Monika Kopaczel-Radziulewicz
Eksperci zauważyli, że zmiany klimatu przesuwają granice opłacalnej produkcji soi w Europie na północ i wschód kontynentu. Potwierdzenie można znaleźć w statystykach – między innymi maleje powierzchnia zasiewów soi w Rumunii i na Węgrzech, a rośnie na przykład w Polsce.
Wśród odmian zalecanych prym wiedzie Vineta PZO rekomendowana do uprawy na terenie 16 województw,
kolejne miejsca zajmują Abaca 14 woj. i Arnold polecany w 13 województwach
Soja przestaje być niszą, z staje się realną alternatywą
Dziś uprawiamy prawie 100 tys. ha soi, dzięki którym Polska stała się jednym z bardziej liczących się krajów produkujących soję w Europie. Najwięcej soi z racji sprzyjających warunków klimatycznych uprawia się w województwach: podkarpackim, małopolskim, lubelskim oraz na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie. Najmniej w latach 2024 – 2025 wysiano w województwie łódzkim 687 ha i podlaskim 735 ha, co mogło wynikać z przewagi słabych gleb.
Dane z ARMIR z dnia 10 lipca 2025 r. potwierdzają, że soja ponownie zajęła 3 miejsce wśród najważniejszych roślin bobowatych grubonasiennych w Polsce za łubinem wąskolistnym, blisko 200 tys. ha i grochem siewnym uprawianym na ponad 135 tys. ha.
Rozpoczynając swoją przygodę z soją warto postawić na sprawdzone rozwiązania i dobór odmian z grupy wczesności rekomendowanej dla danego rejonu. Wszystkie województwa stworzyły Listy Odmian Zalecanych do uprawy na rok 2026. Wśród zalecanych odmian prym wiedzie Vineta PZO rekomendowana do uprawy na terenie 16 województw. Kolejne miejsce zajmuje Abaca, polecana w 14 województwach, podium zamyka odmiana Arnold z sukcesami uprawiana w 13 województwach. Soja jest stosunkowo nową uprawą w naszym kraju. Musimy nauczyć się ją uprawiać, a chodzenia na skróty zwykle nie wychodzi na dobre.
Przy wyborze odmiany o podobnym okresie dojrzewania, zawsze warto sprawdzić wysokość osadzenia pierwszego strąka i wybrać odmianę z wyżej osadzonym pierwszym strąkiem. Niestety, wybierając odmiany bardzo wczesne i wczesne trzeba liczyć się z tym, że dolne strąki osadzone są niżej, mniej więcej na wysokości 9-12 cm. Im odmiana późniejsza, tym osadzenie strąka jest wyższe. Dlatego tak ważne jest przygotowanie pola pod siew soi, perfekcyjne wyrównanie ziemi, a także wyzbieranie kamieni. Pole musi być przygotowane w taki sposób, aby przy zbiorze móc opuścić jak najniżej heder i zebrać najniżej osadzone strąki.
Sławomir Stefański,
właściciel gospodarstwa w miejscowości Mierzyn, gm. Biskupiec (pow. nowomiejski)
Emilia Fink-Podyma,
prezes Stowarzyszenia Polska Soja (SPS), podkreśla, że każda dopuszczona do stosowania substancja czynna to szansa na łatwiejszą i skuteczniejszą ochronę soi
Radosław Romanowski,
właściciel gospodarstwa w miejscowości Kominki, gm. Kolno (pow. olsztyński)
Uprawa soi w Polsce jest objęta systemem wsparcia w ramach WPR 2023-27. Podstawowym instrumentem jest „Płatność do roślin strączkowych na nasiona” (w 2025 r. – 879,96 zł/ha). Stowarzyszenie Polska Soja podkreśla, że obecność soi w płodozmianie ułatwia dostęp do wybranych ekoschematów, m.in.: Rolnictwo węglowe i zarządzanie składnikami odżywczymi, Praktyka zróżnicowana struktura upraw – przy udziale min. 20% soi w strukturze zasiewów możliwe jest uzyskanie dopłaty do każdego hektara zgłoszonego do płatności (w 2025 r. – 233,13 zł/ha). Integrowana produkcja roślin rolniczych wsparcie, które mogą uzyskać gospodarstwa prowadzące uprawę soi zgodnie z metodyką integrowanej produkcji, pod nadzorem jednostki certyfikującej (w 2025 r. – 505,18 zł/ha). Dopłaty do materiału siewnego kategorii elitarny lub kwalifikowany – w 2025 r. – 168,27 zł/ha.
Wczesny siew i skuteczna walka gołębiami
Ile soi znajdzie się na polskich polach w tym sezonie przekonamy się wkrótce. Warto wspomnieć, że poprzedni sezon wegetacyjny był trudny dla soi, zniechęcił i rozczarował niektórych plantatorów. Najczęściej tych, którzy zdecydowali się uprawiać soję po raz pierwszy. Niesprzyjające warunki atmosferyczne sprawiły, że uprawy nie plonowały zgodnie z założeniami, dojrzewały wolniej, a zbiory nie przebiegały tak sprawnie, jak planowano. Ponadto anomalie pogodowe wydłużyły okres wegetacji o ponad miesiąc, a wysoka wilgotność podczas zbioru naraziła rolników na dodatkowe koszty suszenia.
Kalendarzowo przyjmuje się, że optymalny termin siewu soi przypada na okres od 20 kwietnia do 5 maja, jednak powinien być on każdorazowo dostosowany do warunków pogodowych oraz regionu kraju. Siew warto rozpocząć, gdy temperatura gleby osiąga 8-9°C i utrzymuje się na tym poziomie przez kilka dni, a prognozy wskazują na stabilną, słoneczną pogodę w kolejnych dniach.
Doświadczeni plantatorzy podkreślają, że dążą do możliwie wczesnego siewu. Pozwala to m.in. wyprzedzić okres lęgowy gołębi, a tym samym ograniczyć szkody powodowane przez ich intensywne żerowanie. Rolnicy stosują jednak również sprawdzone metody odstraszania tych ptaków.
Pole pod siew soi musi być, perfekcyjnie wyrównane i bez kamieni, aby przy zbiorze móc opuścić jak najniżej heder i zebrać najniżej osadzone strąki
– Jednym ze skutecznych sposobów ograniczania żerowania gołębi jest stosowanie latawców w kształcie drapieżników, np. jastrzębia. W newralgicznym okresie, około półtora tygodnia po wschodach, skutecznie zniechęcały ptaki do przylatywania na pole. Dzięki temu nie uszkadzały młodych siewek i nie zaszkodziły mojej plantacji – podkreśla Sławomir Stefański, właściciel gospodarstwa w Mierzynie (gm. Biskupiec, pow. nowomiejski).
Innym rozwiązaniem stosowanym przez rolników jest ustawianie tyczek z wabikami w postaci świeżego mięsa, które przyciągają ptaki drapieżne i w efekcie odstraszają gołębie z pól.
Wczesny siew sprzyja również lepszemu wykorzystaniu wody glebowej oraz zwiększa skuteczność herbicydów doglebowych. Choć optymalnym rozwiązaniem jest siew w kwietniu, w ostatnich latach niesprzyjające warunki pogodowe – niskie temperatury i częste przymrozki – zmuszały wielu rolników, szczególnie z północno-wschodniej Polski, do opóźnienia siewów do maja.
Doświadczenia ostatnich sezonów pokazują jednak, że soja wykazuje stosunkowo wysoką tolerancję na przymrozki, nawet do -5°C. W takich warunkach może dojść do czasowego zahamowania wzrostu roślin, jednak po poprawie temperatury rozwój przebiega dalej prawidłowo.
Jak zaznacza Radosław Romanowski, właściciel gospodarstwa w Kominkach (gm. Kolno, pow. olsztyński), który uprawia soję od siedmiu sezonów, w przypadku nagłego ochłodzenia po siewie kluczowa jest cierpliwość. – Soja potrafi pozostawać w glebie nawet do 10 dni, zanim pojawią się wschody – podkreśla plantator, odnosząc się do doświadczeń z poprzedniego sezonu.
W Polsce uprawiamy obecnie 100 tys. ha soi i jesteśmy jednym z bardziej liczących się krajów produkujących soję w Europie
Prawidłowe brodawkowanie tylko przy odpowiednim odczynie gleby
Podstawą powodzenia w uprawie soi jest odpowiedni odczyn gleby. Rolnicy obserwują, że na stanowiskach kwaśnych i bardzo kwaśnych rośliny często mają problem z wytworzeniem odpowiedniej liczby brodawek korzeniowych. Za optymalne pH dla bakterii Bradyrhizobium japonicum oraz prawidłowego przebiegu procesu brodawkowania uznaje się zakres 6,0-7,0. Na glebach o pH poniżej 5,5 liczba brodawek jest wyraźnie ograniczona lub nie występują one wcale, co stanowi częsty problem w uprawie soi. Szczególnie niekorzystny jest odczyn poniżej pH 5, który negatywnie wpływa przede wszystkim na przeżywalność bakterii brodawkowych.
Radosław Romanowski potwierdza, że najwyższe plony uzyskiwał na glebach o odczynie około 7,0 lub nieco wyższym. Jak podkreśla, soja jest rośliną wymagającą i aby w pełni wykorzystać jej potencjał plonotwórczy, należy zapewnić jej optymalne warunki wzrostu. Wówczas odwdzięcza się wysokimi i stabilnymi plonami.
Najlepszym potwierdzeniem są wyniki uzyskiwane w jego gospodarstwie. Od kilku lat plantator udowadnia, że także w specyficznych warunkach północno-wschodniej Polski, przy krótszym okresie wegetacji i odpowiednim doborze odmian, możliwe jest osiąganie plonów soi na poziomie 3,5-4,0 t/ha.
– Soja dobrze wpisuje się w organizację prac w gospodarstwie. Najpierw zbieramy rzepak i pszenicę, następnie przygotowujemy pola i wykonujemy siewy ozimin, później przypada zbiór soi, po którym ponownie możemy wysiać pszenicę – wylicza właściciel gospodarstwa w Kominkach.
Doświadczeni plantatorzy zmniejszają obsadę, ponieważ przekonali się,
że soja potrzebuje przestrzeni i światła do lepszego rozkrzewiania się oraz zawiązywania większej liczby strąków
Odpowiednia obsada i azot na start
Rolnicy rozpoczynający uprawę soi najczęściej wysiewają 55-60 nasion/m², aby po wschodach uzyskać obsadę na poziomie 45-50 roślin/m2. Bardziej doświadczeni plantatorzy stopniowo zmniejszają normę wysiewu, decydując się na rzadszy siew. Z obserwacji wynika, że soja potrzebuje odpowiedniej przestrzeni i dostępu do światła, aby lepiej się rozkrzewiać i zawiązywać większą liczbę strąków. Przy zbyt dużej obsadzie rośliny konkurują ze sobą o światło, nadmiernie się wydłużają, zawiązują mniej strąków i są bardziej podatne na wyleganie.
Należy również pamiętać, że do uprawy soi nie są odpowiednie stanowiska zasobne w azot, szczególnie nawożone obornikiem lub gnojowicą. Nadmiar azotu sprzyja słabemu brodawkowaniu, nadmiernemu wzrostowi wegetatywnemu oraz zwiększa ryzyko wylegania roślin.
Pojawia się często pytanie o zasadność stosowania azotu „na start”. Eksperci ze Stowarzyszenia Polska Soja zalecają niewielką dawkę początkową – około 30 kg N/ha. Choć nie jest ona obligatoryjna, wielu plantatorów potwierdza jej zasadność, wskazując, że azot mineralny wspiera początkowy rozwój roślin. Dopiero w późniejszym okresie tworzą się brodawki korzeniowe, które przejmują funkcję wiązania azotu atmosferycznego.
Soja wykazuje wysokie zapotrzebowanie na potas, dlatego zaleca się jego stosowanie w ilości dwu-, a nawet trzykrotnie wyższej niż fosforu. Niedobór potasu objawia się m.in. cienkimi i łamliwymi łodygami, zahamowaniem wzrostu roślin, słabym kwitnieniem lub jego brakiem, a także obniżoną odpornością na choroby grzybowe.
Soja umożliwia rozłożenie prac w gospodarstwie, po zbiorze rzepaku i pszenicy następuje przygotowanie pól i siew rzepaku oraz pszenicy,
następnie zbiór soi i ponownie siew pszenicy
Rozszerzenie rejestracji ułatwi walkę z chwastami
Sławomir Stefański podkreśla, że skuteczne i możliwie wczesne zwalczanie chwastów to jedno z kluczowych wyzwań w uprawie soi. Jednocześnie był to jeden z największych problemów w poprzednich latach, głównie ze względu na ograniczoną dostępność środków dedykowanych tej uprawie. Obecnie sytuacja uległa częściowej poprawie.
Dzięki działaniom i determinacji Stowarzyszenia Polska Soja Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi wydał 30 maja 2025 r. decyzję o dopuszczeniu do stosowania w uprawie soi herbicydu Framen 75 WG, zawierającego substancję czynną tifensulfuron metylowy. Jest to herbicyd selektywny o działaniu układowym, przeznaczony do stosowania nalistnego. Pierwsze objawy jego działania, w postaci przebarwień liści chwastów, widoczne są już po kilku dniach od zabiegu, natomiast pełny efekt chwastobójczy uzyskuje się w ciągu 2-4 tygodni. Najwyższą skuteczność preparat wykazuje wobec chwastów znajdujących się w fazie 2-6 liści.
Preparat Framen 75 WG zaleca się stosować w dawce 5 g/ha, gdy soja znajduje się w fazie rozwiniętego liścia trójlistkowego (BBCH 12). Do chwastów wrażliwych należą m.in.: gwiazdnica pospolita, maruna bezwonna, rdest ptasi, rdest szczawiolistny, rumianek pospolity, rzodkiew świrzepa, szarłat szorstki, samosiewy rzepaku, tasznik pospolity, tobołki polne oraz żółtlica drobnokwiatowa. Do gatunków średnio wrażliwych zalicza się natomiast m.in.: komosę białą, mak polny, powój polny, rdestówkę powojowatą oraz rumian polny.
Na rozszerzenie rejestracji tego typu preparatów czekało wielu producentów soi, szczególnie w kontekście ograniczonej liczby skutecznych herbicydów do zabiegów powschodowych. Fakt, że tifensulfuron metylowy posiadał już rejestrację w innych krajach Unii Europejskiej, umożliwił przeprowadzenie procedury rozszerzenia zastosowania w Polsce w trybie przyspieszonym.
Jak podkreśla Emilia Fink-Podyma, prezes Stowarzyszenia Polska Soja, rozszerzenie rejestracji było ważnym krokiem, jednak konieczne są dalsze działania legislacyjne i administracyjne. Ich celem powinno być usprawnienie procesu wprowadzania do obrotu nowych substancji czynnych, zwłaszcza przeznaczonych do zabiegów powschodowych. Każda kolejna dopuszczona substancja to realne wsparcie dla rolników, umożliwiające skuteczniejszą ochronę plantacji przed chwastami, chorobami i szkodnikami, a w konsekwencji – uzyskiwanie wyższych plonów.
Spotkania na poletkach sojowych cieszą się coraz większym zainteresowaniem wśród rolników szukających atrernatywy dla tradycyjnych upraw rolniczych
Minimum logistyczne
Przy planowaniu areału zasiewów soi warto tak dobrać powierzchnię, aby uzyskać plon w ilości około 24-25 ton, co odpowiada logistycznemu minimum całosamochodowemu. Sprzedaż surowca nie stanowi obecnie problemu – oprócz Zakładu Uszlachetniania Białka Roślinnego (ZUBR) funkcjonuje również kilka mniejszych firm skupowych zlokalizowanych w całej Polsce, które jednak zazwyczaj są zainteresowane dostawami całosamochodowymi. Taki wolumen daje również możliwość negocjowania korzystniejszych warunków handlowych.
Warto przypomnieć, że największym zakładem przetwórstwa soi w Polsce jest Zakład Uszlachetniania Białka Roślinnego (ZUBR) w Osieku koło Brodnicy. Jego aktualne moce przerobowe wynoszą około 400 tys. ton rocznie. W przypadku soi wykorzystywane są one obecnie w około 40%, przy czym krajowy surowiec stanowi jedynie część przerobu, a pozostała ilość pochodzi z importu. Oznacza to, że cała produkcja soi w Polsce mogłaby zostać w pełni zagospodarowana przez ten jeden zakład.
Tak duże możliwości przerobowe sprawiają, że nie ma obecnie ograniczeń po stronie zbytu surowca, dlatego rolnicy mogą bez obaw o rynek zbytu rozwijać uprawę soi.
Ten artykuł pochodzi z magazynu Hodowca Drobiu 4/2026

