Hodowca Bydła - aktualności mniej ważne

W Cukrowni Glinojeck trwa budowa pierwszej w Polsce suszarni parowej wysłodków o wartości ponad 80 milionów złotych.

pf1


Współczesne gospodarstwa mleczne potrzebują najlepszych pasz. Nowa instalacja na linii pasz Tofi właśnie taką paszę zapewni – mówi Mirosław Ruszczyński, Kierownik ds. kluczowych klientów w Pfeifer & Langen Polska.

Technologia zastosowana w nowej suszarni parowej pozwoli zmniejszyć emisję dwutlenku węgla w Cukrowni Glinojeck o 25%, co przyczyni się do ograniczenia śladu węglowego produkowanych pasz. Jest to istotne dla gospodarstw mlecznych, ponieważ w efekcie możliwa będzie redukcja emisji CO₂ w produkcji mleka.

Projekt realizowany do sierpnia 2026 roku potwierdza długoterminowe zaangażowanie firmy w rozwój polskiego cukrownictwa. – Plantatorzy i klienci mogą być pewni, że ich partner inwestuje w przyszłość. Producenci mleka otrzymają produkt, który umocni ich pozycję na ścieżce zrównoważonego rozwoju. Współpraca z nami oznacza stabilność i rozwój na najbliższe dziesięciolecia – podkreśla Mirosław Ruszczyński.

pf2


W ramach Grupy Pfeifer & Langen Polska S.A. produkcję cukru w Polsce prowadzą cztery cukrownie: w Środzie Wlkp., Gostyniu, Miejskiej Górce i w Glinojecku. Zakłady te skupują buraki wyłącznie od polskich plantatorów, swoje produkty sprzedają m.in. pod marką Diamant.

 

okl HB 2025 10

Ten artykuł pochodzi z magazynu Hodowca Bydła 10/2025

Kup ten numer
Kup prenumeratę

We wrześniu 2025 roku w Pawłowicach odbyła się ogólnopolska konferencja naukowa upamiętniająca 75-lecie Zakładu Hodowli Bydła Instytutu Zootechniki – Państwowego Instytutu Badawczego. Wydarzenie zgromadziło liczne grono naukowców, hodowców, przedstawicieli instytucji branżowych i studentów kierunków rolniczych. Jubileusz był nie tylko okazją do przypomnienia bogatej historii Zakładu, ale przede wszystkim do dyskusji o przyszłości polskiej hodowli w obliczu wyzwań, jakie niosą ze sobą zmiany klimatu, postęp technologiczny i rosnące oczekiwania społeczne wobec rolnictwa.

Zakład Hodowli Bydła od siedmiu dekad odgrywa kluczową rolę w rozwoju krajowej nauki i praktyki hodowlanej. Jego badania obejmują szerokie spektrum tematów – od genetyki i selekcji, przez żywienie, po dobrostan i efektywność produkcji. To właśnie tutaj opracowywano nowoczesne metody oceny hodowlanej, wdrażano narzędzia analityczne oparte na danych genetycznych, a także szkolono kolejne pokolenia specjalistów. Jubileuszowe spotkanie w Pawłowicach stało się symbolicznym pomostem między tradycją i nowoczesnością, łącząc doświadczenie z nowymi kierunkami rozwoju nauki o zwierzętach gospodarskich.

Konferencję otworzyli dr inż. Tomasz Jacek, dyrektor Instytutu Zootechniki – PIB, oraz mgr Jarosław Wawrzyniak, dyrektor Zakładu Doświadczalnego w Pawłowicach. W swoich wystąpieniach podkreślili rolę zakładu jako jednego z najstarszych i najbardziej zasłużonych ośrodków naukowo-badawczych w Polsce. Podczas inauguracji odczytano również listy gratulacyjne od licznych instytucji naukowych, organizacji branżowych oraz partnerów współpracujących z Instytutem.

pib1


Nowoczesna genetyka i cyfrowa rewolucja w hodowli

Pierwszy dzień konferencji poświęcony był nowym trendom w genetyce i technologii. Damian Słomian z IZ PIB w Balicach omówił wykorzystanie sztucznej inteligencji i analizy Big Data w hodowli bydła, które pozwalają przetwarzać dane z czujników, systemów udoju czy żywienia w czasie rzeczywistym. Współczesne rozwiązania umożliwiają wczesne wykrywanie chorób, analizę kondycji zwierząt oraz lepsze dopasowanie paszy do indywidualnych potrzeb krów. Cyfrowe narzędzia nie tylko zwiększają efektywność produkcji, ale także ograniczają jej ślad środowiskowy.

Dużo miejsca poświęcono również nowym cechom uwzględnianym w ocenie genetycznej bydła mlecznego. Współczesne indeksy hodowlane obejmują już nie tylko cechy produkcyjne, ale także zdrowotne, ekonomiczne i środowiskowe. Pochyliła się nad tym dr Monika Skarwecka, która omówiła nowe cechy genetyczne w ocenie bydła mlecznego oraz kierunki rozwoju hodowli w duchu zrównoważonej produkcji. Współczesna hodowla stoi dziś przed wyzwaniami związanymi z ograniczaniem emisji gazów cieplarnianych i rosnącymi oczekiwaniami konsumentów wobec ekologicznej, odpowiedzialnej produkcji. Z tego względu rozszerza się zakres indeksów hodowlanych, które oprócz cech produkcyjnych obejmują również aspekty zdrowotne, środowiskowe i ekonomiczne.

pib7Dr hab. Piotr Wójcik, Kierownik Zakładu Hodowli Bydła IZ i gospodarz Jubileuszu w Pawłowicach


Jedną z kluczowych nowych cech jest efektywność wykorzystania paszy (Feed Efficiency), łącząca wysoką wydajność z mniejszym poborem paszy, co obniża koszty i ślad węglowy. Selekcja zwierząt o niższej konsumpcji paszy sprzyja redukcji emisji metanu i poprawie efektywności produkcji. Coraz większe znaczenie zyskuje także ocena emisji metanu, dla której potwierdzono umiarkowaną zmienność genetyczną – przykładem jest kanadyjski system MIR oparty na analizie mleka, działający od 2023 roku.

Wprowadzono również ocenę odporności i wytrzymałości (Resilience), opisującą zdolność krów do radzenia sobie ze stresem środowiskowym, chorobami i wahaniami klimatu. Stabilność dziennej wydajności mleka stanowi tu wskaźnik zdrowia i długowieczności. Równolegle rozwijane są indeksy dotyczące chorób metabolicznych, takich jak mastitis, ketoza czy hipokalcemia.

W Polsce, podobnie jak w innych krajach, trwają prace nad uwzględnieniem nowych cech funkcjonalnych w ocenie genetycznej bydła mlecznego. Obejmują one m.in. zdrowotność racic, efektywność paszową i odporność na stres. Coraz szersze zastosowanie znajduje spektroskopia bliskiej podczerwieni (NIR), która pozwala w trakcie rutynowej analizy mleka określać jego skład, bilans energetyczny i wskaźniki metaboliczne. W połączeniu ze sztuczną inteligencją technika ta umożliwia wczesne wykrywanie zaburzeń zdrowotnych i precyzyjniejszą selekcję zwierząt. Cyfrowe fenotypowanie staje się tym samym fundamentem nowoczesnej hodowli, wspierając zdrowotność stad i efektywność produkcji.

Ciekawym punktem programu była prezentacja Kacpra Żukowskiego poświęcona transkryptomice – dziedzinie, która analizuje aktywność genów w komórkach zwierząt. Dzięki takim badaniom możliwy staje się dobór zwierząt nie tylko na podstawie DNA, ale też rzeczywistej aktywności genów, co otwiera drogę do precyzyjnej, indywidualnej selekcji. Połączenie transkryptomiki, genomiki i analiz środowiskowych tworzy fundament przyszłej hodowli opartej na danych.

 

pib3

Dawid Słomian

pib4

Dr hab. Monika Skarwecka

Mięso, mleko i dane – kierunki rozwoju oceny użytkowej

Kolejne sesje poświęcono wartości użytkowej bydła mięsnego i mlecznego. Wykład dr inż. Grzegorza Skrzyńskiego pt. „Rozwój oceny wartości użytkowej bydła mięsnego” dotyczył historii, metod i kierunków rozwoju krajowego systemu oceny bydła mięsnego. Przedstawiono działania Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego (PZHiPBM), który od 1995 roku – we współpracy z Instytutem Zootechniki i Krajowym Centrum Hodowli Zwierząt – tworzy podstawy organizacyjne krajowej hodowli ras mięsnych, takich jak limousin, charolaise, hereford czy angus. Początkowo populacja była niewielka, lecz wprowadzenie ksiąg hodowlanych, szkoleń i baz danych umożliwiło rozwój oceny użytkowości i pokroju zwierząt.

Współpraca z organizacją ICAR pozwoliła wdrożyć międzynarodowe standardy pomiarów i narzędzia informatyczne. Obecnie system wykorzystuje m.in. Wskaźnik Mięsności (WM), Wskaźnik Rozwoju (WR) oraz Wskaźnik Oceny Zbiorczej (WOZ), tworzące podstawę rankingów buhajów. Istotnym krokiem było wprowadzenie w 2007 roku ultrasonografii (USG) do oceny cech rzeźnych. Technika ta umożliwia nieinwazyjny pomiar mięśnia grzbietowego, grubości tłuszczu i tzw. marmurkowatości, co znacznie zwiększyło precyzję selekcji. Uzupełnieniem jest system oceny pokroju obejmujący cechy umięśnienia, kośćca i funkcjonalności. Obecne prace Zakładu Hodowli Bydła IZ PIB oraz PZHiPBM koncentrują się na tworzeniu nowych podindeksów i parametrów genetycznych, które wspierają rozwój nowoczesnej, konkurencyjnej hodowli bydła mięsnego w Polsce.

Wykład dr Krzysztofa Słoniewskiego z PFHBiPM pt. „Ocena wartości użytkowej bydła mlecznego w służbie producentów i konsumentów” dotyczył rozwoju systemu OWUB w Polsce. Jego początki sięgają lat 20. XX wieku, a stały postęp doprowadził do objęcia oceną coraz większej liczby krów i wzrostu ich wydajności mlecznej. Obecny system uwzględnia cechy produkcyjne, funkcjonalne i zdrowotne, a dane zebrane w gospodarstwach są cyfrowo analizowane i udostępniane hodowcom online.

Rozwój OWUB przebiega dziś w dwóch kierunkach: zarządzania stadem i doskonalenia hodowlanego. W pierwszym z nich coraz większą rolę odgrywa automatyzacja pomiarów, integracja czujników i wykorzystanie sztucznej inteligencji w analizie danych. W drugim – genomika i precyzyjne fenotypowanie, które łączą dane genetyczne z wynikami produkcyjnymi. W przyszłości system obejmie również pomiary emisji gazów cieplarnianych, efektywności żywienia oraz zdrowotności racic i wymienia. Dzięki temu OWUB stanie się nie tylko narzędziem hodowców, lecz także gwarancją jakości i transparentności produkcji mleka dla konsumentów.

 

pib6

Dr Krzysztof Słoniewski

pib5

Dr Grzegorz Skrzyński

pib8

Sebastian Przeniosło

Hodowla w obliczu zmian klimatu

Szczególne zainteresowanie wzbudziła sesja środowiskowa, podczas której dr Iwona Radkowska omówiła skutki coraz częstszych susz dla produkcji pasz i efektywności wypasu. Zwrócono uwagę na potrzebę poszukiwania nowych gatunków roślin paszowych odpornych na deficyt wody – takich jak sorgo czy trawa sudańska – które mogą stanowić alternatywę dla tradycyjnych użytków zielonych. Właśnie te rośliny są przedmiotem aktualnych badań Zakładu Hodowli Bydła IZ PIB, prowadzonych w gospodarstwach ekologicznych dotkniętych problemem suszy. Badacze analizują ich wpływ na skład chemiczny pasz i jakość mięsa, a także możliwości włączenia ich do systemów dopłat ekologicznych.

Podczas sesji dyskutowano również o ochronie gleby i wody, poprawie bilansu mineralnego pasz, retencji wodnej oraz biostymulacji roślin. Wskazano, że adaptacja do zmian klimatu wymaga kompleksowego podejścia, łączącego wiedzę z zakresu agronomii, zootechniki i ekologii. Zrównoważona produkcja zwierzęca staje się dziś nie tyle modnym hasłem, co koniecznością – warunkiem utrzymania konkurencyjności i bezpieczeństwa żywnościowego w dłuższej perspektywie.

Instytut Zootechniki – Państwowy Instytut Badawczy w Balicach jest zaangażowany w program badań objętych dotacją w 2025 r. na realizację zadania na rzecz rolnictwa ekologicznego pod nazwą: Określenie metod ograniczenia emisji gazów cieplarnianych w ekologicznej produkcji zwierzęcej. Ocena możliwości wykorzystania sorgo i trawy sudańskiej w ekologicznym chowie bydła opasowego w regionach dotkniętych suszą glebową. Celem badań będzie ocena możliwości wykorzystania nowych komponentów żywieniowych jak sorgo, trawa sudańska lub ich mieszanek uprawianych jako główne rośliny paszowe w gospodarstwach zmagających się z okresowo występującą suszą glebową, niedoborami pasz objętościowych oraz ich wpływ na skład chemiczny, profil kwasów tłuszczowych, parametry jakościowe oraz cechy sensoryczne mięsa pozyskiwanego od bydła opasowego utrzymywanego w warunkach chowu ekologicznego.

Omówiono możliwości wprowadzenia dopłat do upraw trawy sudańskiej, sorgo oraz ich mieszanek w ramach dopłat bezpośrednich dla hodowców bydła zmagających się z problemem suszy w gospodarstwach. Podczas tej sesji omówiono wstępne wyniki badań dotyczących trawy sudańskiej w żywieniu bydła opasowego prowadzonych w gospodarstwie demonstracyjnym.

pib2Prezentacja polskiego robota podgarniającego paszę na fermie w Pawłowicach


Współpraca, edukacja i przyszłość hodowli

Drugi dzień konferencji poświęcony był praktycznym aspektom hodowli – od precyzyjnego żywienia po profilaktykę zdrowotną i rolę doradztwa rolniczego. Omawiano możliwości wykorzystania sztucznej inteligencji w bilansowaniu dawek pokarmowych (Renata Szwarc, SmartFeed), modelowaniu stołu paszowego (Agata Karpowicz, IZ PIB) oraz wczesnym wykrywaniu chorób (Bartosz Szymik, IZ PIB). Poruszono również zagadnienia dotyczące dobrostanu zwierząt w kontekście wymogów Unii Europejskiej i oczekiwań konsumentów (Marcin Gołębiewski, SGGW). Ważnym elementem dyskusji była rola ras rodzimych i ich znaczenie dla zachowania bioróżnorodności oraz aktywizacji obszarów wiejskich (Wojciech Karkulowski, Anna Majewska).

W części podsumowującej podkreślono, że przyszłość polskiej hodowli bydła zależy od współpracy nauki z praktyką. Innowacje technologiczne i genetyczne mogą przynieść wymierne korzyści tylko wtedy, gdy zostaną właściwie wdrożone w gospodarstwach. Konieczna jest więc ciągła edukacja hodowców i doradców oraz wspólne działania instytucji naukowych, organizacji branżowych i sektora prywatnego.

Jubileuszowa konferencja pokazała, że Zakład Hodowli Bydła IZ PIB pozostaje jednym z najważniejszych ośrodków badań nad bydłem w Polsce. Łączy tradycję i doświadczenie z nowoczesnymi metodami naukowymi, odpowiadając na wyzwania współczesnego rolnictwa. Siedemdziesiąt pięć lat działalności to nie tylko bogata historia, lecz także fundament przyszłości – przyszłości opartej na wiedzy, innowacji i odpowiedzialności wobec środowiska oraz ludzi, którzy z pasją tworzą polską hodowlę.

Katarzyna Markowska

 

okl HB 2025 10

Ten artykuł pochodzi z magazynu Hodowca Bydła 10/2025

Kup ten numer
Kup prenumeratę

Naukowcy z Virginia Tech w USA opracowują innowacyjny system wykorzystujący sztuczną inteligencję, który ma pomóc w odczytywaniu... krowiego muczenia, żucia i bekania. Celem jest poprawa dobrostanu zwierząt, a także ograniczenie emisji metanu – jednego z głównych gazów cieplarnianych.

Krowy mają coś do powiedzenia

Choć może brzmieć to zabawnie, krowie odgłosy niosą wiele informacji. – Wokalizacja to główny sposób, w jaki krowy wyrażają swoje emocje. Czas zacząć słuchać, co chcą nam powiedzieć – mówi prof. James Chen, kierownik projektu finansowanego przez amerykański National Institute of Food and Agriculture.

Dzięki specjalnym mikrofonom – na przykład zamontowanym na obrożach – naukowcy mogą zbierać dźwięki indywidualnie od każdej krowy i analizować je na bieżąco. To rozwiązanie okazuje się bardziej praktyczne i efektywne niż analiza wideo.

SI nauczy się "języka krów"

System oparty na sztucznej inteligencji będzie analizował parametry dźwięków, takie jak częstotliwość, głośność i czas trwania. W czasie treningu AI będzie powiązywać odgłosy z innymi danymi – na przykład poziomem kortyzolu w ślinie, który świadczy o stresie, czy informacjami genetycznymi bydła.

– To trochę jak z dzieckiem płaczącym w samolocie. Jako ojciec wiem, czy płacze z głodu, czy z potrzeby uwagi. Zadajemy sobie pytanie: czy możemy podobnie interpretować potrzeby krów? – wyjaśnia prof. Gonzalo Ferreira, współautor projektu.

Mniej metanu, większa wiedza

Analiza dźwięków, zwłaszcza bekania, może dostarczyć wskazówek dotyczących emisji metanu. Ponieważ tradycyjne metody pomiaru są kosztowne, system dźwiękowy może być tańszą i łatwiej dostępną alternatywą. Umożliwi to selekcję zwierząt, które produkują mniej gazów cieplarnianych – co może mieć ogromne znaczenie w walce ze zmianami klimatycznymi.

Publiczna baza wiedzy

W przyszłości naukowcy planują stworzenie publicznie dostępnej bazy danych z dźwiękami i wynikami ich analizy. Ma to pomóc w opracowywaniu nowych polityk rolnych i norm dotyczących hodowli bydła.

– Naszym celem jest wdrożenie tego modelu na szeroką skalę – zapowiada prof. Ferreira.

 

źródło: Sztuczna inteligencja będzie podsłuchiwać krowy

Główny Lekarz Weterynarii powiadamia o stwierdzeniu na terytorium Polski 1 i 2 w 2025 r. ogniska choroby niebieskiego języka, serotyp 3 (BTV-3).

Pierwsze ognisko choroby zostało stwierdzone 9 stycznia 2025 r. w gospodarstwie utrzymującym bydło, zlokalizowanym w powiecie lidzbarskim, w województwie warmińsko-mazurskim.

Podejrzenie choroby zostało postawione w związku z uzyskaniem dodatniego wyniku badań laboratoryjnych próbki pobranej w związku z planowanym przemieszczeniem zwierząt. Próbki pobrane w ramach badań urzędowych, zostały zbadane w krajowym laboratorium referencyjnym, tj. PIWet - PIB w Puławach, uzyskano dodatni wynik badań molekularnych metodą PCR potwierdzające obecność materiału genetycznego wirusa BT serotypu 3 u jednego zwierzęcia. Zakażenie przebiega bezobjawowo, zwierzęta nie wykazują klinicznych objawów choroby.

Drugie ognisko choroby zostało stwierdzone 9 stycznia 2025 r. w gospodarstwie utrzymującym bydło, zlokalizowanym w powiecie goleniowskim, w województwie zachodniopomorskim.

Podejrzenie zostało postawione w związku ze zgłoszeniem przez hodowcę do Inspekcji Weterynaryjnej wystąpienia niepokojących objawów u zwierząt. Próbki pobrane w ramach badań urzędowych zostały zbadane w krajowym laboratorium referencyjnym, tj. PIWet - PIB w Puławach, uzyskano dodatni wynik badań molekularnych metodą PCR potwierdzające obecność materiału genetycznego wirusa BT serotypu 3 u jednego zwierzęcia.

mapa BT 2025Mapa ognisk BT w 2025 r. w Polsce oraz aktualny zasięg obszarów, które nie są wolne od zakażenia BTV ani nie są objęte programem likwidacji zakażenia BTV

 

W 2024 r. na terytorium RP stwierdzono 7 ognisk choroby niebieskiego języka (BT) serotyp 3, w woj. dolnośląskim i zachodniopomorskim.

mapa BT 2024Mapa ognisk BT w 2024 r. w Polsce oraz aktualny zasięg obszarów, które nie są wolne od zakażenia BTV ani nie są objęte programem likwidacji zakażenia BTV

Gospodarstwo Rolne Kwiatonowice znane także jako „Mleczne Wzgórza” to jedno z największych i najnowocześniejszych gospodarstw nastawionych na produkcję mleka w powiecie gorlickim. To zespół dwóch gospodarstw indywidualnych. Jedno prowadzone jest przez Małgorzatę Gucwa. Właścicielem drugiego jest Franciszek Gryboś.


Zwierzęta zawsze oddadzą nam z nawiązką

Gospodarstwo zlokalizowane jest w malowniczej scenerii powiatu gorlickiego. Po otwarciu kurtyn w oborze, przed krowami pobierającymi paszę ze stołu paszowego rozciąga się przepiękny krajobraz – panoramiczny widok na Beskid Niski.

Od 2019 roku produkcją zwierzęcą zajmuję się w gospodarstwie Katarzyna Słowik, zootechniczka z 25-letnim stażem, specjalizująca się w prowadzeniu dużych stad bydła.

1Fot. 1. Gospodarstwo zlokalizowane jest w malowniczej scenerii powiatu gorlickiego, a krowy mogą obserwować krajobraz Beskidu Niskiego

– Gdy rozpoczęłam pracę w gospodarstwie, a było to prawie 6 lat temu, zaczynaliśmy od 50 krów dojnych. Obecnie doimy już 170 krów. W stadzie jest jeszcze 200 sztuk młodzieży płci żeńskiej oraz 140 byków przeznaczonych na opas. Dodam, że powiększając stado zakupiliśmy tylko 30 jałówek cielnych, pozostałe pochodzą z własnej hodowli. W tym roku będę obchodziła 25-lecie pracy zawodowej. Po studiach, już od samego początku pracowałam z bydłem, ale robię to z wielką przyjemnością, wręcz z pasją. Przez te wszystkie lata zdążyłam poznać zarówno potrzeby, jak i zachowania krów i dlatego wiem, że jak zadba się o stado i będzie się je odpowiednio pielęgnować, to zwierzęta oddadzą nam troskę o nie z nawiązką. W 2019 r. wydajność była na poziomie 8000 kg mleka od krowy, dziś mamy 12 000 kg wydajności – wyznaje Katarzyna Słowik.


Każda grupa ma swoje miejsce

Pani Małgorzata w 1996 r. przejęła od rodziców, tradycyjne na terenach Małopolski, 5-hektarowe gospodarstwo. 10 lat późnej, w 2006 r. wraz z mężem Krzysztofem zdecydowali się na produkcję mleka i postawili oborę wolnostanowiskową na 40 krów. Obecnie w tym budynku utrzymywane są jałówki do krycia i inna młodzież.

Rozwój gospodarstwa i specjalizacja w kierunku produkcji mleka wymusiła kolejne inwestycje. W marcu 2019 roku w gospodarstwie w Kwiatonowicach miało miejsce uroczyste otwarcie nowoczesnej obory wolnostanowiskowej z robotami udojowymi firmy GEA, przeznaczonej dla 150 sztuk krów mlecznych. Stado jest ściśle podzielone na grupy technologiczne.

2Fot. 2. Gospodarstwo „Mleczne Wzgórza” to jedno z największych i najnowocześniejszych gospodarstw nastawionych na produkcję mleka w powiecie gorlickim

– W trzecim budynku z otwartą ścianą utrzymywane są krowy zasuszone od 3 do 6 tygodni przed wycieleniem oraz jałówki cielne i jałówki w wieku od 6 do 12 miesięcy. Po jednej stronie budynku znajdują się krowy zasuszone, a po drugiej jałówki, które mają stały, całoroczny dostęp do 5-hektarowego wybiegu – wyjaśnia rozmówczyni.

Zootechniczka podkreśla, że właściciele gospodarstwa w 100% powierzyli jej zarządzanie stadem krów. Ma jasno postawione zadania, które ułatwiają pracę.

3Fot. 3. Franciszek Gryboś jeden z właścicieli Gospodarstwa Rolnego w Kwiatonowicach

– Mam to szczęście, że pan Franciszek, właściciel gospodarstwa, lubi wprowadzać, zarówno przy produkcji roślinnej, jak i zwierzęcej, nowości i udogodnienia, które ułatwiają i przyspieszają prace w gospodarstwie. W tej chwili posiadamy 3 roboty udojowe Monobox firmy GEA, dwa od czasu otwarcia nowej obory, czyli od 2019 r., a trzeci zakupiliśmy w roku 2022. W gospodarstwie znajduje się duży schładzalnik na 12 000 litrów mleka. Na każdym z robotów doimy maksymalnie 55 sztuk. Oczywiście, można by wydoić więcej sztuk, ale zależy nam na ilości wydojonego od krowy mleka, a nie na ilości wydojonych krów. Staramy się w dalszym ciągu maksymalizować wydajność krów – deklaruje pani Katarzyna.


Czujniki wycieleń zakładane na ogon

Gospodarstwo ma dokładnie opracowany system prowadzenia rozrodu. Zootechniczka, Katarzyna Słowik ponad cztery lata temu zaczęła szukać rozwiązań, które pomagałyby w rozpoznaniu wczesnej fazy porodu, takiej, która nie jest jeszcze nie widoczna dla hodowcy. Chodziło także o pomoc w identyfikowaniu wycieleń nocnych. Zootechniczka mieszka poza gospodarstwem i potrzebuje czasu, aby dojechać do cielącej się krowy.

4Fot. 4. Przy krowach pracują 3 roboty udojowe Monobox firmy GEA

– W 2020 r. trafiłam na czujniki wycieleń Moocall zakładane na ogon. Byłam ciekawa, ale nie do końca przekonana, że taki jeden niewielki, niepozornie wyglądający sensor jest w stanie wykryć zbliżający się poród. Zamówiłam jeden, żeby przetestować i po miesiącu używania okazało się, że jest to doskonałe rozwiązanie. Urządzenie śledząc ruchy ogona przekazuje hodowcy pierwsze powiadomienie 2 godziny przed wycieleniem, a kolejne na 1 godzinę przed wycieleniem. Dla mnie to idealne rozwiązanie, bo mieszkając 11 km od gospodarstwa mam czas na spokojny dojazd. Po miesiącu od pierwszego zakupu dokupiłam jeszcze 3 sensory i od ponad 4 lat wykorzystujemy 4 urządzenia i obsługują one wszystkie krowy. Używamy ich do każdych wycieleń w gospodarstwie. Oczywiście zdarzają się także fałszywe alarmy, bo są sztuki, którym wybitnie nie odpowiada czujnik na ogonie i machają ogonem we wszystkie strony, żeby go zrzucić. Ale są to pojedyncze przypadki – wyjaśnia ekspertka.

Rozmówczyni dodaje, że zaletą sensorów jest to, że nie wymagają częstego ładowania. Ładowane są raz na 1 miesiąc lub nawet raz na 1,5 miesiąca. Przez 3 lata użytkowania z czujnikami właściwie nic się nie działo. Są jedynie w miarę potrzeby ładowane i pracują dalej. Jedyną naprawą była wymiana baterii w jednym z nich po prawie 2 latach użytkowania. W Polsce nie ma jeszcze serwisu tych urządzeń, ale wysłanie ich do Irlandii, kraju producenta, i powrót to kwestia kilku dni.


Odpowiednie umieszczenie i wyważone zaciśnięcie

Zootechniczka podkreśla, że bardzo ważne jest odpowiednie umieszczenie czujnika, ściśle według wskazówek producenta. Sensor powinien znajdować się na ogonie naprzeciw sromu. Jego niewłaściwe położenie może prowadzić do fałszywych alertów lub do braku jakichkolwiek powiadomień. Musi być zamocowany dobrze, ale nie za mocno. Za mocno zaciśnięty może powodować dyskomfort zwierząt, a nawet ich zranienie.

5Fot. 5. Sensor powinien znajdować się na ogonie naprzeciw sromu. Jego niewłaściwe położenie może prowadzić do fałszywych alertów lub do ich braku

– Na początku należy uzbroić się w cierpliwość, bo wiem z doświadczenia, że boimy się zaciskać czujnik na ogonie. Starałam się zrobić to dobrze, ale nie za mocno, tak aby krowom nie sprawiać bólu i nie uszkodzić ogona. Niestety, ale w pierwszym miesiącu czujniki często spadały. Jednak dość szybko zaczęłam wyczuwać z jaką siłą mogę docisnąć, aby było bezpieczne dla krowy i aby czujnik nie spadał. Zakładaniem czujników zajmuję się tylko ja i najlepiej, żeby robiła to jedna osoba. Czujnik zakładam na 3-4 dni przed planowanym wycieleniem. Następnie na trzeci dzień rano ściągam urządzanie na cały dzień, a wieczorem, przed opuszczeniem gospodarstwa zakładam go ponownie – wyjaśnia zootechniczka.

Producent sensorów Moocall zaleca, żeby usunąć urządzenie z ogona na 3-4 godziny, jeżeli krowa nie wycieliła się w ciągu 4 dni od przymocowania czujnika. Po tych godzinach przerwy można ponownie umieścić czujnik na ogonie. Po każdym użyciu należy czujnik wyczyścić pędzlem lub wilgotną ściereczką, żeby zapobiec rozprzestrzenianiu się bakterii. Nie wolno zanurzać czujnika w wodzie lub innych płynach.


Najwartościowszą i najtańszą paszę produkujemy na polu

Produkcją roślinną zajmuje się właściciel gospodarstwa Franciszek Gryboś. Łączny areał wraz z dzierżawami to ok. 320 ha. Cała produkcja roślinna podporządkowana jest pod potrzeby stada. W strukturze zasiewów dominują łąki i pastwiska, stanowiące 150 ha. 50 ha zajmuje kukurydza, 20 ha lucerna, a ok. 60 ha przeznacza się pod pszenicę i pszenżyto. Katarzyna Słowik zgłasza co roku zapotrzebowanie na rodzaj i ilość paszy, jaką potrzebuje do wykarmienia stada. Przygotowuje preliminarz pasz i wie, że zasiewy są skrupulatnie zaplanowane, zgodnie z zapotrzebowaniem krów.

6Fot. 6. Zootechniczka Katarzyna Słowik zakłada czujniki wycieleń Moocall na 3-4 dni przed planowanym wycieleniem

– Najlepszą, najwartościowszą i najtańszą paszę produkujemy na polu, ale oczywiście kupujemy także inne niezbędne materiały paszowe, np. soję, premiksy, kwaśny węglan sodu, kredę pastewną oraz inne dodatki w zależności od aktualnych potrzeb – wylicza rozmówczyni.

Od czterech lat pasza przygotowywana jest w 4-ślimakowym wozie paszowym Blattin King 15 NT. Na całą oborę krów mieszany jest PMR, a pasza treściwa podawana jest z robotów udojowych. Ilość zadawanej paszy uzależniona jest od wydajności poszczególnych sztuk. W gospodarstwie przygotowywany jest także suchy TMR dla cieląt, które pobierają go od pierwszych dni.

Gospodarstwo nieustannie rozwija się i modernizuje. W najbliższym czasie planowana jest budowa silosów. W tej chwili kukurydza znajduje się w silosach i w pryzmach, natomiast kiszonka z traw przygotowywana jest tylko w pryzmach. Wszystkie pasze zakiszane są przy użyciu dedykowanych produktów firmy Schaumann.

7Fot. 7. Po każdym użyciu czujnik należy wyczyścić pędzlem lub wilgotną ściereczką żeby zapobiec rozprzestrzenianiu się bakterii

– Zakiszacze Schaumanna stosujemy od lat. Nic nie zmieniamy na własną rękę. Nie zmniejszamy dawek. Wszystko zgodnie ze wskazaniami producenta. Wiem, że na jakości pasz dla krów nie można oszczędzać i o tym jak ważne jest dobre zakonserwowanie materiału. Kiszonka musi być przechowywana w idealnym stanie, co najmniej przez rok i musi smakować zwierzętom, aby chętnie ją pobierały. Dziś nie wyobrażam sobie produkcji kiszonek dla bydła bez preparatów do zakiszania, czy ułatwiających zakiszanie. Wszyscy hodowcy wiedzą, że koszty żywienia są bardzo wysokie, a pasza objętościowa jest najtańszym materiałem, który możemy w dość prosty sposób wyprodukować na polu – podsumowuje Katarzyna Słowik.


Jak nie będzie dobrostanu, nie będzie mleka

Gospodarstwa Małgorzaty Gucwa i Franciszka Grybosia położone są w południowej części Polski w Małopolsce, gdzie dominują niewielkie gospodarstwa rodzinne. Na tych terenach przeważają obory utrzymujące zachowawcze rasy bydła, m.in. polską czerwoną, czerwono-białą, czy czarno-białą. Odwiedzane gospodarstwo utrzymuje bydło rasy holsztyńsko-fryzyjskiej, która rzadko występuje w tych okolicach.

– Staramy się trochę zmieniać stereotyp. Utrzymujemy duże stado bydła rasy HF w rejonie typowo górskim i tym samym udowadniamy, że można mieć wydajność i wyniki nawet na takim terenie – wyjaśnia zootechniczka.

Rozmówczyni wspomina, że odwiedzający ją rolnicy z sąsiednich gospodarstw, często dziwią się, że można tutaj pozyskać dużo mleka od jednej krowy. Jednak wyniki same nie przychodzą. Na sukces składają się lata systematycznej, czasem monotonnej i powtarzalnej pracy. Elementów układanki jest wiele. Przede wszystkim trzeba postawić na dobrą genetykę. Ważne są także odpowiednio zbilansowane żywienie, świadome zarządzanie stadem, a przede wszystkim dobrostan. Priorytetem jest zapewnienie zwierzętom odpowiednich warunków życia, które uwzględniają ich naturalne potrzeby i zdolności. Jak nie ma dobrostanu, to nie będzie mleka.

Katarzyna Słowik bardzo dużą wagę przywiązuje do zdrowych nóg u bydła. W wolnej chwili siada w oborze i obserwuje jak poruszają się krowy i każde niewielkie odchylenie potrafi wyłapać i bezbłędnie zdiagnozować. Korekcję racic wykonuje sama. Wypracowała własny, doskonale sprawdzający się system.

– Na profilaktyczną korekcję racic przeznaczam zwykle jeden dzień w tygodniu, i jest to sobota. Spokojny dzień, większość pracowników ma wolne, więc z reguły nikt i nic mi nie przeszkadza i nie odrywa od pracy. Na spokojnie wybieram 10 sztuk i wykonuję korekcję, która zajmuje zwykle ok. 4 h. Ten system bardzo mi pasuje, bo robiąc korekcję etapami ani ja nie jestem umęczona, ani zwierzęta. Krowy nie są zestresowane, bo doskonale mnie znają, więc nie odbija się to na produkcji mleka. Jeżeli jednak w ciągu tygodnia zauważę, że jakaś sztuka kuleje, to nie czekam do soboty, ale działam od razu. Wszystkie krowy według mojego systemu przechodzą dwie, a czasem trzy korekcje rocznie – podsumowuje zootechniczka z Kwiatonowic.

Jak widać efektywną produkcję mleka można prowadzić także w gospodarstwach położonych na trudnych terenach i tym samym łamać stereotypy związane z lokalizacją dużych gospodarstw mlecznych. Wszystko zależy od zarządzania, kompetencji i zaangażowania prowadzących je osób.

Polish Design 202 x144 V5

okl HB 2024 03

Ten artykuł pochodzi z magazynu Hodowca Bydła 3/2024

Kup ten numer
Kup prenumeratę
© 2020 Pro Agricola dom wydawniczy

Wykryto AdBlocka

 

Utrzymanie tej strony jest możliwe dzięki przychodom z reklam.
Aby móc dalej przeglądać tę stronę, prosimy o wyłączenie AdBlocka.