Przez wieki wrotycz pospolity był wykorzystywany w medycynie ludowej i gospodarstwach jako naturalny środek odstraszający owady oraz wspomagający walkę z pasożytami. Dziś ta dobrze znana roślina ponownie trafia do centrum zainteresowania naukowców. Badania potwierdzają, że zawiera wiele cennych związków biologicznie czynnych, ale jednocześnie przypominają o ograniczeniach związanych z jej bezpieczeństwem.

Bogactwo naturalnych substancji
Wrotycz pospolity zawiera olejki eteryczne, flawonoidy, związki fenolowe oraz laktony seskwiterpenowe. To właśnie one odpowiadają za jego właściwości przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze, przeciwzapalne i przeciwpasożytnicze. Z tego powodu roślina od dawna znajduje się w centrum badań nad naturalnymi substancjami bioaktywnymi.
W weterynarii tylko z dużą ostrożnością
Choć tradycyjnie wrotycz wykorzystywano do ochrony zwierząt przed pasożytami i owadami, współczesna weterynaria podchodzi do niego znacznie ostrożniej. Europejska Agencja Leków nie dopuściła go do stosowania jako surowca leczniczego do użytku wewnętrznego, a preparaty zawierające wrotycz nie są zatwierdzonymi lekami weterynaryjnymi.
Eksperci podkreślają, że najbezpieczniejszym rozwiązaniem pozostaje stosowanie preparatów zewnętrznych – repelentów, środków do dezynsekcji budynków inwentarskich czy produktów do miejscowego stosowania na skórę. Doustne podawanie wrotyczu zwierzętom nie jest obecnie zalecane bez nadzoru specjalisty.
Problemem jest toksyczność
Największe kontrowersje budzi obecność tujonu – związku, który w większych ilościach może wykazywać działanie toksyczne. Dodatkowym utrudnieniem jest brak standaryzacji surowca. Skład chemiczny wrotyczu może różnić się w zależności od miejsca występowania i warunków uprawy, co utrudnia ocenę jego bezpieczeństwa.
Dlatego naukowcy podkreślają potrzebę opracowania standaryzowanych ekstraktów o ograniczonej zawartości tujonu, które zachowałyby korzystne właściwości biologiczne przy jednoczesnym zmniejszeniu ryzyka dla ludzi i zwierząt.
Od średniowiecznych zielników do współczesnych laboratoriów
Historia wykorzystania wrotyczu sięga setek lat. Roślinę stosowano w medycynie ludowej, do odstraszania owadów w domach i stajniach, a nawet jako składnik dawnych potraw. W gospodarstwach suszone pędy rozwieszano w budynkach, aby ograniczyć liczbę much i moli, a w tradycyjnej weterynarii wykorzystywano go do ochrony zwierząt przed pasożytami.
Choć wiele dawnych zastosowań nie znajduje dziś potwierdzenia naukowego, stanowiły one inspirację do badań nad biologiczną aktywnością tej rośliny.
Wciąż potrzebne są kolejne badania
Zdaniem badaczy wrotycz pospolity ma duży potencjał jako źródło naturalnych substancji wykorzystywanych w przyszłości w weterynarii i innych dziedzinach. Zanim jednak będzie można szerzej stosować preparaty na jego bazie, konieczne są dalsze badania dotyczące bezpieczeństwa, skuteczności oraz standaryzacji ekstraktów.
Na razie eksperci zgodnie podkreślają, że wrotycz może pełnić jedynie rolę środka wspomagającego i nie powinien zastępować sprawdzonych leków weterynaryjnych.
Autorem pełnego tekstu jest Maciej Pietrzniak
Cały artykuł przeczytasz w magazynie Hodowca Drobiu 6/2026



















