| Pułapka |
|
|
|
| Hodowca Trzody Chlewnej | |||
| Wpisany przez Jan M. Fijor | |||
|
Latem 2008 roku, jedna z moich znajomych odkupiła od swego krewnego samochód, który ten ostatni sprowadził kilka tygodni wcześniej w ramach tzw. mienia przesiedleńczego ze Stanów Zjednoczonych. Zwracam uwagę, że zdarzenie miało miejsce w czasie pamiętnego boomu związanego z silną aprecjacją złotego, co już samo w sobie było okazją. Poza tym, pojazd (subaru, rocznik 2004) był uszkodzony i niekompletny, dzięki czemu kupiony został, jest na to formalna umowa, za ok. 10 tysięcy dolarów, wówczas niewiele ponad 21 tysięcy złotych.
Mniej więcej osiem miesięcy po uiszczeniu PCCP właścicielka subaru otrzymała wezwanie z Urzędu Skarbowego, w którym zwrócono jej uwagę, że płacąc podatek od samochodu zaniżyła cenę, gdyż zgodnie z posiadanym przez Urząd Skarbowy informacjami od dealerów, rynkowa wartość takiego samochodu jest znacznie wyższa i wynosi ok. 50 tysięcy złotych. PCCP powinien zatem wynieść 1000 zł, a nie 420 zł. Autorka listu nie ukrywała, i to w tonie dość kategorycznym, że domaga się zapłaty tej różnicy. Chyba, że posiadaczka jest w stanie wyjaśnić „ponad wszelką wątpliwość”, że w sprawie istnieją jakieś szczególne okoliczności. Właścicielka subaru odnalazła umowy kupna, oryginalne papiery amerykańskie, w tym tytuł własności, na którym widniała pieczęć wskazująca, że pojazd w momencie kupna był uszkodzony, co było jednoznaczne z zakazem poruszania się go po drogach amerykańskich. W US to nie wystarczyło. Pani inspektor skarbowa oświadczyła, że ją interesuje wyłącznie wycena biegłego rzeczoznawcy, albo rachunki za remont z autoryzowanej stacji obsługi. Na tytuł własności i dokumenty amerykańskie nie chciała nawet spojrzeć, twierdząc że „tu jest Polska a w Polsce mówi się i pisze po polsku i dlatego trzeba to przetłumaczyć u tłumacza przysięgłego”. Na ratunek przyszła, o dziwo, Gazeta Wyborcza, a w niej informacja o tym, że zdaniem ekspertów MFW, Polska już niedługo wejdzie na ścieżkę spadku dochodu narodowego, a głównym powodem nadejścia recesji jest rosnące bezrobocie wywołane spadkiem inwestycji zagranicznych. Czy pani sądzi, że zdrowy na umyśle przedsiębiorca zagraniczny zainwestuje choć dolara w kraju, w którym jest tak okrutne prawo podatkowe? – spytała, pokazując urzędniczce skarbówki wycinek z GW. Jeśli ja stracę ten samochód, to nie dojadę do pracy, a jeśli nie dojadę, to będę bezrobotna. Takie prawo to pułapka. Jak można tak traktować obywatela? Kupiłam ten samochód najtaniej jak mogłam. I za to jestem karana – za swoją gospodarność!? Urzędniczka skarbówki głęboko westchnęła i wkładając wycinek z GW do akt rzekła: – Dobrze, to mi wystarczy. Mamy więc rzadki w okolicznościach skarbowych happy end, a co by tak było, gdyby akurat polska gospodarka znajdowała się w fazie prosperity?! Jan M. Fijor PS.
|







