Afrykański pomór świń (ASF) jest obecny w Polsce od ponad 12 lat. Dla wielu osób temat ten przestał być już medialny, jednak dla producentów trzody chlewnej pozostaje codziennym problemem. Co więcej, konsekwencje tej choroby wykraczają daleko poza gospodarstwa rolne – dotykają całej gospodarki, budżetu państwa i każdego podatnika.

Szacuje się, że od momentu pojawienia się ASF całkowite straty ekonomiczne w Polsce wyniosły już ponad 20 miliardów złotych, co czyni ten kryzys jednym z najdroższych problemów polskiego rolnictwa po 1989 roku.
ASF to nie tylko choroba świń
Afrykański pomór świń jest chorobą wirusową, która niemal zawsze kończy się śmiercią zakażonych świń i dzików. Mimo wielu lat badań nadal nie istnieje skuteczna szczepionka ani leczenie, dlatego jedyną metodą ograniczania rozprzestrzeniania się wirusa pozostaje likwidacja zakażonych stad oraz rygorystyczne zasady bioasekuracji.
To właśnie te działania generują ogromne koszty zarówno dla producentów trzody, jak i dla państwa.
Największe straty ponoszą hodowcy
Rolnicy dotknięci ASF często tracą znacznie więcej niż tylko zwierzęta. W przypadku likwidacji stada produkcja zostaje wstrzymana nawet na wiele miesięcy, co oznacza brak przychodów i utratę płynności finansowej.
Dodatkowym problemem są odszkodowania. Choć przepisy przewidują rekompensaty za przymusowy ubój świń, w praktyce ich wysokość nie zawsze odpowiada rzeczywistej wartości utraconych zwierząt. W niektórych przypadkach rolnicy nie otrzymują ich wcale, jeśli stwierdzono uchybienia w zakresie bioasekuracji.
Czerwone strefy oznaczają niższe ceny
Jednym z najbardziej kosztownych skutków ASF są tzw. czerwone strefy. Zakłady mięsne często płacą producentom z tych obszarów mniej za tuczniki, tłumacząc to dodatkowymi kosztami przetwarzania mięsa.
W praktyce różnice cen mogą wynosić od kilkunastu groszy do nawet 2 zł za kilogram żywca. W ciągu 12 lat hodowcy mogli z tego powodu stracić od 2,35 do 3,53 mld zł, a tylko w 2025 roku straty szacowane są na 200–300 mln zł.
Przestoje kosztują miliony
Po wykryciu ogniska ASF wprowadzane są ograniczenia w przemieszczaniu zwierząt. Brak możliwości sprzedaży powoduje przerośnięcie tuczników, pogorszenie dobrostanu oraz wzrost kosztów utrzymania stad.
Przerośnięte świnie osiągają niższe ceny skupu, a ich dalsze żywienie oznacza dodatkowe wydatki na paszę. Według szacunków tylko ten element wygenerował około 81,5 mln zł strat, a dodatkowo zużyto około 24 tys. ton pasz o wartości blisko 30 mln zł.
Bioasekuracja – konieczna, ale bardzo kosztowna
Walka z ASF wymagała ogromnych inwestycji w gospodarstwach. Ogrodzenia, maty dezynfekcyjne, śluzy sanitarne, odzież ochronna czy środki dezynfekujące stały się standardem.
Szacuje się, że przez 12 lat producenci trzody wydali na dostosowanie gospodarstw do wymogów bioasekuracji oraz ich utrzymanie blisko 4,2 mld zł. Co istotne, państwowe dotacje pokryły mniej niż jedną piątą tych wydatków.
Coraz więcej biurokracji
ASF to nie tylko koszty inwestycji, ale również ogrom pracy administracyjnej. Dokumentacja związana z bioasekuracją, przygotowanie do kontroli weterynaryjnych oraz obowiązkowe świadectwa zdrowia pochłaniają tysiące godzin pracy rolników każdego roku.
Autor opracowania szacuje, że sam czas poświęcony na dodatkowe obowiązki administracyjne kosztował producentów około 2,85 mld zł, a obowiązkowe świadectwa zdrowia świń kolejne 540 mln zł.
Polska straciła ważne rynki eksportowe
Po wykryciu pierwszych przypadków ASF wiele państw natychmiast zamknęło swoje rynki na polską wieprzowinę. Dotyczyło to m.in. Chin, Japonii, Korei Południowej, Ukrainy, Białorusi czy Kazachstanu.
Utrata najbardziej perspektywicznych kierunków eksportu oznaczała miliardowe straty dla całego sektora mięsnego oraz zahamowanie rozwoju polskiego eksportu wieprzowiny.
Ile kosztował ASF?
Autor analizy szacuje, że przez 12 lat obecności ASF:
- całkowite straty wyniosły 20,95–22,13 mld zł,
- rolnicy utracili 10,9–12,1 mld zł,
- budżet państwa wydał prawie 10 mld zł na walkę z ASF,
- sektor mięsny poniósł straty przekraczające 130 mln zł.
Najbardziej poszkodowani pozostają producenci znajdujący się w czerwonych strefach, którzy przez lata musieli sprzedawać zwierzęta po niższych cenach, ponosić wyższe koszty bioasekuracji i funkcjonować pod znacznie większą presją administracyjną.
Czy można było ograniczyć te straty?
Zdaniem autora wiele kosztów można było zmniejszyć, gdyby skuteczniejsze działania wdrożono już na początku pojawienia się ASF w Polsce. Jako jedno z najbardziej perspektywicznych rozwiązań wskazuje się wykorzystanie specjalnie wyszkolonych psów do odnajdywania padłych dzików oraz lepszą organizację współpracy pomiędzy służbami weterynaryjnymi, myśliwymi i rolnikami.
Eksperci zwracają również uwagę na konieczność ograniczenia nadmiernej biurokracji oraz uproszczenia procedur związanych z przemieszczaniem świń.
Podsumowanie
Po dwunastu latach obecności ASF w Polsce widać wyraźnie, że skutki tej choroby wykraczają daleko poza samą produkcję trzody chlewnej. Miliardowe straty ponoszą rolnicy, państwo i cały sektor mięsny, a koszty walki z wirusem wciąż rosną. Dalsze ograniczanie skutków ASF będzie wymagało nie tylko skuteczniejszych metod zwalczania choroby, ale także rozwiązań, które pozwolą zmniejszyć obciążenia finansowe i administracyjne producentów świń.
Autorem pełnego tekstu jest Benedykt Pepliński



















