Grypa ptaków to choroba, która co roku spędza sen z powiek hodowcom drobiu. Wystarczy jedno ognisko, by całe gospodarstwo musiało zostać objęte restrykcjami, a stado – zlikwidowane. W takich sytuacjach emocje idą w parze z ogromnymi stratami finansowymi, ale to właśnie wtedy najważniejsze jest zachowanie procedur i zabezpieczenie swoich praw.
Jak wygląda likwidacja ogniska grypy ptaków krok po kroku i na co zwrócić szczególną uwagę, by nie utracić prawa do odszkodowania?
Zgłoszenie i pierwsze działania weterynarii
Każde podejrzenie wystąpienia grypy ptaków należy natychmiast zgłosić do powiatowego lekarza weterynarii. Od tego momentu całe gospodarstwo znajduje się pod nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej. Lekarz wydaje decyzję o likwidacji ogniska – czyli o zabiciu ptaków, ich utylizacji, oczyszczeniu i odkażeniu pomieszczeń. Równocześnie wyznacza się strefy ochronne i zapowietrzone w promieniu kilku kilometrów od ogniska.
Ważne: hodowca nie może samodzielnie przemieszczać zwierząt ani sprzętu z gospodarstwa. Każde naruszenie nakazów może skutkować utratą prawa do odszkodowania, a nawet karą administracyjną. Każda potrzeba wwozu lub wywozu zwierząt musi być zgłoszona do inspekcji i musi zostać wydana zgoda PIW.
W ostatnim czasie można zauważyć pewne zmiany w sposobie działania Inspekcji Weterynaryjnej. Coraz częściej w likwidacji ogniska uczestniczą nie tylko pracownicy powiatowych inspektoratów, ale również przedstawiciele wojewódzkiej inspekcji. Ich obecność często oznacza bardziej formalne podejście do procedur, ale niestety również sytuacje, które budzą niepokój.
Zdarza się również, że pracownicy PIW, niekiedy półoficjalnie, przyznają hodowcom, że odszkodowanie i tak nie zostanie wypłacone, ponieważ „takie są wytyczne z góry” – i to jeszcze w trakcie toczącego się postępowania. Takie słowa nie powinny nigdy padać z ust urzędników, zwłaszcza zanim zakończy się proces szacowania i wydania decyzji.
Coraz częściej też w decyzjach odmownych pojawiają się absurdalne uzasadnienia, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistymi przyczynami niewypłacenia odszkodowania. Wskazuje się na przykład, że hodowca nie spełnił wymogów bioasekuracji, bo w gospodarstwie była „zbyt wysoka trawa”,”zbyt szerokie otwory okienne” lub że pracownicy pracują na dwóch fermach. Co gorsza, podobne argumenty powtarzają się w różnych rejonach kraju, co może świadczyć o tym, że tego rodzaju wytyczne rzeczywiście zostały przekazane „z góry”. Takie praktyki budzą uzasadnione wątpliwości co do obiektywizmu i rzetelności postępowań prowadzonych przez Inspekcję.
Szacowanie strat i prawo do odszkodowania
Za likwidowane zwierzęta oraz zniszczone produkty pochodzenia zwierzęcego, pasze i sprzęt hodowca ma prawo do odszkodowania od Skarbu Państwa. Wyceny dokonuje specjalny zespół szacujący powołany przez powiatowego lekarza weterynarii. W jego skład wchodzą: sam lekarz i dwóch rzeczoznawców.
Zgodnie z przepisami, wartość rynkową zwierząt powinno się ustalać w oparciu o rzeczywiste ceny lokalne, a nie dane z ogólnokrajowych raportów. W praktyce jednak często rzeczoznawcy korzystają z biuletynów Ministerstwa Rolnictwa lub Krajowej Rady Drobiarstwa, które nie oddają realiów konkretnego regionu.
Sąd Najwyższy wielokrotnie wskazywał, że odszkodowanie powinno odpowiadać wartości rynkowej obowiązującej na rynku lokalnym, szczególnie tam, gdzie wielu producentów sprzedaje towar za granicę. Oznacza to, że jeśli w danym regionie dominują kontrakty eksportowe z wyższą ceną, można domagać się wyższej rekompensaty – o ile hodowca przedstawi dowody, np. umowy lub faktury.
Dokumentacja to podstawa
Wszystkie czynności związane z likwidacją ogniska – od uboju po dezynfekcję – muszą być udokumentowane. Hodowca powinien dopilnować, aby posiadać kopie wszystkich protokołów i decyzji wydawanych przez Inspekcję Weterynaryjną. To właśnie te dokumenty są niezbędne przy późniejszym ubieganiu się o odszkodowanie.
Zdarza się, że w decyzji odszkodowawczej nie zostaną uwzględnione wszystkie straty. W takim wypadku również można złożyć pozew do sądu cywilnego, jednak termin jest bardzo krótki – zaledwie miesiąc od dnia doręczenia decyzji. Po jego upływie rolnik traci prawo do dochodzenia roszczenia.
Najczęstsze problemy przy likwidacji ogniska
W praktyce spotykam się z kilkoma typowymi błędami popełnianymi przez hodowców:
- wykonywanie poleceń PLW bez formalnej decyzji (np. utylizacja paszy),
- nieudokumentowanie kosztów poniesionych przy likwidacji,
- przekroczenie terminu na złożenie pozwu.
Każdy z tych błędów może pozbawić hodowcę prawa do odszkodowania lub znacznie je obniżyć. Warto też uważać na propozycje tzw. nagrody od Inspekcji zamiast odszkodowania – choć bywa przedstawiana jako „szybsze rozwiązanie”, to w rzeczywistości oznacza utratę prawa do sądu i obowiązek zapłaty podatku dochodowego od otrzymanej kwoty.
Oczyszczanie i powrót do hodowli
Po zakończeniu działań związanych z likwidacją stada, gospodarstwo musi zostać oczyszczone i zdezynfekowane. Proces ten odbywa się zazwyczaj pod nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej i kończy się protokołem stwierdzającym brak zagrożenia. Dopiero po pozytywnej kontroli możliwe jest rozpoczęcie nowej produkcji.
Czas ten warto wykorzystać na przegląd systemów bezpieczeństwa biologicznego w gospodarstwie – uzupełnienie zabezpieczeń, kontrolę dostępu i wymianę sprzętu, który mógł mieć kontakt z wirusem. Dbałość o szczegóły może uchronić hodowlę przed kolejnym ogniskiem choroby.
Podsumowanie
Likwidacja ogniska grypy ptaków to procedura skomplikowana i kosztowna, ale każdy etap można przejść bezpiecznie, jeśli hodowca zachowa spokój i postępuje zgodnie z przepisami. Kluczowe znaczenie mają szybkie zgłoszenie, prawidłowa dokumentacja i czujność przy ustalaniu wysokości odszkodowania. Sytuacji nie ułatwia fakt, że można mieć często dużo zastrzeżeń co do sposobu postępowania pracowników inspekcji.
Z prawnego punktu widzenia to właśnie decyzja o odszkodowaniu i ewentualne złożenie pozwu w terminie decydują o tym, czy hodowca otrzyma sprawiedliwą kwotę.
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
lub zadzwoń pod numer
604 168 489
Ten artykuł pochodzi z magazynu Hodowca Drobiu 11/2025


Przemysław Lech

















