Ekologiczne gospodarstwo Biofarma Hájek w miejscowości Horní Branná w Czechach od lat słynie z innowacyjnych rozwiązań. W 2020 roku zdobyło tytuł Najlepszej Farmy Ekologicznej Roku dzięki opracowaniu technologii produkcji wołowiny bez użycia azotynów.

Obecnie właściciele gospodarstwa, Hana i Jiří Řehořkowie, wdrożyli kolejne nowatorskie rozwiązanie – ubój bydła na pastwisku przy użyciu broni palnej. Metoda ta została dopuszczona do stosowania w Czechach we wrześniu ubiegłego roku i jest uznawana za jedną z najbardziej humanitarnych form uboju zwierząt gospodarskich. Według danych czeskiej Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej dotychczas tylko cztery gospodarstwa wystąpiły o zgodę na stosowanie tej metody.
Powodem jest również smak mięsa, którego różnica w porównaniu do konwencjonalnej produkcji ekologicznej jest według rolników wyraźnie wyczuwalna.

Dlaczego zdecydowali się na ubój na pastwisku?
Rodzina Řehořków utrzymuje około 50 sztuk bydła na 30 hektarach pastwisk. Dodatkowo gospodaruje na kolejnych 20 hektarach przeznaczonych pod produkcję pasz. Zwierzęta nie są karmione typowymi uprawami intensywnymi, takimi jak kukurydza czy zboża. Właściciele wskazują trzy główne powody wprowadzenia nowej metody uboju.
- Lepszy dobrostan zwierząt
Najważniejszym argumentem jest ograniczenie stresu zwierząt. W tradycyjnym systemie bydło musi zostać załadowane, przewiezione do rzeźni i przejść przez specjalne korytarze prowadzące do miejsca uboju. Każdy z tych etapów wywołuje stres W przypadku uboju na pastwisku zwierzę pozostaje w znanym sobie środowisku aż do ostatniej chwili życia. Zdaniem właścicieli wpływa to również na lepsze wykrwawienie tuszy, co przekłada się na jakość mięsa. - Bezpieczeństwo ludzi
Drugim powodem jest bezpieczeństwo pracowników. Jiří Řehořek w ostatnich latach dwukrotnie trafił do szpitala po urazach spowodowanych przez przestraszone zwierzęta podczas tradycyjnego uboju. Przy uboju na pastwisku ryzyko takich sytuacji jest znacznie mniejsze. - Lepsza jakość mięsa
Rolnicy podkreślają również walory smakowe mięsa. Według nich różnica jest wyraźnie wyczuwalna nawet w porównaniu z mięsem pochodzącym z tradycyjnej produkcji ekologicznej.

Jak wygląda ubój na pastwisku?
Przed każdym ubojem obecny jest urzędowy lekarz weterynarii. Na miejsce przyjeżdżają także myśliwy wyposażony w karabin z tłumikiem, posiadający odpowiednie uprawnienia oraz rzeźnik.
Proces przebiega spokojnie. Strzelec nie ściga zwierząt, lecz czeka, aż stado samo podejdzie w jego pobliże. Najlepiej, gdy wybrane zwierzę oddzieli się od grupy. Przepisy wymagają zachowania szczególnych środków bezpieczeństwa. Strzał musi zostać oddany z góry, aby wyeliminować ryzyko przypadkowego zagrożenia dla ludzi lub zwierząt. Maksymalna dopuszczalna odległość wynosi 40 metrów, jednak w praktyce strzały oddawane są zazwyczaj z dużo bliższej odległości. Po oddaniu strzału zwierzę zostaje natychmiast ogłuszone. Następnie rzeźnik dokonuje wykrwawienia, co prowadzi do jego śmierci. Cały proces odbywa się zgodnie z obowiązującymi przepisami weterynaryjnymi.

Wyścig z czasem
Po odstrzale rozpoczyna się transport tuszy do rzeźni znajdującej się około trzech kilometrów od pastwiska. Zgodnie z przepisami dalsza obróbka musi rozpocząć się w ciągu dwóch godzin od momentu uboju.
Na farmie tusza jest podnoszona przy pomocy ładowarki i transportowana do zakładu, gdzie odbywa się dalsza obróbka pod stałym nadzorem lekarza weterynarii.

Przeczytaj także: Historia Ernsta Maiera - pomysłodawcy systemu uboju pastwiskowego
Zdania są podzielone
Organizacje zajmujące się ochroną zwierząt przyznają, że ograniczenie transportu i stresu przed ubojowego stanowi krok w dobrą stronę.
Pavel Buršík ze Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt OBRAZ podkreśla jednak, że nawet najbardziej humanitarny ubój oznacza przedwczesne zakończenie życia zwierzęcia. Zwraca także uwagę na konieczność zachowania najwyższej precyzji podczas oddawania strzału, aby uniknąć niepotrzebnego cierpienia.

Stanowisko weterynarzy
Przedstawiciele czeskiej Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej uznają, że w odpowiednich warunkach ubój na pastwisku może być łagodniejszy dla zwierzęcia niż transport do rzeźni.
Jednocześnie wskazują, że metoda wymaga odpowiednio wyszkolonych osób, właściwych warunków terenowych oraz dodatkowego zaangażowania służb weterynaryjnych. Obecnie przy takim uboju często konieczna jest obecność dwóch lekarzy weterynarii – jednego na pastwisku i drugiego w rzeźni.
W przyszłości część kontroli mogłaby być realizowana zdalnie przy użyciu systemów kamer, jednak rozwiązania te są dopiero analizowane przez Komisję Europejską.

Przeczytaj także: Ubój na pastwisku: szansa dla bydła polskiego czerwonego i małych gospodarstw
Dziesięć lat starań
Za wprowadzeniem możliwości uboju bydła na pastwiskach od lat zabiegał Związek Rolników Ekologicznych PRO-BIO. Jego przedstawiciele przekonują, że jest to najlepsze rozwiązanie dla wielu gospodarstw ekologicznych posiadających własne rzeźnie lub znajdujących się w niewielkiej odległości od nich.
Zdaniem zwolenników tej metody zwierzę przez całe życie pozostaje w naturalnym środowisku, a ostatnie chwile spędza bez stresu związanego z transportem i pobytem w rzeźni.
Rolnicy liczą również, że konsumenci docenią zarówno wyższy dobrostan zwierząt, jak i jakość uzyskiwanego mięsa.


















