|
Nasiona roślin motylkowatych grubonasiennych (inaczej: strączkowych) mogą być wartościowym komponentem mieszanek pełnoporcjowych dla tuczników. Jednakże, stosując je w żywieniu świń należy zdawać sobie sprawę zarówno z zalet, jak też wiedzieć, jakie są i z czego wynikają ograniczenia w ich wykorzystaniu w celach paszowych. Umiejętnie stosowane nasiona łubinu, bobiku czy też grochu, mogą być cennym źródłem białka w mieszankach dla tuczników.
Tuczniki są grupą produkcyjną świń, która do osiągnięcia wysokiej efektywności produkcji (szybkiego tempa wzrostu i dobrego wykorzystania paszy i wysokiej mięsności) wymaga żywienia dokładnie dostosowanego do fazy wzrostu (Tabela 1). Zdecydowanie najczęściej tuczniki są obecnie żywione mieszankami pełnoporcjowymi, które pod warunkiem prawidłowego zbilansowania (Tabela 2) stanowią jedyną paszę zadawaną zwierzętom, warunkując tym samym w dużym stopniu ich produkcyjność.


Najważniejszym ich komponentem, będącym obecnie podstawowym źródłem wysokowartościowego białka i z tego względu stosowanym praktycznie we wszystkich mieszankach pełnoporcjowych dla tuczników, jest poekstrakcyjna śruta sojowa (p. ś. s.). Spośród wszystkich pasz pochodzenia roślinnego stosowanych w żywieniu świń, skład aminokwasowy białka p. ś. s. jest uznawany za najlepszy i najbardziej zbliżony do modelu białka idealnego (czyli białka jaja kurzego). To cenne białko, występujące w dodatku w śrucie poekstrakcyjnej sojowej w dużych ilościach, jest jednocześnie stosunkowo drogie.


Przyczyną tego jest konieczność importowania p. ś. s., jako że polskie warunki klimatyczne nie pozwalają na szeroką uprawę soi. Koszt mieszanki pełnoporcjowej można jednak nieco obniżyć, stosując do jej bilansowania tańsze komponenty wysokobiałkowe pochodzenia krajowego. Nasiona roślin strączkowych mogą być stosowane do bilansowania poziomu białka w mieszankach dla tuczników, będąc w nich częściowymi zamiennikami poekstrakcyjnej śruty sojowej. Na możliwość stosowania nasion roślin strączkowych jako uzupełnienia bilansu białka należy spojrzeć przychylniej również z tego względu, że możliwość stosowania białka zwierzęcego jest obecnie bardzo ograniczona (przepisami – mączki mięsne zwierzęce, wysoką ceną – serwatka i mleko w proszku, pogarszaniem smaku paszy – mączki rybne), a wiadomo, że zwierzę wykorzystuje lepiej białko z paszy wtedy, gdy pochodzi ono z kilku źródeł.


W tabelach 3 i 4 przedstawiono zawartość podstawowych składników pokarmowych w nasionach roślin strączkowych uprawianych w Polsce. Uogólniając możemy stwierdzić, że w porównaniu do zbóż, ich skład jest znacząco różny. Zawierają one dużo więcej białka (zboża przeciętnie – ok. 10-12%), stosunkowo dużo tłuszczu, więcej włókna (zwłaszcza łubin wąskolistny – 164 g/1kg suchej masy i żółty – 157 g/1kg s.m., ze zbóż więcej włókna jest tylko w owsie oplewionym – 188 g/1kg s.m.), znacznie więcej związków mineralnych i bardzo mało witamin. Porównując z kolei zawartość składników pokarmowych w nasionach strączkowych i poekstrakcyjnej śrucie sojowej, zauważalne jest, że zawiera ona porównywalną ilość energii, natomiast więcej zarówno białka ogólnego, strawnego, jak też wszystkich aminokwasów.


Analizując wartość pokarmową białka nasion roślin strączkowych można stwierdzić, że zawierają one stosunkowo dużo lizyny (np. łubin żółty – 19,5 g w 1 kg), przy jednocześnie niższym poziomie metioniny (w łubinie żółtym – 11,7 g metioniny z cystyną, w bobiku – 5,35 g). Jednakże zboża, które są w mieszankach paszowych dla świń podstawowymi komponentami węglowodanowymi (stanowiąc w nich największy udział), zawierają odwrotne proporcje tych dwóch najważniejszych egzogennych aminokwasów niezbędnych – więcej metioniny (pszenica – 4,60 g metioniny z cystyną w 1kg, jęczmień – 4,10 g/kg), a mniej lizyny (pszenica – 3,53 g w 1 kg, jęczmień – 3,88 g/kg). Tak więc, łącząc w mieszance zboża z nasionami rośliny strączkowej i niewielką ilością poekstrakcyjnej śruty sojowej (zawierającej 26,7 g lizyny i 12,5 g metioniny z cystyną w 1 kg), zyskujemy paszę o wysokiej wartości biologicznej białka. Niewielki deficyt lizyny i metioniny, który może powstać, należy koniecznie wyrównać do ilości zgodnej z zaleceniami norm (Tabela 2) stosując dodatek syntetycznych aminokwasów krystalicznych. Jeśli mamy taką możliwość, należy też rozważyć dodatek syntetycznego tryptofanu, jako że białko nasion roślin strączkowych jest stosunkowo ubogie także w ten aminokwas egzogenny. Jego niedobór może okazać się znaczący zwłaszcza w mieszankach, do których dodano już syntetyczną lizynę i metioninę.


Stosunkowo wysoka zawartość włókna (Tabela 3) nie wpływa jednocześnie znacząco na strawność paszy, która pozostaje wysoka i w odniesieniu do strawności białka, tłuszczu i węglowodanów (zw. bezazotowe wyciągowe) jest porównywalna do poekstrakcyjnej śruty sojowej (Tabela 5) w przypadku łubinów, a nieco niższa – bobiku i grochu. Zawartość związków mineralnych jest w nasionach roślin strączkowych ogólnie wyższa, niż w zbożach, jednak głównie dzięki wysokiej zawartości potasu i fosforu, natomiast przy niższej zawartości wapnia. Dlatego też, w przypadku wprowadzania tych nasion do mieszanek dla świń należy koniecznie pamiętać o uzupełnianiu w nich tego pierwiastka. Skład witaminowy nasion roślin motylkowatych grubonasiennych jest stosunkowo ubogi, a przy deficycie (lub wręcz braku w niektórych z nich) karotenów, witaminy D i C, stwierdzono niewielkie ilości witaminy E i witamin z grupy B.


Skupiając się tylko na zawartości składników pokarmowych w nasionach roślin strączkowych można stwierdzić, że są to wyjątkowo dobre komponenty do stosowania w żywieniu świń. Niestety, ich znaczącą i ujemnie wpływającą na możliwość wykorzystania w żywieniu zwierząt cechą negatywną jest zawartość tzw. związków antyżywieniowych (Tabela 6). Są to związki będące naturalnymi składnikami roślin z tej grupy, spełniającymi w nich nad wyraz pożyteczne funkcje, m.in. jako substancje obronne poprawiają odporność i chronią przed szkodnikami w okresie wegetacji. Z tego też względu, najwięcej jest ich w zielonych częściach roślin, a najmniej w nasionach. Równocześnie jednak związki te stanowią zagrożenie dla zdrowotności i produkcyjności zwierząt, które są żywione zawierającą je paszą. Najbardziej wrażliwe na obecność związków antyżywieniowych w paszy są zwierzęta monogastryczne. Dlatego też, w żywieniu świń nie wolno stosować zielonek z roślin strączkowych, a jedynie ich nasiona i to pod warunkiem, że w ograniczonych ilościach (Tabela 6). Wprawdzie na drodze selekcji i pracy hodowlanej udało się uzyskać odmiany roślin strączkowych o obniżonej zawartości związków antyżywieniowych (o czym w dalszej części tekstu), to należy brać pod uwagę, że odbyło się to kosztem obniżenia ich odporność na szkodniki i choroby, większej zawodności w uprawie, skutkiem czego bywa niższy plon i wyższy koszt samej uprawy. Działanie związków antyżywieniowych na organizm świni jest wielokierunkowe:
- mogą pogarszać smak paszy (mieszanki), ponieważ mają gorzki (cierpki) smak, np. taniny, alkaloidy; skutkiem jest mniejsze spożycie paszy, niższe przyrosty dzienne i pogorszenie wykorzystanie paszy na 1 kg przyrostu,
- obniżają produkcyjności zwierząt poprzez zakłócanie procesów fizjologicznych (taniny, inhibitory proteaz, a-galaktozydy),
- mogą być toksyczne dla zwierzęcia (alkaloidy, lektyny).
Aby dokładniej scharakteryzować rośliny strączkowe należy wziąć pod uwagę zarówno ich zalety, jak i ograniczenia w stosowaniu, wynikające właśnie z zawartości składników antyżywieniowych, co pokrótce uczyniono poniżej.
Łubiny ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- W Polsce uprawiane są trzy rodzaje łubinów: żółty, biały i wąskolistny (znany też jako „niebieski”). W związku z wysokimi wymaganiami glebowymi i dłuższym okresem wegetacji, najmniej uprawia się łubinu białego. Wąskolistny jest z kolei najbardziej popularny ze względu na możliwość uprawy na glebach lekkich, gorszej jakości i w warunkach krótszego okresu wegetacji. Wprawdzie łubin żółty ma podobną charakterystykę, jednak ze względu na większą podatność na antraknozę (chorobę grzybową stanowiącą największe zagrożenie w uprawie) jest mniej popularny. W warunkach klimatyczno-glebowych północno-wschodniej Polski polecane do uprawy są w związku tym odmiany łubinu wąskolistnego i żółtego. Nasiona łubinów (zwłaszcza żółtego) są bogate w białko, ale w stosunku do innych strączkowych, jest to białko zawierające proporcjonalnie mniej lizyny. Niewielki niedobór tego najważniejszego dla wzrostu świń aminokwasu, który występuje zwykle w mieszankach z udziałem łubinu (nawet wtedy, gdy do bilansowania paszy używa się także poekstrakcyjnej śruty sojowej), należy wyrównać stosując dodatek lizyny krystalicznej. Deficyt metioniny i tryptofanu w białku łubinów jest także ich cechą charakterystyczną, stąd też powinno się dodawać do paszy także te aminokwasy w postaci krystalicznej. Pomimo wysokiej zawartości włókna, strawność składników pokarmowych nasion łubinu jest wysoka i porównywalna ze strawnością poekstrakcyjnej śruty sojowej. Łubiny zawierają też więcej wapnia, magnezu i siarki, niż inne strączkowe.


Niestety, łubiny zawierają alkaloidy. Są to związki antyżywieniowe, nadające paszy gorzki smak i obniżające jej spożycie. Świnie są wyjątkowo wrażliwe na alkaloidy. W dużych ilościach są one toksyczne dla zwierzęcia, powodują zakłócenia w pracy układu nerwowego, oddechowego, drgawki, porażenia, a w skrajnych przypadkach – padnięcia. Spożywane w mniejszych ilościach mogą natomiast powodować wymioty, zmiany w wątrobie i parametrach krwi. Alkaloidy to duża grupa związków o różnym poziomie toksyczności, dlatego ważne jest, jakie alkaloidy występują w konkretnym łubinie, a nie tylko ich ogólna zawartość. Łubiny żółte zawierają stosunkowo najmniej toksyczne rodzaje alkaloidów, natomiast łubiny białe – te najbardziej toksyczne. Dlatego też, świniom najlepiej nie podawać nasion łubinu białego. Najbezpieczniejszym wyjściem jest stosowanie łubinu żółtego lub, w drugiej kolejności, wąskolistnego. Dodatkowo należy wyraźnie podkreślić, że w żywieniu świń wolno stosować wyłącznie tzw. „słodkie” odmiany łubinu. Nazwą tą określa się (w przeciwieństwie do odmian „gorzkich”) specjalnie wyhodowane odmiany, w których obniżono zawartość alkaloidów. Powinno być ich nie więcej niż 0,05% w masie nasion, a najlepiej poniżej 0,03%. W niektórych państwach za słodkie uznaje się łubiny zawierające poniżej 0,01% alkaloidów. Łubiny słodkie są chętniej pobierane przez zwierzęta i stanowią mniejsze zagrożenie dla ich zdrowia. Jednakże, nie powinno się mimo to przekraczać zaleceń dotyczących maksymalnej ilości łubinu w dawce dla tuczników (Tabela 6).
Bobik ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Wymaga dobrych, bogatych w składniki pokarmowe gleb. Z tego też powodu nie jest popularny w uprawie w północno-wschodniej Polsce. Zawiera mniej białka, w porównaniu do łubinów i jest to białko charakteryzujące się niedoborem aminokwasów siarkowych. Oczywiście, stosując bobik jako komponent w mieszankach dla świń, należy pamiętać o uzupełnieniu ich do poziomu normatywnego syntetycznymi aminokwasami limitującymi, lizyną i metioniną. Związki antyżywieniowe występujące w bobiku to taniny i inhibitory proteaz. W niewielkich ilościach obecne są też lektyny. Taniny to substancje o cierpkim smaku, przez co zmniejszają smakowitość paszy. Ich działanie w organizmie polega przede wszystkim na tworzeniu niestrawnych kompleksów z białkami pokarmowymi. Wpływają też hamująco na wydzielanie i aktywność enzymów trawiennych. Podobnie działają inhibitory proteaz (głównie trypsyny), które blokują działanie enzymów trawiących białko, przez co pogarszają strawność i przyswajalność białka z paszy.


Blokując aktywność proteaz jednocześnie „wymuszają” wzmożone ich wydzielanie przez trzustkę, co w dłuższym czasie powoduje jej przerost. Taniny i inhibitory proteaz nie są dla zwierzęcia toksyczne, jednak ich działanie prowadzi do obniżenia spożycia i pogorszenia wykorzystanie paszy, skutkiem czego jest obniżenie przyrostów dziennych. Aby temu w dużym stopniu zapobiec, należy stosować się do zaleceń ich stosowania (Tabela 6), a także można używać bobik odmian „niskotaninowych” (kwitnących na biało, w odróżnieniu od tradycyjnych odmian kwitnących kolorowo), w których na drodze pracy hodowlanej obniżono zarówno zawartość tanin, jak też inhibitorów proteaz. Niestety, odbyło się to kosztem niższego plonowania tych odmian, nieco niższej zawartości białka i większej wrażliwości na niekorzystne warunki w okresie wegetacyjnym. Tym samym nasiona odmian niskotaninowych są droższe i trudniej dostępne, niż nasiona tradycyjnych odmian bobiku.
Groch uprawny (siewny) i groch pastewny (peluszka) ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Odmiany grochu siewnego, przeznaczonego na cele spożywcze, kwitną na biało, natomiast kwitnący kolorowo groch pastewny jest popularnie nazywany peluszką. Nasiona tych roślin są rzadko stosowane jako komponent mieszanek dla trzody chlewnej, a w przypadku grochu siewnego dotyczy to partii nasion wybrakowanych ze względu na gorszą jakość. Groch i peluszka zawierają najmniej białka ze wszystkich strączkowych. Porównując z pozostałymi strączkowymi, jest to jednak białko bogate w lizynę, ale o niskiej zawartości metioniny, co wymusza dodatek do mieszanek z udziałem grochu tego aminokwasu w formie krystalicznej. Jednocześnie spośród nasion strączkowych, groch zawiera najmniejszą ilość związków antyżywieniowych, z których główne to lektyny (inaczej: hemaglutyniny), a także niewielkie ilości tanin i inhibitorów proteaz. Peluszka zawiera tych związków więcej, dlatego też w żywieniu świń jest komponentem mniej przydatnym niż groch. Lektyny mają zdolność do aglutynacji komórek, m.in. erytrocytów, hamują też wzrost zwierząt. Jednakże, jak wspomniałam wcześniej, ich ilość w grochu nie jest duża, w dodatku nie są to lektyny tak toksyczne jak te występujące w fasoli, wobec czego nie stanowią znaczącego zagrożenia dla zdrowotności zwierząt.
Fasola ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Jest stosowana w żywieniu świń bardzo rzadko, i podobnie jak w przypadku grochu siewnego, zużywa się w tym celu partie nasion o gorszej jakości, jako że w naszym kraju jest to roślina uprawiana na cele spożywcze. Fasola zawiera znaczne ilości związków antyżywieniowych, przede wszystkim silnie toksycznych lektyn. Mają one zdolność uszkadzania nabłonka jelit oraz wywoływania zmian w regulacji hormonalnej w organizmie świni, upośledzając procesy życiowe. W nasionach fasoli stwierdzono też pewną aktywność inhibitorów proteaz. Właśnie ze względu na te związki, zwłaszcza lektyny, nasiona fasoli nie są dobrym komponentem w mieszankach dla świń i nie powinny być stosowanie. Na koniec warto wspomnieć, że surowe nasiona soi zawierają bardzo duże ilości związków antyżywieniowych, głównie inhibitorów trypsyny, lektyny i saponiny. Biorąc jednak pod uwagę, że w praktycznym żywieniu świń wykorzystuje się jako najlepsze źródło białka poekstrakcyjną śrutę sojową, która po obróbce technologicznej nie wykazuje już aktywności związków antyżywieniowych, nie stanowi to problemu. Związki antyżywieniowe, występujące we wszystkich nasionach rośłin strączkowych bez wyjątku, to a-galaktozydy (rafinoza, stachioza i werbaksoza). Są to oligocukry zaliczane do grupy polisacharydów (węglowodanów) nieskrobiowych. Najwięcej a-galaktozydów zawierają łubiny, nieco mniej bobik i groch. Związki te nie ulegają trawieniu enzymatycznemu w układzie pokarmowym świni, ponieważ zwierzęta nie produkują odpowiednich enzymów. Przechodząc w postaci nie strawionej do jelita grubego są w nim fermentowane przez bakterie. Skutkiem tego jest produkcja dużych ilości gazów i wzdęcia, a także zaparcia. Powoduje to dyskomfort u zwierzęcia ale też wpływa na pogorszenie wykorzystania energii z paszy, tym samym pogarszając produkcyjność zwierząt. Podsumowując i biorąc pod uwagę zawartość składników pokarmowych oraz rodzaj i ilość związków antyżywienowych można stwierdzić, że spośród nasion roślin strączkowych najlepszą paszą dla tuczników jest łubin żółty, w dalszej kolejności łubin wąskolistny, bobik i groch, zaś najmniej polecanymi – łubin biały i fasola, których w zasadzie w żywieniu świń nie powinno się stosować. Powyższe rozważania pozwalają upewnić się też w przekonaniu, że nie należy przekraczać górnych zalecanych udziałów nasion roślin strączkowych w mieszankach dla świń. Skutkiem tego, nasiona strączkowych nie powinny być jedynym źródłem białka w mieszankach dla świń, a zwłaszcza dla młodszych zwierząt, warchlaków i tuczników w I. okresie tuczu. Powinny stanowić uzupełnienie białka poekstrakcyjnej śruty sojowej. W innym przypadku będzie to skutkowało pogorszeniem produkcyjności zwierząt, a obniżenie kosztów żywienia na drodze zastąpienia droższej śruty sojowej tańszymi nasionami strączkowymi będzie tylko pozorne, biorąc pod uwagę wyraźny spadek przyrostów tuczników i pogorszenie wykorzystania paszy. Wprawdzie wyniki niektórych prac eksperymentalnych wskazują, że w II okresie tuczu można nimi zastąpić poekstrakcyjną śrutę sojową, jednakże rezultaty większości badań są jednoznaczne i wskazują na pogorszenie smakowitości paszy, obniżenie jej pobrania, pogorszenie wykorzystania i spadek tempa wzrostu świń. Wyniki tych prac wydają się być niezwykle istotne zwłaszcza w związku z planowanym w naszym kraju w bliskiej przyszłości zakazem stosowania surowców GMO w żywieniu zwierząt. Ustawa regulująca tą kwestię przewiduje zakaz stosowania pasz GMO od sierpnia 2012 r. Biorąc pod uwagę, że ponad 90% dostępnej obecnie na światowych rynkach poekstrakcyjnej śruty sojowej jest genetycznie modyfikowana, to nasiona roślin strączkowych krajowej produkcji mogą się stać w niedługiej przyszłości podstawowym źródłem białka paszowego dla świń. Jednakże, będzie się to z pewnością wiązało z pogorszeniem wyników tuczu. Można rozważać, czy wartość pokarmowa nasion roślin strączkowych nie może być poprawiona na drodze zabiegów technologicznych. Oczywiście, że tak. Można w ten sposób obniżyć znacząco zawartość związków antyżywieniowych, zwiększyć koncentrację białka i energii, czy też poprawić strawność. Można stosować obłuszczanie, moczenie, parowanie, autoklawowanie, toastowanie czy też ekstruzję nasion. Na przykład moczenie nasion łubinu skutecznie je odgorycza, ponieważ alkaloidy ulegają wypłukaniu. Gotowanie dezaktywuje lektyny. Z kolei obłuszczanie nasion bobiku (a także grochu), usuwa z nich większość tanin. Znajdują się one głównie w łupinie nasiennej i są substancjami termostabilnymi, a więc inne technologie nie są skuteczne w ich usuwaniu. Toastowanie i ekstruzja są skuteczne wobec inhibitorów proteaz, jako że są to związki termolabilne (czyli podatne na działanie temperatury) i na tej drodze ulegają unieczynnieniu. Wymienione metody są dość skuteczne ale niestety na szerszą skalę nieekonomiczne. W wyniku przeprowadzonych badań naukowych stwierdzono, że uzyskiwany na tej drodze wzrost produkcyjności zwierząt nie jest na tyle duży, aby zrekompensować koszt tych zabiegów technologicznych. Dodatkowo, ich stosowanie może doprowadzić, niestety, do pogorszenia wartości pokarmowej nasion, a zwłaszcza a zwłaszcza białka. Np. stosowanie wysokiej temperatury prowadzić może do rozkładu niektórych aminokwasów. Wobec tego, w praktyce produkcyjnej pozostaje raczej zastosować ograniczenia w wykorzystaniu tych pasz, niż generować wyższe koszty żywienia poprzez stosowanie zabiegów technologicznych dla poprawy wartości pokarmowej nasion roślin strączkowych. Należy tez używać odmian o obniżonej zawartości składników antyżywieniowych, takich jak łubiny słodkie i bobik niskotaninowy. Jak wykazano w testach przeprowadzanych na rosnących świniach (i jak już powyżej wspominano) mieszanki pełnoporcjowe zawierające wysokie udziały nasion roślin strączkowych charakteryzują się, w porównaniu do standardowych mieszanek zbożowo-sojowych, niższą ich smakowitością. Zwierzęta niechętnie je pobierają, oczywiście ze względu na gorzki smak surowych nasion wchodzących w skład mieszanek. Aby temu zapobiec i w pewnym stopniu zapobiec, można stosować dodatki paszowe, które zamaskują smak nasion, poprawią jej smakowitość i zachęcą zwierzęta do spożywania większej ilości paszy. Są to dodatki aromatyczno-smakowe, np. wanilina, sacharynian sodu, aromaty: wiśniowy, jabłkowy, maślano-mleczny. Można też w tym celu stosować ekstrakty lub preparaty ziołowe, które poprawią smak paszy ale też wpłyną na poprawę funkcjonowania układu pokarmowego zwierzęcia, przeciwdziałając występującym przy skarmianiu nasion strączkowych zaburzeniom, takim jak wzdęcia czy zaparcia. Jako dodatek do mieszanek pełnoporcjowych zawierających nasiona roślin strączkowych stosowane są też enzymy lub preparaty enzymatyczne (zawierające kilka enzymów). Ich celem jest np. zwiększanie dostępności składników mineralnych (np. fitaza „uwalnia” fosfor związany w postaci tzw. fitynianów), poprawa strawności składników pokarmowych (ksylanaza), czy też zwiększenie wartości energetycznej paszy (glukanaza, hemicelulaza). Glukanaza, pektynaza czy hemicelulaza mają za zadanie rozkład wielocukrów wchodzących w skład ścian komórkowych łupiny nasiennej (stanowiącej znaczący % masy nasion), przez co zwiększa się biodostępność składników pokarmowych dla enzymów trawiennych w układzie pokarmowym zwierzęcia. Zwiększa się w ten sposób strawność paszy.
Podsumowując przedstawione wiadomości należy wymienić najważniejsze zasady stosowania nasion roślin strączkowych w żywieniu świń:
- można stosować je jako komponent w żywieniu warchlaków i tuczników, natomiast lepiej zrezygnować z ich podawania lochom, knurom oraz prosiętom;
- nie należy przekraczać górnych dopuszczalnych udziałów nasion strączkowych w dawce, ponieważ skutkiem tego może być pogorszenie zdrowotności i produkcyjności zwierząt;
- należy stosować odmiany o obniżonym poziomie składników antyżywieniowych (łubiny słodkie, bobik niskotaninowy) lub wybierać te rośliny, których nasiona zawierają mniej szkodliwe związki (lepszy łubin żółty niż wąskolistny, lepiej stosować groch niż peluszkę, nie podawać łubinu białego i fasoli);
- stosować wyłącznie nasiona najlepszej jakości, nie porażone grzybami, nie zawierające mikotoksyn (ze względu na specyfikę uprawy i podatność nasion roślin strączkowych na porażenie grzybami w trakcie przechowywania);
- stosować je tylko jako częściowy zamiennik białka poekstrakcyjnej śruty sojowej w mieszankach pełnoporcjowych;
- uzupełniać mieszanki zawierające nasiona roślin strączkowych aminokwasami krystalicznymi, lizyną i metioniną;
- nie łączyć nasion różnych roślin strączkowych w jednej mieszance;
- można je stosować w mieszance łącznie ze śrutą poekstrakcyjną rzepakową ale w takim przypadku trzeba ograniczyć ich udział do ilości mniejszych niż dopuszczane w normach;
- stosować dodatki aromatyczno – smakowe, aby poprawić smakowitość mieszanek;
- dodatek enzymów może poprawić wartość pokarmową i strawność paszy.
Dotychczas na terenie Polski uprawa roślin motylkowatych grubonasiennych na cele paszowe nie cieszyła się dużą popularnością, a w ogólnym areale upraw stanowiły one tylko niewielki odsetek. W przybliżeniu szacuje się, że obecnie powierzchnia upraw roślin strączkowych to około 180 tys. ha. Poniekąd wynika to z ich charakterystycznych cech, które w tym przypadku można uznać za wady oraz niskiej opłacalności produkcji. Ta z kolei jest skutkiem stosunkowo niskich rynkowych cen nasion, zmienności plonowania, podatności na choroby (przede wszystkim grzybowe), większych niż zboża wymagań agrotechnicznych, czy też nadal niedocenianiu ich roli jako roślin w zmianowaniu. Strączkowe są bardzo dobrym przedplonem zwłaszcza dla zbóż (wpływają na ograniczenie występowania u nich chorób korzeniowych). Mają zdolność do wiązania azotu atmosferycznego w glebie (nawet do 200kg na 1ha), przez co wpływają korzystnie na plonowanie roślin następujących po nich w zmianowaniu i pozwalają ograniczyć stosowanie nawozów azotowych. Długi i silny system korzeniowy roślin strączkowych przyczynia się do poprawy struktury stosunków wodno-powietrznych w glebie. Taka budowa systemu korzeniowego pozwala też na korzystanie przez roślinę z zasobów substancji pokarmowych i związków mineralnych z głębszych warstw gleby, które pozostają niewykorzystane przy uprawie zbóż. Należy też pamiętać, że w ostatnich latach dokonał się postęp w hodowli nowych odmian roślin strączkowych. Uzyskano np. łatwiejsze w uprawie odmiany łubinów: samokończące i termoneutralne. Można je uprawiać bez ryzyka pękania strąków i nierównomiernego ich dojrzewania (odmiany samokończące), jak też zmniejszyć niedogodności wynikające ze zbyt krótkiego okresu wegetacji np. w Polsce północno-wschodniej (odmiany termoneutralne). Wyhodowano też odmiany bardziej odporne na choroby grzybowe. Można zatem zaopatrzyć się w materiał siewny dobrej jakości, gwarantujący większy i pewniejszy plon. Zatem, dzięki pracy hodowlanej i dostępności nowych odmian o zróżnicowanej charakterystyce i wymaganiach klimatyczno-glebowych, można dobrać zarówno gatunek jak i odmianę rośliny strączkowej w zależności od rejonu uprawy. Wspomniana wcześniej zmienność plonowania roślin strączkowych lub też wręcz uzyskiwanie niskich plonów w kolejnych latach, często nie wynika z niskiej wartości odmiany, ale z błędów popełnianych w trakcie jej uprawy. Poczynając od nieodpowiedniego przygotowania gleby do siewu, opóźnienia jego terminu, zbyt płytkiego siewu, wysiewu nasion nie zaprawionych preparatami grzybobójczymi, poprzez zbyt niską obsadę roślin, aż po brak zwalczania chwastów i szkodników. Prowadzi to do obniżenia plonowania, a braki lub zaniedbania w agrotechnice powodują, że potencjalne możliwości roślin nie są wykorzystane. Błędem może być także zbyt intensywne nawożenie azotowe, co powoduje bardzo duży przyrost zielonej masy roślin, opóźniając tym samym kwitnienie, zawiązywanie i dojrzewanie nasion. Prowadzi to także do osłabienia wiązania azotu atmosferycznego przez system korzeniowy rośliny. Z tych też powodów roślin strączkowych (zwłaszcza tych o niższych wymaganiach glebowych, łubinu żółtego, wąskolistnego, grochu) nie powinno się uprawiać 2-3 lata po stosowaniu obornika. Argumentem przemawiającym za szerszym wprowadzeniem nasion roślin strączkowych do żywienia tuczników jest fakt, że od tego roku rolnicy spełniający warunki do otrzymywania jednolitej płatności obszarowej mogą ubiegać się także o nowy rodzaj płatności uzupełniającej, a mianowicie o „specjalną płatność obszarową do powierzchni upraw roślin strączkowych i motylkowatych drobnonasiennych” (zgodnie z Rozporządzeniem z dn. 11.03.2010 r., Dziennik Ustaw nr 39, poz. 213). Dotyczy to roślin strączkowych uprawianych w plonie głównym i na działkach rolnych o już przyznanej jednolitej płatności obszarowej, jednakże nie przysługuje do tych działek, które w bieżącym roku są już objęte płatnością rolnośrodowiskową lub też dopłatami z tytułu realizacji przedsięwzięć rolnośrodowiskowych i poprawy dobrostanu zwierząt. Dopłata do 1ha upraw planowana jest w kwocie około 60 euro. Na dołączonej liście roślin znajdują się zarówno bobik, jak też łubiny, groch siewny i peluszka. Realizacja tego programu przez ARiMR, w zamyśle Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ma doprowadzić w ciągu kilku najbliższych lat do 2-3 krotnego zwiększenia areału upraw roślin strączkowych w Polsce, a w przyszłości ma pozwolić na poprawę zaopatrzenie rynku w pasze wysokobiałkowe. Możliwe, że 60 euro to zbyt mała kwota, aby zachęcić rolników do uprawy roślin o stosunkowo niskiej opłacalności, jakimi są strączkowe, jednak jest to już pewien konkretny punkt wyjścia. Możliwe też, że w kolejnych latach kwota dopłat będzie zwiększona. Warto też przychylniej spojrzeć na strączkowe jako wartościowe rośliny w zmianowaniu. Wydaje się to ważne zwłaszcza w dobie dążenia do redukcji kosztów uprawy, optymalizacji zużycia nawozów, a także wprowadzania proekologicznych metod produkcji. Reasumując, należy stwierdzić, że pomimo przedstawionych tu ograniczeń w możliwości stosowania nasion roślin strączkowych, należy je równocześnie traktować jako wartościowe komponenty w żywieniu tuczników. Biorąc dodatkowo pod uwagę pojawiającą się w tym roku możliwość skorzystania ze specjalnej płatności obszarowej do powierzchni upraw roślin strączkowych należy mieć nadzieję, że w najbliższej przyszłości nastąpi wzrost podaży nasion. Posiadając wiedzę na temat możliwości ich prawidłowego stosowania w żywieniu tuczników możemy poprzez redukcję jego kosztów wpłynąć na poprawę ekonomiki produkcji trzody chlewnej.
Tags: żywienie trzody
|