Wizyta polskich hodowców u Markusa Zürchera – szwajcarskiego producenta jaj, który wykorzystuje pomiot jako wsad do biogazowni.
Instalację zaprojektowała i wykonała austriacka firma NAHTEC, specjalizująca się w wykorzystywaniu w biogazowni trudnych substratów
Schönholzerswilen, kanton Thurgau. Na pierwszy rzut oka to typowa szwajcarska farma. Kilka budynków gospodarczych, stado niosek, zadbane otoczenie i charakterystyczny porządek, z którego słynie ten kraj. Jednak właśnie tutaj, kilkadziesiąt kilometrów od Zurychu, działa instalacja, która od kilku lat przyciąga uwagę producentów drobiu, biogazowników i ekspertów zajmujących się gospodarką nawozową. Powodem tego zainteresowania jest biogazownia należąca do Markusa Zürchera, która pracuje na wsadzie zawierającym aż 80% pomiotu kurzego.
Dla większości operatorów biogazowni taki udział byłby nie do pomyślenia. Wysoka zawartość azotu sprawia bowiem, że podczas fermentacji powstają ilości amoniaku zdolne zahamować pracę bakterii metanowych. W praktyce większość instalacji ogranicza udział pomiotu do około 30–40% wsadu. W Schönholzerswilen tę barierę udało się przełamać.
24 czerwca grupa polskich hodowców drobiu odwiedziła gospodarstwo Markusa Zürchera podczas wizyty studyjnej zorganizowanej przez Koniczyna Biogaz. Jej celem było obejrzenie instalacji i przekonanie się, że technologia wykorzystania pomiotu kurzego jako głównego substratu rzeczywiście działa w praktyce.
Pomiot kurzy zawiera bardzo wysokie stężenie azotu. Podczas fermentacji metanowej część tego azotu przechodzi w amoniak. Gdy jego stężenie przekroczy poziom tolerowany przez bakterie metanowe, produkcja biogazu spada, a proces staje się niestabilny. Dlatego większość biogazowni ogranicza udział pomiotu do około 30–40% wsadu, uzupełniając go substratami bogatymi w węgiel, takimi jak kiszonka kukurydzy czy obornik bydlęcy.
Osiem lat czekania na pierwszą tonę pomiotu
Droga do uruchomienia instalacji nie była łatwa. Pierwszy wniosek o budowę biogazowni Markus Zürcher złożył już w 2010 roku. Procedury administracyjne, uzgodnienia środowiskowe i lokalne ograniczenia sprawiły jednak, że od pomysłu do realizacji minęło osiem lat.
Dziś biogazownia funkcjonuje stabilnie, a doświadczenia z kilku lat eksploatacji pokazują, że nawet tak trudny substrat jak pomiot kurzy może stać się podstawą rentownej produkcji energii i nawozów.
- Energia elektryczna z kogeneratora o mocy 1 MW
- Siarczan amonu (ASL) – płynny nawóz zawierający około 90 kg azotu i 100 kg siarki w każdym metrze sześciennym
- Kalibrowany granulat dla sadów i ogrodnictwa
- Peletowany nawóz organiczny przeznaczony dla rolnictwa ekologicznego
Dzięki wykorzystaniu wszystkich frakcji pofermentu instalacja praktycznie nie produkuje odpadów wymagających dalszego zagospodarowania.
Ferma, która musi zmieścić się w szwajcarskich realiach
Sam Markus Zürcher utrzymuje 18 tys. niosek. Dla polskiego czytelnika liczba ta może wydawać się niewielka, jednak wynika bezpośrednio ze szwajcarskich regulacji ograniczających skalę produkcji.
System ten ma chronić rodzinne gospodarstwa i zapobiegać nadmiernej koncentracji produkcji. Dzięki temu wielu rolników może funkcjonować na rynku i uzyskiwać stabilne dochody. Jednocześnie ogranicza możliwości konkurowania z dużymi producentami działającymi na wspólnym rynku europejskim.
Stado 18 tys. niosek produkuje około 30 ton pomiotu dziennie. Dzięki opracowanej technologii
stanowi on aż 80% wsadu do biogazowni, która obecnie osiąga moc około 750 kW
Podczas wizyty uczestnicy mogli obejrzeć nie tylko biogazownię, ale również samą fermę. Ptaki utrzymywane są w trzech sektorach po około 6 tys. sztuk każdy. Budynki wyposażono w zintegrowane gniazda, grzędy oraz kąpieliska piaskowe. Nioski mają dostęp do zimowych ogrodów, wybiegów całorocznych i terenów zielonych.
W oczy rzuca się również dbałość o ograniczanie emisji amoniaku. Sucha ściółka, regularne usuwanie pomiotu oraz odpowiednie zarządzanie budynkami sprawiają, że problem odorów jest znacznie mniejszy niż mogłoby się wydawać.
– Mam ogrzewaną podłogę i stale utrzymuję suchą ściółkę. Kiedy codziennie usuwamy pomiot, praktycznie nie odczuwamy problemów związanych z amoniakiem – tłumaczył gospodarz.
Podczas wizyty polscy hodowcy obejrzeli nie tylko biogazownię, ale także fermę
Dlaczego pomiot kurzy jest takim wyzwaniem?
Właśnie tutaj zaczyna się historia, która przyciągnęła do Szwajcarii polskich hodowców.
Pomiot kurzy zawiera znacznie więcej azotu niż większość innych substratów wykorzystywanych w biogazowniach. W trakcie fermentacji metanowej część tego azotu przekształca się w amoniak. W odpowiednio wysokim stężeniu działa on toksycznie na bakterie odpowiedzialne za produkcję metanu.
W efekcie operatorzy biogazowni zwykle zmuszeni są ograniczać udział pomiotu i mieszać go z kiszonką kukurydzy, obornikiem lub innymi materiałami bogatymi w węgiel. W Schönholzerswilen problem rozwiązano inaczej.
Pierwszy wniosek złożyłem w 2010 roku. Osiem lat zajęło
uzyskanie wszystkich pozwoleń. Dopiero wtedy mogliśmy
rozpocząć budowę i uruchomić instalację – opowiadał właściciel
gospodarstwa podczas zwiedzania.
Ze względów formalnych mogliśmy wybudować tylko jeden fermentor.
Musieliśmy więc tak zaprojektować cały proces, aby maksymalnie
wykorzystać każdy etap technologii i zagospodarować poferment
w możliwie najmniejszej ilości płynnej frakcji – wyjaśniał Klaudiusz Nowotny.
– Ta instalacja jest wyjątkowa, ponieważ głównym substratem energetycznym jest pomiot kurzy. Każdego dnia wykorzystujemy około 30 ton pomiotu, który stanowi blisko 80 procent całego wsadu. Pozostałą część stanowi głównie obornik bydlęcy i niewielkie ilości wysłodków buraczanych – wyjaśniał Klaudiusz Nowotny z firmy NAHTEC, odpowiedzialnej za realizację projektu.
To właśnie austriacka firma NAHTEC zaprojektowała i wykonała całą instalację. Przedsiębiorstwo specjalizuje się w biogazowniach wykorzystujących trudne substraty, które dla wielu technologii stanowią poważne wyzwanie.
Biogazownia, która jest czymś więcej niż biogazownią
Już po wejściu na teren zakładu łatwo zauważyć, że nie jest to klasyczna biogazownia rolnicza.
Fermentor wygląda stosunkowo standardowo. O wyjątkowości instalacji decydują jednak urządzenia odpowiadające za przygotowanie substratu, separację pofermentu, odzysk azotu oraz produkcję nawozów. Dodatkowym utrudnieniem były lokalne ograniczenia administracyjne.
W praktyce oznaczało to konieczność stworzenia instalacji funkcjonującej jako zamknięty obieg składników pokarmowych.
Biogazownia w Schönholzerswilen należy do najbardziej innowacyjnych instalacji w Europie.
Dzięki zastosowanej technologii aż 80% wsadu stanowi pomiot kurzy
Cztery produkty z jednego substratu
Największe zaskoczenie czeka jednak na końcu procesu. Dla większości osób biogazownia kojarzy się przede wszystkim z produkcją energii elektrycznej. W Schönholzerswilen energia jest jedynie jednym z produktów.
Kogenerator o mocy 1 MW pracuje obecnie z obciążeniem około 750 kW. Po planowanej rozbudowie i uruchomieniu drugiego fermentora moc ma wzrosnąć do 850–900 kW.
Znacznie ciekawsze jest jednak to, co dzieje się z azotem i pozostałościami po fermentacji. Z płynnej frakcji pofermentu odzyskiwany jest azot w postaci siarczanu amonu. Dzięki zastosowaniu instalacji odparowania pracującej pod obniżonym ciśnieniem oraz wykorzystaniu kwasu siarkowego powstaje wysokowartościowy nawóz płynny.
Pomiot kurzy zawiera dużo azotu, dlatego w trakcie fermentacji metanowej jego część przekształca się w amoniak
– Każdego dnia produkujemy od trzech do trzech i pół metra sześciennego siarczanu amonu. Każdy metr sześcienny zawiera około 90 kilogramów azotu i 100 kilogramów siarki – mówił Markus Zürcher.
Powstający nawóz trafia bezpośrednio do lokalnych rolników. Nie wymaga dalekiego transportu ani skomplikowanej logistyki.
Jednym z produktów biogazowni jest granulat nawozowy powstający z pofermentu. Trafia on do sadów oraz gospodarstw ekologicznych
Drugim kierunkiem zagospodarowania pofermentu jest produkcja nawozów granulowanych. Frakcja stała po odwodnieniu trafia do suszarni wykorzystującej ciepło odpadowe z kogeneratora, a następnie jest granulowana i sortowana.
Najdrobniejszy granulat przeznaczony jest dla sadów i ogrodnictwa. Grubszy materiał trafia do rolnictwa ekologicznego jako peletowany nawóz organiczny.
W rezultacie z pomiotu kurzego powstają cztery pełnowartościowe produkty handlowe: energia elektryczna, siarczan amonu, granulat dla sadów oraz nawóz dla gospodarstw ekologicznych.
Podczas wizyty polscy hodowcy obejrzeli nie tylko biogazownię, ale także fermę
Lekcja dla polskiego drobiarstwa
Polska jest największym producentem drobiu w Unii Europejskiej. Oznacza to również ogromne ilości pomiotu, które trzeba zagospodarować w sposób zgodny z przepisami środowiskowymi i jednocześnie opłacalny ekonomicznie.
Dziś dla wielu ferm pomiot pozostaje kosztem lub problemem logistycznym. Przykład ze szwajcarskiego kantonu Thurgau pokazuje jednak zupełnie inne podejście.
Zamiast traktować pomiot jako odpad, można potraktować go jako źródło energii, azotu i nawozów o wysokiej wartości rynkowej. Nie oznacza to oczywiście, że każda ferma drobiu powinna budować własną biogazownię. Technologia zastosowana przez Markusa Zürchera jest kosztowna i najlepiej sprawdza się w większych instalacjach.
Pokazuje jednak kierunek, w którym może rozwijać się europejskie drobiarstwo.
Jednym z uczestników wyjazdu był Dawid Kowalczyk – członek zarządu Koniczyna Biogaz
oraz Prezes Polskiej Agencji Pozyskiwania Funduszy Unijnych
W czasach rosnących kosztów energii, coraz ostrzejszych wymagań środowiskowych i presji na ograniczanie emisji amoniaku oraz gazów cieplarnianych właśnie takie rozwiązania mogą decydować o konkurencyjności gospodarstw w najbliższych latach.
Schönholzerswilen udowadnia, że pomiot kurzy może być czymś znacznie więcej niż tylko produktem ubocznym chowu drobiu. Może stać się surowcem, który generuje energię, nawozy i dodatkowe przychody, a jednocześnie pomaga rozwiązać jeden z największych problemów współczesnej produkcji zwierzęcej.
Markus posiada stado liczące 18 tys. niosek, które produkują 30 ton pomiotu dziennie, przy wykorzystaniu jego jako wsadu w ilości 80% biogazowania posiada moc 750 kW.
Ten artykuł pochodzi z magazynu Hodowca Drobiu 7/2026




















