Od lat rosyjskie władze podkreślają, że kraj konsekwentnie buduje suwerenność żywnościową i uniezależnia się od zagranicznych dostaw. Najnowsze dane pokazują jednak, że mimo postępów w produkcji rolnej wiele kluczowych elementów sektora nadal opiera się na imporcie – od maszyn rolniczych i dodatków paszowych po materiał siewny i genetykę zwierząt.

Import zamiast samowystarczalności
Według danych za 2025 rok wartość importu produktów rolno-spożywczych do Rosji wzrosła o 15%, osiągając 43,4 mld dolarów. W tym samym czasie eksport spadł o 3,5%, co oznacza, że Rosja ponownie była importerem netto żywności.
Na wyniki wpłynęły m.in. niekorzystne warunki pogodowe, które zmusiły kraj do zwiększenia importu ziemniaków oraz owoców i warzyw z Chin. Eksperci podkreślają jednak, że główne problemy wynikają z wysokich kosztów finansowania inwestycji, ograniczonego dostępu do technologii oraz utrzymującej się zależności od zagranicznych komponentów.
Zagraniczne maszyny nadal dominują
Mimo wieloletnich programów wsparcia krajowych producentów niemal połowa maszyn pracujących na rosyjskich polach pochodzi z importu. W latach 2024–2025 do kraju sprowadzono tysiące ciągników i kombajnów, a miejsce wielu zachodnich producentów zajęły przede wszystkim firmy chińskie.
Jednocześnie sprzedaż rosyjskich maszyn rolniczych wyraźnie spadła, co pokazuje, że krajowy przemysł nadal ma trudności z konkurowaniem na rynku.
Chiny zdominowały rynek dodatków paszowych
Jeszcze kilka lat temu znaczną część dodatków paszowych dostarczały państwa europejskie. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej – około 93% importu pochodzi z Chin.
Rosja osiągnęła częściową samowystarczalność jedynie w produkcji niektórych aminokwasów. W przypadku wielu witamin i specjalistycznych dodatków krajowi producenci nadal nie są w stanie zaspokoić potrzeb rynku.
Nasiona i genetyka wciąż pozostają problemem
Postępy w produkcji krajowego materiału siewnego są widoczne, jednak w wielu uprawach zależność od importu nadal jest znacząca. Dotyczy to przede wszystkim buraka cukrowego i kukurydzy, gdzie zagraniczne odmiany nadal odgrywają ważną rolę.
Jeszcze większym wyzwaniem pozostaje genetyka zwierząt. Produkcja drobiu i indyków przez wiele lat opierała się na imporcie jaj wylęgowych oraz materiału hodowlanego. Sankcje i zakłócenia w handlu pokazały, jak silnie rosyjski sektor zwierzęcy jest powiązany z międzynarodowymi łańcuchami dostaw.
Rosja inwestuje we własną reprodukcję
Jednym z przykładów ograniczania zależności od importu jest branża indycza. Największy producent mięsa indyczego w Rosji – Damate – uruchomił własny kompleks reprodukcyjny, dzięki któremu zrezygnował z importu jaj wylęgowych.
To ważny krok w kierunku zwiększenia samowystarczalności, jednak eksperci zwracają uwagę, że pełne uniezależnienie od zagranicznej genetyki będzie wymagało jeszcze wielu lat inwestycji.
Ambitne plany, trudna rzeczywistość
Rosyjskie rolnictwo niewątpliwie zwiększyło produkcję w wielu sektorach, jednak dane za 2025 rok pokazują, że deklarowana samowystarczalność pozostaje bardziej celem niż rzeczywistością. W wielu obszarach zmienił się jedynie kierunek importu – z Europy do Chin – natomiast sama zależność od zagranicznych technologii i środków produkcji nadal jest bardzo duża.
Oznacza to, że mimo wieloletnich programów wsparcia i miliardowych inwestycji rosyjski sektor rolno-spożywczy pozostaje silnie powiązany z globalnym rynkiem, a osiągnięcie pełnej niezależności będzie znacznie trudniejsze, niż zakładano jeszcze kilka lat temu.
Autorem pełnego tekstu jest Vladislav Vorotnikov
korespondent na Europę Środkowo-Wschodnią



















