Marka Sowul & Sowul dobrze znana plantatorom w całej Polsce dziś jest symbolem merytorycznej jakości i nowoczesności w żywieniu przeżuwaczy, a to wszystko dzięki synergii nauki i biznesu. Dyrektor handlowy Patryk Pawlak podkreśla, że dziś bez integracji z nauką nie da się rozwijać. Rozwój firmy doceniono wiele razy w ubiegłym roku. Firma zdobyła tytuł mistrza etapu wojewódzkiego Agroligi 2024. Następnie tytuł pierwszego wicemistrza krajowego. O tajemnicach sukcesu i łączeniu wiedzy naukowej z praktyką rynkową rozmawiamy z dyrektorem handlowym Patrykiem Pawlakiem.
Patryk Pawlak, dyrektor handlowy z firmy Sowul & Sowul
Monika Kopaczel-Radziulewicz: Panie Dyrektorze, firma Sowul & Sowul od lat współpracuje z naukowcami. Jak rozpoczęła się ta długoletnia relacja?
Patryk Pawlak: To rzeczywiście współpraca, która trwa już kilkanaście lat. Początki współpracy z prof. Cezarym Purwinem z Wydziału Bioinżynierii Zwierząt z UWM w Olsztynie sięgają doświadczeń polowych prowadzonych ponad 12 lat temu w Dorotowie, gdzie wspólnie zakładaliśmy pierwsze poletka odmian festulolium. Już wtedy profesor zwrócił nam uwagę na konieczność wyboru odmian w typie kostrzewy łąkowej, które lepiej sprawdzają się w polskich warunkach klimatycznych. To on wskazał odmianę Felopa, którą – zgodnie z jego rekomendacją – włączyliśmy do naszej oferty. Felopa do dziś pozostaje jednym z filarów naszych mieszanek. Od tego czasu nasza współpraca systematycznie się rozwijała – obejmując nie tylko testy i wdrożenia, ale także projekty rozwojowe, publikacje, seminaria i działania edukacyjne.
Dziś nie mówimy już tylko o tym „co wsiać”, ale kiedy kosić, jak zakiszać, jak mieszać i z czym łączyć,
współpracujemy z rolnikami w szerszym zakresie, zapewnia Patryk Pawlak
MK-R: Jakie badania były przełomowe w Państwa pracy?
PP: Przede wszystkim to, że festulolium przestało być ciekawostką, a stało się realną odpowiedzią na potrzeby intensywnego rolnictwa. Badania profesora i jego zespołu wykazały, że festulolium może dawać ponad 3 tony białka z hektara i jednocześnie oferować wyższy plon energii niż kukurydza. To ogromna szansa dla producentów mleka. Festulolium ma także bardzo szybki odrost, wysoką strawność NDF i świetne parametry kiszonkarskie.
Co ciekawe – i warto to wspomnieć – w 2016 roku, za namową profesora, zdecydowaliśmy się po raz pierwszy zakontraktować 10 ha odmiany Felopa. Rok później, w 2017 roku, rolnik z okolic Gietrzwałdu zebrał z tej plantacji aż 8160 kg czystych nasion, które trafiły bezpośrednio do nas. To był moment przełomowy – zobaczyliśmy nie tylko wartość paszową tej rośliny, ale też jej potencjał nasienny i opłacalność uprawy w warunkach polowych. Od tego czasu festulolium stało się u nas stałym punktem w ofercie.
Akredytowane laboratorium firmy Sowul & Sowul bada i analizuje nie tylko własne mieszanki traw,
laboratorium świadczy także usługi dla firm zewnętrznych
MK-R: Czy te zmiany przełożyły się na wyniki sprzedaży?
PP: Zdecydowanie. W pierwszych dwóch latach po wdrożeniu zmian inspirowanych badaniami profesora, sprzedaż mieszanek z festulolium wzrosła o ponad 30%. Co istotne, nie był to wyłącznie efekt zmiany składu. Ten wzrost to również efekt kompleksowego podejścia, które wdrożyliśmy wspólnie z zespołem profesora. Organizowaliśmy szkolenia i seminaria dla rolników, prowadziliśmy wewnętrzne cykle edukacyjne dla naszego zespołu handlowego i doradców, wprowadzaliśmy podcasty i artykuły w katalogach. To wszystko zbudowało silne zaufanie klientów do naszych produktów – bo wiedzieli, że za każdą rekomendacją stoi konkretna wiedza i doświadczenie naukowe.
W ostatnich latach lucerna udowodniła, że przy okresowych niedoborach wody radzi sobie znacznie lepiej,
niż trawy i inne rośliny motylkowate
MK-R: W ostatnich latach dużo mówi się o lucernie jako sojuszniku rolników w zmieniającym się klimacie. Czy współpracujecie z UWM w Olsztynie także w tym obszarze?
PP: Tak, to drugi obszar, w którym badania prof. Cezarego Purwina miały ogromne znaczenie. Lucerna wraca na salony – ze względu na zmiany klimatyczne, susze i rosnące potrzeby białkowe stad bydła mlecznego. Ale profesor zwrócił uwagę na inny ważny problem: rozpad białka podczas zakiszania, który prowadzi do strat aminokwasów i niskiego wykorzystania białka w żwaczu. Badania zespołu prof. Purwina potwierdziły, że te straty są znaczące i zależą od rozpuszczalności frakcji białkowych oraz procesu fermentacji. To skłoniło nas do poszukiwań odmian lucerny o niższej podatności na degradację białka, m.in. tych o wolniejszym tempie lignifikacji łodygi, a także do wprowadzenia mieszanek takich jak Luśka Premium, Smakovita Protein, czy Dimitra MIX.
Warto wspomnieć, że w latach 2019–2020, we współpracy z Katedrą Żywienia Zwierząt i Paszoznawstwa UWM w Olsztynie, prowadziliśmy doświadczenia polowe w stacji COBORU we Wrócikowie. Badaliśmy zielonki trzech odmian lucerny, oznaczając m.in. białko ogólne, tłuszcz surowy, włókno surowe, NDF, ADF i ADL. Wyniki jednoznacznie wskazały na przewagę odmiany Dimitra – zarówno pod względem wartości pokarmowej, jak i stabilności parametrów w kolejnych pokosach. To właśnie dlatego odmiana Dimitra znalazła się w naszej ofercie na zasadzie wyłączności – i dziś jest podstawą wielu naszych topowych mieszanek.
Prof. dr hab. Cezary Purwin,
Kierownik Katedry Żywienia Zwierząt, Paszoznawstwa i Hodowli Bydła,
Wydziału Bioinżynierii Zwierząt UWM w Olsztynie
MK-R: Czyli wpływ badań obejmuje nie tylko skład, ale też technologię użytkowania?
PP: Dokładnie. Dziś nie mówimy już tylko o tym „co wsiać”, ale kiedy kosić, jak zakiszać, jak mieszać i z czym łączyć. Na podstawie badań profesora wprowadziliśmy do naszych mieszanek komonicę zwyczajną i koniczynę czerwoną, które ograniczają niekorzystne przemiany białka w silosie. Znajdują się one np. w mieszankach Bizon i Smakovita Pastwiskowa. Oprócz tego prowadzimy działania edukacyjne – publikujemy materiały praktyczne, organizujemy podcasty i warsztaty z ekspertami. Nasz klient ma dostęp nie tylko do produktu, ale też do wiedzy, która pozwala mu wykorzystać jego potencjał w 100%.
MK-R: Z rozmowy wynika, że wieloletnia współpraca z uczelnią miała znaczący wpływ na rozwój firmy?
PP: Mogę śmiało powiedzieć, że dała nam przewagę nad konkurencyjnymi firmami. Dzięki tej współpracy przestaliśmy być tylko producentem mieszanek – staliśmy się innowatorem w zakresie żywienia przeżuwaczy. Nie działamy „na wyczucie” – każda zmiana w naszej ofercie jest poprzedzona analizą danych naukowych. Klienci to doceniają, bo wiedzą, że za naszymi mieszankami stoją nie tylko próbki i poligon, ale lata badań, wykresów, danych z prób pokarmowych i kiszonkarskich. To podejście daje nam realną przewagę – bo nie tylko reagujemy na rynek, ale aktywnie go współtworzymy.
Prof. Cezary Purwin zapewnia, że z czasem wyłoni się zupełnie nowa grupa producentów pasz objętościowych,
którzy nie będą producentami mleka, a będą produkowali dobre pasze
MK-R: Czy na horyzoncie są już nowe projekty, nad którymi będziecie wspólnie pracować?
PP: Zdecydowanie. Wspólnie z zespołem profesora już pracujemy nad optymalizacją dawek pokarmowych zgodnie z wymogami Zielonego Ładu, analizujemy degradację białka w kiszonkach i żwaczu, testujemy nowe odmiany lucerny i traw. Ta współpraca daje nam nie tylko przewagę produktową, ale też strategiczną wiedzę o przyszłości pasz. Dziś bez integracji z nauką nie da się rozwijać – to dla nas nie opcja, a standard.
Sowul & Sowul jest zawsze blisko rolników na dniach pola, szkoleniach,
konferencjach seminariach, a doradcy regularnie odwiedzają rolników na ich polach
Rozmawiała:
Monika Kopaczel-Radziulewicz





















