Monika Kopaczel-Radziulewicz
Produkcja pasz w Polsce opiera się na dwóch głównych surowcach wysokobiałkowych: importowanej śrucie sojowej, której importujemy co roku blisko 2,8 mln ton i śrucie rzepakowej, której produkujemy ok. 2 mln ton, z czego ponad ¼ tej produkcji trafia na eksport.
Prawie 100 tys. ha soi w Polsce
Emilia Fink-Podyma, prezes Stowarzyszenia Polska Soja (SPS), podczas spotkania na Sojowych Poletkach Pokazowych w Mierzynie w województwie warmińsko-mazurskim podkreślała, że możemy mieć powody do dumy, bo uprawiamy w Polsce już prawie 100 tys. ha soi. Dzięki temu Polska stała się jednym z bardziej liczących się krajów pod względem uprawy soi w Europie.
– Węgry, które uważane są za kraj sojowy uprawiają tę roślinę na areale między 60 a 90 tys. ha. Dziś we wszystkich statystykach europejskich jesteśmy ujmowani jako kraj, w którym już uprawia się soję. W europejskich statystykach i analizach pokazuje się nas w porównaniu do innych krajów produkujących soję omawiając pogodę, szacowane plony i inne parametry znaczące przy tej uprawie, a do tej pory tego nie było – deklaruje z dumą prezes Stowarzyszenia Polska Soja.
Dane z ARMIR z dnia 10 lipca 2025 r. potwierdzają, że soja ponownie zajęła 3 miejsce wśród najważniejszych roślin bobowatych grubonasiennych w Polsce za łubinem wąskolistnym, blisko 200 tys. ha i grochem siewnym uprawianym na ponad 135 tys. ha.
Najwięcej soi z racji bardziej sprzyjających warunków klimatycznych zasiano w województwach: podkarpackim, małopolskim i lubelskim oraz na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie. Najmniej soi uprawiano w latach 2024-2025 w województwie łódzkim 687 ha i podlaskim 735 ha, co mogło wynikać z przewagi słabych gleb.
Wielu rolników uważało jeszcze kilka lat temu, że soja w Polsce to jakiś ewenement czy wymysł, bo z uwagi na warunki klimatyczne, nie ma szans na zadowalający plon. Po kilku latach okazuje się, że jesteśmy jednym z liczących się w Europie krajów uprawiających soję.
– Zależy nam na tym, aby areał tej uprawy rósł, żeby rolnicy mieli dostęp do dobrych odmian przystosowanych do naszych polskich – ale jakże różnych – warunków klimatycznych. Chcemy, by uprawa była opłacalna i aby bez problemu można było sprzedać ziarno. Musimy działać wspólnie dla rozwoju rodzimej produkcji, żeby z czasem zabezpieczyć minimalny poziom bezpieczeństwa białkowego wyznaczony na 50% i zmniejszyć zależność białkową od dostaw zewnętrznych. To nasz priorytet i realne zadanie do wykonania. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że to dopiero początek, ale uprawiając 100 tys. ha soi już wiemy, że jest to znaczący i zauważony w Europie początek – wyjaśnia Emilia Fink-Podyma.
Dopiero w październiku ruszyły pełną parą żniwa sojowe, opóźnione o około 2-3 tygodnie
Kolejne sukcesy Stowarzyszenia Polska Soja
Stowarzyszenia Polska Soja działa na rzecz soi już 6 lat. Będąc organizacją non-profit zrzesza producentów, naukowców, instytucje, uczelnie, rolników, a także entuzjastów soi zainteresowanych wspieraniem rozwoju tej uprawy w Polsce. Sześć lat pracy Stowarzyszenia to wiele osiągnięć i coraz więcej wyzwań.
Prezes wyjaśniła, że większa liczba członków stowarzyszenia przekłada się na realne działania, bo jako większa grupa są inaczej traktowani i wspólnie mogą zrobić więcej dla soi w Polsce. Jednym z osiągnięć i dużym wyzwaniem była i jest współpraca z Funduszem Promocji Roślin Oleistych, przez które uznało Stowarzyszenie Polska Soja za rzetelną organizację, która może ubiegać się o środki na promocję uprawy soi. Takie dodatkowe bardzo cenne źródło finansowania pozwoliło na szerszą skalę ruszyć z pomysłami.
Znaczącym tegorocznym sukcesem była decyzja Ministra Rolnictwa i Rozwoju wsi z dnia 30 maja 2025 r. o dopuszczeniu do stosowania w uprawie soi herbicydu Framen 75 WG zawierającego substancję czynną – tifensulfuron metylowy. Na to rozszerzenie rejestracji czekało wielu producentów soi, bo brakowało skutecznych herbicydów zwłaszcza do zabiegów powschodowych. Dzięki temu, że tifensulfuron posiada rejestrację w innych krajach Unii Europejskiej, rozszerzenie o nowe zastosowanie w Polsce przebiegło według przyspieszonej procedury.
– To pierwszy ważny krok, który może złagodzić negatywne skutki ostatnio wycofywanych substancji czynnych. Jednocześnie jako stowarzyszenie apelujemy o kontynuowanie działań administracyjnych, które umożliwiają szybsze i efektywniejsze wprowadzanie do obrotu nowych substancji czynnych zwłaszcza do zabiegów powsschodowych. Każda substancja czynna to szansa na łatwiejszą i skuteczniejszą ochronę soi, co przekłada się na wyższe plony i mniejsze straty spowodowane przez agrofagi – podsumowuje Emilia Fink-Podyma.
Emilia Fink-Podyma, prezes Stowarzyszenia Polska Soja (SPS), podczas spotkania na Sojowych Poletkach Pokazowych w Mierzynie (woj. warmińsko-mazurskie)
Stowarzyszenie Polska Soja aktywnie wspiera producentów roślin białkowych, prowadząc szereg inicjatyw edukacyjnych i doradczych. Do najważniejszych działań należą m.in. organizacja Sojowych Poletek Pokazowych, publikacja praktycznego poradnika „Jak uprawiać soję z sukcesem?”, a także codzienne wsparcie merytoryczne prowadzone na grupie dyskusyjnej dla plantatorów. Członkowie stowarzyszenia mogą również korzystać z indywidualnych konsultacji agrotechnicznych.
Na stronie internetowej regularnie publikowane są aktualizowane listy punktów skupu soi, z podziałem na województwa, co znacząco ułatwia zbyt surowca. W ramach popularyzacji wiedzy powstał także podcast „Z soją wśród praktyków”, dostępny na platformie YouTube, w którym eksperci i rolnicy dzielą się doświadczeniami z uprawy tej rośliny.
Najświeższą inicjatywą, ogłoszoną w październiku, jest bezpłatna aplikacja mobilna Soja Plus – nowoczesne narzędzie stworzone z myślą o jeszcze skuteczniejszym wsparciu producentów w prowadzeniu plantacji.
Rosnące zainteresowanie uprawą soi i dynamiczny wzrost powierzchni zasiewów wskazują, że przed Stowarzyszeniem Polska Soja stoją lata intensywnej, ale bardzo perspektywicznej pracy.
Na północnym-wschodzie przygoda z soją dopiero się zaczyna
Sojowe Poletka Pokazowe, zorganizowano we wrześniu w trzech oddalonych od siebie lokalizacjach w Wierzbniku (woj. opolskie), Bielczy (woj. małopolskie) i Mierzynie (warmińsko-mazurskie). Najbardziej zaskakująca była ostatnia lokalizacja w powiecie nowomiejskim w gospodarstwie Sławomira Stefańskiego, który kilka miesięcy wcześniej jako miłośnik soi i ekspert rozpoczął pracę w Stowarzyszeniu Polska Soja. Prezes stowarzyszenia przyznała, że jest to cenna współpraca na terenach, gdzie soja dopiero wchodzi do struktury zasiewów, gdzie potrzeba wskazówek i merytorycznego wsparcia kogoś, kto zna specyfikę terenów i klimatu północno-wschodniej części kraju.
– Mierzyn to idealne miejsce, by pokazać, że w tej części kraju też można uprawiać soję i osiągać zadowalające plony. Jesteśmy w rejonie, w którym przygoda z soją dopiero się rozpoczyna, ale już kilku rolników zdecydowało się na założenie takich plantacji. Zestawienia z sezonu 2024/2025 wyraźnie pokazują, że dynamiczny wzrost soi odnotowano właśnie w Polsce północnej, gdzie powierzchnia zasiewów w województwach warmińsko-mazurskim i zachodniopomorskim została podwojona – wyjaśniła ekspertka.
Miłym zaskoczeniem dla organizatorów Sojowych Poletek Pokazowych była liczna frekwencja uczestników, w tym rolników, którzy jeszcze wahają się nad sensem uprawy tej rośliny. Podczas lustracji pól zaprezentowano kilkanaście odmian soi w różnych grupach wczesności. Przedstawiciele firm hodowlanych szczegółowo omówili odmiany nadające się do uprawy na tym terenie, poza tym na pierwszy rzut oka widać było, które odmiany mają szansę dojrzeć w odpowiednim terminie, osiągając zadowalający plon. Eksperci potwierdzili, że warunki klimatyczno-glebowe Polski pozwalają na zwiększenie zasiewów soi nawet do 700 tys. ha. Jest to wzrost, który mógłby pokryć znaczną część zapotrzebowania przemysłu paszowego na białko sojowe.
Część wykładową poprowadził Mariusz Wojtyna, ekspert Stowarzyszenia Polska Soja
Dostawy całosamochodowe to lepsze warunki sprzedaży
Przedstawiciele Stowarzyszenia Polska Soja dużo uwagi poświęcają temu, by firmy paszowe zainteresowały się naszą rodzimą soją. Powoli, małymi kroczkami to się udaje. Przedstawiciele firm paszowych coraz częściej pojawiają się na organizowanych spotkaniach, żeby zobaczyć jakie mają możliwości pozyskania soi od naszych rolników.
– Ale jest też jeden warunek, będący wyzwaniem dla mniejszych plantatorów, dostawy całosamochodowe, czyli 24-25 ton to logistycznie uzasadnione minimum. Są rolnicy, którzy skupują soję lokalnie od sąsiadów, żeby sprzedać wymaganą partię, dzięki temu uzyskują lepsze warunki sprzedaży i stają się partnerem dla firm skupowych – wyjaśnił Mariusz Wojtyna, ekspert ze SPS.
– Dziś w Polsce soję skupuje kilka mniejszych firm oraz jeden bardzo duży, doskonale znany Zakład Uszlachetniania Białka Roślinnego (ZUBR) w Osieku koło Brodnicy, a więc niedaleko miejsca, w którym obecnie się znajdujemy. Cała soja uprawiana obecnie w Polsce mogłaby zostać w całości przetworzona właśnie w tym zakładzie. Oznacza to, że dysponujemy wystarczającym potencjałem przerobowym i nie ma żadnych ograniczeń po stronie przetwórstwa. To sytuacja wręcz idealna – niespotykana w przypadku innych upraw w naszym kraju – podkreśla Emilia Fink-Podyma.
Przypomnijmy, że ZUBR został uruchomiony w 2018 roku w celu przetwarzania rzepaku oraz soi, a w roku 2022 został rozbudowany. Aktualne moce przerobowe zakładu to około 400 tys. ton. W przypadku soi wykorzystuje moce przerobowe w 40%, przy czym krajowa soja stanowi tylko część przerobu, reszta to soja importowana.
Wymagane parametry ziarna widniejące na stronach internetowych Zakładu Uszlachetniania Białka Roślinnego (ZUBR) to: wilgotność maks. 13%, zanieczyszczenia maks. 2%, zawartość oleju min. 18%, zawartość białka ogółem min. 34%, towar NON GMO i brak oznak zepsucia. Zakład deklaruje, że jest możliwość przyjęcia ziarna o gorszych parametrach z uzgodnionym potrąceniem ceny. Podkreśla także, że zdaje sobie sprawę, że w soi krajowej takie parametry jak poziom zaolejenia czy zawartość białka różnią się od parametrów soi importowanej. Dlatego posiadają specjalną ofertę skupu dla polskiej soi, w której nie stosują potrąceń.
Emilia Fink-Podyma przywitała uczestników spotkania w Mierzynie w pow. nowomiejskim w gospodarstwie Sławomira Stefańskiego (po lewej)
Soja to roślina „stojąca na dwóch nogach”
Rolnicy często zastanawiają się, czy soja jest bardziej rośliną białkową, czy oleistą? Jej zaletą jest właśnie to, że jest rośliną dwukierunkową. Polskie odmiany soi zawierają 33-34% białka i 20-21% tłuszczu, co oznacza, że jest zarówno źródłem białka paszowego, jak i oleju roślinnego, które możemy wykorzystywać zarówno na cele konsumpcyjne, jak i przemysłowe. Dlatego soja jest numerem jeden na świecie, jeżeli chodzi o rośliny oleiste bobowate. W Polsce jej uprawa rozwija się najszybciej spośród wszystkich rodzimych komponentów białkowych.
Jeszcze 8-10 lat temu nieliczne województwa decydowały się na tworzenie List Odmian Zalecanych dla soi. Obecnie wszystkie województwa tworzą takie listy, wybierając odmiany o odpowiedniej wczesności przystosowanej do danego rejonu uprawy. Na Listach Odmian Zalecanych do uprawy na terenie kraju w roku 2025 rolnicy mieli do dyspozycji 27 odmian soi. Prym wiodła odmiana Abaca rekomendowana do uprawy na terenie 15 województw. Na drugim miejscu znalazły się odmiany Adessa i Arnold zalecane do uprawy w 12 województwach. Podium zamykały odmiany: Adelfia, Amiata i Vineta doskonale sprawdzające się w 11 województwach.
Warto wspomnieć, że rolnicy mają do wyboru wiele odmian soi, nie tylko te z Krajowego Rejestru Odmian, z LOZ, czy odmian testowanych w PDO. Jest wiele ciekawych odmian niezarejestrowanych w Polsce, znajdujących się we wspólnotowym katalogu odmian roślin rolniczych CCA.
Marcin Cackowski, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Oseva Polska omówił odmiany na poletkach i zaprezentował najnowszy katalog odmian soi Agroyoumis
Możliwości doboru odmian są duże, ale podstawowe kryterium wyboru to długość okresu wegetacji rekomendowana na danym terenie. W 2022 r. powstała nowa skala COBORU do określania wczesności soi, klasyfikacja dokonywana jest na podstawie liczby dni od siewu do dojrzałości żniwnej. Odmiany pogrupowano uwzględniając ich wczesność i wykorzystując dziewięciostopniową skalę przyznając punktację od 1 do 9. Odmiana najwcześniejsza otrzymuje ocenę 1, najpóźniejsza otrzymuje 9, pozostałe odmiany uzyskują oceny pośrednie. Wyodrębniono trzy główne grupy wczesności: bardzo wczesne i wczesne, średniowczesne i średniopóźne oraz późne i bardzo późne.
Na południu Polski w bardziej sprzyjających uprawie soi warunkach uzyskuje ponad 4 t/ha, natomiast na północnym-wschodzie średni plon to nieco powyżej 2,5 tony, dlatego można przyjąć, że średnie plony soi w kraju to ok. 3 t/ha, choć wszystko zależy od tego, czy rok sprzyja uprawie.
Agnieszka Osiecka reprezentująca COBORU podczas ubiegłorocznej konferencji poświęconej soi prezentowała wyniki z sezonu wegetacyjnego 2023/2024, w którym średni plon soi uzyskany ze wszystkich doświadczeń realizowanych w sieci badawczej COBORU wynosił 4 t/ha, niezależnie od tego, gdzie to doświadczenie było zlokalizowane, czy na południowym, czy na północnym krańcu Polski. Badania przeprowadzane były w ok. 30 lokalizacjach.
Dopiero w październiku ruszyły pełną parą żniwa sojowe, niestety tegoroczne wyjątkowo chłodne i deszczowe lato przyczyniło się do opóźnienia żniw na około 2-3 tygodnie. W połowie października jeszcze wiele odmian soi, wciąż stało na polach, prace utrudniają i przerywają częste opady deszczu. Plantatorzy informują, że w wielu przypadkach konieczne jest dosuszanie, przy zbiorze późniejszych odmian bez tego się nie obejdzie.



















