
Zmieniające się przepisy, presja chorób zakaźnych i wymagania dotyczące dobrostanu sprawiają, że producent drobiu musi stale poszerzać swoją wiedzę. Odpowiedzią na te wyzwania była konferencja „Akademia Dobrego Wyniku”, zorganizowana 18 czerwca 2026 r. w Olsztynie przez firmę Animal Pharma, lidera w zakresie kompleksowej opieki weterynaryjnej nad fermami drobiu. Spotkanie zgromadziło producentów drobiu, lekarzy weterynarii oraz ekspertów branżowych, którzy podczas wykładów omawiali najważniejsze zagadnienia związane z produkcją drobiarską w sezonie 2026.

Akademia Dobrego Wyniku Animal Pharma
Wydarzenie zostało zorganizowane przy wsparciu partnerów branżowych – Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, WMODR w Olsztynie oraz Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Podczas konferencji eksperci pokazali, że przyszłość drobiarstwa będzie opierać się na skutecznej bioasekuracji, dobrze zaplanowanych szczepieniach, wysokim dobrostanie oraz precyzyjnym zarządzaniu żywieniem.
Polska pozostaje największym producentem mięsa drobiowego w Unii Europejskiej, ale jednocześnie należy do krajów najbardziej dotkniętych wysoce zjadliwą grypą ptaków oraz rzekomym pomorem drobiu. Presja chorób zakaźnych i wysokie oczekiwania konsumentów sprawiają, że prowadzenie fermy wymaga od hodowców znacznie więcej niż osiągania dobrych wyników produkcyjnych.
Tematy te zdominowały konferencję poświęconą najważniejszym wyzwaniom współczesnego drobiarstwa. Eksperci byli zgodni, że przyszłość branży będzie należała do gospodarstw, które potrafią połączyć skuteczną profilaktykę, wysoką jakość produkcji i racjonalną ekonomię.
Jak zaznaczył Zbigniew Zielonka, to czynnik ludzki najczęściej decyduje o skuteczności zabezpieczeń biologicznych
Fermy drobiu są jak nowoczesny zakład produkcyjny
Pierwszym prelegentem konferencji był lek. wet. Zbigniew Zielonka z Animal Pharma Olsztyn, który przedstawił wykład poświęcony zintegrowanej opiece weterynaryjnej nad fermami indyków. W swoim wystąpieniu podkreślał, że współczesna produkcja drobiarska wymaga znacznie szerszego spojrzenia niż tylko leczenie pojawiających się chorób. O sukcesie fermy decyduje umiejętne połączenie bioasekuracji, właściwego żywienia, odpowiedniego mikroklimatu oraz stałego monitorowania wyników produkcyjnych.
Prelegent zwrócił uwagę, że nowoczesna ferma powinna funkcjonować jak dobrze zarządzany zakład produkcyjny, w którym każda decyzja wpływa na końcowy wynik ekonomiczny. Coraz większego znaczenia nabierają wskaźniki produkcyjne, takie jak FCR Feed Conversion Ratio), określający wykorzystanie paszy, oraz EWW (Europejski Wskaźnik Wydajności). Nawet pozornie niewielkie różnice w masie ciała ptaków czy zużyciu paszy mogą przekładać się na znaczące zmiany rentowności całego cyklu produkcyjnego.
Dużo miejsca poświęcono bioasekuracji. Jak zaznaczył Zbigniew Zielonka, skuteczna ochrona stada nie ogranicza się do stosowania mat dezynfekcyjnych czy odzieży ochronnej. Kluczowe znaczenie ma konsekwentne przestrzeganie procedur przez wszystkich pracowników. To właśnie czynnik ludzki najczęściej decyduje o skuteczności zabezpieczeń biologicznych. Dlatego niezbędne są regularne szkolenia personelu, wyraźne rozdzielenie stref czystych i brudnych oraz kontrola ruchu osób, pojazdów i sprzętu na terenie gospodarstwa.

Prelegent zwrócił uwagę na elementy, które często pozostają niedoceniane, choć mają istotny wpływ na zdrowotność stad. Jednym z nich jest utrzymanie odpowiedniego mikroklimatu w budynkach inwentarskich. Prawidłowa wentylacja, kontrola wilgotności oraz właściwa cyrkulacja powietrza przy ściółce ograniczają stres środowiskowy i poprawiają wykorzystanie paszy. Szczególnie ważny jest pierwszy dzień po wstawieniu piskląt, kiedy sprawnie działająca wentylacja zapewnia odpowiednią wymianę powietrza i zapobiega nadmiernemu gromadzeniu się dwutlenku węgla oraz wilgoci.
Zbigniew Zielonka poruszył także zagadnienia związane z higieną techniczną ferm. Przypomniał, że linie pojenia, silosy paszowe czy systemy transportu paszy mogą stanowić rezerwuar drobnoustrojów, jeżeli nie są systematycznie czyszczone i dezynfekowane. Podkreślił również znaczenie skutecznego zwalczania pleśniakowca, który nie tylko powoduje straty produkcyjne, ale jest także wektorem wielu chorób zakaźnych.
W podsumowaniu wykładu prelegent zaznaczył, że poprawa wyników produkcyjnych najczęściej nie wynika z jednego spektakularnego działania, lecz z konsekwentnego eliminowania wielu drobnych błędów organizacyjnych. Regularna analiza parametrów produkcyjnych, właściwe zarządzanie mikroklimatem, wysoki poziom bioasekuracji oraz dobrze przeszkolony personel tworzą system, który pozwala nie tylko ograniczyć ryzyko wystąpienia chorób, ale również poprawić opłacalność produkcji drobiarskiej.
Zdrowie stad pozostaje największym wyzwaniem
Drugi wykład poświęcono sytuacji epizootycznej oraz programom szczepień. Wykład lek. wet. Pawła Gawlika z Animal Pharma, nie pozostawiał złudzeń – choroby zakaźne stają się dziś jednym z najpoważniejszych czynników ograniczających rozwój polskiej produkcji drobiarskiej. Specjalista zwrócił uwagę, że celem całej branży nie powinno być sprawne uzyskiwanie odszkodowań za likwidowane stada, lecz zapewnienie ciągłości produkcji dzięki skutecznej profilaktyce.
Przedstawione przez prelegenta dane ukazały skalę problemu. W ostatnich latach systematycznie rosła liczba ognisk rzekomego pomoru drobiu i wysoce zjadliwej grypy ptaków, a wraz z nimi liczba ptaków poddawanych ubojowi sanitarnemu oraz wysokość wypłacanych odszkodowań. Zdaniem Gawlika model oparty wyłącznie na bioasekuracji, wyznaczaniu stref i likwidacji ognisk przestaje być wystarczający.
Ekspert przypomniał, że źródła obu chorób są różne. Rezerwuarem wirusa rzekomego pomoru pozostają przede wszystkim kury utrzymywane w małych gospodarstwach, natomiast grypę ptaków rozprzestrzenia głównie dzikie ptactwo. Coraz częściej problemem stają się również nieodpowiedzialne działania ludzi, takie jak nielegalne przemieszczanie ptaków i zawlekanie wirusa na teren ferm.
Paweł Gawlik zwrócił uwagę, że o skali strat często decyduje szybkość reakcji na wystąpienie problemu. Kilka dni zwłoki wystarczy, by zakażona ferma stała się źródłem kolejnych ognisk.

Szczepienia przestają być alternatywą
Coraz więcej specjalistów uważa, że bez dobrze zaplanowanych programów szczepień skuteczne ograniczenie strat związanych z występowaniem chorób zakaźnych u drobiu przestaje być możliwe. Jak podkreślał Paweł Gawlik, wzrost liczby ognisk mimo obowiązkowych szczepień przeciwko rzekomemu pomorowi nie świadczy o nieskuteczności preparatów. Najczęściej problemem są błędy w realizacji programu profilaktycznego – niewłaściwy dobór szczepionki, nieprawidłowe podanie, choroby immunosupresyjne lub brak kontroli skuteczności szczepień na podstawie badań serologicznych.
W rejonach o wysokiej presji wirusa istotne jest stosowanie preparatów o silniejszym działaniu, lepiej dostosowanych do poziomu zagrożenia.
Produkcja drobiarska nie może funkcjonować w oparciu o system odszkodowań.
Naszym celem powinno być utrzymanie zdrowych stad i ciągłości produkcji dzięki skutecznej profilaktyce
– mówił Paweł Gawlik
Bioasekuracja musi stać się codzienną praktyką
W czasie swojego wystąpienia dr n. wet. Magdalena Zbanyszek-Kalinowska Powiatowy Lekarz Weterynarii w Olsztynie przypomniała, że zarówno grypa ptaków, jak i rzekomy pomór drobiu przestały być chorobami sezonowymi. Wirusy krążą przez cały rok, a ich rezerwuarem są już nie tylko ptaki wodne.
W pierwszej połowie 2026 roku w Polsce potwierdzono już ponad sto ognisk grypy ptaków, co oznaczało likwidację milionów sztuk drobiu i poważne konsekwencje dla eksportu.
Prelegentka omówiła najważniejsze zmiany wynikające z rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 13 marca 2026 r. Zwróciła uwagę, że bioasekuracja nie może być traktowana jako formalność. Nowe przepisy wymagają nie tylko prowadzenia dokumentacji, ale przede wszystkim codziennego przestrzegania procedur ograniczających ryzyko zakażeń.
Szczególne znaczenie ma zabezpieczenie budynków przed dostępem dzikich ptaków, właściwe przechowywanie paszy i ściółki oraz stosowanie skutecznych środków dezynfekcyjnych. Sama mata dezynfekcyjna nie gwarantuje bezpieczeństwa – obuwie musi być wcześniej dokładnie oczyszczone, a preparaty powinny wykazywać potwierdzone działanie wirusobójcze.
Równie ważna jest codzienna obserwacja stad. Spadek pobrania paszy, ograniczenie pobierania wody czy pogorszenie aktywności mogą być pierwszym sygnałem rozwijającej się choroby. Jak przypomniała prelegentka, szybka reakcja pozwala ograniczyć skalę strat.
Największym zagrożeniem nie są dziś same przepisy, ale ich niekonsekwentne przestrzeganie. Bioasekuracja działa tylko wtedy, gdy staje się codziennym nawykiem całej załogi.
Lek. wet. Krzysztof Rapkowski – współwłaściciel Animal Pharmy i dr Magdalena Zbanyszek-Kalinowska
Powiatowy Lekarz Weterynarii w Olsztynie odpowiadali na pytania hodowców
Dobrostan staje się inwestycją, a nie tylko obowiązkiem
Po omówieniu zagrożeń epizootycznych uczestnicy konferencji spojrzeli na produkcję drobiarską z perspektywy wymagań rynku i możliwości poprawy opłacalności. Coraz większego znaczenia nabierają rozwiązania, które jednocześnie poprawiają warunki utrzymania zwierząt i zwiększają konkurencyjność gospodarstw.
O możliwościach, jakie daje ekoschemat „Dobrostan zwierząt”, mówiła Sylwia Walesiuk z Warmińsko-Mazurskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Olsztynie. Jak zauważyła, zainteresowanie programem rośnie, jednak wielu producentów nadal nie korzysta z niego z powodu obaw przed formalnościami.
– To rozwiązanie jest dobrowolne, ale wymaga świadomego planowania. Nie wystarczy zaznaczyć odpowiedniej rubryki we wniosku. Podstawą udziału jest przygotowanie Planu Poprawy Dobrostanu Zwierząt, który obejmuje całe gospodarstwo i musi zostać opracowany wspólnie z certyfikowanym doradcą rolniczym – wyjaśniała prelegentka
Program zakłada m.in. ograniczenie obsady zwierząt, poprawę warunków utrzymania oraz stosowanie elementów wzbogacających środowisko, które ograniczają stres. Podczas wykładu wskazano, że coraz więcej badań potwierdza iż poprawa dobrostanu przekłada się nie tylko na spełnienie wymagań prawnych, ale również na lepszą zdrowotność stad i wyższą efektywność produkcji.
Prelegentka przypomniała również, że udział w programie wymaga corocznego składania wniosków oraz terminowego przygotowania wymaganej dokumentacji. Dla producentów ważne są także zasady naliczania płatności, które warto uwzględnić przy planowaniu rozwoju gospodarstwa.
Bioasekuracja nie może istnieć wyłącznie w dokumentacji.
Musi być realizowana każdego dnia przez wszystkich pracowników fermy
– podkreślała dr n. wet. Magdalena Zbanyszek-Kalinowska Powiatowy Lekarz Weterynarii w Olsztynie
Certyfikat jakości to nowe możliwości
Uzupełnieniem tego wystąpienia był wykład Justyny Żaczek z firmy eCO2 Sp. z o.o. – nowoczesnej, dynamicznie rozwijającej się jednostki certyfikującej z siedzibą w Olsztynie – poświęcony systemowi QAFP.
Prelegentka zwróciła uwagę, że konsumenci oczekują już nie tylko wysokiej jakości produktu, ale także potwierdzenia sposobu jego wytworzenia. Certyfikacja obejmuje cały proces produkcyjny – od utrzymania zwierząt i żywienia po bioasekurację, identyfikowalność oraz dokumentację. Uczestnictwo w systemie zwiększa wiarygodność gospodarstwa wobec zakładów ubojowych i sieci handlowych, a jednocześnie pozwala korzystać z dodatkowych instrumentów wsparcia w ramach ekoschematu „Dobrostan zwierząt”.
Równie istotne jest uporządkowanie organizacji pracy. Jasne procedury, kompletna dokumentacja i regularne audyty pomagają szybciej wykrywać nieprawidłowości oraz sprawniej zarządzać produkcją.
Przekaz obu wystąpień był jednoznaczny – dobrostan i jakość przestają być jedynie odpowiedzią na wymagania zawarte w przepisach, ale stają się elementem budowania przewagi konkurencyjnej fermy.
Dobrostan nie jest już wyłącznie kosztem.
Coraz częściej staje się elementem budowania konkurencyjności gospodarstwa
– powiedziała Sylwia Walesiuk z WMODR w Olsztynie
Dyrektor generalny Nutripolu – Tomasz Semenowicz poświęcił swoje wystąpienie projektowi badawczo-rozwojowemu, który dotyczył wykorzystania krajowych źródeł białka w żywieniu indyków. Prelegent zaprezentował efekty projektu realizowanego przy wsparciu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, którego celem było opracowanie technologii przetwarzania polskich surowców białkowych oraz produkcji mieszanek paszowych umożliwiających ograniczenie, a nawet całkowitą eliminację, śruty sojowej modyfikowanej genetycznie z żywienia indyków.
Jak podkreślał Tomasz Semenowicz, jednym z największych wyzwań pozostaje uniezależnienie krajowej produkcji drobiarskiej od importowanych komponentów białkowych. Projekt miał pokazać, że odpowiednio przygotowane krajowe surowce – po zastosowaniu nowoczesnych metod obróbki technologicznej – mogą z powodzeniem zastępować śrutę sojową GMO bez pogorszenia wyników produkcyjnych.
Badania prowadzono w warunkach fermowych, analizując nie tylko przyrosty masy ciała i wykorzystanie paszy, ale również wskaźniki dobrostanu ptaków. Oceniano m.in. zdrowotność stad, jakość ściółki, kondycję kończyn, zachowanie ptaków oraz parametry środowiskowe w budynkach inwentarskich. Uzyskane wyniki wskazały, że odpowiednio skomponowane mieszanki paszowe oparte na krajowych źródłach białka pozwalają utrzymać wysoką efektywność produkcji, a jednocześnie korzystnie wpływają na dobrostan indyków.
Prelegent zwrócił również uwagę na znaczenie właściwego przetwarzania surowców roślinnych. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych technologii możliwe jest ograniczenie substancji antyżywieniowych obecnych w nasionach roślin strączkowych i rzepaku, co zwiększa ich wartość pokarmową i bezpieczeństwo stosowania w żywieniu drobiu.
Certyfikat jakości nie zastępuje dobrej produkcji.
Jest jej potwierdzeniem i coraz częściej przepustką do najbardziej wymagających odbiorców
– stwierdziła Justyna Żaczek z eCO2 Sp. z o.o.
O zysku decyduje efektywność żywienia
Kolejny blok konferencji poświęcono ekonomice produkcji. Agata Frankiewicz z Niezależnego Instytutu Żywienia Drobiu przekonywała, że przy obecnych cenach surowców i niewielkich marżach nawet drobne pogorszenie wyników produkcyjnych może oznaczać utratę znacznej części zysku.
FCR – wskaźnik, który pokazuje prawdziwą rentowność
Najwięcej uwagi poświęcono współczynnikowi wykorzystania paszy (FCR). Aby pokazać jego znaczenie, prelegentka przedstawiła analizę kurnika obsadzanego 50 tys. brojlerów o masie końcowej 2,8 kg.
Przy FCR wynoszącym 1,46 koszt żywienia jednego ptaka wynosi około 6,50 zł, a całkowity koszt paszy dla stada sięga 325 tys. zł. Pogorszenie FCR do 1,56 zwiększa koszt żywienia jednego brojlera do około 6,95 zł, co oznacza wzrost wydatków na paszę do 347,5 tys. zł.
Różnica wynosi ponad 22,5 tys. zł w jednym cyklu produkcyjnym jednego kurnika.
Pogorszenie FCR zaledwie o 0,1 punktu może kosztować fermę ponad 22 tysiące złotych w jednym cyklu produkcyjnym.
Najtańsza pasza nie zawsze jest najtańsza
Jak zauważyłą Agata Frankiewicz, producenci zbyt często koncentrują się na cenie tony paszy, zamiast analizować koszt wyprodukowania kilograma żywca. Tańsza mieszanka może okazać się rozwiązaniem droższym, jeżeli pogarsza wykorzystanie składników pokarmowych lub wydłuża okres tuczu.
Na efektywność żywienia wpływa również zdrowie przewodu pokarmowego. Nawet najlepiej zbilansowana pasza nie pozwoli osiągnąć oczekiwanych wyników, jeśli stado zmaga się z problemami jelitowymi lub zaburzeniami mikrobioty. Dlatego coraz większą rolę odgrywają rozwiązania wspierające integralność jelit i poprawiające wykorzystanie składników pokarmowych.
W podsumowaniu wykładu prelegentka przypomniała, że na końcową rentowność produkcji wpływa nie tylko receptura paszy, ale również jakość piskląt, skuteczność programów szczepień, mikroklimat, wentylacja, dostęp do czystej wody oraz właściwe zarządzanie fermą.
Największych oszczędności nie daje zakup tańszej paszy, lecz lepsze wykorzystanie tej, którą już podajemy ptakom.
Optymalizacja żywienia to proces obejmujący cały cykl produkcyjny – od jakości surowców, przez zdrowotność stada,
po warunki środowiskowe panujące w kurniku
– podkreślała Agata Frankiewicz z Niezależnego Instytutu Żywienia Drobiu
Wnioski z konferencji
Najważniejszym wnioskiem płynącym z konferencji nie było przypomnienie, że bioasekuracja jest kluczowa, dobrostan wpływa na zdrowie ptaków, a prawidłowe żywienie decyduje o wynikach produkcyjnych. Branża wie o tym od lat. Coraz wyraźniej widać jednak, że zagadnienia te nie mogą być traktowane jako odrębne elementy produkcji. Tworzą jeden, wzajemnie powiązany system, w którym każde słabsze ogniwo bardzo szybko wpływa na funkcjonowanie pozostałych.
Wystąpienia prelegentów pokazały również, że o konkurencyjności ferm nie będzie decydowała wyłącznie ich skala. Znacznie większego znaczenia nabiera umiejętność analizowania danych produkcyjnych, wczesnego wykrywania zagrożeń oraz podejmowania działań zapobiegawczych, zanim problemy przełożą się na wyniki ekonomiczne. W warunkach utrzymującej się presji grypy ptaków, rosnących wymagań dotyczących dobrostanu oraz coraz większych oczekiwań odbiorców bezpieczeństwo produkcji staje się równie ważne jak jej wydajność.
Zmienia się również rola hodowcy. Oprócz prowadzenia produkcji musi on coraz częściej zarządzać ryzykiem biologicznym, jakością oraz efektywnością całego procesu technologicznego. O sukcesie gospodarstwa będą decydowały nie pojedyncze inwestycje czy zakup kolejnych urządzeń, lecz umiejętność połączenia wiedzy z zakresu weterynarii, żywienia, zarządzania i ekonomiki produkcji w jeden spójny model funkcjonowania fermy.
Jeżeli polskie drobiarstwo chce utrzymać pozycję jednego z europejskich i światowych liderów produkcji, nie może opierać swojej przewagi wyłącznie na kosztach wytwarzania. Coraz większego znaczenia nabiera odporność ferm na zagrożenia epizootyczne, gotowość do spełniania nowych wymagań rynkowych oraz szybkie wdrażanie rozwiązań wynikających z postępu nauki. Konferencja pokazała, że kierunek tych zmian jest już dobrze widoczny, a przewagę będą budować producenci, którzy najszybciej przełożą wiedzę na codzienną praktykę.
Katarzyna Markowska
Ten artykuł pochodzi z magazynu Hodowca Drobiu 7/2026




















