czy ekonomika tuczu. Optymalne utrzymanie zwierząt w zdrowiu wymusza na hodowcy szereg czynników, takich jak silna presja patogenów, trudne warunki chowu, krótki okres tuczu i wreszcie presja ekonomiczna. Jak wiadomo, na zdrowie zwierząt wpływają cztery zasadnicze czynniki: genetyka, żywienie, sposób tuczu i drobnoustroje. Zdrowe, silne i odporne pisklęta są podstawą każdej pomyślnej produkcji i tuczu. Jest to „obszar początkowy” w strukturze produkcji drobiarskiej, który tworzy bazę dla sukcesu hodowlanego fermy. Dlatego niezbędne jest stworzenie specjalnych programów bioasekuracji, kontroli i szczepień stad rodzicielskich. Należy także pamiętać o regularnej kontroli jaj niewylężonych i obumarłych, a także biologicznie słabych piskląt. Do pozostałych wymogów stawianych na tym etapie produkcji należą śluzy higieniczne, zabiegi dezynfekcyjne, odpowiednie działania logistyczne przy przewozie. Już w wylęgarni można szczepić pisklęta przeciwko określonym drobnoustrojom, np. TRT. Naczelnym celem powinno być wyprodukowanie piskląt wolnych od drobnoustrojów chorobotwórczych oraz patogenów wpływających na ekonomikę tuczu oraz wyposażonych w wysokie matczyne miano przeciwciał przeciwko określonym zachorowaniom. Każdy hodowca powinien zadać sobie pytanie: w jaki sposób osobiście chronię swoje stado przeciwko epidemiom i innym chorobom rujnującym efekty produkcyjne? Istnieje kilka bezwzględnych zasad, od których przestrzegania zależy końcowy efekt każdej produkcji. Wśród nich wymienić można: zakaz wspólnego chowu różnych rodzajów drobiu, stanowcze „nie” dla różnych grup wiekowych na fermie oraz unikanie innych rodzajów zwierząt, tj. psów czy kotów. Kolejnym, po wylęgarni ogniwem w strukturze produkcji drobiarskiej jest hala tuczu. Tu również obowiązują określone zasady, których przestrzeganie warunkuje zdrowotność stada. Niezbędne jest zachowanie maksymalnie długich przerw serwisowych i dotrzymywanie planowanych obsad. W interesie hodowcy jest też kontrola czyszczenia i dezynfekcji np. poprzez próbki odciskowe. Opracowując program bioasekuracji należy uwzględnić spektrum działania poszczególnych środków dezynfekcyjnych i różnic w aktywności zależnie od temperatury. Program czyszczenia i dezynfekcji powinien być realizowany przez wyspecjalizowane firmy, najczęściej jako połączenie dezynfekcji na mokro z następującym po niej gazowaniem. Przed przystąpieniem do dokładnego rozprowadzenia wybranych preparatów konieczne jest rozpoznanie stref zagrożenia. Środki dezynfekcyjne należy zmieniać, ale nie w obrębie jednej grupy.
Niebezpiecznym roznosicielem chorobotwórczych drobnoustrojów są chrząszcze. Badania mikrobiologiczne wykazały w tych owadach obecność takich patogenów jak: Staphylococcus ureus, alph. Streptokokken, Mikrokokkus Spp., Staphylokokkus Spp., Aeromonas Hydrophila, Citrobacter youngae, Klebsiella spp, Pseudomonas aeruginosa, Salmonella Saint pauls, E. Coli. Aby zapobiec rozprzestrzenianiu wymienionych patogenów przez chrząszcze konieczne jest stworzenie „bariery śmierci” w postaci insektycydu rozpylonego przy ścianie kurnika pod koniec tuczu. Także w czasie przerw produkcyjnych należy stosować insektycydy jako element profilaktyki. Kurnik powinien być obiektem zamkniętym, a każda wizyta pracowników obsługi powinna być udokumentowana w specjalnie do tego celu założonym „dzienniku odwiedzin”. Niemałym problemem, oprócz owadów, są buszujące w okolicy gryzonie, dzikie, migrujące ptactwo oraz ptaki żerujące masowo na polach np. pszenicy czy kukurydzy, używanych jako dodatek w żywieniu drobiu. Zwierzęta będące potencjalnymi nosicielami salmonelli (np. gołębie), nie powinny mieć wstępu do stref chowu drobiu użytkowego. Także zwierzęta domowe mogą przyczynić się do rozprzestrzeniania chorób. Ścieki i sącząca się woda zwabiają gryzonie. Szczury są prawdziwą zmorą producentów drobiu – w przypadku zauważenia ich obecności w budynkach fermowych (świadczą o tym m.in. mysie i szczurze nory w bezpośrednim otoczeniu kurnika) celowe jest zatrudnienie deratyzatorów. „Śmiertelnym grzechem” jest zaworkowanie wybranych z karmideł resztek końcowej paszy, w celu skarmienia jej w następnym rzucie. Powoduje to utrzymanie cyrkulacji patogenów chorobotwórczych. Miejscem na które należy zwrócić szczególna uwagę na terenie fermy jest przedsionek. Tu odbywają się spotkania pracowników, poranna kawa, śniadanie, zmiana odzieży i szereg innych czynności, które można uznać za potencjalnie niebezpieczne. Konieczne jest zatem wprowadzenie stref „czystych i brudnych”, widocznie rozdzielonych, najlepiej zilustrowanych odpowiednią grafiką. Znacznie lepszym rozwiązaniem niż buty foliowe są „należące do obiektu” buty gumowe o odpowiednich rozmiarach. Obuwie takie powinno być składowane w pojemnikach dezynfekcyjnych przed i po użyciu. Odzież ochronna powinna być zakładana wyłącznie na czas przebywania w kurniku. Zasada ta obowiązuje także brygady załadunkowe oraz osoby zajmujące się szczepieniem ptaków.
 Przestrzeganie podstawowych zasad higieny powinno być bezwzględnie przestrzegane, nawet jeśli wymaga to zwiększonego nakładu pracy i pieniędzy. Należy również zwracać uwagę na normy dotyczące właściwej obsady zwierząt, grup wiekowych oraz żywienia. Monitoring zdrowotny w trakcie tuczu powinien obejmować sekcje padłych sztuk, pobieranie prób krwi i organów do badań, pobieranie prób okładzinowych, testy na odporność oraz szczegółowy rejestr danych technicznych tuczu. Pod koniec cyklu nie powinno się zapominać o dokładnym omówieniu i ocenie osiągniętych wyników. Przemysł spożywczy wymaga i zmusza producentów indyka do badań seryjnych w trakcie uboju metodami serologicznymi, bakteriologicznymi i molekularnobiologicznymi. Indyki powinny być poddane badaniom w kierunku salmonelli, campylobacter, influenzy, ND i mykoplazmy (tab. 1). Wyższy poziom zachorowań obserwuje się na fermach z przegęszczeniem obsady, a co za tym idzie, problemami z układem oddechowym ptaków (tab. 2). Niemałym problemem jest odpowiednia jakość ściółki, która, jeśli jest nieodpowiednia, może stać się doskonałym schronieniem dla szkodników (fot.7). Słoma powinna być przechowywana w zakrytym, suchym, chronionym przed szkodnikami i dzikim ptactwem magazynie. Regularnej kontroli pod kątem zawartości drobnoustrojów Salmonella/Campylobacter powinna być także poddawana woda pitna. Bieżące działania odkażające wode w trakcie produkcji pozwalają na uniknięcie tworzenia się tzw. „biofilmu”. W przypadku posiadania własnych ujęć wody zaleca się badania bakteriologiczne dwa razy w roku. Nie należy też zapominać o bardziej prozaicznych zajęciach, tj. regularnym czyszczeniu i dezynfekcji zbiorników wody oraz linii grawitacyjnych. Zadawana ptakom pasza powinna pochodzić z kontrolowanych źródeł i posiadać odpowiednie certyfikaty. Do przechowywania paszy znacznie bardziej przydatne są silosy zewnętrzne niż wewnętrzne, do których dostęp ma kurz z kurnika i szkodniki. Bardzo zanieczyszczony silos może stać się źródłem zakażenia salmonellą, która jest bezpośrednio transmitowana do kurnika poprzez „ślimak” transportujący paszę. Niejednokrotnie obserwuje się wadliwą higienę w bezpośrednim otoczeniu kurnika. Jest to niedopuszczalne, nawet jeśli w samym kurniku warunki sanitarne są bez zarzutu. Istotną kwestią jest właściwe i bezpieczne usuwanie sztuk padłych. Chłodzony elektrycznie kontener na padlinę powinien być  usytuowany z dala od fermy, zawsze zamknięty i ustawiony na utwardzonej i łatwej do dezynfekcji powierzchni (fot. 9). Również obornik powinien być składowany z dala od obiektu, w miejscu uwzględniającym jego łatwe odtransportowanie. Około 90% wniknięć drobnoustrojów następuje poprzez nie uwzględnione w programie bioasekuracji otoczenie obiektu. Ostatnią ważną sprawą na którą zwrócił uwagę dr J. Müller-Linldoff jest odpowiednia edukacja personelu fermy. Powinna odbywać się ona w formie szkoleń mających na celu uświadamianie pracowników co do zagrożeń i ryzyka wynikającego z nieprzestrzegania określonych zasad. Szkolenie powinno uwzględniać narodowość słuchaczy (prawidłowe zrozumienie przekazywanej wiedzy), obejmować demonstracje i ćwiczenia praktyczne. Pasze dla indyków
W kolejnym wystąpieniu Pan Alexander Mikolajetz (fot. 10) zainteresował słuchaczy aktualnymi badaniami naukowymi przeprowadzonymi przez Kartzfehn, ze szczególnym uwzględnieniem tematyki paszowej. Szczegółowo przedstawił historię rozwoju cen soi, pszenicy i kukurydzy oraz ogólne tendencje na rynku pasz dla indyków w latach 2007-2005 (tab. 3,4,5,6). Bardzo istotną sprawą dla każdego liczącego na sukces hodowcy jest konwersja paszy, czyli ilość kg paszy potrzebna na kg przyrostu masy ciała. Zużycie składników odżywczych na kg przyrostu zależne jest od poziomu utrzymania poszczególnych funkcji organizmu (wzrasta wraz ze wzrostem masy ciała), wieku (w zależności od niego zmienia się zapotrzebowanie na energię i białko, im starsze zwierzę, tym gorsza jest konwersja paszy), poziomu energii w paszy (odkładanie tłuszczu w organizmie wzrasta wraz ze wzrostem zaopatrzenia paszy w energię i spadkiem ilości białka w paszy). Nie bez znaczenia jest też zaopatrzenie paszy w aminokwasy, strawność składników odżywczych, obecność substancji antyżywieniowych (NSP – pentozanów, 1,3,4 – B – glukanów) oraz management, czyli np. klimat indycznika czy marnotrawstwo paszy. Pan Mikolajetz obrazowo uzmysłowił przybyłym, jakie straty można ponieść w przypadku nieprawidłowej konwersji paszy. Jak duże ma to    znaczenie hodowcy mogli zobaczyć na przykładzie 2,9 wstawień, przy powierzchni 5000 m2, wstawienie 9.380 indora i tyle samo indyczki. Gdy konwersja paszy zwiększyła się o 1/10 (z 2,73 na 2,83 u indora i z 2,46 na 2,56 u indyczki), wówczas zwierzęta pobierały więcej paszy w celu uzyskania standardowych wag końcowych. W takim przypadku roczny zysk hodowcy maleje o 18000 euro. Jeżeli natomiast indyki, pomimo tego, że pobierały więcej paszy, nie osiągną wag tabelarycznych (o 0,690 indor i o 0,390 indyczka), wówczas straty wyniosą aż 44800 euro. Porównanie różnych linii indyka użytkowego
W październiku 2007 r. wstawiono na fermach Kartzfehn Nord oraz Kartzfehn Süd indyczki i indory użytkowe linii Big 6, Hybryd XL i Nicholas 700 x 88. Wszystkie trzy linie wykazały się bardzo dobrą żywotnością, a w przypadku BUT Big6 odnotowano także bardzo dobrą wydajność produkcyjną. Mimo to, ostatnia grupa okazała się nieco trudniejsza w prowadzeniu, ich ściółka była wyraźnie wilgotniejsza. U ptaków linii Hybryd XL zaobserwowano tendencję do występowania wiszących głów, wzmożonego występowania zapaleń oczu oraz niski procentowo udział mięśnia piersiowego. Nicholas N700 wykazał najwyższą procentową wydajność fileta, mniejsze wymagania paszowe i nieco lepszą konwersję paszy. W przypadku linii BUT Big6 odnotowano bardzo dobre przyrosty dzienne. Po zaprezentowanych referatach podniosła się ożywiona dyskusja. Producenci żywca indyczego mieli wiele pytań do prelegentów, którzy bardzo chętnie udzielali wyczerpujących odpowiedzi. Tego typu spotkania są niewątpliwie bardzo potrzebne, gdyż pozwalają na szersze omówienie problemów, z którymi stykają się obecnie właściciele ferm. Producenci żywca mogą też dowiedzieć się o aktualnych trendach i innowacjach, które następnie wprowadzają w życie w swoich indycznikach. Konferencje w Kęszycy Leśnej, Nałęczowie i Kajkowie zgromadziły liczne grono hodowców, którzy coraz chętniej korzystają z możliwości poszerzania swojej wiedzy. Tags: indyki , Kartzfehn , produkcja indyków , publicystyka , reportaż , wylęgi , wylęgi indyków
|