Na sklepowych półkach coraz częściej pojawia się drób wolnorosnący. To wyraźny sygnał, że rynek reaguje na zmieniające się oczekiwania konsumentów, dla których liczy się już nie tylko cena, ale także jakość, pochodzenie i dobrostan zwierząt. Czy jednak wolniejszy wzrost i dłuższy cykl produkcji to realna szansa dla hodowców, czy raczej kosztowne wyzwanie? Sprawdźmy, co stoi za tym trendem i dokąd może on zaprowadzić branżę drobiarską.

Rosnące tempo zmian… w stronę wolniejszego wzrostu
Przez ostatnie dekady intensywna selekcja genetyczna pozwoliła uzyskać kurczęta, które w bardzo krótkim czasie osiągają wysoką masę ciała, przy jednocześnie doskonałej efektywności wykorzystania paszy. Dzisiejsze brojlery szybkorosnące potrafią przyrastać ponad 60 g dziennie i osiągać masę ubojową około 2,5 kg już po 6 tygodniach.
Ten model produkcji przyniósł ogromne korzyści ekonomiczne, ale jednocześnie coraz częściej budzi pytania o zdrowie i dobrostan ptaków. Badania naukowe wskazują na zwiększoną częstotliwość problemów z układem kostnym, sercowo-naczyniowym oraz występowanie miopatii mięśni piersiowych, które są efektem bardzo intensywnego tempa wzrostu.
Konsument zmienia zasady gry
Współcześni konsumenci coraz częściej postrzegają dobrostan zwierząt jako integralną część zrównoważonej produkcji żywności. W odpowiedzi na te oczekiwania zaczęły powstawać systemy certyfikacji i inicjatywy branżowe, które promują poprawę warunków odchowu oraz stosowanie wolniej rosnących linii kurcząt.
Wolnorosnące brojlery osiągają przyrosty rzędu 35–45 g dziennie, a ich cykl produkcyjny trwa od 56 do nawet 81 dni. Choć oznacza to większe zużycie paszy i wyższe koszty, ptaki te charakteryzują się lepszymi parametrami dobrostanu, niższą śmiertelnością oraz większą aktywnością i zdolnością do prezentowania naturalnych zachowań.
Europa stawia na jakość
W wielu krajach Unii Europejskiej wprowadzono systemy certyfikacji, które wprost wymagają stosowania wolnorosnących linii kurcząt. Liderem zmian jest Holandia, gdzie drób wolnorosnący stanowi już ponad połowę produkcji. Dla porównania – w Danii to około 25%.
Duży wpływ na rynek mają także inicjatywy takie jak European Chicken Commitment (ECC), które określają minimalne standardy dobrostanu, m.in. niższą obsadę ptaków, ograniczenie liczby ubojów w stadzie oraz stosowanie odpowiednich linii genetycznych. Do ECC zobowiązały się setki firm w Europie, w tym także znane marki obecne na polskim rynku.
Choć tempo wdrażania tych standardów w Polsce jest wciąż stosunkowo wolne, kierunek zmian wydaje się jednoznaczny – rośnie znaczenie jakości i dobrostanu, a nie wyłącznie maksymalizacji wydajności.
Genetyka i system chowu – klucz do tempa wzrostu
Tempo wzrostu kurcząt zależy przede wszystkim od doboru linii genetycznej oraz systemu utrzymania. Selekcja prowadzona od połowy XX wieku doprowadziła do kilkukrotnego zwiększenia tempa wzrostu brojlerów i znacznej poprawy wykorzystania paszy.
Obecnie w intensywnej produkcji dominują linie takie jak Ross, Cobb czy Hubbard, natomiast w systemach wolnowybiegowych i ekologicznych stosuje się specjalnie wyselekcjonowane wolnorosnące linie, np. Hubbard JA. Ich genetyka pozwala na dłuższy cykl produkcji, lepsze zdrowie ptaków i spełnienie wymagań certyfikacyjnych.
Dobrostan, jakość mięsa i ekonomia – trudna równowaga
Wolnorosnące kurczęta wypadają korzystniej pod względem zdrowia, odporności na stres cieplny oraz jakości chodu i upierzenia. Różnice widoczne są także w mięsie – ma ono ciemniejszą barwę, wyższą zawartość białka i mniejszą ilość tłuszczu.
Z drugiej strony, intensywna produkcja drobiu pozwoliła znacząco obniżyć ceny mięsa, co do dziś pozostaje kluczowym czynnikiem wyboru dla wielu konsumentów. Choć część z nich deklaruje gotowość zapłaty wyższej ceny za lepszy dobrostan zwierząt, producenci wciąż mierzą się z wyzwaniami: wyższymi kosztami, niepewnym popytem oraz koniecznością dostosowania infrastruktury.
Dokąd zmierza rynek drobiarski?
Trend na drób wolnorosnący wyraźnie się umacnia, ale jego rozwój wymaga czasu, inwestycji i zmian w całym łańcuchu produkcji. W praktyce rynek potrzebuje dziś dwóch modeli – intensywnego i wolnorosnącego – aby każdy konsument mógł dokonać świadomego wyboru zgodnego ze swoimi wartościami i możliwościami finansowymi.
Jedno jest pewne: dyskusja o przyszłości drobiarstwa coraz częściej toczy się nie wokół tego, jak szybko, ale jak odpowiedzialnie produkować żywność.






