|
Wiesław i Zbigniew Niedziółka prowadzą dwie fermy indyków rzeźnych w okolicach Sokołowa Podlaskiego. Ferma w Dziegietni obejmuje budynki o łącznej powierzchni 4,2 tys m2, natomiast w Kolonii Krypy 4,5 tys. m2. Tak ogromna produkcja przy dzisiejszych cenach skupu i kosztach odchowu ptaków, to wielkie straty? Otóż nie. Hodowcy z dumą patrzą na swoje osiągnięcia i zapewniają, że dzięki wprowadzonym rozwiązaniom są w stanie utrzymać dodatki wynik finansowy. Aby dowiedzieć się, co się za tym kryje nasza redakcja odwiedziła te piękne mazowieckie tereny.

16 lat temu Państwo Niedziółka parali się produkcją warzyw na nasiona i kwiaty. Zajmowali się także produkcją gęsi oraz pieczarek. Pierwsze wstawienie indyków odbyło się w 1996 roku. Zakupiono wówczas 500 sztuk piskląt. Dobre efekty w rolnictwie zaowocowały w 2001 roku otrzymaniem przez Pana Wiesława odznaki Zasłużony dla Rolnictwa. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych Państwo Niedziółka powiększyli produkcję o zakup kolejnej fermy, nowe indyczniki powstały na działce w Krypach. Dzisiaj produkcja odbywa się pełną parą. W jednym rzucie uzyskuje się 13 tys. indorków i 29 tys. indyczek. Nowoczesna technologia
Początek czerwca przywitał nas w tym roku falą upałów znad Afryki Północnej. W naszym redakcyjnym samochodzie temperatura dochodziła do 50°C. Zastanawialiśmy się zatem co dzieje się w kurnikach? Tymczasem, jak się okazało dobrze zaprojektowany budynek, z dużą kubaturą – wysokością 6 m w kalenicy - kurtyny opuszczane oraz specjalne izolowane płyty, pozwalały zachować temperaturę niższą o 2°C niż na zewnątrz. Zimą termiczne płyty warstwowe pozwalają na zmniejszenie kosztów ogrzewania budynku. Dobrze zaprojektowana wentylacja oraz odpowiednia obsada ptaków na metrze kwadratowym, to podstawa zachowania dobrostanu, dzięki czemu indyki nie są narażone na stres cieplny.
Woda Wiele mówiono i pisano o znaczeniu wody w produkcji drobiarskiej. Każdy wie jak jest ona ważna, ale tylko nieliczni hodowcy podejmują kroki w celu poprawy jej jakości. Wiesław Niedziółka zakupił stację uzdatniania wody, dzięki czemu woda podawana ptakom zapewnia prawidłowe funkcjonowanie organizmu, natomiast systemy pojenia nie zapychają się i nie tworzą tzw. biofiltrów niebezpiecznych zarówno dla ptaków jak i wpływających na eksploatację urządzeń. Pasza To najważniejszy element w całym łańcuchu produkcyjnym. W obliczu wysokich cen surowców zbożowych oraz niezadowalających cen skupu żywca wytwórnie pasz oferują produkty, które nie są w stanie zapewnić przyrostów oraz konwersji paszy określonych w normach. To problem, z którym spotyka się dzisiaj wielu hodowców w Polsce. W przypadku fermy należącej do państwa Niedziółka nie ma to znaczenia, gdyż przy każdej fermie znajduje się wytwórnia pasz. Mieszanki przygotowywane są dokładnie pod potrzeby odchowywanych ptaków i nie ma mowy o oszczędnościach w tym zakresie. Na początku cyklu, praktycznie co dwa tygodnie, zmieniana jest receptura. Pasze produkowane są na bazie pszenicy, kukurydzy, soi, tłuszczu zwierzęcego, 0,5% premiksu, aminokwasów, enzymów i ziołowych stymulatorów wzrostu. Możliwe jest dokładne zbilansowanie mieszanek, które zapewniają wzorcowe wręcz przyrosty i konwersję paszy. Nie ma także problemów z biegunkami.   Ściółka jest sucha, co z kolei ma wpływ na zdrowotność ptaków – nawet najcięższe indory doskonale się poruszają. Zapewnienie suchego podłoża to element profilaktyki schorzeń układu oddechowego. Na dobrą jakość ściółki składają się w tym przypadku dwa elementy – doskonała wentylacja i zioła zawarte w paszy, które oprócz funkcji stymulacji wzrostu, ograniczają emisję amoniaku. Podczas naszej wizyty na fermie indyczki były w wieku 14,5 tygodnia, kontrolne ważenie wykazało wagę 9,43 kg, według norm samice BIG-6 w wieku 15 tyg. powinny osiągnąć wagę 9,50 kg. W gospodarstwie na 20 ha uprawiana jest kukurydza, zainwestowano w zakup suszarni do zbóż, to także znacznie obniżyło koszty produkcji pasz. Jedynym zagrożeniem dla opłacalności produkcji, według Państwa Niedziółka, będzie zakaz stosowania pasz wyprodukowanych na bazie roślin genetycznie zmodyfikowanych. Chodzi głównie o soję, która dodawana jest do pasz w ilości 30%. Jeżeli zakaz ten zostanie podtrzymany kurniki będą stały puste. Pracownicy Na fermie zapewniony jest stały monitoring. Zatrudnionych do tego celu jest trzech pracowników z Ukrainy (warto dodać, że pracują oni całkowicie legalnie). Pracownicy są zadowoleni w uzyskiwanej płacy, a państwo Niedziółka z ich pracy. Mają do nich pełne zaufanie, powierza się im nawet produkcję, tak ważnych dla końcowego efektu tuczu, premiksów. Tygodniowo na fermach wytwarza się 100 ton mieszanek. Pisklęta Państwo Niedziółka nie są związani z jednym dostawcą piskląt. Uważają, że jakość piskląt dostępnych na rynku jest bardzo wyrównana i wiąże się jedynie z poziomem selekcji dokonywanych w wylęgarniach. Istnieje jedna zależność, im więcej piskląt na rynku a mniejsze zainteresowanie ze strony hodowców, tym lepsze pisklęta, natomiast jeżeli brakuje towaru do odchowu, to niezależnie od dostawcy mogą zdarzyć się ptaki gorszej jakości. Obecnie ferma współpracuje z firmą Gregor w zakresie odbioru piskląt. Zdrowotność Krótko. Zdrowotność ptaków na fermie jest wysoka. Nie ma żadnego programu szczepień, upadki są niewielkie, lekarz tutaj nie zarobi. Okazuje się, że kluczem do sukcesu Panów Wiesława i Zbigniewa Niedziółka jest tzw. nos do interesów. Działając racjonalnie i obserwując trendy na rynku zbudowali fermy, które są w stanie zapewnić byt im i ich rodzinom. Nowoczesne technologie wykorzystane przy budowie indyczników, idealny projekt budynku przewidujący dużą kubaturę, stacja uzdatniania wody oraz własne pasze - naprawdę miło słuchać… Tags: ekonomia , produkcja indyków , publicystyka , reportaż
|