|
Dzięki uprzejmości redakcji i autora, artykuł pana Aleksandra Osten-Saksena, który stanowi polemikę z moim tekstem dotyczącym krzyżowania międzyrasowego z numeru 6-7.2008 otrzymałem jeszcze przed jego opublikowaniem, stąd moja szybka odpowiedź. Postaram się więc, aby moja odpowiedź była mało polemiczna a raczej porządkująca cały problem krzyżowania międzyrasowego w bydle mlecznym.
Krzyżowanie międzyrasowe prowadzone jest w wielu gatunkach zwierząt, nie jest też żadną nowością. Było, jest i będzie stosowane, a generalnie prowadzone jest jako jedna z metod poprawienia wyników finansowych, a czasami stosowana jest też jako metoda hodowlana mająca na celu doskonalenie lub utworzenie nowej rasy. Najczęściej prowadzone jest krzyżowanie towarowe, gdzie w wyniku krzyżowania dwu lub więcej ras otrzymuje się krzyżówkę poprawiającą cechy użytkowe. Najbardziej znane krzyżowania towarowe prowadzone są powszechnie w trzodzie chlewnej, gdzie stada produkcyjne (towarowe) opierają się na materiale czystorasowym ras matecznych wbp i pbz i ras ojcowskich duroc i pietrain. Krzyżowanie towarowe w bydle mięsnym jest też powszechne i tam czyste rasy np. charolaise, limousine, piemontaise, hereford, angus i inne są krzyżowane między sobą lub z rasami bydła mlecznego. Podobnych przykładów w rasach drobiu, owiec czy nawet pszczół jest bardzo dużo. O jednym tylko nie wolno zapominać podstawą do krzyżowania są zawsze rasy czyste a postęp w tych rasach jest celem hodowli, natomiast krzyżówka jest produktem finalnym i w założeniu nie jest dalej rozmnażana. Krzyżowanie międzyrasowe (towarowe) jest w wielu przypadkach bardzo korzystne, ale powinno być elementem końcowym procesu produkcyjnego, a nie powszechnym działaniem hodowlanym. W wielu przypadkach w prowadzeniu stada mlecznego zastosowanie krzyżowania międzyrasowego dzięki zjawisku heterozji, jak również dzięki zmniejszeniu inbredu, może poprawić zyskowność prowadzenia stada. Efekt ten na dłuższą metę nie utrzyma się, bo w dalszych pokoleniach heterozja już się nie pojawia, a wyniki produkcyjne nie są już tak spektakularne. Naturalnie wiele ras zwierząt, w tym bydła mlecznego, powstało w wyniku prowadzenia krzyżowania, nie mniej metoda ta prowadzona jest zawsze przez określony czas, przy równocześnie prowadzonej bardzo ostrej selekcji i przy bardzo ściśle określonym wzorcu rasowym. Przykładem krzyżowania twórczego może być właśnie norweskie bydło czerwone, które na przełomie lat 60-70 przez dziesięć lat było krzyżowane z różnymi rasami i bardzo ostro selekcjonowane. Niemniej już od lat 80. prowadzone jest bardzo konsekwentnie w czystości rasy, a selekcja ma bardzo jasno określone cele. Reasumując, bazą pracy hodowlanej jest praca nad rasami czystymi a tempo postępu w tej działalności w głównym stopniu zależy od wielkości pogłowia, na którym się tę pracę prowadzi, ostrości i konsekwencji w selekcji. Pogłowie bydła HF w Polsce objęte oceną jest stosunkowo małe, stąd dążenie PFHB do powiększenia oceny pogłowia tej rasy. Trudno się dziwić że wprowadzanie krzyżowania międzyrasowego z rasami skandynawskimi do stad HF objętych oceną, nie może budzić zachwytu Federacji. Dodatkowo firmy importujące nasienie starają się namawiać hodowców dużych stad (realizujących program hodowlany rasy HF), na stosowanie krzyżowania prowadząc często bardzo agresywne działania. Uważam, że bez szkody dla hodowli rasy HF mogliby prowadzić to krzyżowanie w stadach towarowych. W określonych przypadkach i określonych stadach krzyżowanie może być opłacalne, ale nie wolno zapominać, że wyniki produkcyjne stada w prawie 60% zależą od prawidłowego żywienia, a tylko w 30% od genetyki. Wystarczy przejrzeć każdy numer Hodowcy Bydła, aby przekonać się jak olbrzymie rezerwy tkwią jeszcze w poprawie bazy żywieniowej i systemów żywienia. Więc to żywienie – a nie genetyka – ma podstawowy wpływ na wydajnosć, skuteczność zacieleń i długowieczność krów. Aktualna średnia wydajność ocenianych krów w Polsce wynosi 6700 kg mleka. W innych krajach utrzymujących rasę HF wydajności są zdecydowanie wyższe, a długowiecznosć krów niewiele niższa jak w Polsce. Dlatego poszukuje się sukcesów w krzyżowaniu, a nie w poprawie żywienia. Jest to często (choć nie zawsze) działanie złudne. Prawdą jest, że krzyżowanie na dłuższą metę może nie przynieść korzyści i tylko w małym stopniu poprawić wydajność. Prowadzone były wieloletnie próby krzyżowania polskiego bydła czerwonego najpierw z bydłem czerwonym duńskim, a potem z anglerem. Pomijając decyzje polityczne, zmniejszające administracyjne wielkość tej populacji, polskie bydło czerwone ma najmniejszy postęp hodowlany wśród polskich ras bydła. Podobnie nieracjonalne okazało się krzyżowanie w Szwajcarii bydła simentalskiego z rasą czerwono-białą HF. Dziś kolebka bydła simentalskiego posiada szczątkowe pogłowie simentalera, a pogłowie praktycznie już czerwono-białego HF, nie ma rewelacyjnych wydajności, przy dużo gorszym umięśnieniu niż simentaler. Bawaria uniknęła tego błędu i rasa simentalska jest tam w pełnym rozwoju. Hodowcy muszą pamiętać, że w tym fachu złotych recept nie ma. Szukanie poprawy płodności i długowieczności krów poprzez krzyżowanie z rasami skandynawskimi może w pewnych przypadkach dać efekt korzystny, ale w skali masowej, nic dobrego nie przyniesie. Dużo skuteczniejsze będzie zawsze działanie mające na celu poprawę żywienia. Być może, jak napisał pan Osten, krzyżowanie rozwija się w USA, ale tam średnie wydajności krów sięgają 10.000 kg mleka. W Holandii, Niemczech i Francji, gdzie hodowla stoi na dużo wyższym poziomie niż w Polsce, krzyżowanie z rasami skandynawskimi nie jest szeroko stosowane. Uwagę należy zwrócić, że autor artykułu “Jeszcze raz o krzyżowaniu…” jest pracownikiem firmy importującej nasienie buhajów do Polski, ja zaś emerytowanym dyrektorem Regionalnego Centrum Hodowli Zwierząt w Parzniewie. Ryszard Bzowski Tags: hodowla bydła , krzyżowanie
|