Vladislav Vorotnikov
korespondent na Europę Środkowo-Wschodnią
W ramach fundamentalnego zwrotu Chiny zezwalają na stosowanie coraz większej liczby odmian roślin genetycznie modyfikowanych (GMO) i stopniowo rozszerzają areał ich upraw. Strategia ta ma na celu nie tylko poprawę samowystarczalności żywnościowej kraju, lecz także zwiększenie konkurencyjności chińskich produktów zwierzęcych na rynkach międzynarodowych.

Na początku 2025 r. Chiny zatwierdziły certyfikaty bezpieczeństwa dla 17 odmian roślin GMO oraz edytowanych genetycznie (GE), w tym soi, kukurydzy i bawełny. Ministerstwo Rolnictwa i Spraw Wiejskich uzasadniło tę decyzję potrzebą „wzmocnienia krajowego bezpieczeństwa żywnościowego i ograniczenia zależności od importu”.
Tym samym chińskie władze dążą do znaczącego zwiększenia skali programu GMO. Pierwszy wyraźny krok w tym kierunku wykonano już w 2023 r., gdy po latach testów pilotażowych Chiny zatwierdziły 51 nowych odmian roślin GMO, w tym 37 odmian kukurydzy i 14 odmian soi. Był to pierwszy przypadek dopuszczenia do uprawy podstawowych roślin żywieniowych, takich jak kukurydza i soja, choć początkowo wyłącznie w ramach pilotażowych programów w wybranych prowincjach.
GMO może obniżyć koszt produkcji mięsa nawet o kilkadziesiąt procent
Chińscy hodowcy płacą za pasze średnio nawet dwukrotnie więcej niż producenci w USA czy Brazylii. Zastosowanie roślin GMO w żywieniu zwierząt pozwala zwiększyć plony o 5-10% i ograniczyć zależność od importu, co w dłuższej perspektywie może znacząco obniżyć koszty produkcji mięsa i jaj.
Działania te wpisują się w szerszą strategię zwiększania samowystarczalności kraju, który przez wiele lat pozostawał największym na świecie importerem surowców paszowych. W 2025 r. wstępne prognozy wskazują, że chińskie zbiory zbóż osiągną 709 mln ton – historyczny rekord i niewielki wzrost w porównaniu z 706,5 mln ton zebranymi rok wcześniej. Zgodnie z obowiązującym długoterminowym programem Chiny planują zwiększyć produkcję zbóż do 750 mln ton rocznie do 2030 r.
Nawet ten poziom nie wystarczy jednak do pełnego pokrycia krajowego zapotrzebowania, które w 2024 r. szacowano na 822 mln ton i które ma systematycznie rosnąć w kolejnych latach. Oczekuje się jednak, że podejmowane działania znacząco zmniejszą lukę pomiędzy podażą krajową a popytem.
Ocena realnego wkładu technologii GMO w wzrost produkcji jest utrudniona z powodu braku publicznie dostępnych danych. Analitycy z Think Tanku Trivium China, który od lat śledzi chińskie wysiłki na rzecz rozszerzenia upraw GMO, szacują jednak, że już w tym roku niemal 10% powierzchni upraw w kraju mogło zostać obsiane odmianami GMO zatwierdzonymi w ostatnich latach. Jeśli tak jest, zmiany te są już widoczne w wynikach produkcji – badania z początku lat 20. XXI w. pokazały bowiem, że przejście na odmiany GMO może zwiększyć plony o 5–10%.
Wysokie koszty pasz od lat ograniczają konkurencyjność chińskiej produkcji drobiu – GMO ma to zmienić
Obniżanie kosztów
Co jeszcze ważniejsze, trwająca transformacja zapowiada obniżenie kosztów chińskiej żywności i poprawę jej konkurencyjności wobec importu. Jak podkreśla Ian Lahiffe, dyrektor generalny Jing Management Agritech, pekińskiej firmy doradczej, wysokie koszty pasz od lat są jednym z głównych problemów chińskiej produkcji zwierzęcej. Średnio – jak wskazuje – chińscy hodowcy płacą za żywienie zwierząt nawet dwukrotnie więcej niż rolnicy w USA czy Brazylii. Z tego powodu Chiny od 2019 r. pozostają największym importerem mięsa na świecie. Mimo ostatnich spadków wolumenu importu kraj ten wciąż zajmuje pierwsze miejsce, a roczne zakupy są niemal o 40% wyższe niż w Japonii, zajmującej drugą pozycję.
W obliczu narastającego konfliktu handlowego z USA chińskie władze nie są już zadowolone z takiego stanu rzeczy. W 2024 r. Chiny uchwaliły ustawę o bezpieczeństwie żywnościowym, wspartą 10-letnim planem modernizacji rolnictwa, której celem jest osiągnięcie bezpieczeństwa żywnościowego poprzez samowystarczalność. Strategia zakłada zwiększenie krajowej produkcji zbóż i innych upraw, ochronę gruntów rolnych, dywersyfikację źródeł importu oraz wykorzystanie nowoczesnych technologii – takich jak sztuczna inteligencja i blockchain – w celu poprawy efektywności rolnictwa i zarządzania ryzykiem.
Chiny testują GMO, ale tylko „na karmę”
Mimo dynamicznego rozwoju upraw GMO, Chiny wciąż niedopuszczają ich bezpośrednio do żywności dla ludzi. Rośliny genetycznie modyfikowane trafiają wyłącznie do pasz dla zwierząt, głównie z powodu niskiej akceptacji społecznej i silnych obaw konsumentów.
Jak podkreślają władze, ostatecznym celem jest to, aby „chińskie miski były wypełnione głównie chińskimi plonami”. Ponieważ realizacja tego założenia może zająć lata, Chiny – które obecnie importują żywność głównie z USA i Brazylii – podejmują wyraźne kroki w kierunku dywersyfikacji importu. Przykładowo, w pierwszych siedmiu miesiącach 2025 r. Rosja zwiększyła swój udział w chińskim imporcie drobiu do rekordowych 18%, wobec 14% rok wcześniej. Rosja jest obecnie drugim największym eksporterem drobiu do Chin, ustępując jedynie Brazylii i wyprzedzając USA.
Według Rosyjskiego Związku Drobiarskiego wysiłki chińskich producentów zmierzające do dostosowania kosztów produkcji zaczynają przynosić efekty. W pierwszej połowie 2025 r. eksport drobiu z Chin wzrósł o 42%, do 308 tys. ton, co odzwierciedla rosnącą konkurencyjność chińskich produktów drobiarskich na rynku globalnym.
Zdaniem Lahiffe’a różnice w kosztach produkcji pomiędzy Chinami a największymi eksporterami wynikały głównie z problemów systemowych, takich jak mniejsze rozmiary gospodarstw i droższa logistyka. Czynniki te jednak stopniowo tracą na znaczeniu. Średnia wielkość gospodarstw w Chinach rośnie, co jest efektem polityki rządu sprzyjającej konsolidacji gruntów w celu poprawy efektywności, choć większość gospodarstw nadal pozostaje niewielka. Zgodnie z oficjalnymi danymi, w latach 2012–2022 liczba drobnych gospodarstw spadła z 238,89 mln do 221,58 mln, podczas gdy liczba gospodarstw wielkotowarowych wzrosła z 8,56 mln do 11,33 mln.
Uprawy kukurydzy GMO mają pomóc Chinom zwiększyć krajową produkcję pasz i zmniejszyć zależność od importu zbóż
Konieczność przełamania obaw społecznych
Widmo niedoborów żywności jest jednym z kluczowych czynników kształtujących obecną politykę rolną Chin. Jak zauważa Trivium China, obecni przywódcy polityczni, w tym sam Xi Jinping, mają osobiste doświadczenia skrajnego głodu z młodości i traktują zapobieganie jego powtórzeniu jako absolutny priorytet.
Na drodze do szerszego wdrażania GMO władze muszą jednak zmierzyć się z obawami społecznymi, zakorzenionymi w powszechnym sceptycyzmie wobec wpływu GMO na zdrowie, braku zaufania do instytucji rządowych i naukowych oraz przekonaniu, że jest to technologia „nienaturalna”. Akceptacja GMO w Chinach pozostaje bardzo niska, a popularność teorii spiskowych – m.in. twierdzeń, że GMO to narzędzie Zachodu do zagrożenia chińskiemu bezpieczeństwu żywnościowemu – dodatkowo utrudnia ich komercjalizację. W obliczu krytyki urzędnicy przez długi czas wykazywali ostrożność wobec wdrażania GMO.
Mimo trwającego programu GMO, ruch anty-GMO w Chinach pozostaje silny – zarówno wśród społeczeństwa, jak i części decydentów. Z tego powodu zakres stosowania roślin GMO ogranicza się obecnie do pasz dla zwierząt gospodarskich i raczej nie ulegnie zmianie w najbliższej przyszłości.
Zdaniem obserwatorów Chiny mają niewiele alternatyw wobec GMO, jeśli chcą wyżywić dużą i starzejącą się populację. Według Asia Society Policy Institute ograniczone zasoby wody i gruntów ornych, znaczne zanieczyszczenie gleb oraz konkurencyjne wykorzystanie ziemi utrudniają osiągnięcie samowystarczalności. Sytuację dodatkowo komplikują niskie plony, niskie dochody rolników, rosnące koszty produkcji soi oraz coraz dotkliwsze skutki zmian klimatu.
Zmiany klimatyczne są coraz częściej postrzegane jako czynnik, który w nadchodzących latach może dodatkowo utrudnić sytuację w chińskim sektorze zbóż. Międzynarodowy Instytut Badań nad Polityką Żywnościową (IFPRI) wskazuje, że zmiany klimatu niosą istotne ryzyko dla produkcji zbóż w Chinach, w tym możliwość znaczących spadków plonów na skutek susz i stresu cieplnego, zwłaszcza w przypadku pszenicy. Wpływ ten nie jest jednak jednolity – w niektórych regionach i dla niektórych upraw cieplejszy klimat może przynieść także pewne korzyści.
W obliczu tych wyzwań Chiny w najbliższych latach mogą mieć coraz mniej alternatyw wobec dalszego, szerszego wdrażania technologii GMO.
Ten artykuł pochodzi z magazynu Hodowca Drobiu 1/2026




















